12 historii, gdzie dobro zwyciężyło po cichu

Ludzie
2 godziny temu
12 historii, gdzie dobro zwyciężyło po cichu

Ludzie lubią mówić, że przetrwają tylko silni, bogaci i odważni. Ale im dłużej żyjemy, tym wyraźniej wyłania się pewien wzorzec. Ludzie, którzy są w stanie przetrwać najgorsze sytuacje, wcale nie są śmiali ani twardzi. To ci, którzy wybierają życzliwość nawet wtedy, kiedy łatwiej byłoby odwrócić się od innych.

  • Kiedy miałem 24 lata, przeprowadziłem się do innego miasta w związku z pracą. Pewnej nocy mój skuter nie chciał ruszyć spod apteki. Było późno, ładowarka nie działała, a ja nie miałem żadnych znajomych w tym mieście. Stałem tam, udając, że się nie denerwuję. Wtedy jakaś starsza pani, mniej więcej 70-letnia, zatrzymała się i zapytała, czy wszystko w porządku.
    Zadzwoniła do syna, żeby przyjechał z kablami rozruchowymi i poczekała ze mną, zabawiając mnie rozmową o banałach takich jak pogoda czy ruch na drogach. Kiedy udało się uruchomić skuter, uśmiechnęła się i powiedziała: „Wracaj bezpiecznie do domu. Twoi rodzice pewnie się martwią”.
  • W moim dawnym mieszkaniu za ścianą mieszkała kobieta, która włączała głośną muzykę w dziwnych godzinach i ciągle przestawiała meble. Zwykle mnie to irytowało, aż pewnego popołudnia zapukała i zapytała, czy mogłabym na chwilę zająć się jej kotem. Obiecała, że zaraz wróci.
    „Zaraz” zmieniło się w cztery godziny. Wróciła z płaczem i wyjaśniła, że musiała zawieźć mamę do szpitala i nie wiedziała, do kogo się zgłosić o pomoc. Od tego dnia przestała hałasować i od czasu do czasu zostawiała jedzenie przed moimi drzwiami, jeśli ugotowała za dużo. Nigdy się nie zaprzyjaźniłyśmy, ale zawsze byłyśmy wobec siebie życzliwe.
  • W ósmej klasie byłam bardzo wycofanym dzieckiem. Miałam w domu problemy, o których się nie mówi obcym.
    Moja nauczycielka angielskiego zauważyła, że nigdy nie jadłam drugiego śniadania. Pewnego dnia zostawiła na mojej ławce kanapkę i jabłko z liścikiem: „Zasługujesz na szczęście. Jeśli zechcesz, możemy porozmawiać”. Robiła to codziennie, aż w końcu opowiedziałam jej, co się dzieje.
    Pomogła mi uzyskać pomoc. Teraz mam 29 lat i zawsze o niej myślę, kiedy pakuję jedzenie do pracy.
  • Kiedy miałam 18 lat, rozstałam się z chłopakiem. To mnie zabolało bardziej, niż się spodziewałam. Nie miałam siły mówić i przestałam chodzić na zajęcia. Moja młodsza siostra, która miała wtedy 9 lat, wsuwała mi pod drzwiami liściki, na których były naklejki, rysuneczki, a raz nawet papierek od czekolady z napisem „trzeba się dzielić”.
    Pewnego dnia wsunęła mi liścik o treści: „Potrzebuję cię”. Dzięki temu się otrząsnęłam. Nic nie pomogło mi tak jak ta karteczka.
  • Pracowałem w małej herbaciarni. Jeden ze stałych klientów zawsze zamawiał to samo i pamiętał imiona wszystkich pracowników. Kiedy zmarł mój ojciec, poszedłem na urlop, ale nie wyjawiłem przyczyny znajomym.
    Kiedy wróciłem, ten klient cicho wręczył mi kopertę z liścikiem i pieniędzmi. W liście napisał, że kilka lat temu stracił żonę i że ból nigdy nie mija, tylko z czasem się zmienia. Do dziś mam ten liścik w portfelu.
  • Miałam mały atak paniki w autobusie. Ścisnęło mnie w piersiach i miałam nieobecne spojrzenie. Jakiś człowiek mniej więcej w moim wieku pochylił się i zapytał, czy wszystko w porządku. Nie mogłam mówić, więc pokręciłam głową.
    Wysiadł ze mną na następnym przystanku, odprowadził mnie na ławkę i pomógł mi złapać oddech. Nie odchodził przez 15 minut. Potem powiedział: „Wszystko będzie dobrze, ale bądź dla siebie wyrozumiała”. Bez scen, bez podrywu. Po prostu prawdziwa ludzka życzliwość. — © Susan A / Jasna Strona
  • Mnie i mężowi urodziły się bliźniaki, więc prawie wcale nie spaliśmy. Zatrudniliśmy do opieki studentkę z sąsiedztwa. Kiedy przyszła, nasze mieszkanie wyglądało, jakby przeszło w nim tornado. Bardzo ją za to przepraszałam, ale ona tylko się uśmiechnęła i powiedziała: „Spokojnie, przecież opiekują się państwo dwojgiem bezradnych ludzi”.
    Umyła butelki z własnej inicjatywy, zrobiła nam nawet coś do zjedzenia i zostawiła w lodówce. Czuliśmy się, jakby ktoś nas uratował. Nigdy nie zapomnę tej miłej, życzliwej dziewczyny. — © Mariah / Jasna Strona
  • Chłopak zerwał ze mną w okropny sposób. Odszedł bez słowa i zablokował mój numer. Jego mama, która bardzo mnie lubiła, dowiedziała się o tym i napisała do mnie, żeby sprawdzić, jak sobie radzę.
    Zaprosiła mnie na obiad, choć jej syn wcale się do mnie nie odzywał. Powiedziała: „Czasami ludzie, których wychowujemy, okazują się źli. Przepraszam za jego zachowanie”. To nieco poprawiło mi nastrój. Zostałam potraktowana jak człowiek.
  • Zgubiłem portfel w Denver, kiedy odwiedzałem przyjaciół. W środku był mój dowód, karta bankomatowa, 100 dolarów i zdjęcie babci. Myślałem, że przepadło na zawsze.
    Dwa dni później jakiś facet napisał do mnie na Facebooku, że znalazł go na stacji benzynowej i postanowił mnie odnaleźć. Odesłał portfel z całą jego zawartością. Próbowałem przesłać mu pieniądze, ale odmówił. Powiedział, że wolałby móc liczyć na to samo, jeśli mu się to przydarzy.

  • Miałam współlokatorkę, która nie rozumiała, czym są napady lękowe. Myślała, że przesadzam. Pewnego dnia zobaczyła, jak wygląda u mnie prawdziwy atak paniki. Nie wiedziała, co zrobić, więc usiadła przy mnie na podłodze i powtarzała: „Jestem przy tobie, wszystko będzie dobrze”.
    Po tym nasze relacje całkowicie się zmieniły. To ona przypominała mi, żebym piła wodę, częściej wystawiała się na światło słoneczne i nauczyła się specjalnych technik, które pomogą mi opanować sytuację. Bardzo się zbliżyłyśmy!
  • Pojechałem na wycieczkę. Kiedy jechałem przez Nevadę, złapałem gumę na bezludziu. Prawie nie miałem zasięgu. Jakiś facet w moim wieku mijał mnie 2 godziny później. Zaproponował, że mnie podrzuci. Zalazł mi mechanika i, szczerze mówiąc, uratował mnie.
  • Moja macocha umierała samotnie w obskurnym ośrodku. Zawsze mnie nienawidziła, ale mimo to odwiedzałem ją, płaciłem rachunki i dopilnowałem, żeby nie była sama w ostatnich chwilach. Jej syn ze mnie szydził i mówił, że to on dostanie spadek, więc marnuję czas. Kiedy zmarła, przejął dom i zerwał ze mną kontakt. Dostałem sfatygowany list. Kiedy otworzyłem kopertę, znalazłem czek na olbrzymią sumę i odręcznie napisany list: „Dziękuję, że byłeś ze mną do końca. Przepraszam, że tak długo nie dostrzegałam twojej miłości”.

Czy znacie podobne historie, które moglibyście opowiedzieć? Opiszcie je w komentarzach, a my opublikujemy najlepsze z nich w naszym artykule!

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły