12 historii o tym, jak dziecięca dobroć postawiła dorosłych do pionu

Rodzina i dzieci
dzień temu
12 historii o tym, jak dziecięca dobroć postawiła dorosłych do pionu

Czasami dorośli zbytnio wszystko analizują, podczas gdy dzieci przechodzą od razu do sedna sprawy, a ich szczerość ma większą moc niż jakikolwiek wykład. A gdy ich supermocą jest życzliwość, dzieje się prawdziwa magia. Te chwile przypominają nam, że współczucie, empatia i odrobina dziecięcej otwartości mogą nauczyć dorosłych lekcji, o których nawet nie wiedzieli, że są im potrzebne.

AI-generated image
  • Byłam na siłowni i próbowałam zrobić poważne selfie po treningu, kiedy jakiś mały chłopiec, może sześcioletni, przeszedł tuż przede mną (to chyba był to czyjś syn). Wzdychając, powiedziałam głośno: „Przepraszam, ja tu coś robię”.
    Odwrócił się, uśmiechnął się anielsko i powiedział: „Och! Myślałem, że po prostu gapisz się na ścianę. Mój trener mówi, że gapienie się jest niegrzeczne. Proszę, możesz wziąć moją butelkę z wodą. Nawodnienie jest ważniejsze niż wpatrywanie się w twarz”.
    Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam.
  • Mój szef krzyczał przez telefon na temat bardzo kosztownego błędu, który ktoś popełnił w biurze. Jego sześcioletnia córka bawiła się w pobliżu. Zatrzymała się, podeszła do niego i przykleiła mu plaster na rękę.
    „Błędy bolą, tatusiu. Widziałam to w telewizji. To plaster na twoje uczucia. Nie martw się, ja też ciągle popełniam błędy i nic mi nie jest!”. W tym momencie zakończył rozmowę.
  • Mój pierwszy mąż zmarł, gdy mój syn miał 7 lat. Nie zostawił nam dosłownie nic, poza ogromnym kredytem hipotecznym do spłacenia. Ale przede wszystkim zostawił nam swoją złą matkę. Ciągle powtarzała: „Codziennie go denerwowałaś” i obwiniała MNIE za jego śmierć.
    Pewnego dnia mój syn, który miał wtedy 8 lat, nie wytrzymał i powiedział ze złością: „Jeśli uważasz, że mama codziennie denerwowała tatę, to musisz być okropna w wychowywaniu ludzi, bo on nigdy się na nią nie skarżył. Teraz wypij swoją herbatę i pamiętaj, że jego już tu nie ma, żeby odpierać twoje złe rady!”.
  • Mój 13-letni siostrzeniec próbował zachowywać się „młodzieżowo” i prawie nie rozmawiał ze swoją mamą, odpowiadając jej tylko jednym słowem. W końcu straciła cierpliwość i powiedziała: „Dlaczego jesteś taki niegrzeczny?!”.
    Spojrzał na nią z prawdziwą troską i powiedział: „Mamo, oszczędzam słowa, żeby później móc powiedzieć ci coś naprawdę ważnego, na przykład «kocham cię». Ty też musisz oszczędzać”. Rozbroił ją natychmiast i po prostu go przytuliła.
  • Podczas lotu mężczyzna siedzący za moim pasierbem głośno narzekał, że dziecko kopie jego fotel. Mój pasierb, Harry (dziewięć lat), odwrócił się, spojrzał mężczyźnie w oczy i powiedział: „Proszę pana, wygląda pan na bardzo zmęczonego. Może potrzebuje pan uścisku od kogoś, kto ma energię”.
    Następnie powoli i celowo wyciągnął rękę, aby delikatnie przybić piątkę. Mężczyzna niezręcznie ją odbił i więcej nie narzekał.
  • Moja ciotka podarowała swojej siostrzenicy (mojej sześcioletniej kuzynce) na urodziny naprawdę okropną, tanią i brzydką zabawkę. Ciotka robiła wielką sprawę z tego, jak bardzo była ona „znacząca”.
    Dziewczynka grzecznie podniosła zabawkę i powiedziała: „Ciociu, bardzo mi się podoba, bo pokazuje mi, że nawet jeśli nie znasz mnie dobrze, to i tak się starałaś. To miłe. Dziękuję za starania!”. Ciotka wyglądała na zdruzgotaną.
  • Kiedy zmarł mój mąż, moja teściowa zażądała, abyśmy zamieszkali z nią. „Nie możesz samotnie wychowywać dziecka, nie dasz rady” — powiedziała. Odmówiłam. Nie dawała za wygraną.
    Pewnego dnia mój 8-letni syn powiedział mi, że babcia potajemnie do niego zadzwoniła, mówiąc, że jest ciężko chora i że musi ją odwiedzić. Wszyscy wiedzieliśmy, że to kłamstwo.
    Ale wtedy powiedział do mnie: „Mamo, powiedziałem babci, że nie mogę odwiedzić jej w chorobie, ponieważ jestem zbyt zajęty opieką nad tobą, skoro ona twierdzi, że tak bardzo zawodzisz. Powiedziałem jej, że jeśli chce opiekunkę, to musi naprawdę zachorować albo znaleźć kogoś, kto jeszcze nie zorientował się w jej sztuczkach”.
  • Podczas szkolnej wystawy sztuki jedna z matek protekcjonalnym tonem powiedziała nauczycielce plastyki, że obraz jej siedmioletniego dziecka nie jest „wystarczająco realistyczny”.
    Dzieciak usłyszał tę uwagę, podszedł do matki i powiedział: „Ten obraz nie jest dla naszego domu. Jest dla mojego umysłu. Ale jeśli chcesz idealny obraz, może spróbuj użyć aparatu fotograficznego? Są one bardzo dobre w nudnych rzeczach”.
    Uciekła w podskokach.
  • Mój sąsiad udzielał mi natrętnych, zbyt agresywnych porad dotyczących ogrodnictwa, mówiąc mi, że wszystko robię źle.
    Mój sześcioletni syn podszedł do niego, podał mu konewkę i powiedział: „Proszę pana, pan zna wszystkie sekrety! Proszę podlać mojego małego kwiatuszka, którego bardzo kocham. Potrzebuje fachowej opieki, a jestem pewien, że pan ma bardzo zręczne ręce”.
    Sąsiad rzeczywiście zaczął podlewać kwiat i przestał krytykować.
  • Uczyłam mojego 16-letniego syna jeździć samochodem i byłam zdecydowanie zbyt spięta, kurczowo trzymałam się deski rozdzielczej i krzyczałam instrukcje.
    Zatrzymał samochód, wziął głęboki oddech i powiedział: „Mamo, wiem, że się boisz, że się rozbiję. Ale jeśli będziesz krzyczeć, to wtedy na pewno się rozbiję. Możesz po prostu policzyć do dziesięciu, a ja policzę, ile razy spokojnie oddychasz?”. To zadziałało.
  • Moja siostra głośno narzekała, że jej opiekunka spóźnia się, mówiąc, że jest „całkowicie niegodna zaufania”.
    Jej 11-letnia córka wtrąciła się i powiedziała: „Mamo, opiekunki to ludzie, a nie roboty. One też stoją w korkach i mają złe dni. Powinnaś dać jej dzisiaj napiwek. To będzie jak podziękowanie, które pokryje jej koszty paliwa”. Moja siostra zaniemówiła.
  • Trener małej ligi piłkarskiej beształ drużynę za przegraną, mówiąc im, że „zabrakło im serca”. Jeden z graczy, dziewięcioletni chłopiec, zszedł z boiska i podał trenerowi swoją butelkę z wodą.
    „Trenerze, stracił pan głos od krzyczenia. Pańskie słowa potrzebują odpoczynku. Graliśmy nogami i rękami, i to one są zmęczone, a nie nasze serca. Porozmawiamy jutro?”.

Jesteśmy gotowi na dobrą dawkę śmiechu! Jaka była najbardziej złośliwa, urocza lub zabawna riposta, jaką kiedykolwiek usłyszeliście od swojego dziecka (lub dziecka, które znacie)? Czy było to podczas kłótni o obowiązki domowe, sporu o porę snu, czy po prostu przypadkowej obserwacji? Podzielcie się w komentarzach swoimi ulubionymi historiami o komentarzach dzieci!

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły