14 historii o ludziach, z którymi wolałbyś nie mieć do czynienia

Ludzie
7 godziny temu

Niektórzy ludzie nie mają żadnych zahamowań i w codziennym życiu kierują się jedynie własnym dobrem. Ale niekiedy robią coś tak bezczelnego, że ludzie wokół nich wpadają w osłupienie, nie mając najmniejszego pojęcia, jak zareagować na taki tupet. Bohaterowie naszego artykułu przekonali się o tym na własnej skórze.

  • W weekend moja mama przyszła posiedzieć z moim synem i zrobiła kotlety. Dzisiaj zrobiłam kotlety, a mój mąż powiedział, że kotlety mojej mamy smakują lepiej. OK, sam smaż kotlety po pracy według przepisu mojej mamy, kto ci tego zabrania. © zovimenyaAlba / Twitter
  • Spotkałam znajomą pod blokiem. Stałyśmy i rozmawiałyśmy, a potem ona powiedziała, jakby przy okazji, że ma już dość braku ciepłej wody, jest gorąco, a ona nie może się umyć. I spytała, kiedy u nas włączą. Ale my mamy podgrzewacz gazowy, więc ciepła woda jest cały czas. Znajoma się ucieszyła i zasugerowała, że byłoby bardzo miło, gdybym pozwoliła jej się umyć. Podałam jej numer mieszkania i wróciłyśmy do domu. Jakieś 15 minut później przyszła z torbą, zabrałam ją do łazienki. Spytała, jakim ręcznikiem może się wytrzeć i gdzie jest szlafrok. Zapytałam:
    – Co masz w torbie?
    – Czyste ubrania!
    – Więc biegnij po ręcznik i szlafrok.
    – Żałujesz mi swoich?
    Powiedziałam, że tak. Znajoma wyszła. Minęło 15 minut, 30, godzina. Zaczęłam się martwić, bo może coś się stało. Zadzwoniłam, usłyszałam, że abonent niedostępny. Następnego dnia zobaczyłam ją z okna, więc najwyraźniej była cała i zdrowa. Wczoraj wynosiłam śmieci, zobaczyłam, że idzie. Kiedy mnie zobaczyła, wyzywająco się odwróciła, jakby obserwowała ptaki. Czym tak ją uraziłam? © nemarp / Pikabu
  • Starsza pani narzekała na dziewczynę w autobusie: „Wsadzają sobie słuchawki do uszu i stoją, zamiast dzieci rodzić! Ja urodziłam dwóch synów w wieku 25 lat, nie tak jak teraz!”. Dziewczyna do niej: „Ja mam 27 lat i trójkę, chcemy mieć więcej dzieci”. Babcia natychmiast powiedziała: „I po co rodzić tyle dzieci? Też będą w słuchawkach chodzić!”. © AntonBelyayev1 / Twitter

„Zostawiłam butelki do sterylizacji w garnku i poprosiłam narzeczonego, żeby miał na nie oko”.

On: „Nie musisz mi mówić, co mam robić, nie jestem głupi”. Również on 6,5 godziny później: „Nie było oczywiste, że płyta musi być wyłączona”.

  • Koleżanka była dziś na rozmowie o pracę i zapytała kierownika działu kadr o swoją pensję. Wiecie, co odpowiedział kierownik? „Nie wypada zadawać takich pytań na rozmowie kwalifikacyjnej. Możesz poznać swoje wynagrodzenie i program motywacyjny na etapie stażu”. © SUPPORT_C_MAPCA / Twitter
  • Nasi przyjaciele mają dom w fajnej wakacyjnej miejscowości. Zrobili sobie basen. Sąsiad obok był bardzo zainteresowany, co, jak i za ile. Odpowiadali mu grzecznie, myśląc, że sam też chce mieć basen. A kiedy basen już był gotowy, sąsiad oznajmił, że będzie wysyłał do nich swoje dzieci, żeby mogły popływać. Przyjaciele skrzywili się i odmówili. I na tym historia się skończyła. Ale przyjaciele jeździli co tydzień do miasta. Wyszli więc na cały dzień, a wieczorem dostali telefon z policji, że mają się stawić, bo wpłynęła na nich skarga. Okazało się, że sąsiad wysyłał jednak swoje dzieci, żeby popływały. Udało się dwa razy, ale potem znajomi, wychodząc, wlali do basenu chemię czyszczącą, po której pływanie jest zabronione przez 24 godziny. Dzieci wykąpały się, pobiegały na słońcu i pokryły się pęcherzami. Jest tam jakiś składnik, który zwiększa światłoczułość. Rodzice poszli na policję, że źli sąsiedzi skrzywdzili biedne dzieci. A przyjaciele musieli przez sześć miesięcy udowadniać, że nie zrobili tego celowo. © Esterly / Pikabu
  • Siostra mojego męża miała klucze do naszego garażu z piwnicą, gdzie przechowują swoje rzeczy poza sezonem. Poszłam wziąć z piwnicy ziemniaki dwa razy z rzędu i zauważyłam, że szybko ich ubywa. Siostra męża nie uczestniczyła w sadzeniu, pieleniu i zbiorach. Dwa razy daliśmy jej wiadro ziemniaków, ale nie zamierzaliśmy karmić jej rodziny na stałe. Powiedziałam mężowi, że nasze ziemniaki dla dwóch rodzin do końca zimy nie wystarczą, zmienił zamek. A dziś jego siostra zadzwoniła z awanturą, dlaczego nie daliśmy jej kompletu nowych kluczy. Na pytanie, czego potrzebuje zimą, roweru czy hulajnogi, wpadła w szał i się wyłączyła. Sadź ziemniaki, kochana, i nie zapomnij dać nam kilku worków. Podsłuchane / Ideer
  • Jechałem kiedyś taksówką. Podróż do innego miasta trwała godzinę. Przez całą drogę taksówkarz opowiadał o tym, jak tania jest ta podróż i że on i jego rodzina nie mają wystarczająco dużo pieniędzy na jedzenie. Kiedy dotarliśmy na miejsce, otwarcie poprosił mnie, abym wkroczył do akcji i dał mu trochę więcej pieniędzy. Odpowiedziałem mu, że nie miałem w pracy podwyżki od trzech lat i poprosiłem go o zniżkę. Z jakiegoś powodu nie docenił mojej prośby. Dziwne...
  • Dałam siostrzeńcowi na urodziny drogi telefon, najnowszy model. Był zachwycony, skakał ze szczęścia. Sześć miesięcy później odwiedziłam siostrę. Mój siostrzeniec miał swój stary telefon, a siostra używała tego, który był prezentem dla siostrzeńca. Gdy spytałam, dlaczego to zrobiła, odpowiedzią było przewracanie oczami i biadolenie, że dla 12-letniego dziecka taki drogi gadżet jest zbędny. A w ogóle to co to za problem, synowi to nie przeszkadza. Ale siostrzeniec powiedział, że mama nie zapytała go nawet o zgodę. © Overheard / Ideer
  • Mieszkam w mieszkaniu komunalnym z rodziną z małym synem. Zaczęłam zauważać, że często ginie mi jedzenie. Na przykład czekoladki, herbatniki czy chipsy. Okazało się, że siedmiolatek podkrada mi smakołyki, gdy jestem w pracy, bo jego rodzice nie dają mu żadnych słodkich przekąsek. Sami jedzą słodycze, ale przed nim chowają. Pewnego dnia udało mu się zjeść dwie tabliczki mojej ulubionej czekolady, a jego rodzice nawet tego nie zauważyli. Znaleźli potem opakowania pod kanapą. Szczerze mówiąc, jestem oburzona tą bezczelnością. I zszokowana zachowaniem dziecka. Ktoś powie, że to tylko dziecko, czemu żałuję mu słodyczy. Ale w ten sposób tracę pieniądze... Podsłuchane / Ideer
  • Wczoraj wieczorem pojechaliśmy z mężem do hipermarketu. Kolejka spora, ale byliśmy na to przygotowani. Staliśmy i powoli przesuwaliśmy wózek w stronę kasy. Podeszła kobieta i dołączyła do mężczyzny stojącego przed nami. Dyskretnie (tak jej się najwyraźniej wydawało) wyjęła karton mleka z naszego wózka i włożyła do swojego. Zażądałam, żeby oddała mleko. Na początku się zawahała, chyba nie spodziewała się, że to zauważę. A potem powiedziała: „Ma pani dwa kartony mleka, ja zapomniałam wziąć, a to długa droga. Nie okradłam pani, dlaczego robi pani takie zamieszanie? Jeszcze nie zapłaciliście za to mleko”. © Shapoklyak007 / Pikabu
  • Moja sąsiadka uznała, że jesteśmy przyjaciółkami. Ma dwójkę małych dzieci, które nieustannie próbuje na mnie zrzucić. Przychodzi, patrzy na mnie błagalnie i prosi, żebym zaopiekowała się dziećmi, podczas gdy ona pójdzie do sklepu / na manicure / do przyjaciółki, a jej mąż, jak mówi, nie może sobie z nimi poradzić. Ani razu się nie zgodziłam, ale oni się nie poddają. Teraz zaczął przychodzić do mnie jej mąż z tą samą prośbą: że jestem młoda, mogę pobawić się z dziećmi, a on odpocznie. Po odmowie po prostu odchodzą bez konfliktu, ale czego oczekują? I tak od sześciu miesięcy. © Overheard / Ideer
  • Kupiłem sobie Kerchera. Zabrałem go do znajomego, bo jeśli myję samochód na swoim podwórku, wszystko wypływa na ulicę, a kolega ma u siebie odpływ do kanalizacji. W związku z tym myjemy samochody przed jego domem. Kiedy płukałem swój samochód, dysza z urządzenia odpadła i pod ciśnieniem wody, niczym strzała, uderzyła w tylny zderzak, pozostawiając wgniecenie. Popatrzyliśmy na siebie z kolegą i poszliśmy po narzędzia, żeby to naprawić. Wtedy podszedł sąsiad, który miał samochód zaparkowany obok, i zapytał, czy może sobie opłukać samochód. Powiedziałem mu, że Kercher jest zepsuty, na razie się nie da. Weszliśmy do domu, dosłownie na minutę. Ja po przyssawkę, kolega po wrzątek. Cóż, jak można się domyślić, usłyszałem dźwięk włączonej myjki, a 5 sekund później dzikie przekleństwo. Facet właśnie włożył dyszę i rozbił boczne lusterko potężnym strzałem z wylewki. A potem rzucił się na nas wściekły, twierdząc, że jesteśmy mu winni nowe lusterko. © doublden / Pikabu
  • Zatrzymałem się dziś w markecie budowlanym, wziąłem, co trzeba, i stanąłem przy kasie. Podeszła babka, w rękach miała torebkę nasion ogórka, poprosiła o przepuszczenie. Ale ja miałem tylko 2 towary, więc odmówiłem. Towar przeszedł, zapłaciłem, a wtedy kobieta odłożyła torebkę i wyjęła z reklamówki kolejne 100 torebek różnych nasion... © RobinGuk / Pikabu

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły