15 historii, gdzie dobroć i współczucie uratowały dzień w pracy

Ludzie
2 godziny temu
15 historii, gdzie dobroć i współczucie uratowały dzień w pracy

Nawet drobne gesty mogą wiele zmienić w miejscu pracy. Dobry uczynek może podnieść na duchu, złagodzić napięcie i pokazać wszystkim, że są dostrzegani i doceniani. Poniższe historie udowadniają, że życzliwośćempatia mogą poprawić atmosferę w biurze.

  • Pracowałem w każde święta, żeby moi koledzy mogli je spędzić z bliskimi. Kiedy poprosiłem o urlop w Boże Narodzenie, żeby zobaczyć się z umierającą babcią, kierownik powiedział: „Ona i tak umrze. Skup się na pracy”. Płakałem w samochodzie przez godzinę. Następnego dnia wszedłem na zaplecze i zamarłem, kiedy zobaczyłem grafik na ścianie. Wszyscy moi koledzy zgłosili się na ochotnika, żeby mnie zastąpić. Ktoś przykleił kartkę z napisem: „Jedź do niej. My się wszystkim zajmiemy”.
  • Miałem przeprowadzić największą prezentację w mojej karierze przed salą pełną ważnych dyrektorów. Około pięć minut po rozpoczęciu zepsuł mi się rozporek (po prostu strzelił). Byłem przerażony i całkiem osłupiałem, kiedy zdałem sobie sprawę, że wszyscy to widzą. Mój szef, który wygląda na człowieka pozbawionego uczuć, wstał i podał mi swoją marynarkę. Nie powiedział ani słowa, tylko ją na mnie zapiął. Ja nadal stałem znieruchomiały ze strachu. Usiadł i powiedział: „I tak było mi gorąco. Mów dalej, bardzo mnie ciekawi ten czwarty slajd”. Pozwolił mi zatrzymać marynarkę do końca dnia.
  • Chłopak przyszedł na rozmowę o pracę w sprawie stanowiska na magazynie w marynarce, która była dla niego o wiele za duża i pachniała naftaliną. Chłopak pocił się i wyglądał, jakby chciał się zapaść pod ziemię. Mój kierownik, zamiast go zdyskredytować, zabrał go do szatni. Podał mu firmową koszulkę polo i powiedział, że marynarka to zbyt elegancki strój na takie stanowisko. Od razu go zatrudnił i powiedział: „Tak bardzo się starał i męczył w niewygodnej marynarce. Zasłużył na to”.
AI-generated image
  • Byłam przerażoną stażystką. Niechcący zniszczyłam oryginalny dokument klienta. Siedziałam przy niszczarce, nie mogąc złapać oddechu. Kierowniczka biura, uważana przez wszystkich za wredną, zobaczyła, co się stało. Nie ukarała mnie. Powiedziała, żebym poszła na przerwę obiadową, a kiedy wróciłam, okazało się, że skleiła dokument z powrotem. Wręczyła mi go i powiedziała: „Teraz wygląda jak vintage. Nie rób tego więcej”.
  • Byłem kurierem rowerowym w mieście, gdzie ciągle pada deszcz. Moje „wodoodporne” ubranie przemokło i trząsłem się z zimna w stacji odbiorczej. Recepcjonistka, z którą mówiliśmy sobie tylko „dzień dobry”, zdjęła swoją kurtkę North Face i dała mi ją. Powiedziała: „Cały dzień siedzę w budynku. Możesz ją oddać jutro albo kiedyś indziej. Po prostu się ogrzej”.
  • Byłam w tracie bardzo paskudnego rozwodu tak spłukana, że nie jadłam drugiego śniadania w pracy. Wolałam przeznaczyć wszystkie pieniądze na jedzenie dla dzieci. Myślałam, że nikt nie zauważy, że na przerwach piję po prostu wodę. Po tygodniu na moim biurku codziennie zaczęła się pojawiać torba z produktami z miejscowych delikatesów podpisana moim imieniem. Żadnego liściku, żadnego nadawcy. Po paru miesiącach dowiedziałam się, że to od kolegi z działu wysyłek, który praktycznie z nikim nie rozmawia. Widział, jak patrzę na automat z przekąskami i poświęcił własne pieniądze, żeby zapewnić mi jedzenie przez miesiąc.
  • Ojciec kolegi z trafił pracy do hospicjum. Niestety, ów kolega nie mógł sobie pozwolić na urlop bezpłatny. Nic mu nie mówiąc, zorganizowaliśmy się tak, żeby w każdą przerwę obiadową ktoś obejmował jego stanowisko. On mógł w tym czasie jechać do ojca. Kierownik z pewnością wiedział, że coś się dzieje, bo „niechcący” usunął nagranie monitoringu, żeby zatrzeć wszelkie ślady.
  • Jestem jedyną kobietą w warsztacie, gdzie pracują sami mężczyźni. Kiedy moja córka zachorowała i musiałam zwolnić się z pracy na trzy dni, spodziewałam się, że po powrocie zastanę górę niedokończonych napraw i dostanę kazanie od kierownika. Ale moi koledzy zostawali codziennie po pracy, żeby dokończyć moje zadania, dzięki czemu nie straciłam prowizji. Nawet o tym nie wspomnieli. Jak zwykle rozmawiali o pogodzie i tym, że automat na zapleczu zrobi zbyt zimną kawę.
  • Ja i pewien mężczyzna ubiegaliśmy się o to samo stanowisko kierownicze. Kiedy mój rywal dowiedział się, że jestem w ciąży, zmartwił się, że nie dostanę pracy z powodu „braku dyspozycyjności”. Na własnej rozmowie kwalifikacyjnej powiedział: „Jestem dobry, ale ona jest lepsza. Jeśli nie dostanie tego stanowiska ze względu na sytuację rodzinną, to się zwolnię”. Dostałam tę posadę. On został moim przełożonym.
  • Pracowałam jako pielęgniarka na szesnastogodzinnej zmianie i ani razu nie usiadłam. Poszłam do pokoju socjalnego i zobaczyłam, że moja szafka jest wypełniona batonami proteinowymi i napojami z elektrolitami. Był tam również list, w którym napisano: „Widzieliśmy, że nic nie jesz. Pozdrowienia od kolegów z nocnej zmiany”. To prosta rzecz, ale dzięki temu wytrzymałam ostatnie cztery godziny.
  • Przez przypadek usunęłam projekt, nad którym mój zespół pracował przez pół roku. Myślałam o tym, żeby zwolnić się z pracy i przeprowadzić do innego stanu. Kolega z działu IT, który zazwyczaj mówi ludziom, żeby zrestartowali komputer, zobaczył, jak płaczę w serwerowni. Spędził 14 godzin bez przerwy, przeszukując dyski z kopiami zapasowymi, żeby znaleźć najnowszą wersję. Nie prosił o uznanie, po prostu rano wysłał mi wiadomość: „Znalazłem. Nie mów nikomu, że naprawdę znam się na swojej pracy”.
  • W moim pierwszym dniu w prestiżowej kancelarii wylałam herbatę na sukienkę podczas kolacji u klienta. Byłam zdruzgotana. Sądziłam, że to koniec mojej kariery. Starsza koleżanka, której się bałam, wstała, wylała swoją herbatę na siebie i zaśmiała się. „Te filiżanki są takie niewygodne!” — krzyknęła. „Przebierzmy się i znajdźmy lepszy lokal”.
AI-generated image
  • Pracowałem na nocnej zmianie w sklepie spożywczym. Czułem, że nikogo nie obchodzę. Pewien stały klient, który zawsze wyglądał na zestresowanego, przyszedł o 3 nad ranem. Kupił kartę podarunkową za 50 dolarów i natychmiast mi ją podał. Powiedział: „Zauważyłem, że zawsze tu jesteś i zawsze się uśmiechasz, nawet do okropnych klientów. Kup sobie coś dobrego na koniec zmiany”.
  • Zaczynałam pracę jako nauczycielka. Miałam trudności z zakupem pomocy naukowych dla klasy. W pewien poniedziałek przyszłam do szkoły i znalazłam cztery pudełka książek, długopisów i papieru. Myślałam, że ufundowała je szkoła. Po latach dowiedziałam się, że to woźny zbierał niepotrzebne pomoce naukowe od „bogatych” klas, doprowadzał do porządku i potem przekazał je mnie, bo mu się podobało, jak traktuję dzieci.
  • Pracowałam w centrum obsługi telefonicznej, gdzie najbardziej liczył się „średni czas rozmowy”. Rozmawiałam ze starszą kobietą, która była zdezorientowana i wyraźnie samotna. Płakała, bo tego dnia zmarł jej mąż. Moja przełożona zauważyła, że rozmawiam już 45 minut, za co mogła mnie zwolnić. Zamiast mnie zgłosić do kierownictwa, usiadła obok, przejęła inne rozmowy i szepnęła: „Zostań na linii tak długo, jak tego potrzebuje. Oznaczę to jako usterkę systemu”.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły