15 historii o tym, jak niewielki akt dobroci uruchomił łańcuch nieoczekiwanych wydarzeń

Ludzie
23 godziny temu
15 historii o tym, jak niewielki akt dobroci uruchomił łańcuch nieoczekiwanych wydarzeń

Mówi się, że dobre uczynki wracają, ale czasem nie wiadomo, jak zareagować. Zwykle spotykamy się z wdzięcznością, ale bywa też, że ludzie reagują w zupełnie nieprzewidywalny sposób. W tym artykule zebraliśmy historie osób, które zrobiły dla kogoś coś miłego i spotkały się z bardzo różnymi reakcjami.

  • Jak zwykle wsiadłam do minibusu, żeby dojechać na wydział. Postanowiłam przygotować wcześniej pieniądze na przejazd. Przeszukałam wszystkie kieszenie i z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że nigdzie nie ma portfela, a drobnych też nie znalazłam. Zadzwoniłam do sąsiadki z nadzieją, że ona weźmie mój portfel. Myślałam, że zdąży na ten minibus. Nie zdążyła. Minibus jedzie, a ja myślę, co robić. Na przystanku podeszłam do kierowcy i powiedziałam, że zostawiłam pieniądze w domu. On tylko machnął ręką, a gdy miałam wysiąść, podał mi 20 rubli. Powiedział, że to na drogę powrotną. © / Ideer
  • Mój dziadek poszedł na pocztę, żeby zapłacić rachunki. Był przyjemnie zaskoczony, że kolejki zupełnie nie ma, pracownicy są uprzejmi i szybko pracują. Zostawił więc pozytywny komentarz w książce opinii. Tydzień później w skrzynce pocztowej znalazł powiadomienie o liście poleconym i udał się na pocztę. Tym razem spędził w kolejce około godziny, ale odebrał polecony list. Po otwarciu listu w domu, dziadek odkrył tam podziękowanie z poczty za pozytywną opinię. © / Ideer
  • Na oblodzonej drodze moje auto wjechało w jeepa. Siedzę i boję się wysiąść. Z drugiego samochodu wychodzi duży facet, o wzroście ok. 1.9 m. Ja wychodzę, mała, chuda, oczy spuszczone w dół, mamroczę, że przepraszam, nie mogłam zatrzymać pojazdu na lodzie. Jego zderzak jest uszkodzony, a moja maska się nie zamyka. A wtedy on z uśmiechem pomaga mi zamknąć maskę, żebym mogła dojechać do mechanika. I mówi: „Mam nadzieję, że mojej żonie też ktoś pomoże!”. Wkrótce i w mój samochód ktoś wjechał. Sprawcę również puściłam wolno. © / Ideer
  • Płaciłam za zakupy, a kasjerka (kobieta 60+) zapytała mnie, co planuję robić w ten weekend. Odpowiedziałam, że w sobotę odbieram dyplom magistra. Jej oczy rozbłysły, obdarzyła mnie promiennym uśmiechem, pogratulowała i poprosiła, bym zaczekała. Po chwili wróciła z małym bukietem róż i powiedziała, żebym świętowała swoje osiągnięcie. Było to szczególnie cenne, zważywszy na to, że moi rodzice nie mogli być obecni na ceremonii. © drockaflocka / Reddit
  • Pewnego razu wpadłam do pierogarni, żeby coś szybko przekąsić. Stoję przy kasie, czekam na swoją kolej. Obok mężczyzna o zaniedbanym wyglądzie, próbuje zebrać drobne na pasztecik. Wyjęłam drobne z kieszeni i położyłam mu je na rękę. Bez słowa kupił pasztecik i wyszedł z pierogarni. Siedzę, jem. Wchodzi ten mężczyzna z ogromną świeżą różą i kładzie ją przede mną na stole. Odwraca się i wychodzi. Było to niesamowicie przyjemne. Jeszcze nikt tak mi kwiatów nie podarował. © Ideer
  • Jestem studentem, znalazłem portfel. Ponieważ nie jestem chciwy, zadzwoniłem. Odpowiedziała kobieta, umówiliśmy się na spotkanie. Czekałem w umówionym miejscu. Nagle podjechał land rover, wyszedł z niego brodaty facet i powiedział, żeby wsiąść do samochodu. Przestraszyłem się, ale poszedłem. Wsiedliśmy. Moje serce wpadło do pięt. Nagle facet się uśmiechnął, podziękował i dał mi połowę gotówki z portfela, który znalazłem (około tysiąca). Tak właśnie dobro powraca. © / Ideer
  • Spacerując wieczorem z chłopakiem, zobaczyliśmy bezdomnego, który poprosił nas o trochę pieniędzy na bilet autobusowy. Daliśmy mu 10 dolarów. A kiedy wróciliśmy do swojego samochodu, na ziemi obok niego leżało 50 dolarów. Myślę, że to zapłata za dobroć. © Look_A_Bunny / Reddit
  • Kiedy nasza córka miała 15 lat, nie chcieliśmy, żeby wychodziła wieczorami. Pozwoliliśmy jej więc spędzać czas z przyjaciółmi w naszym domu. Jedli, rozmawiali, oglądali filmy i seriale. Jeden z jej przyjaciół miał kłopoty. Nie zadzwonił do swojego ojca, ale do mojego męża. A on przyjechał na komisariat, załatwił wszystko i chłopak został wypuszczony. Teraz facet ma trzydzieści lat, dobrze zarabia i co roku wysyła mi kwiaty, a mojemu mężowi miły prezent. Zawsze mówi, że mój mąż go wtedy uratował. © VK
  • Jechałam metrem, obok mnie siedziała kobieta, bardzo skupiona. Ciągle przekładała w dłoniach garść groszy, liczyła je znów i znów, najwyraźniej jej brakowało. Postanowiłam wyciągnąć drobne, które miałam w kieszeni, i położyć je na siedzeniu między nami. Odwróciłam się i powiedziałam do niej: „Och, przepraszam, czy to przypadkiem nie pani grosze upadły?”. Zawahała się, zaczęła ponownie przeliczać swoje, aby mi odpowiedzieć. Zrozumiałam, że się waha, i szybko dodałam: „Nie, to na pewno pani, nie mam przy sobie w ogóle drobnych”. No, skłamałam oczywiście, ale z ulgą je zabrała. I wtedy wydarzyło się coś wyjątkowego. Kobieta, która siedziała naprzeciwko nas, wszystko to widziała! Postanowiła podtrzymać to niewielkie oszustwo. Niezauważenie rzuciła swoje grosze na podłogę, a potem głośno powiedziała: „Tak, widziałam! Na pewno wypadły, kiedy pani siadała!”.
  • Pracowałem w sklepie. Znalazłem torebkę, która została w koszyku sklepowym. Zdeterminowany, by pomóc, otworzyłem torebkę i znalazłem nazwisko właścicielki. Skontaktowałem się z nią. Kobieta była w panice, ponieważ gorączkowo szukała swojej torby. Umówiliśmy się na spotkanie w sklepie, aby mogła spokojnie ją odebrać. Wzięła ode mnie torebkę i wręczyła mi kopertę z prośbą o otwarcie jej, gdy będę w domu. W środku było 120 dolarów, prawie dokładnie tyle, ile brakowało mi do czynszu. © sekmaht / Reddit
  • Moja przyjaciółka kiedyś siedziała w coworkingu, strasznie spieszyła się z pracą, bo miała deadline. Przy sąsiednim stole siedział chłopak, dosłownie wpadający w histerię, bo jego stara pamięć USB odmówiła współpracy. Na niej była jedyna kopia jego projektu dyplomowego.
    Przyjaciółka, chociaż była zła, że traci czas, nie wytrzymała. Miała profesjonalny adapter. Poświęciła trzy minuty, by skonfigurować USB, i wszystkie pliki cudem się skopiowały. Wymienili się kontaktami i zapomniała o nim.
    Po pół roku moja przyjaciółka szukała nowej pracy. Nagle zadzwonił on. Okazało się, że jego projekt dyplomowy przyciągnął inwestora, i teraz chłopak otwiera swój startup zajmujący się modelowaniem 3D.
    W rezultacie moja przyjaciółka stała się kluczowym pracownikiem w tym startupie, który teraz rozwija się pomyślnie.
  • 8 marca miałam nadzieję wziąć dzień wolny, ale przypisano mi zmianę do nocy. Pogoda była słoneczna, ale nastrój miałam kiepski, pracowałam na automacie. Kasowałam słodycze dla jakiegoś chłopca. Spojrzał na mnie, posępną, i wyszedł z supermarketu. Po 10 minutach wrócił z tulipanem w ręku. Wręczył mi go i złożył życzenia. Byłam wzruszona, a malec zarumienił się i uciekł. Wyrośnie na prawdziwego mężczyznę. © / VK
  • Zeszłej zimy znalazłam dobrą, ciepłą rękawiczkę i powiesiłam ją na drzewie, żeby się nie zgubiła. Przedwczoraj biegłam z wózkiem do przychodni, a czapka wypadła mi z kieszeni. W drodze powrotnej zobaczyłam ją na tym samym drzewie. Bumerang działa! © / Pikabu
  • Pewnego dnia, około 10 lat temu, wraz z przyjaciółmi wybraliśmy się na narty. Był bardzo silny mróz. Wzięłam na zapas puchowe rękawiczki mojej babci i na stoku zobaczyłam dziewczynę marznącą w cienkich rękawiczkach. Dałam jej moje zapasowe i powiedziałam: „Jeśli spotkamy się na dole, zwróć mi je, jeśli nie, niech zostaną na pamiątkę”. Nie spotkałam się z nią, więc nie odzyskałam rękawiczek. Tego samego wieczoru przebiłam oponę na pustej drodze, nie miałam zapasowej i nie wiedziałam, co robić. Nagle zatrzymał się samochód, dwóch facetów wysiadło bez zbędnych ceregieli, założyli zapasowe koło, pokierowali mnie do warsztatu, tam naprawili koło, założyli je z powrotem i zniknęli. Odmówili
    przyjęcia jakichkolwiek pieniędzy, mówiąc: „Dziewczyny nie powinny wydawać pieniędzy na warsztat, kup sobie coś smacznego”. Prawie się wtedy popłakałam. Od tamtej pory wierzę w efekt bumerangu: staram się czynić dobro i pomagać innym. © terribletomuch / Pikabu
  • Razem z przyjaciółką weszłyśmy do kwiaciarni, by kupić dla jej mamy kwiaty. Długo wybierałyśmy, jakie będą najlepsze. Wszedł mężczyzna, wyraźnie się spieszył. Wybrał ogromny bukiet, a potem zwrócił się do nas: „No co, dziewczyny, potrzebne wam kwiaty? Wybierajcie szybko, zapłacę”, i opłacił nasz bukiet. Potem zapytał, jak się nazywamy, żeby nazwać tak swoje córki, i z radosną miną wybiegł. © / Ideer

A oto kolejne przykłady na to, że świat jest pełen dobrych ludzi.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły