15 osób, które po rozmowie kwalifikacyjnej nie wiedziały, czy śmiać się, czy płakać

Ludzie
15 godziny temu

Rozmowa kwalifikacyjna to moment, który może radykalnie zmienić twoją przyszłą karierę. Czasem jest to szansa na pokazanie się z jak najlepszej strony, a czasem cenna lekcja na przyszłość. Niektóre spotkania są proste i pozostawiają miłe wspomnienia, podczas gdy inne zamieniają się w istną tragikomedię.

  • Spieszyłam się na rozmowę o pracę. Nagle zauważyłam, że w autobusie siedzi mój były, więc poczekałam na następny kurs. Spóźniłam się 10 minut. Kiedy zapytano mnie o powód spóźnienia, odpowiedziałam szczerze. Kobieta, która przeprowadzała rozmowę, uniosła brwi ze zdziwienia, a potem stwierdziła: „Ach, rozumiem. Też miałam takiego palanta. Udało mu się zdradzić mnie z moją koleżanką”. Rozmowa potoczyła się tak, jakby to nie była rozmowa kwalifikacyjna, ale spotkanie dwóch przyjaciółek. Miałyśmy czas na omówienie wszystkich byłych, wypicie dwóch butelek wina i w końcu zostałam zatrudniona. © Caramel / VK
  • Podczas rozmowy kwalifikacyjnej moje stopy zaplątały się w długi pasek torby, którą zostawiłam na podłodze. Próbowałam ostrożnie się uwolnić, wstałam i upadłam jak powalone drzewo.
    Leżałam tam, kopiąc bezradnie nogami, próbując się odplątać, podczas gdy moi rozmówcy patrzyli na mnie w kompletnej ciszy, z wyrazem przerażenia na twarzach. W końcu się uwolniłam, wstałam i wyszłam. Nadal nie rozumiem, dlaczego mnie nie zatrudnili. Poważnie, ilu innych kandydatów potrafiło się związać i unieruchomić w mniej niż minutę? © K. R. Bailey / Quora
  • Ostatnio nie przyjęli mnie do pracy, bo za dobrze wyglądałam! Na rozmowie kwalifikacyjnej słyszałam, jak dwie baby szeptały: „Ona nie może tu pracować!”. Następnie wysłano mnie do innego biura, gdzie dziewczyny nawet nie zadały sobie trudu, aby rozpocząć rozmowę kwalifikacyjną. Powiedziały mi bez ogródek: „Kierowniczka HR uważa, że jesteś zbyt atrakcyjna”. Rozpłakałam się i wyszłam. © Nie każdy to zrozumie / VK
  • Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną do wymarzonej firmy. Wśród pytań znalazło się nieoczekiwane: ile czasu zajmuje mi dojazd do biura? Odpowiedziałam, że 55 minut. Zostałam przyjęta. Miesiąc później dowiedziałam się, że szef ma zasadę: nie przyjmuje pracowników, których droga do pracy przekracza godzinę. Jego zdaniem takie osoby nie będą rano pracować, tylko odpoczywać po dojechaniu do firmy. Ironia polega na tym, że sam szef potrzebuje prawie dwóch godzin, aby dotrzeć do biura. Sam na pewno nie zatrudniłby się do pracy! © Overheard / Ideer
  • Jedna z moich rozmów kwalifikacyjnych odbyła się w firmie ubezpieczeniowej, a dojazd na miejsce zajął mi około 40-50 minut. Spędziłem więcej czasu w podróży niż na samej rozmowie. Całość trwała około pięciu minut. Najpierw usiadłem i wypełniłem kwestionariusz z czterema prostymi pytaniami. Następnie zabrali mnie do biura dwóch menedżerów, którzy spokojnie poinformowali mnie, że chcą tylko zobaczyć, jak wyglądają kandydaci. I to było wszystko. Rozmowa dobiegła końca, „odezwiemy się do pana”. Siedziałem tam kompletnie oszołomiony. Naprawdę?! Przejechałem prawie godzinę tylko po to, by po prostu ocenili mój wygląd!!! © Kai Spangenberg / Quora
  • Przyszła do nas 28-letnia dziewczyna, by ubiegać się o pracę. Ale nie sama, tylko z tatą. Od razu mnie to zdziwiło, ostatecznie nie jesteśmy już w szkole. Jakie pytanie nie zadałam, odpowiadał tata. Mówił, jakie dobre dziecko z Elżbietki, wieczorami nie wychodzi, mamie pomaga. Ale od samej Elżbietki nie usłyszałam słowa. Więc pod koniec rozmowy kwalifikacyjnej zaproponowałam pracę, ale tacie. Nadaje się do tego, lubi rozmawiać. Tata odmówił, obrażony, że Elżbietka nie została przyjęta. © Work Stories / VK
  • Szukałem nowej pracy. Ofert było sporo, ale niewiele ciekawych. W końcu znalazłem przyzwoite biuro z dobrą pensją, wysłałem im swoje CV, dwa dni później dostałem odpowiedź: „Proszę sprawdzić, co pan nam wysłał...”. Spojrzałem na to, co wysłałem, i byłem zaskoczony! Okazało się, że to moje analizy szpitalne. Poprawiłem się, wysłałem CV, trzy dni później zaprosili mnie na rozmowę, myślę, że wszystko będzie dobrze. Pochwalili już moje badania krwi, a nie widzieli jeszcze mojego portfolio! © Nie każdy zrozumie / VK
  • Pewnego dnia zostałam zaproszona na rozmowę dotyczącą długo pożądanego przeze mnie stanowiska w marketingu i public relations na uczelni. Pomimo nagłego przeziębienia i osłabienia, nie chciałam przekładać rozmowy i poszłam tak, jak stałam.
    Zastępca dyrektora przesłuchiwał mnie przez godzinę, a następnie niespodziewanie zabrał mnie do dyrektora uczelni. Byłam trochę zdenerwowana, ale na początku wszystko szło dobrze, dopóki nie zaczęło mnie drapać w gardle. Straciłam głos i zaczął się najgorszy atak kaszlu w moim życiu. Nie mogłam mówić, nie mogłam oddychać, tylko kaszlałam i łapałam powietrze. W pewnym momencie dyrektor zapytał, czy dać mi wody, ale nie mogłam nawet odpowiedzieć. W końcu odpuściłam. Musiałam kontynuować rozmowę z rozmazanym tuszem do rzęs i głosem, który brzmiał jak mysi pisk. To było niewiarygodnie żenujące. Dostałam tę pracę, ale moje pierwsze spotkania z dyrektorem wciąż przywoływały wspomnienia tej epickiej porażki. © Anne Sroka / Quora
  • Ubiegałam się o pracę, która, oprócz innych obowiązków, polegała na umieszczaniu tytułów i nazwisk na ilustracjach w publikacjach. Udało mi się dostać na osobistą rozmowę kwalifikacyjną po przejściu rozmowy telefonicznej. Wszystko szło jak po maśle, a osoba prowadząca rozmowę zapytała mnie, w jaki sposób upewnię się, że trudne do przeliterowania zagraniczne nazwiska zostaną poprawnie napisane (był rok 1989, nie istniało automatyczne sprawdzanie pisowni!).
    Odrzekłam, że mogłabym sprawdzić inne publikacje, przejrzeć materiały referencyjne itp. Po tym, jak udzieliłam odpowiedzi na to bardzo proste pytanie, szef powiedział: „Źle napisałaś moje nazwisko w liście motywacyjnym”. © Relevant_Ad7077 / Reddit
  • Podczas jednej z rozmów kwalifikacyjnych najpierw entuzjastycznie opisano mi stanowisko w stylu „dużo obowiązków i częste nadgodziny”, a następnie zapytano, co mnie do niego przyciągnęło. Szczerze przyznałem, że interesuje mnie wynagrodzenie. A potem nagle okazało się, że sama rekruterka nie zna dokładnej pensji, tylko przybliżoną kwotę przed opodatkowaniem. Oczywiście odmówiłem. Co ciekawe, wakat jest nadal otwarty! © Work Stories / VK
  • Pracuję jako administratorka w kawiarni. Kiedyś umówiłam się na rozmowę kwalifikacyjną, ale zdałam sobie sprawę, że się spóźnię, uprzedziłam o tym wcześniej kandydata. Tak się jednak złożyło, że przybyłam na czas. Postanowiłam poobserwować kandydata. Rozpoznałam go po zdjęciu w CV, usiadłam przy sąsiednim stoliku, zamówiłam kawę, napisałam, że będę za 20 minut, i obserwowałam. Przez te 20 minut widziałam, jak facet obrażał kelnerkę, głośno przeklinał i narzekał, że kawiarnia jest beznadziejna, a mnie, czyli administratorkę, nazwał niekompetentną, choć się nie widzieliśmy. Nawet nie pofatygowałam się, żeby do niego podejść. Napisałam krótką wiadomość, że nie nadaje się do naszej firmy. © Nie każdy zrozumie / VK
  • Rano wyznaczyłam kandydatowi termin na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko pomocnika piekarza. Przyszłam do pracy, a przed biurem ktoś czekał. Zapytałam, czy przyszedł na rozmowę. Facet odpowiedział: „Tak. Więc możesz iść prosto do domu. Mam 20 lat doświadczenia w piekarni, więc to miejsce jest moje”. Uśmiechnęłam się i powiedziałam: „Zaraz wezmę harmonogram dzisiejszych rozmów i zaproszę pana do środka”. Nie wiem, co go zdezorientowało: moje słowa czy fakt, że otwierałam drzwi do biura, przed którym czekał, ale jego twarz nagle pobladła. Sprawdziłam harmonogram, ale zanim wróciłam, jego już nie było. © 1284X / Reddit
  • Kiedyś poszłam na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko marketingowe w małej firmie. Rozmowę miał przeprowadzić dyrektor, ale się spóźnił. Kiedy czekałam, zaczęłam rozmawiać z siedzącymi tam pracownikami, a było ich tylko trzech. W trakcie rozmowy okazało się, że po pierwsze, dyrektor powiedział im, że zamierza zatrudnić kierownika biura, a raczej dziewczynę na posyłki, a po drugie, jeden z nich był marketingowcem, który nie został poinformowany, że zamierzają go zwolnić. Postanowiłam nie dowiadywać się, kto z nas został okłamany, i po prostu po cichu wyszłam. © shanghai48 / ADME
  • Facet z działu HR, który przeprowadzał ze mną rozmowę kwalifikacyjną, powiedział: „Przez większość czasu to świetna praca, ale są dni, kiedy chcesz wyrwać sobie włosy z głowy”. Był łysy, więc odpowiedziałem: „Widzę, że to ci się przytrafiło”. Okazało się, że HR-owiec ma świetne poczucie humoru, śmiał się razem ze mną i ostatecznie dostałem tę pracę. Jednak po 3 miesiącach zrezygnowałem, bo naprawdę chciałem wyrwać sobie włosy z głowy. © MrStickySpaz / Reddit
  • Miałem rozmowę kwalifikacyjną i wszystko szło dobrze, dopóki nie poproszono mnie o podanie dwóch powodów, dla których nie powinni mnie zatrudnić. Byłem wkurzony, że musiałem zrobić coś tak głupiego, więc zacząłem się denerwować. Więc kiedy przyszła moja kolej na zadawanie pytań, powiedziałem: „Podajcie mi główny powód, dla którego nie powinienem wybierać waszej firmy i przyjąć inną ofertę”. Prowadzący rozmowę trochę się na mnie zezłościł i powiedział: „Może pan zostać w starej pracy. Dziękuję za rozmowę, miło było poznać, ale ostatnie pytanie było niepotrzebne". © Tonneofash / Reddit
  • Przez dziesięć lat pracowałem jako nauczyciel w gimnazjum. W pobliżu znajdowało się liceum, w którym uczyła moja żona, nauczycielka hiszpańskiego. Kiedy otworzyła się tam posada, postanowiłem spróbować. Na rozmowie kwalifikacyjnej prawie wszyscy mnie znali, była też wśród nich moja żona. A kiedy na koniec zapytali mnie, czy mam jakieś pytania, bez wahania odpowiedziałem: „Tak, czy ta urocza nauczycielka hiszpańskiego nadal tu pracuje?”.
    Dyrektor się roześmiał, wicedyrektor też, ale przedstawiciel administracji szkolnej nie wyglądał na zachwyconego. Ostatecznie pracę dostał inny kandydat. © edgarpickle / Reddit

Z reguły podczas rozmów kwalifikacyjnych pada pytanie o wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Zdarzają się jednak bardziej podchwytliwe pytania. Jeśli przygotujesz się do nich z wyprzedzeniem, masz szansę pokonać wszystkich konkurentów.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły