15 osób, których dzień nie poszedł zgodnie z planem

Ludzie
miesiąc temu
15 osób, których dzień nie poszedł zgodnie z planem

W życiu zdarzają się trudne chwile. Czasem wydaje nam się, że nic nie idzie z planem i nie warto oczekiwać niczego dobrego. Ale po pewnym czasie okazuje się, że ta sytuacja nie była taka zła, a przynajmniej z pewnością zabawna. Dziś zebraliśmy dla was 15 historii, które z pewnością przywołają uśmiech na twarzy.

  • Odebrałam syna z przedszkola, szliśmy do domu, trzymając się za ręce. Synek zapytał: „Mamo, kto u ciebie w pracy jest najładniejszy?”. Ja na to: „Oczywiście, że ja!”. On spojrzał na mnie uważnie i powiedział: „A pracujesz tam sama, czy co?”. Nawet nie wiedziałam, co odpowiedzieć... Mąż w domu śmiał się do łez. © Palata № 6 / VK
  • To było w Turcji. Czekałam długo na autobus i postanowiłam złapać okazję. Wsiadłam do samochodu starszego Turka. A on oświadczył: „Jestem bardzo bogaty, wyjdź za mnie!”. Powiedziałam mu: „Dzięki, ale już mam męża!”. Nagle on ostro zahamował. Wystraszyłam się, myślałam, jak wyskoczyć z samochodu. Ale wtedy on wyjął telefon i zaczął pokazywać hotele, które posiada, żeby udowodnić, że ma pieniądze. Znów powiedziałam, że to nie do mnie. Wtedy Turek z rozpaczą zapytał: „A mówi się, że wszystkie dziewczyny marzą o bogatych! Gdzie one są, te dziewczyny?!”.
  • Mój tata i ja kopaliśmy dół pod studnię w ogrodzie warzywnym. Nagle uderzyliśmy łopatami w coś twardego. Zaczęliśmy kopać głębiej i okazało się, że to skrzynia. Wyobrażacie sobie, jacy byliśmy szczęśliwi? Wyciągnęliśmy ją, otworzyliśmy zamek łomem, a tam była góra sukienek, takich staroświeckich. Trochę drobnej biżuterii, naczynia, dokumenty, cały stos zdjęć i jeden list. Postanowiliśmy poszukać osoby, do której to wszystko należało. Kupiliśmy bilety na pociąg i pojechaliśmy do 77-letniej kobiety, której matka była właścicielką kufra. Nigdy nie zapomnę łez spływających po jej policzkach i sposobu, w jaki trzymała list napisany ręką matki. Wciąż próbowała zapłacić nam za nasze znalezisko, ale nie wzięliśmy od niej ani grosza. © Pokój nr 6 / VK
  • Z moim chłopakiem przeprowadziliśmy się z metropolii do malutkiego miasteczka. Jesień i zimę przeżyliśmy dobrze, a wiosną w pewnym momencie nagle zdałam sobie sprawę, że okropnie niekomfortowo mi się poruszać. „Na wsi przytyłam na świeżym powietrzu!” — pomyślałam i postanowiłam doprowadzić się do formy.
    Poszłam do szpitala, żeby skontrolować hormony. Ginekolog powiedziała mi: „Ma pani nowotwór. Musi pani pilnie iść na USG”. Pobiegłam do prywatnej kliniki. Tam pracował poważny pan. Patrzył na ekran, wzdychał, patrzył na mnie, wzdychał. Długo milczał. Byłam przerażona. Potem pan zaczął pytać:
    — Ostatnia miesiączka?
    — Dwa tygodnie temu.
    — Od lutego były jakieś zaburzenia?
    — Nie.
    — Inne preferencje smakowe? Nudności? Samopoczucie?
    — Nie, wszystko jak zawsze, tylko przybrałam na wadze. Co tam? Mam cystę? Mięśniaka? Guz?
    Na to poważny pan uśmiechnął się szeroko, po czym odwrócił do mnie ekran, a tam drobinka pomachała mi rączką!
    — Jest pani w ciąży, 22,5 tygodnia! A tak przy okazji, to chłopiec.
    Naprawdę byłam w szoku, bo jeszcze rok temu postawiono mi ostateczną diagnozę „bezpłodność”! Próbowaliśmy przez 10 lat zostać rodzicami, a potem po prostu się pogodziłam. Mój chłopak też. Dziś nasz syn ma trzy miesiące — tyle samo, co nasze małżeństwo. © Ekizaza / Pikabu
  • Znajomy zaprosił mnie do restauracji. Spotkaliśmy się, a on mówi: „Możesz wziąć tylko jedno danie i nie drożej niż 20 złotych. Możesz wziąć herbatę lub kawę, ale tylko jedną filiżankę!”. Osłupiałam i powiedziałam, że jestem gotowa zapłacić za siebie sama. A co tam, nawet za niego. I nawet pozwolę mu wziąć, co chce. Chłopak zrobił wielkie oczy, a potem się ucieszył. A ja, choć wiedziałam, że nie będzie następnego spotkania, bardzo chciałam się dowiedzieć, jakie inne dziwactwa ma ten cudowny człowiek. Podczas czterdziestu minut naszej kolacji powiedział mi, że marzy o dziesięciorgu dzieciach, przy czym jego żona nie powinna być domową kurą, że będą wszyscy razem mieszkać z jego mamą i babcią, i że w idealnym świecie jego żona powinna mieć duże mieszkanie, aby wszyscy się w nim pomieścili. Naprawdę się pośmiałam i nawet tych pieniędzy, które wydałam na tę kolację, mi nie żal. Na koniec randki powiedziałam, że nie musimy się znowu spotykać. I wiecie co, nie mogę nazwać tej randki porażką. Dobrze się bawiłam i po raz kolejny zrozumiałam, jak wieloaspektowi i dziwni mogą być ludzie. © Karmel / VK

  • Jechałam busem. Przeglądałam swoje nieudane zdjęcia na telefonie. Nagle usłyszałam, jak ktoś się śmieje. Okazało się, że obok stoi chłopak i również ogląda te zdjęcia. Trochę się zawstydziłam, ale chłopak, zauważywszy to, powiedział: „Nie przejmuj się, moje są jeszcze gorsze”. Wyciągnął telefon i zaczął pokazywać swoje nieudane zdjęcia. Tak jechaliśmy całą drogę i śmialiśmy się. Dawno tak się nie śmiałam. © / VK
  • Kiedy byłam studentką, szłam ulicą i zobaczyłam chłopaka moich marzeń. Aby przyciągnąć jego uwagę, specjalnie się przewróciłam, żeby podszedł do mnie i pomógł mi wstać. Ale przestraszyłam się, że z tyłu może być samochód, więc nie zdążyłam się przewrócić i po sekundzie sama szybko wstałam. Wszystkiemu temu przyglądał się tamten chłopak i strasznie się śmiał. Do tej pory śmieje się z tego i wspomina to przy każdej rocznicy naszego ślubu. © / VK
  • Moja babcia ma 86 lat. Mieszka sama (mama jest w pobliżu, opiekuje się nią), a ja w innym mieście. Pewnego razu, około pierwszej w nocy, zadzwonił telefon babci. Natychmiast zalał mnie zimny pot, serce zaczęło bić jak szalone, a włosy stanęły mi dęba. W głowie przeleciały mi wszystkie możliwe złe scenariusze, przez które babcia mogłaby dzwonić o tej porze. Odebrałam telefon i z trudem wydusiłam z siebie: „Tak, babciu?”.
    A babcia bez emocji zapytała: „A możesz zapytać swoją mądrą Aliskę, ile komary mogą żyć bez jedzenia?”. Osunęłam się na krzesło i odetchnęłam. Potem zaczęłam się bardzo gniewać, tłumacząc, że tak nie można robić, że nikt nie dzwoni o pierwszej w nocy z pytaniem o komary! Babcia była szczerze zdziwiona moją reakcją. Odpowiedziała, że w ciągu dnia do mieszkania wpadły komary, a teraz nie dają jej spać, więc postanowiła, nie patrząc na czas, zadzwonić do mnie i dowiedzieć się, czy może schować się przed nimi pod kocem i ile czasu będzie tam musiała siedzieć. Teraz jest to zabawne, ale wtedy to był dla mnie ogromny stres. © / Pikabu
  • Przyjechałam do rodziców na weekend z dwumiesięcznym dzieckiem, a u nich mieszka piesek, chiński grzywacz. W każdym razie, przydzielono nam z dzieckiem osobny pokój, ale drzwi ciężko się zamykają. Pies wbiegł z dziesięć razy, zanim nie zamknęłam drzwi na tyle mocno, żeby go wyprosić. Siedzimy z mamą, karmimy maleństwo, a tu nagle drzwi znowu zaczynają się lekko otwierać. Już nie wytrzymuję i mówię: „Co to za zwierzę tak się pcha?!”. I wtedy do pokoju wchodzi tata. Śmialiśmy się do łez. © Podsłuchane / Indeer
  • W zeszłym roku miałam uroczystość kończącą szkołę. Nasze miasto jest niewielkie, a klasa też była mała, tylko sześć dziewcząt w roczniku, w tym ja. I oto nadszedł wieczór świętowania. Wszystkie milczałyśmy na temat swoich strojów, chociaż jedno wiedziałyśmy na pewno: każda miała być w niebieskim, zgodnie z umową. I wreszcie nadszedł moment X...okazało się, że wszystkie mamy takie same sukienki! My momentalnie w płacz, chłopcy się śmieją, rodzice uspokajają, czysta groza! Widząc tę sytuację, dyrektor porozumiał się z fotografem, żeby ten zmienił kolor sukienek na każdym zdjęciu i choć trochę fason. Do dziś jesteśmy niewiarygodnie wdzięczne naszemu ulubionemu dyrektorowi za taki prezent, choć teraz żadna z nas, nawet po roku, nie nabiera się na reklamy i zniżki w sklepach. © / VK
  • Ja, mama, tata, brat — wszyscy mieszkamy w różnych miastach. Telefon o piątej rano — dzwoni mama. Prawie przez sen odbieram trzęsącymi się rękami, a mama zaczyna głosem jak z pogrzebu: „Masha, mamy problem...”. Oprócz rąk i nóg, zaczęła mi drżeć nawet głowa. W głowie jedno pytanie: „Kto? Brat? Tata?”. A ona po trzech sekundach mówi: „Rzeka wystąpiła z brzegów, jest powódź, cały parter zalany wodą”. Krzyczałam przez pierwsze dziesięć sekund na nią! Potem mnie puściło, powiedziałam, że jedziemy na pomoc. © Serdolik27 / Pikabu
  • Mój mąż niedawno przypomniał sobie pewną historię i wciąż się z niej śmiejemy. W przychodni dostaliśmy kupony na mleko dla dziecka, całą paczkę na miesiąc. W drodze do domu postanowiłam uporządkować torebkę, wyrzuciłam różne śmieci — paragony, papiery, opakowania po wilgotnych chusteczkach. Przyszłam do domu, sięgam po kupony, a ich nie ma! Panika!
    Dzwonię do męża, który akurat wracał z pracy, w garniturze, z krawatem, cały taki elegancki. Mówię: „Chyba wrzuciłam do śmieci razem z odpadkami!”. Bez pytań pojechał, znalazł ten kosz na śmieci i zaczął w nim grzebać. I wtedy przechodziła obok babcia z wnuczką, popatrzyła na niego, potem powiedziała do wnuczki: „Jak nie będziesz się uczyć, to będziesz grzebać w śmieciach, jak ten pan”.
    A biedny mąż kontynuował przeszukiwanie reklamówek. Później śmiałam się tak, że łzy płynęły. Okazało się, że kupony były cały czas w kieszeni wózka.© / VK
  • W naszym miasteczku otworzył się firmowy sklep sportowy. Postanowiłam kupić tam koszulkę. Wchodzę, niespiesznie spaceruję wzdłuż witryn, rozglądam się. Natrafiłam na manekin. Niemal dotykając go nosem, oglądała uważnie, równocześnie myśląc: „No proszę, jakie piękne manekiny Niemcy robią!”.
    I nagle „manekin” się poruszył. Okazało się, że to nie manekin, tylko ochroniarz! Wybuchnęłam śmiechem i, śmiejąc się, poprosiłam sprzedawczynię o pokazanie mi koszulki, która mi się spodobała. To wyglądało mniej więcej tak: „Proszę mi pokazać (ha-ha), tamtą koszulkę (ha-ha)!”. Zapakowano mi koszulkę, ruszyłam do wyjścia i znowu zobaczyłam tego ochroniarza. I znowu zaczęłam się śmiać, myśląc: „Ciekawe, co on sobie, biedny, pomyślał, kiedy tak go intensywnie oglądałam?”. © / ADME
  • Pewnego razu z przyjaciółmi poszliśmy do kawiarni. Odbywał się tam stand-up, więc usiedliśmy, żeby posłuchać. Nagle, w pewnym momencie, na małą scenę wyszedł chłopak z bardzo znajomym głosem. Patrzę, a to mój były. W żartach zaczął opowiadać o naszym związku, nie stawiając mnie w najlepszym świetle. I niechby to był humor, ale na końcu zasugerował, że jego była jest na sali, i skinął w moją stronę. Było mi przykro aż do łez. Miesiąc później postanowiłam spróbować z monologiem o nim. I jak się wszyscy śmiali! Kelnerka powiedziała, że to było bardzo zabawne wystąpienie. A były zniknął z kawiarni w połowie wystąpienia. Teraz chyba mam nowe hobby. © Sala nr 6 / VK
  • Miałyśmy po 12 lat i pomyślałyśmy, że nie wypada w takim zacnym wieku chodzić bez chłopaka. Postanowiłyśmy, że musimy wziąć inicjatywę w swoje ręce.
    Wybrałyśmy się do centrum handlowego, aby poznać chłopców. Ale był problem: rodzice nie puszczali mnie na dłuższe dystanse. Po długich namowach, że jedziemy tylko na spacer, puścili nas, ale pod warunkiem, że mama pojedzie z nami autobusem, a potem wysiądziemy, a ona pojedzie dalej. Nadszedł upragniony dzień. Aby zwiększyć szanse na poznanie, postanowiłyśmy założyć staniki push-up. Jednak nic nie poszło zgodnie z planem i w końcu naprawdę tylko spacerowałyśmy po centrum handlowym z ogromnym sztucznym biustem.
    Po powrocie do domu rodzice śmiali się i dokuczali mi, że rozwijam się bardzo szybko. Okazało się, że mama potajemnie nas obserwowała. © / Ideer

Życie potrafi zaskakiwać w naprawdę cichy sposób. Nie zawsze są to wielkie wydarzenia, czasem wystarczy jedna prawda wypowiedziana w idealnym momencie. Jeśli lubicie historie o odkryciach i zaskoczeniach, przeczytajcie te opowieści o ludziach, którzy dowiedzieli się, że ich partnerzy wcale nie byli tymi, za kogo się podawali.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły