15 zabawnych historii z salonów piękności

Ludzie
2 godziny temu
15 zabawnych historii z salonów piękności

Czasami wizyta w salonie piękności daje nam nie tylko nowy wygląd, ale także takie historie, które potem wspomina się przez długi czas. Przeczytajcie o najzabawniejszych sytuacjach, które wydarzyły się podczas zwykłych zabiegów: strzyżenia, manicure, depilacji. Gwarantujemy: po przeczytaniu wy również przypomnicie sobie, że przynajmniej raz przeżyliście coś podobnego.

  • To były lata dwutysięczne. Na godzinę przed zamknięciem wpadam do salonu, bo jutro mam urodziny, trzeba podciąć włosy. Na fotelu przychodzi mi do głowy: „A może pasemka?”. Przekonuję fryzjerkę: „Niech pani zawinie je w folię, to zmyję w domu”. A ona mi mówi: „Nie, inaczej jutro przeczytam w gazetach o kosmitach na ulicach”. Faktycznie, jaka ja byłam odważna! © / Dzen
  • W latach 90. strasznie chciałam fryzurę jak Rachel z Przyjaciół. Miałam długie włosy i uprzedziłam stylistkę, żeby cieniowanie zaczynało się poniżej linii brody, aby moja twarz nie wyglądała zbyt okrągło. Oczywiście, zrobiła mi schodki prosto od grzywki i moja twarz zyskała natychmiast 9 kilogramów. W końcu zażądałam, żeby wszystko obcięła i zostawiła bob do brody. Kiedy następnego dnia przyszłam do pracy, koleżanka powiedziała: „Wygląda uroczo”. A ja na to się rozryczałam: „Nie chciałam wyglądać uroczo! Chciałam wyglądać jak Rachel!”. Zajęło mi 6 lat, żeby odhodować włosy z powrotem. © WorkingClassPirate / Reddit
  • Mieliśmy jedną klientkę, która przyszła po 3 dniach z makijażem, który u nas zrobiliśmy. Właściwie makijaż pozostał tylko na oczach, bo go nie zmyła. Kiedy przyszła do nas odświeżyć fryzurę, zapytaliśmy: „Gdzie panią tak ładnie pomalowali?”. A ona na to: „U was, 3 dni temu”. © bonjour.privilege
  • Kiedyś przegapiłam zakręt i bardzo się spóźniłam na pedicure. Mam ulubioną stylistkę, więc żeby jej nie urazić, od razu zadzwoniłam i powiedziałam: „Spóźniam się, to moja wina, odpoczywaj spokojnie. I tak przyjadę i zapłacę za całą usługę”. Kiedy przyjechałam, przywitała mnie słowami: „Przełożyłam ostatniego klienta i czekałam na ciebie, wszystko zrobimy”. Oczywiście dałam jej hojny napiwek. Z ludźmi zawsze trzeba rozmawiać po ludzku. © vera_dzha
  • Miałam włosy do połowy pleców, chciałam je tylko trochę skrócić. Przyniosłam zdjęcia-referencje, ale ostatecznie powstała fryzura na grzybka, która kończyła się tuż przy uszach. Fryzjerka była równie zmartwiona jak ja, i ostatecznie to ja ją pocieszałam, zapewniając, że wszystko jest w porządku i że włosy odrosną. © GonnaBeTrulyHonest / Reddit
  • Czekałam w kolejce do strzyżenia. Wyszedł fryzjer z wiadrem i powiedział, że wyłączyli wodę. Kto pobiegnie po wodę, tego obsłużą. Przyniosłam, ale inne kobiety nie chciały mnie przepuścić. Ustąpiłam, a potem wykonałam sprytny manewr: powiedziałam, że na chwilkę wejdę do sali. A sama weszłam, wylałam do zlewu już nagrzane wiadro wody i wyszłam. © Podsłuchane / Ideer
  • Przez recepcjonistkę umówiła się do mnie klientka na 17:00 na stylizację włosów. Ponieważ muszę wracać do domu przez korki, późniejsza godzina nie jest dla mnie dogodna. Kończę pracę o 16:30, siedzę, piję kawę, czekam. Jest 17:00, klientki nie ma. 17:15 — dalej nic. Proszę recepcjonistkę, żeby do niej napisała — klientka odpowiada, że jest w drodze. 17:30 — dalej jej nie ma. Biorę telefon salonu i zaczynam pisać osobiście. Ona błaga, żeby na nią poczekać, ponieważ chce dostać się wyłącznie do mnie. Myślę — no cóż, teraz już jestem ciekawa, kim jest ta osoba. O 18:15 do salonu wpada dziewczyna. Patrzę na nią i nie bardzo ją poznaję. Siada na fotelu, zaczynam ją czesać przed myciem i przypominam sobie stylizację, którą jej robiłam. Przy okazji pytam, co skłoniło ją, żeby tak daleko przyjechać (prawie 2 godziny w korkach), skoro w jej okolicy jest wiele salonów fryzjerskich. Okazało się, że dwa tygodnie temu była u mnie na stylizacji. Potem spotkała się z przyjaciółmi, całą noc szalała na karaoke i w klubie nocnym, trafiła do szpitala, wyszła stamtąd, obudziła się już w domu, podeszła do lustra — a stylizacja wyglądała tak, jakby była świeżo zrobiona. Trzeba było zobaczyć moją minę na koniec tej opowieści. © blond_studiya
  • Kiedy złamałam palec, wysłałam zdjęcie do swojej manikiurzystki z podpisem: „Zobacz, Masza, palec złamany, ale paznokieć na miejscu!”. © moskauer_falke
  • Poprosiłam o zrobienie pasemek, a fryzjerka rozjaśniła całą głowę! Zdawałam sobie sprawę, że coś jest nie tak, ale fryzjerka powiedziała, że to nowa technika, i zaufałam jej. Wyszłam z salonu, wyglądając jak lalka Barbie. © Twiglet78 / Reddit
  • Przyszłam na pedicure. Zrelaksowałam się, prawie zasnęłam, gdy miła dziewczyna delikatnie zajmowała się moimi paznokciami i opowiadała, jak niedawno się przeprowadziła. W pewnym momencie wspomniała imię swojego chłopaka i coś mi zaświtało w głowie. Przyjrzałam się jej uważniej i zrozumiałam, że znam tę twarz z mediów społecznościowych. Tak, to była nowa dziewczyna mojego byłego. Najbardziej niespodziewane było to, że pedicure okazał się idealny, rozmowa ciepła, a przy wyjściu złapałam się na myśli, że wreszcie puściłam przeszłość.
  • Po raz pierwszy przyszłam na manicure, gdy chodziłam do szkoły. Kosmetyczkę poleciła mi przyjaciółka. Zrobiłam manicure, ale przyznaję, byłam trochę zdenerwowana podczas sesji. Pani była miła. A moja przyjaciółka również była umówiona na ten sam dzień co ja. Potem mi opowiedziała, że kosmetyczka źle się o mnie wyrażała. Podobno cała się trzęsłam. Więcej do niej nie chodziłam. © Nonworldrecordholder / Reddit
  • Poszedłem do fryzjera, żeby mi zrobili bardziej dorosłą fryzurę zamiast mojej chłopięcej. W efekcie wyszedłem z cięciem typu mullet. Musiałem poprosić brata, żeby ściął mi włosy z tyłu. W końcu jeszcze godzinę musiałem słuchać żartów o mullecie od starszych braci. © Zealousideal_Fly_141 / Reddit
  • Pewnego razu manicurzystka doradziła mi wizytę u lekarza, ponieważ moje paznokcie były cienkie i rozdwajały się. Miałam wątpliwości, ale tak zrobiłam i ostatecznie zdiagnozowano u mnie chorobę tarczycy. Leczenie diametralnie zmieniło moje życie na lepsze. Jestem nieskończenie wdzięczna swojej manicurzystce. © houseofprimetofu / Reddit
  • W szkole średniej po raz pierwszy w życiu miałam pedicure, na bal maturalny. Zlecono wykonanie go dziewczynie stażystce. Obcięła mi paznokieć na dużym palcu stopy tak krótko, że wrósł i trzeba było go usunąć chirurgicznie. © dsissyy / Reddit
  • Pilnie potrzebowałam depilacji cukrowej. Pobiegłam do salonu w pobliżu domu. Byłam zdenerwowana jak przed randką. Leżę, rozmawiamy, nagle kosmetyczka przerywa i mówi: „A może przypadkiem jesteś Marina?”. Zmartwiłam się, próbując sobie przypomnieć, gdzie mogłyśmy się w takim stanie spotkać. A ona zaczyna się śmiać i mówi: „Na pewno się już spotkałyśmy wcześniej, bo leżałyśmy razem na oddziale położniczym. Wtedy zostałam wypisana, a ty dopiero przyjęta. Ale nie ciebie pamiętam najlepiej, ale twoje tatuaże na biodrze. Teraz na nie spojrzałam i od razu mi się przypomniało”.

Chcecie poznać więcej historii osób, które również zaufały fryzjerowi i gorzko tego pożałowały? Polecamy ten artykuł o ludziach, którzy wyszli z salonu z niepożądanym efektem na głowie.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły