16 osób, które pojechały na wycieczkę i przeżyły coś zaskakującego

Ludzie
dzień temu
16 osób, które pojechały na wycieczkę i przeżyły coś zaskakującego

Wycieczki szkolne i rodzinne wypady często pozostają w naszej pamięci dzięki zaskakującym i zabawnym sytuacjom, które mają wtedy miejsce. To właśnie podczas takich podróży zdarzają się najbardziej kuriozalne wypadki: od autobusów, które psują się w najbardziej odpowiednim momencie, po surowe mamy, zdolne zawstydzić nawet ducha w podziemiach.

  • Pojechaliśmy na wycieczkę na farmę krokodyli. Tam swobodnie spacerował struś emu. Albo mu się spodobałam, albo nie spodobałam, ale postanowił chodzić za mną krok w krok. Stawał za mną i uważnie mnie obserwował. A kiedy poszliśmy na obiad, stanął tuż przy oknie i nie spuszczał mnie z oczu. Cała grupa śmiała się ze mnie głośno. © / Dzen
  • W wieku 10 lat pojechałam z babcią i kolegami z klasy do Paryża. Po wycieczce na Wieży Eiffla na górnym tarasie widokowym babcia zdecydowała, że nie chce czekać na windę, i ruszyła w dół schodami. Zeszłam z grupą, ale babci nie było. Czekaliśmy na nią pół godziny, nie doczekaliśmy się i pojechaliśmy bez niej. Cały dzień płakałam, że zgubiłam babcię, a wieczorem znalazłam ją w lobby hotelu, grającą z polskimi turystkami w gry planszowe. Była dumna z siebie, że sama dotarła do hotelu. Do tej pory się z tego śmieje. © / Ideer
  • Całą klasą pojechaliśmy na wycieczkę do jaskiń. Przewodnik opowiadał o stalaktytach, a my słuchaliśmy jednym uchem. Zauważyłam przejście, skąd dochodziło ciepłe powietrze. Niepostrzeżenie przedostałam się tam, zajrzałam i mało co nie wypadły mi oczy z orbit: nasza wychowawczyni czule rozmawiała tam ze jednym z towarzyszących rodziców. Nikomu o tym nie powiedziałam. Ojciec mojego kolegi z klasy od dawna był rozwiedziony. Rok później pobrali się, przypuszczam, że byłam jedyną osobą, która się temu nie dziwiła.
  • Byłam na wycieczce w Rostowie Wielkim. Mieliśmy dość napięty harmonogram. Przewodnik bez wahania rozpoczął opowieść, jak tylko usiedliśmy w autobusie: „Spójrzcie w lewo, tutaj widzicie to-to, na prawo — to-to”. I nie przeszkadzało mu, że zarówno po prawej, jak i po lewej mieliśmy jednolitą warstwę śniegu o grubości 5 centymetrów na oknach. Wszystko z powodu tego, że poprzedniego wieczoru spadł mokry śnieg, a wycieczka odbywała się wcześnie rano. Taki właśnie przewodnik opowiedział nam o Rostowie Wielkim, nie mrugnąwszy okiem. © / VK
  • Przed Nowym Rokiem nauczycielka ucieszyła nas wiadomością, że pojedziemy do fabryki produkującej napoje gazowane. Toż to raj! Byłoby ciekawie zobaczyć, jak robią ulubiony napój. Cała klasa, w tym ja, czekała z niecierpliwością na wycieczkę. I dzień przed nią dostałem gorączki. Naiwnie liczyłem, że następnego dnia obudzę się zdrowy, ale było tylko gorzej. Szczerze mówiąc, bardziej martwiłem się o wycieczkę niż o swój stan zdrowia. Byłem przygnębiony i zły na ten niefortunny zbieg okoliczności. Koledzy z klasy pojechali na wycieczkę i entuzjastycznie dzielili się ze mną wrażeniami przez telefon. Powiedzieli, że to było najlepsze, co kiedykolwiek widzieli. Ale kiedy wyzdrowiałem i przyszedłem do szkoły, czekała mnie miła niespodzianka. Wychowawczyni wręczyła mi małą puszkę ulubionego napoju gazowanego. Powiedziała, że wie, jak bardzo marzyłem, aby tam pojechać, więc zabrała dla mnie mały upominek na pocieszenie. Przez następne 3 dni delektowałem się nim, żeby nie wypić wszystkiego na raz. © VK
  • Od najmłodszych lat marzyłam, żeby odwiedzić obserwatorium. W 8 klasie moje marzenie w końcu się spełniło i pojechaliśmy na wycieczkę do tego upragnionego miejsca. Już cieszyłam się na myśl, że przez teleskop zobaczę odległe gwiazdy i planety. Oczywiście. Było pochmurno, więc jedyne, co udało mi się zobaczyć, to mrówka pełzająca po soczewce. © / Ideer
  • Pojechaliśmy na wycieczkę do parku małp. Przewodnik ostrzegł, aby schować telefony i okulary. Schowałam je. W pewnym momencie zuchwała małpa skoczyła mi na ramię, weszła do torby i wyciągnęła wilgotne chusteczki. Myślałam, że zaraz je podrze i narobi bałaganu. Ale ona usiadła na gałęzi, wyciągnęła jedną chusteczkę, przetarła sobie pyszczek, potem łapy, a zużytą chusteczkę ostrożnie włożyła z powrotem do mojej torby.
  • Uwielbiałem dni szkolnych wycieczek. Pamiętam, że pewnego razu zwolniono nas z ostatniej lekcji i pojechaliśmy za miasto, do fabryki słodyczy. Po drodze wariowaliśmy w przestronnym autobusie, podczas gdy wychowawczyni rozmawiała z kierowcą. Po wycieczce wszyscy otrzymaliśmy po pudełku z cukierkami, ciastkami i bezami. W drodze powrotnej autobus zepsuł się na środku drogi. Zanim go naprawili i dowieźli nas z powrotem, zdążyło się ściemnić. Nauczycielka powiedziała, że ponieważ tak się spóźniliśmy i nie zdążymy zrobić zadania domowego, jutro możemy nie iść do szkoły. To był najlepszy dzień w moim życiu! © / VK
  • Kiedy byłem w siódmej klasie, pojechaliśmy do parku narodowego poza miastem. Niedawno przepisano mi okulary, które zapomniałem zabrać rano. Cały dzień się tam gubiłem, bo poszedłem za złą grupą. Wieczorem w końcu udało mi się odnaleźć swoją grupę, ale wszyscy nauczyciele byli na mnie źli. © BangzhuGaibang / Reddit
  • Mój przyjaciel zapisał się na jazdę na wielbłądach przez pustynię. Powiedziano mu, żeby nie wybierał jednego z wielbłądów, bo ten ma swoje kaprysy. Ale wybrał właśnie tego. Całą drogę szedł pieszo, bo wielbłąd cały czas próbował go zrzucić. Okazało się, że ten dziwak uznał: „Pomyślałem, że jest mu po prostu bardzo nudno i chce rozmowy. A ja też jestem rozmowny”. © / VK
  • Zabrali nas autobusem do innego kraju. Z kolegami z klasy jeździliśmy po mieście, codziennie chodziliśmy na kilka wycieczek, cieszyliśmy się wspaniałym krajem. I oto w drodze powrotnej nasz autobus zatrzymał się przy ogromnych polach, gdzie hodowali arbuzy. Tamci ludzie byli tak dobrzy, że pozwolili nam spróbować i nawet zabrać tyle, ile możemy unieść. Cała nasza klasa najadła się arbuzów, wszyscy bardzo chcieli do toalety, a po przyjeździe na stację benzynową okazało się, że toaleta jest płatna! Chociaż wcześniej były darmowe. Dopiero niedawno zrozumiałem, że to był taki sprytny plan tych, którzy pracują na polach, i tych, którzy pobierają opłatę za toaletę na stacji. © / VK
  • Przyjaciółka dorabiała jako przewodniczka. Pewnego dnia weszła do autobusu turystycznego i jak zawsze donośnym, profesjonalnym głosem zwróciła się do pasażerów: „Witam państwa! Cieszę się, że mogę powitać was w naszym mieście!”. Wtedy zobaczyła wytrzeszczone oczy ludzi i zrozumiała, że wsiadła do zwykłego lokalnego autobusu, a nie do turystycznego. Za bardzo się wczuła w pracę. © / Pikabu
  • Pewnego razu pojechałem na szkolną wycieczkę, z której szybko wróciliśmy. Zgadnijcie, dlaczego? Ponieważ autobus nie mógł znaleźć miejsca do parkowania... © josh5676543 / Reddit
  • Pamiętam, jak mama kupiła mi w szkole podstawowej nowy płaszcz, taki zielony. Przed dziewczynami na podwórku chwaliłam się nim jak szalona. A następnego dnia była szkolna wycieczka do lokomotywowni. © / Ideer
  • Poszliśmy na wycieczkę do zamku z „duchami”. Była z nami surowa ]nauczycielka z solidnym stażem. Nagle z ciemności z wrzaskiem wyskoczył aktor z kajdanami. Wszyscy zaczęli krzyczeć! A nauczycielka spokojnie poprawiła okulary, podeszła do „ducha” i powiedziała: „Młody człowieku, masz rozwiązany sznurek, przecież się potkniesz!”.
  • Po oprowadzaniu po Luwrze wychodziliśmy przez drzwi obrotowe. Odźwierny odprowadzał nas szerokim gestem wyciągniętej ręki, jakby chciał powiedzieć: „Przechodźcie, goście, nie zatrzymujcie się”. Jedna z naszych babć zatrzymała się obok niego, spojrzała żałośnie, westchnęła i wyszła ze słowami: „Dałabym ci, kochany, ale nie mam nic”. © / VK

Przeczytajcie kolejny wybór historii o wyjątkowych wyjazdach.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły