17 manicurzystek, które długo nie zapomną swoich najdziwniejszych klientów

Ludzie
dzień temu
17 manicurzystek, które długo nie zapomną swoich najdziwniejszych klientów

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, czego nie mówią wam manikurzystki, gdy pracują nad waszymi paznokciami? Bohaterki tego artykułu postanowiły przerwać milczenie i podzieliły się historiami z klientami, które trudno byłoby wymyślić. Przygotujcie się, bo niektóre z tych opowieści sprawią, że będziecie śmiać się do rozpuku.

  • Pracuję jako manicurzystka w salonie już od kilku lat. Kiedyś przyszła do mnie pewna kobieta. Cały czas pytała o stopień sterylizacji naszych narzędzi, powiedziała, że wybór kolorów jest zbyt skromny, a lakier hybrydowy nie wygląda na solidny. W końcu była niezadowolona. Chociaż trudno mnie o coś takiego obwiniać, zawsze podchodzę do pracy z pełną odpowiedzialnością. Dwa tygodnie później znów się zapisała do mnie i ponownie skrytykowała moją pracę. Doprowadziła mnie niemal do załamania, po czym nie miałam nastroju do końca dnia. Poprosiłam recepcjonistę, aby więcej jej do mnie nie zapisywał. Ale klientka po raz trzeci poprosiła o manicure u mnie i powiedziała, że chce tylko do mnie, do nikogo innego. Znowu wszystko jej nie pasowało. Nie wytrzymałam i zapytałam: „Przepraszam, widzę, że ewidentnie nie podoba się pani moja praca. Może nie jestem dla pani odpowiednia, warto spróbować u którejś z naszych dziewczyn? One także są zdolne”. Klientka prychnęła i powiedziała, że nigdy w życiu nie była zadowolona z żadnego manicure, wszyscy robią nie tak, jak sobie wyobraża. Chodziła do mnie tylko dlatego, że jestem najlepsza z najgorszych. © VK
  • Jestem manicurzystką pracującą w domu i często, kiedy pracuję, kot śpi mi na kolanach. Klienci go nie widzą. W każdym razie, robię dziewczynie manicure. Przed każdą kolejną warstwą płuczę pędzelek w pojemniku z pompką. W tym momencie kot zaczyna sięgać nosem do stołu. Mówię do niego: „No, zabierz mordkę, bo ci pryśnie w oko!”. Klientka ma oczy jak pięciozłotówki. Kiedy zorientowałyśmy się, co się stało, śmiałyśmy się jeszcze przez pół godziny. © / Ideer
  • Zmieniam kolor i wzór paznokci co dwa tygodnie. W domu mam wszystkie narzędzia, więc nie przepłacam. Tylko paznokci sobie samej nie robię, bo zajmuje się tym... mój mąż! Kiedyś kupiłam zestaw „młody mistrz manikiuru”. Wieczorami oglądałam filmy instruktażowe, a mąż leżał obok i też słuchał. Po miesiącu miałam dość, ale on się wciągnął. Wstydzi się o tym komuś powiedzieć, dlatego jestem jego jedyną klientką. © / VK
  • Kiedyś profesjonalnie zajmowałam się tańcem towarzyskim, zdobywałam pierwsze miejsca na mistrzostwach i byłam znana i szanowana w kręgach tanecznych. Ze względu na stan zdrowia odeszłam ze sportu i teraz pracuję jako manikiurzystka. Dziś przyszła do mnie nowa klientka i mówi: „Rozpoznałam cię!”. Oczywiście się ucieszyłam, czyżby ktoś jeszcze pamiętał o moich osiągnięciach? Ale wszystko okazało się bardziej prozaiczne: rozpoznała mnie z reklamy szamponu, w której wzięłam udział aż sześć lat temu i dawno już o tym zapomniałam. Sława przyszła, skąd się jej nie spodziewano. © / VK
  • Kocham swój zawód stylistki paznokci. Planuję grafik tak, żeby móc odpocząć i się poruszać. Jeśli klient jest rozmowny, rozmawiam z nim, jeśli nie, słucham audiobooków przez bezprzewodowe słuchawki. W sumie to nie praca, a marzenie! Ale mam jednego klienta i dla niego samego chodziłabym do salonu. Zwykły facet, ślusarz. Wiadomo, że z rękoma i paznokciami jest tam problem. Kiedyś żona zabrała go na manicure, a jemu się spodobało. Tak, nie robi sobie hybrydy, to oczywiste. Ale bardzo miło spędzamy godzinkę: ma tyle historii, że słuchać można bez końca. Mówi, że w ten sposób walczy z stereotypami. Na początku koledzy w pracy się śmiali, a potem przywykli, a niektórzy sami chętnie by poszli do manicurzystki. Dla takich klientów warto w ogóle pracować! © / VK
  • W pracy stylistki paznokci zadziwia mnie to, jak łatwo ludzie opowiadają o swoim życiu, często bardzo intymnym, z osobistymi szczegółami, obcej osobie. Przecież nie jestem przyjaciółką ani bliską znajomą, po prostu raz w miesiącu doprowadzam ręce do porządku. Dziś klientka uczyła mnie swoich „firmowych sztuczek”, dzięki którym mąż jest nią bez reszty zachwycony. Oczywiście było ciekawe posłuchać, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że o jej życiu wiem wiele od innej klientki. Baza klientek jest duża, a miasto małe. © / VK
  • Ostatnio były chłopak przesłał mi selfie, jak siedzi w samochodzie i widać, że obejmuje go kobieca ręka: jakby chciał mi pokazać, co straciłam. Trochę to było dla mnie przykre, bo rozstaliśmy się zaledwie tydzień temu, a on już spotyka się z innymi dziewczynami. Sytuację rozwiązała moja przyjaciółka: zrobiła zrzut ekranu kobiecej ręki, która spoczywała na jego ramieniu, i przesłała zdjęcie swojej manicurzystce — u nas jest jedną z najlepszych, prawie wszystkie dziewczyny w mieście do niej chodzą (miasto jest małe). Zapytała, czy nie pamięta, czyja to ręka. Wtedy się wydało: próbował wywołać u mnie zazdrość zdjęciem z kuzynką. Dobrze, że wśród bliskich przyjaciółek jest „detektyw”. © Karamel / VK
  • Jestem studentką, dorabiam, robiąc manicure w domu. Ukończyłam kursy, aparat mam dobry, mam dwuletnie doświadczenie. I przez ten cały czas przychodzi do mnie klientka, której lakier zawsze odpryskuje na drugi-trzeci dzień. Najeżdża na mnie, twierdząc, że robię źle, ale i tak przychodzi. Pracuję z nią, ponieważ reklamuje mnie znajomym i zostawia „na kawę” spore kwoty. A ostatnio przyznała, że celowo odpryskuje lakier, żeby przyjść do mnie i poplotkować (a wcześniej zaprzeczała). © / Ideer
  • Robię manicure i pedicure w domu. Kiedyś byłam już bardzo zmęczona, przyszła ostatnia klientka. Wyglądała na jakieś 17 lat. Miałam włączony telewizor. Ale ona poprosiła mnie, żebym go wyłączyła, a potem powiedziała: „Czy zamiast tego możemy porozmawiać o literaturze?”. Bardzo lubię książki, więc nie protestowałam. W ciągu dwóch godzin omówiłyśmy z nią mnóstwo fajnych książek. To usunęło całe moje zmęczenie. Powiedziała, że na pewno jeszcze do mnie przyjdzie. © / Ideer
  • Jestem manikiurzystką. Pracuję w salonie, ale czasem przyjmuję klientki w domu. Mam średni poziom doświadczenia: robię paznokcie dobrze, ale długo. A jednak dostaję za to 3 razy więcej pieniędzy niż inne kosmetyczki. W jaki sposób? Pozwalam moim klientkom spać podczas zabiegu. Najpierw omawiamy wszystkie szczegóły, a następnie robię im kojącą herbatę, kładę na wygodnej kanapie i tworzę piękne paznokcie, podczas gdy panie śpią. Zbudowałam już bazę klientek, które są zachwycone takim zabiegiem. © Sala nr 6 / VK
  • Pracuję jako mistrzyni manicure. Stała klientka zaszła w ciążę i błagalnie prosiła mnie o zrobienie jej lakieru żelowego o zapachu arbuza. No to spryskałam jej gotowe paznokcie dziecięcymi perfumami arbuzowymi mojej córki. Przy okazji dałam jej flakonik. Nigdy u nikogo nie widziałam jeszcze takiego szczęścia. Ach te hormony, dziewczyny! © / VK
  • Przyjmuję klientki na manicure w domu, więc moi odwiedzający często spotykają się z moją rodziną. Mam stałą klientkę, która szczerze uważa, że mój mąż jest nią zainteresowany. Flirtuje i kokietuje go na całego. Kobieta ma osiemdziesiąt pięć lat. © / Ideer
  • Jestem mistrzynią manicure i prawie wszystkie moje klientki mówiły mi, że bardzo lubią, kiedy fotografuję ostateczny wynik i umieszczam go na stronie. Co więcej, są rozczarowane, jeśli tego nie zrobię. Ostatnio była u mnie klientka, która po prostu zaszokowała mnie swoimi słowami: „Lubię, kiedy robisz zdjęcia mojego nowego manicure, ale jeszcze bardziej lubię zaglądać na twój blog i oglądać filmy, gdzie na tle opowiadasz jakąś zabawną historię. Nawet nie możesz sobie wyobrazić, jak się cieszę, kiedy wśród tych historii jest ta, którą ci opowiadałam. Teraz specjalnie przed każdą wizytą staram się przypomnieć sobie coś śmiesznego, żebyś mogła robić content”. Wygląda na to, że znalazłam najlepszą klientkę © Karamel / VK
  • Robię manikiur. Niedawno moje dziecko zachorowało, więc zaprosiłam klientki nie do salonu, a do siebie do domu. Na szczęście wszystkie to moje dobre znajome, więc zgodziły się przyjechać. Siedzę z jedną, robię manikiur, a obok biega córka, która nie może znaleźć sobie miejsca. Jak to bywa, chce zdobyć moją uwagę. Po pół godzinie starań w końcu jej się to udało: wyciągnęła całą moją bieliznę i przyszła „pokazywać ją cioci”. © / VK
  • Pracuję jako manikiurzystka w domu. Z powodu napiętego grafiku zamówiłam dostawę lunchu do domu. Kurier przyjechał akurat w trakcie pracy, zadzwonił do drzwi. Zostawiając klientkę, otworzyłam drzwi, a kurier odskoczył z krzykiem i prawie upadł. Nie rozumiałam, co się dzieje, podałam mu pieniądze, on przeprosił i poszedł. Siadłam z powrotem do klientki, ale nie mogłam wyrzucić tej sytuacji z głowy i zrozumieć, co się stało... Zrozumienie przyszło później: pracuję w masce, rękawiczkach i kitlu medycznym, i nie wszyscy są gotowi zobaczyć coś takiego zza otwartych drzwi. © / VK
  • Pracuję w salonie, i raz w miesiącu zapisuje się do nas klientka. Cechą charakterystyczną jest to, że przychodzi do salonu na cały dzień. To znaczy, jej pierwsza wizyta jest z samego rana, a ostatnia wieczorem. Robi manicure, pedicure, rzęsy, przycina końcówki, tonuje włosy, odwiedza kosmetologa, robi brwi... a to nie jest pełna lista. Nawet przynosi swoje obuwie z domu, aby cały dzień poruszać się po salonie w komforcie. Administratorzy specjalnie dla niej stworzyli nową ofertę — „pakiet na dzień”, który zawiera prawie wszystkie usługi salonu z rabatem. © / VK
  • Naoglądałam się filmów, w których z czarnego auta wysiadają panowie w garniturach i mówią: „Jesteś potrzebny rządowi, wsiadaj do auta”. Na co główny bohater pyta: „Dlaczego ja?” — „Bo jesteś najlepszy w swoim fachu”. Ja też tak chcę! Ale nie jestem biologiem ani fizykiem, jestem manicurzystką. I to mi nie przeszkadza wyobrażać sobie, że i mnie przyjdą panowie w czerni i powiedzą: „Jesteś najlepsza w swoim fachu! Wsiadaj do auta, zawieziemy cię do tajnej bazy, będziesz robić manicure. Bez ciebie się nie obędzie” © / VK

Wybór nieodpowiedniej osoby, która ma zadbać o nasz wygląd, może mieć poważne konsekwencje. Przekonały się o tym bohaterki tego artykułu, które odwiedziły salon kosmetyczny i gorzko tego pożałowały.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły