17 nauczycieli, którzy nadal pamiętają niezwykłe sytuacje ze szkoły

Ludzie
miesiąc temu
17 nauczycieli, którzy nadal pamiętają niezwykłe sytuacje ze szkoły

Każdy z nas miał ulubionego profesora w szkole lub wykładowcę na studiach i pewnie mamy też miłe wspomnienia związane z nauczycielami, którzy w jakiś sposób nas zainspirowali, byli zaangażowani w swój przedmiot czy też interesowali się naszymi potrzebami.

  • Pracowałam w wiejskiej szkole, prawie na końcu świata. Do najbliższego sklepu było 40 km. Za oknem zima, a uczniowie przynieśli mi wielki bukiet kwiatów! O mało nie spadłam z krzesła. Przyjrzałam się i zobaczyłam, że były zrobione z papieru!
    Okazało się, że całe wieczory spędzali razem: rysując, wycinając, klejąc. Z kartonu zrobili nawet koszyki dla całego grona pedagogicznego. Te jaskrawe papierowe kwiaty pośród białej zimy były najcieplejszym i najszczerszym prezentem, jaki kiedykolwiek otrzymałam. Minęło już 8 lat, a ja nadal przechowuję ten wspaniały bukiet. Przypomina mi, że miłość i troska mogą rozkwitnąć nawet tam, gdzie zdawałoby się nie ma niczego.
  • W tym roku prowadzę lekcje w klasie ósmej. Mam duży biust, więc trudno go ukryć. Ale zawsze przestrzegałam dress code’u i otrzymywałam jedynie komplementy. I tak jeden rodzic przyszedł poskarżyć się na mnie do wicedyrektora. Widzicie, ich syn wspomniał o mojej figurze w domu. A wicedyrektor mu odpowiedział, że zawsze przestrzegam dress code’u, a z naturą nie da się wygrać. © xtinalaperra / Reddit
  • Jeden wysoki uczeń próbował mnie wyśmiać z powodu mojego wzrostu. Nawiasem mówiąc, mój wzrost to 1,57 m. Jego — około 1,8 m. Podszedł do tablicy, aby rozwiązać zadanie i nie udało się, stoję obok, próbuję naprowadzić na myśl. I nagle zaczął robić żarty z mojego wzrostu. Nie dałam się i spokojnie powiedziałam: „Widzisz, mam za dużo rozumu, z góry naciska i nie mogę urosnąć. Tak przy okazji, a ty czemu taki wysoki?”. Śmiesznie było patrzeć na jego reakcję. © / Ideer
  • Żyjemy na wsi, wszyscy sadzimy kwiaty. Oczywiście, na 1 września zrobiliśmy z tych kwiatów bukiet i podarowaliśmy go nauczycielowi. Kilka dni później pojechałam do sklepu w mieście powiatowym i spotkałam nauczycielkę z naszej szkoły, która rozmawiała z kobietą w kolejce, mówiąc, że na 1 września przynieśli jej cały ogród, a porządny bukiet z róż podarował jej tylko jeden chłopiec. I jak teraz wręczać kwiaty nauczycielom? W naszej wsi nie ma kwiaciarni. © / VK
  • Uczę przyrody w 8 klasie. Zadawałam uczniom pierwszy mini-projekt. Spędziłam 15 minut na szczegółowe wyjaśnienie zadania i codziennie przypominałam, że piątek to termin oddania projektu. Dodatkowo, przez cały tydzień na tablicy wisiał napis przypominający o tym. W czwartek nasza lekcja skończyła się 15 minut wcześniej, więc dałam dzieciakom możliwość, by jeszcze popracować nad projektem i przypomniałam, że jutro trzeba go oddać. W piątek dałam uczniom czas do końca dnia na dopracowanie projektu w razie potrzeby. I tak. Piątek, 20.00. Dostaję maila: „Dzień dobry, widzę, że w dzienniku zaznaczyła Pani, że nie oddałem pracy domowej. A zadana była w ogóle? Gdzie mogę przyjrzeć się zadaniu, żeby nadrobić zaległości?”. Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że dziecko uczestniczyło we wszystkich moich lekcjach. © watermelonlollies / Reddit
  • Na przerwie spotykam kolegę fizyka. Stoi na korytarzu, patrzy w okno z filozoficznym wyrazem twarzy, w rękach trzyma kubek, para nie idzie (herbata chyba już dawno ostygła). Pytam, co się stało.
    On się odwraca i mówi:
    — Prowadzę lekcję o prawach termodynamiki z uczniami z dziesiątej klasy. Tłumaczę o perpetuum mobile, o entropii, że wszystko na świecie dąży do chaosu... Wstaje jedna dziewczyna, prymuska, (przyszły filolog, to się czuje) i pyta:
    — Proszę pana, czy to oznacza, że miłość to akt antyentropijny?
    Zbiła mnie tym z tropu:
    — W jakim sensie?
    — No, jeżeli wszystko we Wszechświecie dąży do rozkładu, a dwoje ludzi nagle odnajduje się wzajemnie, tworzy porządek z chaosu uczuć, rodzinę, znaczenia... Czy to nie jest próba stworzenia lokalnego wiecznego mechanizmu? Wbrew wszystkim prawom?
    Fizyk wziął łyk zimnej herbaty, milczał chwilę i powiedział:
    — Wiesz, dałem jej piątkę. A sam od dwóch dni nie mogę znaleźć sobie miejsca. Ona nie złamała praw fizyki — ona je ożywiła.
  • Kolega pracował kiedyś jako asystent nauczyciela, i pewnego razu rodzic wdał się z nim w sprzeczkę, twierdząc, że jego podatki idą na wypłatę dla nauczyciela, więc nauczyciel powinien z szacunkiem milczeć, kiedy rodzic zechce z nim rozmawiać. Kolega się nie zbił z tropu, obliczył, ile z podatków tego rodzica trafiło na jego pensję, włożył tę sumę do koperty, zawołał awanturnika do swojego gabinetu i powiedział: „Gratuluję, zwracam panu wszystko, co mi pan zapłacił, więc teraz proszę uprzejmie mnie wysłuchać”. © jayhof52 / Reddit
  • Na pierwszego września na naszej działce w pełni kwitły dalie. Były duże i bardzo ciężkie. I od pierwszej klasy zawsze niosłam na rozpoczęcie roku bukiet dalii. Łodygi były solidnie owinięte taśmą klejącą, ponieważ żadna wstążka nie wytrzymałaby takiego ciężaru. Te bukiety niezmiennie wzbudzały zachwyt, ale były też przekleństwem dla nauczyciela. Każdego roku szłam z szerokim uśmiechem obdarowywać kogoś z nauczycieli, a oni z przerażeniem w oczach próbowali zgadnąć, komu tym razem „się poszczęści”. © / Ideer
  • Podczas wakacji przestałem sprawdzać swoją pocztę elektroniczną, a na początku roku szkolnego byłem zdziwiony, gdy odkryłem w skrzynce całą sagę z 13 listów od szalonego rodzica, a z każdym nowym listem poziom szaleństwa rósł. Na szczęście przez lato sytuacja sama się rozwiązała. Do dziś nie wierzę, że cudem uniknąłem tego całego stresu. © NoAir9583 / Reddit
  • Na moje lekcje literatury uczęszczał chłopak. Utalentowany, ale pracę oddawał dziwnie: raz genialnie, raz nagle kiepsko. Skrytykowałam go kiedyś za nienapisane wypracowanie o Puszkinie. A on prowokacyjnie stwierdził: „Tata mi powiedział, że Puszkin to bloger swojego czasu. I tracenie czasu na analizę jego postów jest niepoważne”.
    Oczywiście wezwałam rodziców. Przychodzi ojciec, pewny siebie przedsiębiorca IT. Mówi:
    — Nie zabraniam synowi czytać. Ale po co mu Puszkin, skoro są sieci neuronowe, które piszą lepiej?
    Próbowałam oponować: klasyka, emocje, kod kulturowy... A on na to:
    — Kod jest przestarzały. Zaktualizuj program.
    Ja i wicedyrektor siedzieliśmy w osłupieniu.
  • Pracuję jako nauczyciel. Na początku było trudno, nie wiedziałam, jak się zachować, jak rozmawiać. Ogólnie rzecz biorąc, było sporo zamieszania. Potem zaczęło się to, co nazywają rutyną: to samo, dużo stresu, mnóstwo papierkowej roboty. Nie wiedziałam, jak ponownie czerpać radość z wykonywania ulubionej pracy. I wymyśliłam! Zaczęłam sobie wyobrażać, że pracuję w Hogwarcie, a sama jestem jak profesor McGonagall: kulturalna, opanowana i zafascynowana swoją pracą. Od razu wszystko zaczęło wychodzić lepiej. © / Ideer
  • Pewnego razu na lekcji nie zauważyłam, że krzesło stoi dalej od zwykłego miejsca, chciałam usiąść i upadłam na podłogę. Cała klasa zamarła na kilka sekund, a potem uczniowie wybuchnęli śmiechem. Ale potem zdarzyło się coś, czego wcale się nie spodziewałam. Dwóch chłopców podbiegło do mnie, podało rękę i pomogło mi wstać. Przy tym skarcili innych: „Zamiast pomóc, siedzicie i się śmiejecie!”. Widząc ich reakcję, również zaczęłam się śmiać z własnego upadku, i uczniowie zrozumieli, że można sobie z tego żartować. Jeszcze długo wspominaliśmy to zdarzenie z uśmiechami.
  • W maju postawiłem jedynkę uczniowi, który regularnie opuszczał lekcje i nie oddał żadnej pracy. A pod koniec czerwca otrzymałem od niego wiadomość, w której prosił o szansę, by zdać wszystkie prace i napisać sprawdzian, aby móc zdać do następnej klasy. Oczywiście, do tego czasu zajęcia już od kilku tygodni były zakończone. Ale ucznia to nie zraziło, do listu dodał: „Moi rodzice płacą za naukę. Oni są pana szefami!”. © BlackOrre / Reddit
  • Moja żona jest nauczycielką w szkole podstawowej. Na lekcji rozmawiali o recyklingu, więc zadała dzieciom pytanie: „Jak zbudowalibyście domek na drzewie, gdybyście nie mieli desek?”. Było wiele kreatywnych odpowiedzi, ale jeden mały chłopiec napisał: „Kupiłbym tyle, ile potrzeba”. © EveryGoodOneWasTaken / Reddit
  • Wpadłam do supermarketu, a na parkingu dwóch moich najlepszych uczniów mi pomachało. Pomyślałam, że byłoby zabawnie zakryć twarz i przebiec obok nich. Niestety, potknęłam się i wpadłam na beton na oczach dzieci i ich rodziców. Następne kilka chwil minęło jak we mgle. Czy powinnam natychmiast przeprowadzić się do innego miasta? © bird_teeth / Reddit
  • Pracuję jako nauczycielka, dzieci uwielbiam. Wszyscy mówią, że pewnie mi trudno. Nie, z dziećmi nie jest trudno, dużo trudniej z ich niewychowanymi rodzicami. Po dziecku od razu można wyobrazić sobie, jaki rodzic pojawi się w szkole. Jeśli dziecko jest krzykliwe, to i mamusia podobna: przychodzi i narzuca swoje zdanie. Dla niej nauczyciel zawsze jest zły, a dzieciątko — złoto. Są chamskie dzieci, które wszystkich oskarżają. Widać, po kim to mają. Cieszy mnie to, że są też uprzejme, wychowane dzieci. Rodzice powinni najpierw wychować siebie, a dzieci i tak będą do nich podobne! © / Ideer
  • Pewna uczennica dziewiątej klasy jadła popcorn prosto na lekcji. Zawsze mówię dzieciom, że trudno się skupić, jeśli człowiek jest głodny. Mogą iść na stołówkę, żeby coś przekąsić. Ale na mojej lekcji jeść nie wolno. Najpierw prosiłam ją, żeby wyszła zjeść, potem, żeby schowała popcorn, w końcu po prostu wyrzuciłam ją z klasy. Natychmiast przybiegła jej matka. Okazało się, że w ogóle nie mam racji, bo jej matka jest bardzo ważna i pracuje w rejonowym wydziale edukacji. Mówiła, że dziewczyna jest chora i musi jeść co 30 minut. Kto przy chorym przewodzie pokarmowym je popcorn? Odeszłam pracować do banku, nikt nie mąci mi w głowie i płacą więcej. © / Ideer

Są tacy nauczyciele, którzy mogą służyć innym za wzór, a uczniowie nawet po wielu latach wspominają ich ze wzruszeniem i sympatią.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły