17 osób, które przekonały się, że świat jest pełen dobrych ludzi

Ludzie
dzień temu
17 osób, które przekonały się, że świat jest pełen dobrych ludzi

Czasami wydaje się, że życie nie ma sensu: otaczają nas tylko chciwi i bezczelni ludzie, a dobro wymarło jak dinozaury. Ale w rzeczywistości świat jest o wiele lepszy, niż nam się wydaje w takich chwilach. Czytanie wzruszających historii pozwala spojrzeć na to, co się dzieje, z nowej perspektywy i dostrzec, że dobrzy ludzie nadal istnieją.

  • Bawiliśmy się w pracy w Tajemniczego Mikołaja. Limit był mały, pomysłów zero, a koleżanki w sumie nie znałem. W rezultacie kupiłem książkę. W dniu X wszyscy radośnie rozpakowują prezenty, a nagle zauważam tłum wokół kobiety, która płacze na cały głos. Wszyscy pytają: „Kto jest jej Mikołajem?”. I wtedy dociera do mnie, że to ja. Nie zdążyłem nic powiedzieć, kiedy ona opowiedziała, że dziesięć lat temu jej dom spłonął razem z całym mieniem. A książka, którą jej podarowałem, była jej ulubioną, i to dokładnie w tym samym wydaniu, z tą samą okładką, którą pamiętała.
  • Mieszkam sama, pieniędzy na styk, jem skromnie. Weszłam do supermarketu, w wózku prawie nic, bo wzięłam tylko to, co konieczne. Przy kasie kątem oka widzę: ktoś wykłada różne pyszności, mięso, kiełbasę... Odwracam się — to tata! Pełne torby dla mnie. Nigdy nie myślałam, że zwykłe jedzenie może być najlepszym prezentem.
  • Z mężem chcę się rozwieść. Mamy 3-miesięczne dziecko. Zachorowałam. Izolowałam się w kuchni. Musiałam spać na podłodze. Mąż z ciepłego miękkiego łóżka przyszedł i położył się obok na twardej podłodze. „Nie mogę się cieszyć się snem w samotności. Będę cierpiał z tobą!”. Dałam małżeństwu drugą szansę. © / Ideer
  • Pewnej nocy, gdy byłem dzieckiem, obudził mnie tata i powiedział: „Ubieraj się!”. No, więc się ubrałem, wyszliśmy na zewnątrz, a on pokazał mi niebo i powiedział: „Patrz, to jest kometa!”. To było niezapomniane widowisko. Była tak dobrze widoczna, jak w podręczniku, z kolorowym ogonem. Później dowiedziałem się, że przelatuje obok Ziemi raz na tysiąc lat. Niecodziennie widzi się coś takiego! © / Ideer
  • Przechodziłam obok pokoju babci i zobaczyłam, że babcia siedzi i medytuje. Podniosła ręce do góry, złączyła kciuki i palce wskazujące, podniosła głowę, zamknęła oczy. Na kolanach leżał telefon. Zatrzymałam się w progu drzwi w niedowierzaniu, z ciekawością patrzyłam na nią. W pewnym momencie chyba poczuła, że ktoś na nią patrzy, otworzyła oczy, zauważyła mnie i zaczęłyśmy się śmiać. Przeczytała coś w internecie, postanowiła wypróbować. © / Ideer
  • Kiedy miałem 4-5 lat, moi rodzice, ledwie po studiach, zabrali mnie nad morze, gdzie mieszkali dalecy krewni ojca. Codziennie szliśmy do autobusu wzdłuż winnicy. To był chyba wrzesień. Piątego dnia wyszedł do nas stróż i podał mi 3 kilogramy białych i czerwonych winogron. Powiedział: „Codziennie przechodzisz obok z głodnymi oczami, to nie w porządku”. Wtedy po raz pierwszy w życiu zjadłem winogrona. © Vor4un73 / Pikabu
  • Moja starsza siostra jako dziecko powtarzała wszystkim, że wyjdzie za mąż tylko za faceta, który będzie miał całą kolekcję hipopotamów z Kinder Niespodzianki. Od tego czasu minęło około 20 lat, więc przysięga z dzieciństwa oczywiście straciła na aktualności. Ostatnio jednak niespodziewanie oświadczył się jej przyjaciel z dzieciństwa, który od dawna był w niej zakochany, ale nie miał odwagi jej tego wyznać.
    Podarował jej pierścionek w pudełeczku z napisem: „Spędziłem nad tym całe moje świadome życie, a nawet musiałem wyjechać za granicę w poszukiwaniu niektórych z nich. Wyjdź za mnie!”. W pudełku razem z pierścionkiem były wszystkie hipopotamy z tej właśnie kolekcji. Siostra dotrzymała dziecięcej przysięgi. © Sala nr 6 / VK
  • Jestem teraz w takim dobrym nastroju! Obudziłem się wściekle głodny, a lodówka pusta. Ponury i zły poszedłem do sklepu. Kiedy płaciłem, wyjąłem z portfela banknot pięćdziesięciozłotowy i położyłem go na ladzie. Przyjrzałem się uważnie, a na brzegu banknotu było narysowane serce i podpis: „Życzę ci szczęścia, kimkolwiek jesteś”. Na początku chciałem go nawet zabrać z powrotem, ale potem pomyślałem: „Niech dalej podróżuje i daje ludziom chwile radości”. © Podsłuchane / Ideer
  • Jestem studentką. Czasami dorabiam jako kelnerka. Teraz przeżywam bardzo trudny okres finansowy. Wczoraj byłam w pracy, obsługiwałam dwóch mężczyzn. Przynoszę rachunek, oni płacą, a jeden z nich wkłada mi pieniądze do innej ręki i mówi: „Weź je! Widzę, że potrzebujesz!”. Byłam po prostu w szoku. Nic nie sugerował, nie narzucał się, to było po prostu z serca. Rozwinęłam zwitek, a tam była przyzwoita suma. Aż łzy mi stanęły w oczach. Wyszłam na salę, żeby podziękować, ale po mężczyznach nie było już śladu. © / VK
  • Szliśmy z chłopakami ulicą po treningu i usłyszeliśmy z okna piosenkę: „Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam!”. Zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy śpiewać razem. Potem jeszcze parę osób, które po prostu przechodziły obok, dołączyło się do nas. Wyszła dziewczyna na balkon, cała we łzach ze szczęścia. Powiedziała, że jeszcze nigdy nie dostała tak pięknych życzeń, i dołączyła się do nas na ławkę na wspólne jedzenie tortu. Jej „przyjaciele” po prostu ją opuścili. A my swoim śpiewem podnieśliśmy ją na duchu i sprawiliśmy, że jej dzień stał się lepszy. © / VK
  • W grudniu pojechałam do sanatorium i zostawiłam w domu rękawiczki. Było mi zimno na spacerach, a wychowawczyni zauważyła, że marznę, więc zrobiła mi rękawiczki z pięknym czerwonym wzorem. Do tej pory przechowuję ten prezent i dobrym słowem wspominam tę wspaniałą kobietę. © Podsłuchano / VK
  • W tym roku zaprowadziłam mojego trzyletniego syna do przedszkola. Zostawiłam go z wychowawczynią, wyszłam i usłyszałam, jak płacze. Trzy godziny siedziałam pod przedszkolem i nie mogłam się uspokoić. Odebrałam go wieczorem i zapytałam o łzy. Jego odpowiedź mnie zaskoczyła: „Tęskniłem za tobą, ale potem uwierzyłem w siebie i swoje siły i przestałem się bać”. Jestem z niego dumna! Myślę, że osiągnie sukces! © / VK
  • Pierwszy mróz w tym roku. Podchodzę do klatki brata, z tyłu rozlega się męski głos z prośbą o pomoc. Odwracam się i podaję chłopakowi (około 25 lat) trochę pieniędzy. On przeprasza, mówi, że nie potrzebuje pieniędzy, ale byłby wdzięczny za jakiekolwiek ciepłe ubranie. Jestem trochę oszołomiona, odchodzę, mówiąc, że nie mieszkam tutaj. Wchodzę do mieszkania brata, wciąż zestresowana: szkoda mi chłopaka, marznie na ulicy. Na moją opowieść żona brata natychmiast podaje mi ciepłą zimową kurtkę i rękawiczki. Po 5 minutach widzę wdzięczne oczy tego chłopaka. Mam nadzieję, że u niego wszystko jest w porządku. © / Ideer
  • W dzieciństwie często zimą odwiedzał nas dziadek z wioski. Zawsze mnie odprowadzał do przedszkola i z powrotem. I w drodze powrotnej mieliśmy cały rytuał. Mieliśmy dwa przystanki: sklep Nektar (który dziadek nazywał Hektar) i stadion z dużymi trybunami. Trybun nigdy nie oczyszczano ze śniegu, więc na schodach gromadziła się gruba warstwa, która była ubijana i zamieniała się w górkę. I dopóki nie zjechałem z każdej partii schodów, do domu nie poszliśmy. Czasami i dziadek ze mną zjeżdżał, przypominając sobie dzieciństwo. Wracaliśmy do domu, rozczochrani, cali w śniegu. Mama groźnie pytała: „Znów wchodziliście na trybuny?”, na co dziadek odpowiadał: „Nie, co ty”. On mnie nie wydawał, a ja jego nie wydawałem. Dwanaście lat, jak dziadka nie ma. Często wspominam, jak chodziliśmy na trybuny. To najcieplejsze wspomnienia z dzieciństwa. © Podsłuchane / Ideer
  • U nas w bloku są tacy mili staruszkowie, zawsze razem. Patrzę dzisiaj przez okno: dziadek idzie. Sam. Powoli, bo na ulicy śnieżna plucha. W rękach ma coś opakowanego w gazetę. Nigdy się nie zdarzało, żeby był sam, nigdy! Serce mi się wręcz ścisnęło, miałam różne głupie myśli. A on doszedł do wejścia i zaczął rozpakowywać gazetę. A tam bukiet chryzantem, taki bujny, kolorowy. Poprawił kokardkę. Rozprostował ramiona, poszedł do domu. Chyba dzisiaj mają jakieś święto. Oby tak, i oby byli razem jak najdłużej! © / Pikabu
  • Pracuję jako kurier. Zaniosłam zamówienie, usiadłam na ławce na podwórku. Patrzę: obok mnie widzą ogonek. Nachylam się pod ławkę, a tam pies: mały, żałosny. Wskoczył na ławkę, obok mnie, rozluźnił się i przysnął. Nie planowałam mieć szczeniaka, ale wtedy gdzieś w pobliżu zaczęły szczekać psy i pies natychmiast wskoczył mi na ręce. W sumie, teraz mam super zwierzę w domu, wykazuje niezwykłą bystrość, zna już 5 komend. Wszyscy są szczęśliwi. © / Pikabu
  • Kolejka do kasy po horyzont, a do ostatniego pociągu 2 minuty. Prawie płaczę, rozumiejąc, że pewnie utknęłam na dworcu do rana. I wtedy nieznajomy przede mną nagle się odwraca, wciska mi w rękę drugi bilet i krzyczy: „Biegniemy!”. Wpadliśmy do pociągu tuż przed zamknięciem drzwi. © / Pikabu

A oto kolejne przykłady na to, że świat jest pełen dobrych ludzi.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły