21 osób, które doznały chwilowego zaćmienia umysłu

Ludzie
godzina temu
21 osób, które doznały chwilowego zaćmienia umysłu

Wydaje się, że szybkość myśli u niektórych ludzi nie zawsze nadąża za tempem życia. W tej kolekcji znajdują się właśnie takie przypadki: sytuacje, w których wszystko było oczywiste dla wszystkich oprócz tej jednej osoby.

  • Ogólnie rzecz biorąc, z komputerem sobie radzę, ale jedna sytuacja do dziś mnie zawstydza. Wychodziłam z pracy. Już się ubrałam, spakowałam torbę i postawiłam ją na stole. I w tym momencie koleżanka poprosiła, aby przesłać jej dane. Klikam więc ikonę dokumentu myszką, ale on się nie otwiera, tylko pojawia się funkcja „Właściwości”. I tak pięć razy z rzędu. Koleżanka też próbowała, bezskutecznie. Poszłam po admina. Przyszedł, usiadł przy stole. Schowałam torbę, żeby mu nie przeszkadzała. Za pierwszym razem admin otworzył dokument i bez słowa wyszedł. Dopiero po kilku minutach dotarło do mnie, że położyłam torbę obok klawiatury, a jej uchwyt opadł i przycisnął klawisz „Ctrl”. Przepraszam, adminie! © Przypadek w pracy / VK
  • Pewnego razu, kiedy byłem w drugiej lub trzeciej klasie, musiałem wrócić ze szkoły sam. Nagle dogonił mnie duży, łobuzerski starszy uczeń Kostek, który również mieszkał w naszym bloku, nawet w tej samej klatce co ja. Nie wiem, co go skłoniło do rozmowy ze mną, małym brzdącem, i to jeszcze na tak specyficzny temat. Rozmowa zeszła na „kobiety”. W tamtych latach ten temat średnio mnie interesował, ale z oczywistych powodów nie śmiałem się sprzeciwiać.
    Nie pamiętam, co dokładnie mówił, ale kiedy już doszliśmy do klatki, Kostek wypowiedział epickie zdanie:
    — I w ogóle, nie można żenić się z kobietą mądrzejszą od siebie.
    — W takim razie nigdy się nie ożenisz, — powiedziałem niespodziewanie i zamarłem.
    Jednak Kostek zastanowił się i powiedział:
    — A niech tam.
    Ciekawe, czy znalazł swój ideał, czy nadal go szuka? © / Pikabu
  • Kiedyś jechałam do pracy, a przy drodze był sygnalizator świetlny. Musiałam jechać prosto, a w prawo jeżdżę na działkę. I tak stałam, zła, że strzałka się nie włącza. Czekając, myślałam o relacjach z byłym mężem, o ogrodzeniu na działce, o tym, że muszę do toalety... Hurra, doczekałam się! I skręciłam. I zamiast do pracy, trafiłam na działkę oddaloną o 129 kilometrów. © / Pikabu
  • Pracuję w fabryce. Zima, na zewnątrz około −25 stopni, więc poziom aktywności mózgowej o siódmej rano też jest poniżej zera. Dotarłam do szatni, rozebrałam się i zgłupiałam. Obok mnie zaczęła przebierać się kobieta. Najwyraźniej z nocnej zmiany, bo przebierała się w czyste ubrania. Postanowiłam pójść za jej przykładem i również przebrałam się z powrotem.
    Kobieta poszła do wejścia. I ja poszłam — pod dość zaspanym spojrzeniem mojego szefa. Stoję z tą kobietą, czekamy na autobus. Przechodzą moi koledzy, zdziwieni, witają się, a ja odpowiadam.
    Zrozumiałam wszystko dopiero wtedy, gdy szef jednak zadzwonił i spytał, czy czasem nie przesadziłam.
    Zdziwiłam się. I wróciłam. Nie spóźniłam się! © / Pikabu
  • Żona, śmiejąc się, przeczytała historię o tym, jak mąż na prośbę żony miał odcedzić kompot z jagód i z dużą starannością przelał go przez durszlak do zlewu. Kiedy nie zaśmiałem się, nie parsknąłem ani nawet nie skrzywiłem się w odpowiedzi, ona zaskoczona zamarła w oczekiwaniu. A kiedy poważnie zapytałem: „A co w tym złego?” — przestała się uśmiechać.
    I wtedy żartobliwie powiedziałem o różnicy w podejściu mężczyzn i kobiet do separacji płynów. W rzeczywistości całkowicie się zgubiłem. © / Pikabu
  • Rodzice postanowili kupić nowy stół kuchenny. Przyjechali do ogromnego sklepu z meblami. Znaleźli stół, ucieszyli się. A wtedy tata, wielki chłop, wziął ten ogromny stół, zarzucił go sobie na plecy i ruszył do kasy. W połowie drogi ktoś go zatrzymał, poprosił o zwrócenie wystawowego egzemplarza na miejsce i o udanie się do magazynu, jak wszyscy normalni ludzie. Ta historia została nam opowiedziana przy nowym stole i weszła do rodzinnych anegdot. Nie dziwcie się zachowaniu ludzi podczas jakiegoś procesu — możliwe, że robią to pierwszy raz! © ******mist / Pikabu
  • Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem paczkę wilgotnych chusteczek, nie mogłem się zorientować, jak je wyciągać. Brutalnie rozerwałem paczkę na zasadzie torebki chipsów. Moja dama popatrzyła na mnie tak, jakby właśnie znalazła człowieka pierwotnego pośród cywilizacji. © / Pikabu
  • Ostatnio jechałem taksówką, trafił się młody kierowca, rozmowny. Zapamiętała mi się jedna jego historia. Tak ją opowiedział:
    Przyjechałem kiedyś na zamówienie, czekała staruszka. Wsadziłem ją, ruszyliśmy. A ja lubię słuchać ciężkiej muzyki, i to głośno. Słuchałem muzyki, zamyśliłem się, o staruszce zupełnie zapomniałem. A ona jeszcze siadła tak sprytnie, prosto za moim siedzeniem, że w lusterku jej nie widać. Postanowiłem pojechać na obiad. Zaparkowałem auto na swoim podwórku. Poszedłem do domu, zjadłem, siedzę, piję herbatę. I nagle z pracy dzwonią, odbieram:
    — Gdzie jesteś?
    — W domu, jem obiad.
    — Jakaś babcia do nas zadzwoniła. Mówi, że zostawiłeś ją na jakimś podwórku i poszedłeś. Od pół godziny już tak siedzi.
    Schodzę, biegnę do auta. A ona siedzi cichutko, nawet nie narzeka. Zawiozłem, gdzie trzeba. Pieniędzy oczywiście nie wziąłem. Prawie spłonąłem ze wstydu. © / Pikabu
  • Wybrałam się, żeby wyprowadzić psa na ulicę, przypięłam smycz do obroży i wyszłam. Po minucie-dwóch zorientowałam się, że zapomniałam założyć obrożę na psa. © Seymour_***** / Reddit
  • Pewnego razu mój mąż rozmawiał przez telefon ze swoją mamą, a podczas rozmowy potrzebował sprawdzić godzinę. Sięgnął do kieszeni i odkrył, że nie ma tam telefonu. Po czym zakończył rozmowę w ten sposób:
    — Mamo, muszę kończyć. Nie mogę znaleźć swojego telefonu.
    Mama:
    — Dobrze, kochanie. Mam nadzieję, że się znajdzie.
    Przysięgam, że oboje są dość inteligentnymi ludźmi. © Dfarrey89 / Reddit
  • Wyciągnęłam z torebki cukierek M&M’s i zastanawiałam się, dlaczego widnieje na nim litera „E”, a nie „M”. Litera była obrócona na bok. Miałam 19 lat. © florley / Reddit
  • Do szkoły średniej nie myślałam, że dinozaury rzeczywiście istniały. Szczerze mówiąc, wiedziałam tylko, że istnieją skamieniałości i tak dalej. Po prostu nie od razu do mnie dotarło. I w pewnym momencie w rozmowie o dinozaurach powiedziałam w pomieszczeniu pełnym ludzi: „Tak, fajnie by było, gdyby naprawdę istniały w rzeczywistości!”. Wszyscy byli w szoku. © bowlingfortinola / Reddit
  • Kilka lat temu pracownica odpowiedzialna za herbatę w pracy miała dzień wolny. Dlatego jeden z pracowników postanowił zaparzyć herbatę dla wszystkich. Trzymał się zasady „jedna torebka herbaty na osobę, plus jedna dla czajnika” i wepchał ponad 60 torebek herbaty do czajnika przeznaczonego maksymalnie na 15 filiżanek herbaty... Swoją drogą, teraz jest naszym dyrektorem wykonawczym. © Bobtron*** / Reddit
  • Kupiłam córce książeczkę muzyczną z piosenką „Obłoki — białogrzywe koniki”. Naciskam przycisk z piosenką, słyszę: „Obok!” I tyle. Naciskam raz jeszcze: „Obok!” Zaczęłam szukać innych przycisków, skoro książka mówi, że naciskam „obok”. Główkowałam długo, aż przypomniało mi się, że piosenka zaczyna się tak: „Obok białego jabłka księżyca...” Och, te rozładowujące się baterie! © Podsłuchane / Ideer
  • Z chłopakiem długo jesteśmy razem. Zaprosił mnie do restauracji. Stoimy przy oknie, podziwiamy widoki. I nagle chłopak sięgnął ręką do kieszeni spodni. Zarumieniłam się, zbladłam, ręce i nogi się zatrzęsły. W głowie jedna myśl: „Nie jestem gotowa! Może kiedyś później!”. I wtedy on wyjął telefon i poprosił, bym mu zrobiła zdjęcie. © / Ideer
  • Przechadzałam się po sklepie i natknęłam się na promocję — ceny na kieliszki były po prostu bajeczne. Nawet się zastanowiłam — co to za niebywała przecena? Zabrałam pudła z kieliszkami do kasy z myślą, jak dobrze trafiłam. I dopiero przy kasie zrozumiałam, że cena była podana za jeden kieliszek, a nie za całe pudełko. © tatiana_nedelchik
  • Pewnego razu w szkole umówiliśmy się, że damy chłopcom kasety z muzyką na jakieś święto. Zapytałam kolegę z klasy, jaka muzyka mu się podoba, a on powiedział „Kino”. W rezultacie, bez cienia wątpliwości, kupiłam i podarowałam mu kasetę z piosenkami z filmów. On zupełnie nic nie powiedział i udawał, że wszystko jest w porządku. Igorku, przepraszam... © abbbooks
  • Postanowiłam zrobić moje ulubione placki ziemniaczane. Przepis znam na pamięć. Przygotowałam, usiadłam do jedzenia — i nie rozumiałam, co z nimi jest nie tak? Wyglądają normalnie, ale to nie to... I dopiero dziś zrozumiałam, że nie dodałam MĄKI. © energo_ulzhan
  • Pewnego razu stoimy z przyjaciółką na uniwersytecie. Przy drzwiach plakat z ogłoszeniem o imprezie, a na nim napis: „Wszystkie Tamary wchodzą za darmo”. Patrzę, a przyjaciółka wpatrzona w ten plakat, widać, jak myśli intensywnie. I nagle mówi: „A kto to są Tamarzy? Mają tak wpisane w paszporcie? Jak się dowiedzieć, czy jestem Tamar, czy nie?”. Minęło 8 lat. Śmiejemy się do teraz. © / VK
  • Znacie te momenty, kiedy zapominacie proste słowo i szukacie dla niego zamiennika? Na przykład, smażyłam „warzywa korzeniowe z koperkiem”. Zapomniałam słowa „ziemniaki”. A ostatnio w ogóle! Opowiadałam mamie, jak widziałam na drodze małych kolorowych ludzi. Dzieci przechodziły przed moim samochodem, tak. © / VK
  • Zauważyłam, że gorzej widzę na prawe oko. Uznałam, że prawdopodobnie jeszcze pogorszył mi się wzrok, muszę ponownie iść na badanie — przecież teraz jestem także kierowcą. W skrócie, okazało się, że prawie cały miesiąc nosiłam na obu oczach soczewki z pudełka na lewe oko, gdzie jest trochę mniejszy minus. Teraz mam całe pudełko soczewek na prawe oko. © typicalkristi

Przeczytajcie kolejny artykuł o ludziach, których roztargnienie przekroczyło wszelkie granice.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły