15+ osób wspomina swoją pierwszą miłość, zanurzając się w ciepłym morzu nostalgii


Wyobraźcie sobie: zwykły wieczór w Warszawie, ciche osiedle, i nagle pojawia się cała rodzina dzików. Wydawałoby się, że taka sytuacja już dawno przestała być rzadkością, gdyby nie jeden drobny szczegół. Naprzeciw nieproszonym gościom wyszedł nie groźny ochroniarz i nie przerażony lokator, a... humanoidalny robot o imieniu Edward Warchocki.
Nagranie, na którym żelazny „strażnik” dziarskim krokiem zmierza w stronę dzików, a te w popłochu uciekają, w ciągu kilku godzin obiegło media społecznościowe.
Edward nie tylko przegonił zwierzęta, ale i uniósł pięść w geście zwycięstwa, gdy ostatni warchlak zniknął w zaroślach. Internauci są zachwyceni: podczas gdy jedni boją się buntu maszyn, inni cieszą się, że w końcu jest ktoś, kto przypilnuje porządku na podwórku.
A Wy jak uważacie? Robotyczni asystenci na ulicach to nasza świetlana przyszłość czy początek filmu o buncie maszyn?











