21 osób, które zauważyły coś dziwnego i po prostu nie mogły przejść obok tego obojętnie


Nieprzespane noce w oczekiwaniu na powrót dziecka do domu czy rezygnacja z zakupu czegoś dla siebie, żeby zaoszczędzić na świąteczne prezenty — to tylko niektóre z gestów, które sprawiają, że patrzymy na matki jak na superbohaterki. Czasem jednak zamiast nosić niewidzialne peleryny, u szyi ciąży im nieopisane poczucie winy, o którym rzadko kiedy się mówi.
Inne podejście ma Ana Paola Lynch, tiktokerka i matka dwójki małych dzieci, która w mediach społecznościowych dzieli się swoimi emocjami oraz głośno mówi o trudnościach rodzicielstwa. Jej followerki, często również matki, utożsamiają się z jej wpisami.
W jednym z filmików opowiada o nękającym ją poczuciu winy. Jak mówi, nie może sobie wybaczyć, że nie jest w stanie poświęcić więcej uwagi najstarszemu, 3,5-letniemu synkowi, gdy w tym samym czasie musi zajmować się najmłodszym dzieckiem, które ma dopiero roczek.
„Jestem wykończona. Mam ochotę zniknąć i nic nie robić. Jednocześnie jednak chcę spędzać z nim więcej czasu. Z drugiej strony wolałabym usiąść przed komputerem i pracować, ale się nie rozdwoję” — opisuje wątpliwości towarzyszące wielu matkom.
Poczucie winy jest w tym przypadku bardzo powszechne — według ankiety doświadcza go około 90% matek. Jest to manifestacja zmartwień, które wynikają z niepewności, czy podejmują właściwe decyzje rodzicielskie. Największy wkład w odczuwane emocje ma nieustanny kontakt z opiniami otoczenia na temat tego, co rodzic powinien robić, a czego nie.
Pochodzą one z najróżniejszych źródeł. Może to być przekaz z mediów społecznościowych, wypowiedzi ekspertów ds. parentingu czy rozmowy z innymi rodzicami w najbliższym otoczeniu.
Ana Paola postanowiła wyjść przed szereg i głośno mówić o tej presji. Twierdzi, że „społeczeństwo ma wobec nas nierealne oczekiwania” i dotyczy to wielu aspektów życia matki: od sposobu wychowywania własnych dzieci przez życie zawodowe po relację z partnerem oraz jej osobisty wizerunek.
W jednym z materiałów opowiedziała o depresji poporodowej, którą przechodziła po narodzinach dwójki dzieci. Jak mówi, zaburzenie to jest znacznie powszechniejsze, niż się wydaje. Zmagała się m.in. z głębokim i niekontrolowanym lękiem. Miała wrażenie, że o każdej porze i w każdym miejscu jej dzieciom może przydarzyć się coś złego. Z tego względu zachęca mamy o podobnych przeżyciach do szukania pomocy u specjalistów.
Mimo wszystko ta mama z Meksyku podchodzi do wielu spraw z humorem i zastanawia się, jak codzienne sytuacje, na przykład jedzenie z dziećmi na mieście, może stać się wyzwaniem. „Ciężar pracy, dzieci, dom... Mamy nigdy nie mają wolnego. Nigdy” — mówi.
Koniec końców, aby pokazać, że po burzy emocji zawsze nastaje spokój, młoda kobieta dzieli się z innymi matkami budującymi słowami: „Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że jesteście niewystarczające albo że robicie coś źle. Radzicie sobie PO MISTRZOWSKU. Nie da się wszystkiego robić codziennie”.











