Kolega z pracy chciał mnie ośmieszyć, ale to ja wygrałem — aż wtrącił się dział HR

Ludzie
2 godziny temu
Kolega z pracy chciał mnie ośmieszyć, ale to ja wygrałem — aż wtrącił się dział HR

W procesie budowania kariery w dużej firmie kluczowa jest komunikacja. Wprawdzie w każdym miejscu pracy zdarzają się pewne emocjonalne sytuacje, ale należy je traktować z przymrużeniem oka. Ostatnio skontaktował się z nami jeden z naszych czytelników i podzielił się historią o tym, jak jego zazdrosny współpracownik próbował zaszkodzić jego pozycji.

Oto historia Jamesa:

Droga Jasna Strono!

Mój współpracownik i ja jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi od czasów studiów. Po ich ukończeniu podążyliśmy własnymi ścieżkami, a potem los ponownie nas scalił, gdy 3 lata temu dołączyłem do mojego obecnego pracodawcy. Od tamtej pory on ze mną rywalizuje, ale jego próby zawsze były nieskuteczne.

W zeszłym miesiącu szef powierzył nam ważne zadanie — mieliśmy opracować prezentację dla nowego klienta, którego próbujemy pozyskać. Gra toczyła się o kontrakt opiewający na 5 milionów dolarów. Tydzień temu zaprezentowaliśmy nasze projekty, a szef postawił na mój pomysł. Właśnie wtedy sytuacja zaczęła się poważnie zmieniać.

Kilka dni później zebraliśmy się w sali konferencyjnej na spotkaniu kwartalnym, podczas którego mój współpracownik wstał i na oczach wszystkich oskarżył mnie o kradzież jego pracy. Ludzie byli zszokowani jego zarzutem i spojrzeli na mnie, sprawdzając moją reakcję.

Szef mu uwierzył i wezwał ochronę, by mnie wyprowadzili. Zostałem zwolniony ze skutkiem natychmiastowym, ponieważ w polityce firmy taka kradzież jest poważnym wykroczeniem. A więc funkcjonariusze ochrony odprowadzili mnie do mojego biurka, abym mógł zabrać swoje rzeczy. Byłem w szoku i nie miałem pojęcia, jak przetrawić to, co się właśnie działo.

Podczas pakowania coś mnie uderzyło. Przecież nie można ukryć prawdy na komputerze. Sprzęt nie będzie kłamał za ciebie. Uśmiechnąłem się i spokojnie zwróciłem się do szefa: „Sprawdź metadane tych plików. Zobaczysz, że manipulował programem. Ma reputację plagiatora i nie zdziwiłbym się, gdyby w tej sytuacji uciekł się do tej metody”.

Szef spojrzał na mnie badawczo, jakby już od jakiegoś czasu go podejrzewał.
Później dowiedziałem się, że sprawy zaszły tak daleko, że faktycznie złożył raport do działu kadr, ale ponieważ nie mógł udowodnić, że jego prace były kradzione, nic nie mogli zrobić.

Następnego ranka zostałem wezwany przez HR i zobaczyłem, jak mój współpracownik jest wyprowadzany z budynku. Dział kadr go zwolnił. Sprawdzono jego prace pod kątem plagiatu i ledwo przeszedł którykolwiek z testów. Przysłali mi również list z przeprosinami podpisany przez wszystkich wysoko postawionych pracowników, którzy nie wierzyli w moje skargi przeciwko niemu.

Mimo wszystko nadal czuję się rozdarty. Jasna Strono, czy słusznie zdemaskowałem mojego współpracownika po tym, jak próbował zniszczyć mi karierę? A może jednak postąpiłem niewłaściwie, chroniąc swoją reputację jego kosztem?

Pozdrawiam
James K.

Kilka porad od naszego zespołu redakcyjnego:

Drogi Jamesie,

dziękujemy za skontaktowanie się z nami i podzielenie się swoją historią.

Postąpiłeś właściwie. Twój współpracownik nie tylko cię obraził, ale próbował zniszczyć twoją zawodową wiarygodność w momencie, gdy twoja praca była publicznie doceniana.

Oskarżając cię o kradzież na spotkaniu całej firmy, posunął się do zniesławienia i zrobił to celowo, wiedząc, że twoje milczenie lub dobroć pozwoli na utrwalenie kłamstwa. Tymczasem twoja reakcja nie była dziecinna czy emocjonalna, była precyzyjna.

Nie eskalowałeś sytuacji wyzwiskami czy emocjami, ujawniłeś udokumentowany wzór zachowań, który był dobitnym dowodem jego oszustw i niegodziwego odwracania ról.

Ujawniłeś prawdę, ponieważ nie można było jej dłużej ignorować. Dzięki temu ochroniłeś się przed narracją, która mogłaby ci ciążyć przez lata na rynku pracy.

Gdybyś nie odezwał się w tamtym momencie, twoja reputacja byłaby zbrukana. Ludzie zapamiętują oskarżenia bardziej niż ich zaprzeczenia.

Fakt, że dział HR go zwolnił i zdecydował się wysłać pisemne przeprosiny, tylko potwierdza, że nie chodziło tu o zemstę, a o zatrzymanie trwającego nękania, na które szefostwo dotąd nie zareagowało.

Buzujący w tobie konflikt to coś zupełnie naturalnego, ponieważ masz w sobie empatię. Ale pamiętaj, że pociągnięcie go do odpowiedzialności nie było okrucieństwem. Nie zrujnowałeś jego kariery; on chciał to zrobić tobie. A ty po prostu przestałeś być osobą, którą można wykorzystywać.

Ta sytuacja jest niewątpliwie trudna i sięga znacznie głębiej, niż zwykle dzieje się to przy okazji konfliktów w miejscu pracy. Jednak James zrobił to, co uważał za słuszne, i być może w tym procesie naprawił więcej szkód niż tylko ochrona samego siebie.

Ale nie tylko on zmaga się z zawodowymi problemami. Kolejny z naszych czytelników postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami. Przeczytajcie jego historię tutaj: Praca zdalna nie oznacza, że szef może mnie kontrolować.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły