Koniec tego: nie będę płacić za każdy posiłek dzieci mojego zięcia. Wziął to zbyt osobiście


Panuje przekonanie, że pies mieszkający w domu z dużym ogrodem automatycznie wygrał los na loterii. Wydawałoby się — żyć nie umierać: świeże powietrze, własny teren, biegaj ile dusza zapragnie. Właściciele często są pewni, że w takiej sytuacji spacery poza ogrodzeniem to już zbędny luksus. Jednak w rzeczywistości wcale nie wygląda to tak różowo.
Ograniczanie życia psa do obwodu działki jest jak zamknięcie człowieka w czterech ścianach, nawet tych najbardziej komfortowych. Rozłóżmy to na czynniki pierwsze: dlaczego nawet pies „podwórkowy” desperacko potrzebuje wyjścia w wielki świat i jakie problemy fundujemy sobie i pupilowi, odbierając mu tę możliwość.
A jak jest u Was? Szczerze — wyprowadzacie swoje psiaki za bramę, żeby rozprostowały łapy, czy głównie „kisią się” same na podwórku?











