Nie chcę być rodzinnym bankomatem tylko dlatego, że nie mam dzieci

Rodzina i dzieci
dzień temu
Nie chcę być rodzinnym bankomatem tylko dlatego, że nie mam dzieci

Mieszanie spraw rodzinnych z pieniędzmi potrafi być skomplikowane. Oczekiwania się mieszają, emocje splątują, a czasami osoba, która zdaje się najbardziej odpowiedzialna, kończy z największym ciężarem. Nasz czytelnik, Bryan, doświadczył tego na własnej skórze.

Oto jego historia:

Hej, Jasna Strono!

Mój brat i ja zawsze mieliśmy bardzo różne podejścia do życia. Ja oszczędzam, planuję i myślę naprzód. On jest bardziej impulsywny, zawsze wierzy, że „jakoś się uda”. W przeszłości, kiedy rzeczy się nie udawały, pomagałem. Na początku robiłem to chętnie. To był mój brat, a ja uwielbiam jego dzieci. Jednak powoli przestało to być incydentalną pomocą, a zmieniło w coś, czego ode mnie oczekiwał.

Na początku tego roku impulsywnie rzucił swoją pracę. Potem zadzwonił i poprosił mnie o finansowanie wydatków jego dzieci „przez jakiś czas”. Powiedział to tak, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. Jego dokładne uzasadnienie brzmiało: „Nie masz dzieci. Masz większe możliwości, żeby pomóc”. To uderzyło mnie mocniej, niż się spodziewałem. Nie dlatego, że nie kocham dzieci, ale przez fakt, że moje życiowe wybory potraktował jako finansowe zabezpieczenie dla jego decyzji. W końcu powiedziałem coś, czego nigdy wcześniej nie wypowiedziałem na głos: „Nie mogę ciągle interweniować, gdy wszystko ci się rozpada. Muszę mieć na względzie też własną przyszłość”.

Po raz pierwszy przeciwstawiłem się bratu i nie przyjął tego dobrze. Całkowicie się ode mnie odciął. Minęły tygodnie. Potem miesiące. Nic. Nawet nie zaprosił mnie na urodziny swoich dzieci. Moi rodzice próbowali mnie namówić, żebym pomógł „tylko ten jeden raz”, ale wiedziałem, że ten jeden raz zmieni się w kolejny... i kolejny... itd.

Kilka miesięcy później, zadzwoniła do mnie niespodziewanie jego żona, zanosząc się od płaczu. Kiedy w końcu się odezwała, powiedziała: „Moje dzieci myślą, że ich nie kochasz... bo powiedzieliśmy im, że odmówiłeś nam pomocy”. Serce prawie mi stanęło. Nie dlatego, że żałowałem odmowy, ale dlatego, że wciągnęli dzieci w coś, co nie było ich problemem. Wyjaśniła, że mają problemy z rachunkami, a zamiast porozmawiać ze mną, mój brat powiedział dzieciom: „Wujek nie chce nam już więcej pomagać”.

Powiedziałem jej cicho: „Kocham te dzieci ponad wszystko. Ale nie mogę być osobą, do której zwracasz się tylko po pieniądze”. Zaoferowałem pomoc w znalezieniu długoterminowych rozwiązań, na przykład opracowania budżetu, znalezieniu ofert pracy i wyszukaniu sposobów na ustabilizowanie sytuacji. Nie wróciłem jednak do tego samego opartego na finansach cyklu. Stwierdziła, że rozumie, po czym się rozłączyła. Od tej pory nie odzywają się ani ona, ani mój brat. Moi rodzice cały czas mówią, że powinienem to zrobić „dla dzieci”, ale nienawidzę, że wykorzystują dzieci, żeby mną manipulować. Czy byłoby sensowne przez jakiś czas ograniczenie kontaktu ze wszystkimi?

Bryan

Dziękujemy za kontakt z nami. To trudna sytuacja. Oto kilka porad dla ciebie:

  • Twoja wina nie jest dowodem na to, że podjąłeś złą decyzję. To po prostu dowód na to, że ci zależy, nawet wtedy, gdy robisz coś, co konieczne.
  • Nie pozwól nikomu wykorzystywać dzieci do wzbudzania w tobie poczucia winy. Jeśli do tego dojdzie, podejdź do problemu z jasnym umysłem i bez obaw. Dzieci zasługują na prawdę, nie na poczucie winy.

Kiedy rodzina zaczyna traktować rodzeństwo w nierówny sposób, potrafi to zaboleć bardziej, niż ktokolwiek się spodziewa. Ta historia pokazuje, jak decyzja o nieposiadaniu dzieci skłoniła pewną kobietę do zmierzenia się z pytaniami o sprawiedliwość, granice i jej miejsce w rodzinie.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły