Prywatność na plaży ma swoją cenę. Jak kultowy zwyczaj Polaków może was kosztować aż 500 zł

Prywatność na plaży ma swoją cenę. Jak kultowy zwyczaj Polaków może was kosztować aż 500 zł

Dla wielu z nas to nieodłączny element wakacyjnego rytuału: budzik o świcie, szybka kawa i bieg na plażę, by zająć „najlepsze” miejsce przy samej wodzie. Kolorowe parawany od lat są nieoficjalnym symbolem Bałtyku, dającym nam upragnione poczucie prywatności. Jednak w tym sezonie tradycja ta może zderzyć się z brutalną rzeczywistością. Zamiast świętego spokoju, urlopowiczów czeka niemiła niespodzianka, która błyskawicznie uszczupli wakacyjny budżet.

Blokowanie ratowników: parawan nie może utrudniać dojazdu służbom ratunkowym ani tarasować tzw. korytarzy życia. W Świnoujściu wprowadzono już zakaz grodzenia się bliżej niż 5 metrów od linii wody.

Utrudnianie przejścia: jeśli Twoja „twierdza” uniemożliwia innym dotarcie do morza lub swobodne poruszanie się po plaży, łamiesz prawo.

Namioty i grill: te same restrykcyjne kary (do 500 zł) grożą za rozbijanie dużych namiotów kempingowych na piasku oraz rozpalanie grilla.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy surowe mandaty to jedyny sposób na walkę z „parawaningiem” i powrót do normalności, czy może to już lekka przesada i ograniczanie wolności turystów?

Zobacz, kto jest autorem zdjęcia Klapka paradaja / Wikimedia Commons

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły