Synowa nie chce mnie na przyjęciu, bo „nie jestem rodziną”. Popełniła błąd

Rodzina i dzieci
2 godziny temu
Synowa nie chce mnie na przyjęciu, bo „nie jestem rodziną”. Popełniła błąd

Rosa uważała się za wymarzoną teściową: szczodra, miła, zgodna. Kiedy synowa nie pozwoliła jej przyjść na przyjęcie na cześć dziecka, była zdruzgotana. Ale Rosa nie kłóciła się ani nie płakała. Zamiast tego znalazła sposób, aby każdy na przyjęciu o niej pamiętał.

Oto wiadomość od Rosy i jej niesamowita historia:

Cześć, Jasna Strono!

Muszę spojrzeć na tę sprawę z dystansu. Mam 62 lata, a mój 34-letni syn ma żonę Amy, która ma 33 lata i 9-letnią córkę z pierwszego małżeństwa. Zawsze traktowałam je obie jak rodzinę. Otaczałam je opieką, wspomagałam finansowo, wspierałam je nawet w ciężkich chwilach w zeszłym roku. Bez żadnych dramatów, tylko miłość.

Amy jest w ciąży i ma urodzić pierwsze dziecko mojego syna. Byłam zachwycona. Zawsze jej dogadzałam i byłam przy niej. Ale pewnego dnia zaproponowałam, że pomogę jej zorganizować przyjęcie na cześć dziecka. Myślałam, że uważa mnie za kogoś bliskiego. A ona powiedziała: „Nie przychodź, to dla rodziny. Nie chcę tam obcych”.

To naprawdę zabolało. Nie kłóciłam się, po prostu uśmiechnęłam się mimo bólu i poszłam do domu. Ale Amy nie wiedziała, że zmieniłam testament. Postanowiłam zostawić sześciocyfrowy fundusz powierniczy ich dziecku i córce Amy. Chciałam zrobić im niespodziankę na przyjęciu.

AI-generated image

Zamiast tego w dniu przyjęcia przekazałam jej kopertę. Amy ją otworzyła, spodziewając się pieniędzy. W środku była kopia testamentu z dopiskiem: „Ta wersja jest nieważna. W końcu nie jestem rodziną”.

Później zadzwonił mój syn. Przepraszał mnie i zapewniał, że nie wiedział, jak mnie potraktowała. Chce ze mną porozmawiać, ale jeszcze nie odpowiedziałam.

Teraz jestem rozdarta. Z jednej strony chcę uczestniczyć w życiu dziecka, ale poczułam się poniżona i zraniona.

Jak myślicie — jestem małostkowa, czy po prostu dbam o swoje dobro?

Czytelnicy Jasnej Strony podzielili się swoimi opiniami w komentarzach, oto niektóre z nich:

  • coffee_bug91:
    Szczerze mówiąc, rozumiem, czemu czujesz się zraniona. Komentarz o tym, że „nie jesteś rodziną” mógłby załamać każdego. Dałaś im tak wiele, a ona cię zlekceważyła. Myślę, że poradziłaś sobie z tym lepiej niż większość ludzi by to zrobiła.
  • bluepine@home:
    To znaczy... cała sprawa jest nieprzyjemna. Mogłaś porozmawiać z synem, zanim wystosowałaś publiczną deklarację. Ale rozumiem emocje, które za tym stoją.
  • marmalade.sunset:
    Amy jest niesamowicie niewdzięczna. Byłeś przy niej, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Czasami ludzie doceniają nas dopiero, kiedy nas zabraknie, a ty jej to wyjaśniłaś.
  • 8bit_cactus:
    Szczerze? To było mocne zagranie, ale może przesadne? Rozumiem, że chcesz im coś przekazać, ale to może zniszczyć twoją relację z synem.
  • silverline_34:
    Nie musisz im zostawiać funduszu powierniczego. To dar, który możesz im dać lub nie. Czyny mają konsekwencje, a Amy powinna się tego nauczyć.
  • raccoonlogic!
    To mogło być nieporozumienie. Może chciała urządzić kameralne przyjęcie i nie wiedziała, że jej słowa tak mocno cię zranią. Powinnaś ich wysłuchać, zanim zerwiesz z nimi kontakt.
  • bookish_blender:
    Dopisek na testamencie? Brutalny, ale poetycki. Nie krzyczałaś i nie zrobiłaś sceny. Po prostu pokazałaś, jak się poczułaś po tym, co ci powiedziała.
  • tiny.moonbeam:
    Myślę, że nikt tu nie jest bez winy. Amy nie powinna była tak mówić, ale ty pogorszyłaś sytuację tak, że trudno będzie się teraz pogodzić. Jeśli chcesz mieć kontakt z dzieckiem, to weź głęboki oddech, zanim podejmiesz decyzję.
  • grumpy_turtle77:
    „Nie rodzina”, tak? No cóż, nauczyła się, jak to jest, gdy braknie rodziny. Uważam, że postąpiłaś słusznie. To wyznaczanie granic, a nie małostkowość.

Porada od zespołu Jasnej Strony:

Droga Roso,

to jasne, że bardzo kochasz swoich bliskich, a odrzucenie jest niesamowicie bolesne. Zrób krok w tył i przede wszystkim chroń siebie. Szczodrości nie należy lekceważyć. Jednak rozważ też szczerą rozmowę z synem, zanim zdecydujesz się na dystans. Wyjaśnij mu, jak się poczułaś, ale bez udziału Amy. Nie uzależniaj relacji z wnukiem od scysji z synową. Miłość do wnuków nie musi na tym ucierpieć.

Dobrze jest stawiać granice, ale klarowne i na spokojnie. Nie powinnaś karać bliskich, bo to kolejny powód do żywienia urazy. W twoim bólu nie ma nic małostkowego, ale nie pozwól, żeby kierował tobą gniew. To wszystko skomplikuje na dłuższą metę. Skoncentruj się na tym, co masz pod kontrolą: na obecności w ich życiu, własnych wartościach i miłości, którą chcesz obdarzać swoją rodzinę. Wtedy wszystko się ułoży.

A oto historia od naszej czytelniczki, Margaret, która jest bardzo życzliwą i kochającą macochą. Kiedy jej mąż zmarł, mogła odwrócić się od jego trojga dzieci, ale postanowiła wychować je jak własne, dając im miłość, opiekę i wszystko, czego potrzebowały.

Po latach, kiedy miała poważne kłopoty ze zdrowiem, odpłaciły się jej nie wdzięcznością, ale zdradą i zimną kalkulacją. Jej przybrane dzieci nie poczekały nawet na jej śmierć. Od razu podzieliły się jej majątkiem. Ale Margaret miała inny plan. To, co zrobiła, wprawi was w osłupienie.

Zobacz, kto jest autorem zdjęcia AI-generated image

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły