11 pomyłek kostiumografów w popularnych produkcjach, które wyłowili uważni widzowie


Rosa uważała się za wymarzoną teściową: szczodra, miła, zgodna. Kiedy synowa nie pozwoliła jej przyjść na przyjęcie na cześć dziecka, była zdruzgotana. Ale Rosa nie kłóciła się ani nie płakała. Zamiast tego znalazła sposób, aby każdy na przyjęciu o niej pamiętał.
Cześć, Jasna Strono!
Muszę spojrzeć na tę sprawę z dystansu. Mam 62 lata, a mój 34-letni syn ma żonę Amy, która ma 33 lata i 9-letnią córkę z pierwszego małżeństwa. Zawsze traktowałam je obie jak rodzinę. Otaczałam je opieką, wspomagałam finansowo, wspierałam je nawet w ciężkich chwilach w zeszłym roku. Bez żadnych dramatów, tylko miłość.
Amy jest w ciąży i ma urodzić pierwsze dziecko mojego syna. Byłam zachwycona. Zawsze jej dogadzałam i byłam przy niej. Ale pewnego dnia zaproponowałam, że pomogę jej zorganizować przyjęcie na cześć dziecka. Myślałam, że uważa mnie za kogoś bliskiego. A ona powiedziała: „Nie przychodź, to dla rodziny. Nie chcę tam obcych”.
To naprawdę zabolało. Nie kłóciłam się, po prostu uśmiechnęłam się mimo bólu i poszłam do domu. Ale Amy nie wiedziała, że zmieniłam testament. Postanowiłam zostawić sześciocyfrowy fundusz powierniczy ich dziecku i córce Amy. Chciałam zrobić im niespodziankę na przyjęciu.

Zamiast tego w dniu przyjęcia przekazałam jej kopertę. Amy ją otworzyła, spodziewając się pieniędzy. W środku była kopia testamentu z dopiskiem: „Ta wersja jest nieważna. W końcu nie jestem rodziną”.
Później zadzwonił mój syn. Przepraszał mnie i zapewniał, że nie wiedział, jak mnie potraktowała. Chce ze mną porozmawiać, ale jeszcze nie odpowiedziałam.
Teraz jestem rozdarta. Z jednej strony chcę uczestniczyć w życiu dziecka, ale poczułam się poniżona i zraniona.
Jak myślicie — jestem małostkowa, czy po prostu dbam o swoje dobro?
Droga Roso,
to jasne, że bardzo kochasz swoich bliskich, a odrzucenie jest niesamowicie bolesne. Zrób krok w tył i przede wszystkim chroń siebie. Szczodrości nie należy lekceważyć. Jednak rozważ też szczerą rozmowę z synem, zanim zdecydujesz się na dystans. Wyjaśnij mu, jak się poczułaś, ale bez udziału Amy. Nie uzależniaj relacji z wnukiem od scysji z synową. Miłość do wnuków nie musi na tym ucierpieć.
Dobrze jest stawiać granice, ale klarowne i na spokojnie. Nie powinnaś karać bliskich, bo to kolejny powód do żywienia urazy. W twoim bólu nie ma nic małostkowego, ale nie pozwól, żeby kierował tobą gniew. To wszystko skomplikuje na dłuższą metę. Skoncentruj się na tym, co masz pod kontrolą: na obecności w ich życiu, własnych wartościach i miłości, którą chcesz obdarzać swoją rodzinę. Wtedy wszystko się ułoży.
A oto historia od naszej czytelniczki, Margaret, która jest bardzo życzliwą i kochającą macochą. Kiedy jej mąż zmarł, mogła odwrócić się od jego trojga dzieci, ale postanowiła wychować je jak własne, dając im miłość, opiekę i wszystko, czego potrzebowały.
Po latach, kiedy miała poważne kłopoty ze zdrowiem, odpłaciły się jej nie wdzięcznością, ale zdradą i zimną kalkulacją. Jej przybrane dzieci nie poczekały nawet na jej śmierć. Od razu podzieliły się jej majątkiem. Ale Margaret miała inny plan. To, co zrobiła, wprawi was w osłupienie.











