Szef chciał, żebym pracował za darmo. Powiedziałem „nie” — sprawą zajęło się HR

Ludzie
2 godziny temu
Szef chciał, żebym pracował za darmo. Powiedziałem „nie” — sprawą zajęło się HR

Czasem życzliwość i praca zespołowa zderzają się z biurowym dramatem. Co innego zrobić coś ponad standard, a co innego być wielokrotnie proszonym o darmową pracę, z której ktoś inny czerpie korzyści. Empatia wobec współpracowników jest cenna, ale ochrona samego siebie nie podlega negocjacjom — jak niedawno przekonał się jeden z naszych czytelników.

Oto wszystko, co opowiedział nam Jake:

AI-generated image

Cześć, Jasna Strono!

Mam na imię Jake, mam 29 lat i pracuję w tej firmie od pięciu lat. Zawsze byłem dumny z tego, że jestem graczem zespołowym — zostawałem po godzinach, gdy było trzeba, i pomagałem współpracownikom bez narzekania. Ale ostatnio mój szef zaczął przesuwać granice za daleko. Trzeci piątek z rzędu wręczył mi stos raportów i powiedział: „Popracuj nad tym w weekend. Nie wpisuj godzin”. Zamarłem.

Grzecznie odmówiłem. On prychnął i powiedział: „Prawdziwi gracze zespołowi stają na wysokości zadania”. I tak wziąłem te pliki i wyszedłem, myśląc, że nigdy nie sprawdzi, czy blefuję. W poniedziałek rano odebrałem spanikowany telefon. Mój szef nie miał pojęcia, że wszystko dokumentowałem i wysłałem maila do całego zespołu: „PSA: jeśli menedżer prosi cię o pracę «po godzinach dla zespołu», to jest kradzież wynagrodzenia. Dokumentujcie wszystko”. Dołączyłem nawet zrzuty ekranu z jego powtarzającymi się prośbami.

Nagle zaczął się miotać, publicznie przepraszać, a do sprawy włączył się HR. Nie tylko zabezpieczyłem się prawnie, ale też zapoczątkowałem rozmowę o szacunku, uczciwym wynagrodzeniu i właściwych oczekiwaniach w pracy. To było wzmacniające uczucie — uświadomić sobie, że twarde stawianie granic nie czyni mnie egoistą, tylko profesjonalistą. Mimo to nie mogę pozbyć się wrażenia, że zdradziłem szefa, z którym pracowałem przez pięć lat. Czy postąpiłem słusznie?

— Jake O.

AI-generated image
  • Na początek weź głęboki oddech i pamiętaj, że mówienie „nie” nie czyni z ciebie złego gracza zespołowego — czyni cię rozsądnym. Chronisz swój czas, energię i zdrowie psychiczne, o czym wiele osób w pracy zapomina. Dokumentuj wszystko: każdy mail, każdą rozmowę, każdą dziwną prośbę. Traktuj to jak trzymanie wszystkich kart w jednym miejscu. Z czasem będziesz wdzięczny, że masz dowody, jeśli ktoś spróbuje przekręcić historię.
  • Po drugie, nie czuj się winny, że stanąłeś w swojej obronie. Można być życzliwym, empatycznym i jednocześnie powiedzieć: „To nie jest w porządku”. Pomaganie współpracownikom zrozumieć zasady nie czyni z ciebie donosiciela — to raczej podanie komuś kamizelki ratunkowej, gdy woda zaczyna być wzburzona. Pomagasz wszystkim utrzymać się na powierzchni, nie pozwalając jednocześnie, byś sam utonął w dodatkowej pracy.
  • Pamiętaj też, że twoja wartość nie jest mierzona tym, ile robisz dla innych. Stanowczość, wyznaczanie granic i ochrona swojego czasu są oznaką profesjonalizmu. Możesz się uśmiechać, być przystępny i jednocześnie dopilnować, by nikt po tobie nie jeździł. Czasem najbardziej narzekają ci, którzy zapomnieli, że profesjonalizm i życzliwość mogą iść w parze.
  • Na koniec — zaufaj sobie. Wykonałeś mądry ruch, myśląc przyszłościowo i chroniąc siebie. Dalej stój prosto i pewnie — twoje działania pokazują, że dbasz o zespół, ale o siebie dbasz jeszcze bardziej. W końcu najlepszym sposobem pomagania innym jest najpierw zadbanie o samego siebie.

Następny artykul: 15 historii, które dowodzą, że dobroć ma prawdziwą moc

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły