16 osób, które na pewno nie zapomną, jak mistrzowie Photoshopa „poprawili” ich zdjęcia


Przemysł muzyczny potrafi być bezwzględny, zwłaszcza dla tych, którzy wkraczają na sam szczyt w bardzo młodym wieku. Młode talenty często widzą w scenie jedynie twórczość i blask jupiterów, podczas gdy za ich plecami dorośli biznesmeni w garniturach dzielą między sobą milionowe budżety. Polska gwiazda popu, Roksana Węgiel (Roxie), która dziś wyprzedaje stadiony i według ustaleń zgarnia od 60 do 70 tysięcy złotych za jeden koncert, na własnej skórze odczuła tę mroczną stronę sławy na starcie swojej kariery.
W swoim najnowszym, niezwykle szczerym wywiadzie wokalistka przyznała, że przez długi czas zostawała z niczym przez własną naiwność oraz cynizm dawnych partnerów biznesowych. Podczas gdy fani kupowali wejściówki za zawrotne kwoty, sięgające blisko tysiąca złotych, sama Roxie otrzymywała jedynie marne grosze, a nierzadko musiała wręcz dopłacać do organizacji występów z własnej kieszeni.
Opisując tamte realia, gwiazda nie ukrywa gorzkiej prawdy i mówi wprost: „Mnie bardzo dużo osób oszukiwało, właśnie dlatego, że jestem zbyt naiwna i dla mnie te pieniądze nie miały żadnego znaczenia. Kiedyś z koncertów prawie nic nie zarabiałam, a wręcz dopłacałam, taka byłam naiwna. Nie chcę tego rozpamiętywać, nie mam żalu do tamtych lat, sytuacji, ale wiem, że ludzie mnie skrupulatnie oszukiwali. Może właśnie dlatego te pieniądze nie były dla mnie tak ważne”.
Na szczęście dziś Roksana jest już dorosła, całkowicie zmieniła zespół, a zarządzanie swoimi interesami powierzyła ukochanemu mężowi, Kevinowi Mglejowi. Morał z tej historii jest stary jak świat: nawet jeśli śpiewasz jak anioł, raporty finansowe musisz sprawdzać z biznesowym chłodem, inaczej twoje ciężko zarobione pieniądze zawsze będą karmić kogoś innego.











