Olga dołączyła do Jasnej Strony w 2020 roku. Ukończyła studia językowe i wcześniej pracowała również jako nauczycielka angielskiego. Najbardziej lubi artykuły na temat psychologii, relacji międzyludzkich i kultury. W wolnym czasie podróżuje, udziela się jako wolontariuszka i studiuje kolejne języki obce. Interesuje się również ekologią oraz zdrowym stylem życia.
Pamiętacie ten dziwny i wspaniały czas, gdy wstyd był wielkości ziarnka grochu, a za to zapał... jak arbuz? Wtedy logika kończyła się na „a co, jeśli?”, a konsekwencje były problemem dorosłych. Dzieciństwo to kraina czystych, desperackich eksperymentów. Zebraliśmy 15 historii o nas samych z czasów, gdy byliśmy małymi, nieustraszonymi burzycielami spokoju. To nie jest zwykłe „ojej, jakie śmieszne”. To ten szczególny rodzaj wspomnień, przy których najpierw boli brzuch ze śmiechu, a potem palimy się ze wstydu, bo dociera do nas, że to byliśmy my. Przygotujcie się na najbardziej żenującą, a zarazem najweselszą dawkę nostalgii!
Teraz jesteśmy poważnymi specjalistami i mistrzami w swoim fachu. A przecież były czasy, kiedy jedni z nas sprzedawali arbuzy, inni myli podłogi w kinach, a jeszcze inni krzyczeli: „Wolna kasa!”. I mieliśmy przy tym mnóstwo śmiechu! Do dziś zostały nam ciepłe i zabawne wspomnienia, mimo wszystkich trudności i absurdalnych sytuacji, w które wielu z nas regularnie wpadało.
Gdy w bloku mieszka babcia Marysia, która pilnuje wejścia, można spać spokojnie, bo nawet mysz się obok niej nie prześlizgnie. Obecność portiera ma jednak też minusy — jeśli tylko kogoś przyprowadzisz do domu, zaraz wszyscy sąsiedzi się o tym dowiedzą!
Kiedyś godzinami chodziliśmy po sklepach, a dziś równie długo potrafimy „siedzieć” w internecie, wybierając kolejny produkt. To przecież takie wygodne: zamawiasz, a potem po prostu przychodzisz odebrać. Ale co z ludźmi, którzy pracują w punktach odbioru? Zdarza się, że klienci nie tylko wpadają po swoje zakupy, ale robią prawdziwy najazd. Na przykład potrafią przyjść do punktu na 10 minut przed zamknięciem i domagać się wydania zamówienia. A ci szczególnie uciążliwi mogą nawet bez powodu złożyć skargę! Na szczęście trafiają się też życzliwi klienci, których wizyty od razu rozweselają dzień.
Czasem najbardziej znaczące gesty wykonują ludzie, którzy wcale nie zamierzali zostać bohaterami. Bez kamer, oklasków i wielkich słów — po prostu zrobili to, co podpowiedziało im serce. W tym zestawieniu zebraliśmy prawdziwe historie o osobach z wielkim sercem, które w zwyczajnej chwili okazali innym człowieczeństwo i troskę. Przeczytajcie, a zrozumiecie: dobre uczynki wciąż się zdarzają.
Manicure to prawdziwy kunszt. Niektóre stylistki paznokci są wirtuozkami, które tworzą nie tylko piękne, ale także niepowtarzalne wzory. Niezależnie od tego, czy chodzi o idealny ślubny manicure, czy o skomplikowane zdobienia, ich prace wykraczają poza standardowe zabiegi kosmetyczne. Zebraliśmy 20 projektów w pełni zasługujących na to, by stać się eksponatami w najbardziej modnej galerii sztuki.
Zazwyczaj pragniemy od życia wielkich wydarzeń: awansu w pracy, wyczekanego urlopu czy zakupu wymarzonej rzeczy. Ale jeśli na chwilę zwolnimy i uważnie się rozejrzymy, zrozumiemy się, że prawdziwa radość znacznie częściej kryje się w drobiazgach. Przypadkowy uśmiech przechodnia, batonik znaleziony w samą porę albo nawet możliwość pochrupania ciepłej skórki chleba w drodze do domu potrafią naładować nas energią na cały tydzień.Zebraliśmy 20 historii od ludzi, którym udało się uchwycić te ulotne momenty, gdy świat wokół nagle staje się odrobinę życzliwszy.
Księgowy to osoba, która może zapomnieć, że kierowca czeka pod urzędem skarbowym, ale nigdy nie pominie choćby grosza w raporcie. Zebraliśmy historie o ludziach, którzy panują nie tylko nad liczbami, lecz także nad atmosferą w całej firmie.
Czasem najlepszego scenariusza nie trzeba wymyślać — wystarczy po prostu słuchać, co mówią ludzie dookoła. Od absurdalnych dialogów w kolejce („Wstyd mi, że nie ma wózków”) po niewyobrażalny chaos w rozmowach telefonicznych („Kot powiedział, że pan to Grzegorz”). Zebraliśmy 15 przezabawnych i niedorzecznych dialogów, które już same w sobie zasługują na Oscara.
Imprezy firmowe często stają się źródłem najbarwniejszych i najcieplejszych wspomnień. Tego magicznego wieczoru surowy dress code ustępuje miejsca karnawałowym kostiumom, a wymagające kierownictwo nagle zaczyna rozdawać premie i spełniać najskrytsze marzenia pracowników. W tak swobodnej atmosferze skromni współpracownicy zamieniają się w prawdziwe gwiazdy sceny, a przypadkowe wpadki przeradzają się w legendy opowiadane przez lata.
Czasami jedno przypadkowe spotkanie z nieznajomą osobą potrafi na długie lata zapisać się w pamięci. Właśnie to przytrafiło się bohaterom naszego artykułu — mieli szczęście znaleźć się w nieoczekiwanej sytuacji, gdy z pozoru obcy ludzie sprawili, że ich dzień stał się znacznie lepszy i weselszy. Wszyscy razem śmialiśmy się do łez z historii o troskliwym kocie i nabraliśmy szacunku do dziewczyny, która wywalczyła sobie miejsce w autobusie.
W szkole obiecywano nam, że czerwony pasek to bilet do życiowej klasy biznes. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej ironiczna. Dziś dowiecie się, dlaczego były chirurg występuje aktualnie na ringu, a posiadaczka dwóch fakultetów zamieniła sale sądowe na pilniczek do paznokci. Sprawdziliśmy, jak naprawdę żyją ci, których stawiano nam kiedyś za wzór.