Olga dołączyła do Jasnej Strony w 2020 roku. Ukończyła studia językowe i wcześniej pracowała również jako nauczycielka angielskiego. Najbardziej lubi artykuły na temat psychologii, relacji międzyludzkich i kultury. W wolnym czasie podróżuje, udziela się jako wolontariuszka i studiuje kolejne języki obce. Interesuje się również ekologią oraz zdrowym stylem życia.
Podróże są wspaniałe, bo pozwalają nam zmienić otoczenie i zdobyć nowe doświadczenia. Poza tym dość często zdarzają się wtedy nietypowe sytuacje, dzięki którym z wyjazdu można przywieźć nie tylko upominki dla przyjaciół i rodziny, ale też całe morze wrażeń.
Jeśli myślisz, że masz kontrolę nad sytuacją we własnym domu, to spróbuj przygarnąć kota, papugę albo szczura. Te stworzenia szybko wytłumaczą ci, czyje tak naprawdę są ciasteczka, kto będzie spał na twojej poduszce i dlaczego sztuczna choinka musi leżeć na podłodze.
Wielu z nas, próbując ładnie zapakować prezent, kończy z kłębkiem taśmy klejącej i pogniecionym papierem. Są jednak ludzie, którzy mają złote ręce — potrafią stworzyć prawdziwe dzieło sztuki, a przy okazji poprawić humor bliskim.
Ciekawe, ile historii umyka nam, kiedy siedzimy zamknięci w czterech ścianach? Przechodnie, sąsiedzi, sprzedawcy po prostu żyją swoim życiem, a dzięki nim rozgrywają się ulotne, lecz bardzo zabawne albo wzruszające scenki. Świat jest pełen małych spektakli, na które wcale nie trzeba kupować biletu!
Jeśli wyobrazimy sobie nasz dom lub mieszkanie jako żywy organizm, to jego sercem z pewnością będzie kuchnia. To właśnie tam spotyka się rodzina, aby przygotować najsmaczniejsze jedzenie, omówić wiadomości dnia lub po prostu dokonać nocnego najazdu na lodówkę. Dlatego oczywiście do tego pomieszczenia chcemy wprowadzić maksimum przytulności. Zobaczmy, jak ludzie poradzili sobie z tym zadaniem!
Każdy, kto choć raz korzystał z komunikacji miejskiej, wie, że nie można przewidzieć, na jakich współpasażerów się trafi. Potrafią się tam rozgrywać historie zupełnie nie z tej ziemi — od przygód godnych samego Indiany Jonesa po dramaty rodem z telenoweli, o których potem można tylko opowiadać, dodając: „Przysięgam, dokładnie tak było”. Wszystko zależy od tego, jak się komu poszczęści!
Wyjście do kina to nie tylko popcorn, wygodny fotel i wyczekiwana premiera, ale też szansa na małą przygodę. Czasem to, co najciekawsze, wcale nie zaczyna się na ekranie, lecz na sali albo nawet już w kolejce po bilety. Bywają sytuacje, gdy film schodzi na drugi plan, bo emocje sięgają zenitu bez żadnych efektów specjalnych. Na przykład jedni zasypiają na wymarzonym seansie, inni muszą przejść prawdziwą misję, żeby kupić wejściówki, a jeszcze inni okazują się jedynymi widzami na całej sali.
Często śmiejemy się, że gdy w domu pojawia się zwierzak, człowiek automatycznie otrzymuje nową funkcję: osobistego personelu obsługującego. To zazwyczaj żart... w którym jest podejrzanie dużo prawdy. Starasz się jak możesz: kupujesz drogi pokarm, głaszczesz, czeszesz, znosisz nocne harce po mieszkaniu, a w zamian dostajesz... pogardliwe spojrzenie. Wystarczy jednak, że futrzaki włączą tryb „miłość i czułość”, a natychmiast wybaczamy im wszystkie przewinienia.
Pamiętacie ten dziwny i wspaniały czas, gdy wstyd był wielkości ziarnka grochu, a za to zapał... jak arbuz? Wtedy logika kończyła się na „a co, jeśli?”, a konsekwencje były problemem dorosłych. Dzieciństwo to kraina czystych, desperackich eksperymentów. Zebraliśmy 15 historii o nas samych z czasów, gdy byliśmy małymi, nieustraszonymi burzycielami spokoju. To nie jest zwykłe „ojej, jakie śmieszne”. To ten szczególny rodzaj wspomnień, przy których najpierw boli brzuch ze śmiechu, a potem palimy się ze wstydu, bo dociera do nas, że to byliśmy my. Przygotujcie się na najbardziej żenującą, a zarazem najweselszą dawkę nostalgii!
Teraz jesteśmy poważnymi specjalistami i mistrzami w swoim fachu. A przecież były czasy, kiedy jedni z nas sprzedawali arbuzy, inni myli podłogi w kinach, a jeszcze inni krzyczeli: „Wolna kasa!”. I mieliśmy przy tym mnóstwo śmiechu! Do dziś zostały nam ciepłe i zabawne wspomnienia, mimo wszystkich trudności i absurdalnych sytuacji, w które wielu z nas regularnie wpadało.
Gdy w bloku mieszka babcia Marysia, która pilnuje wejścia, można spać spokojnie, bo nawet mysz się obok niej nie prześlizgnie. Obecność portiera ma jednak też minusy — jeśli tylko kogoś przyprowadzisz do domu, zaraz wszyscy sąsiedzi się o tym dowiedzą!
Kiedyś godzinami chodziliśmy po sklepach, a dziś równie długo potrafimy „siedzieć” w internecie, wybierając kolejny produkt. To przecież takie wygodne: zamawiasz, a potem po prostu przychodzisz odebrać. Ale co z ludźmi, którzy pracują w punktach odbioru? Zdarza się, że klienci nie tylko wpadają po swoje zakupy, ale robią prawdziwy najazd. Na przykład potrafią przyjść do punktu na 10 minut przed zamknięciem i domagać się wydania zamówienia. A ci szczególnie uciążliwi mogą nawet bez powodu złożyć skargę! Na szczęście trafiają się też życzliwi klienci, których wizyty od razu rozweselają dzień.