13 osób, które nieprędko zapomną nietypowych współtowarzyszy podróży

Ludzie
2 godziny temu
13 osób, które nieprędko zapomną nietypowych współtowarzyszy podróży

Często musimy przemieścić się z punktu A do punktu B: czy to będzie codzienna trasa do pracy, czy długo oczekiwana podróż, czy godzinna jazda autobusem do domku letniskowego mamy. Możliwości jest wiele, ale łączy je pewna wspólna cecha. Obok nas podróżują podobni ludzie — śpieszą na spotkanie, rozmawiają przez telefon, nakładają makijaż, proszą o ustąpienie miejsca, hałasują i martwią się. Czasami nawet najnudniejsza godzina szczytu w metrze przypomina scenę z tragikomedii.

  • Wracałem do domu metrem. Byłem zmęczony. Zamierzałem wysiąść na swojej stacji. Przede mną, plecami do drzwi, stała dziewczyna, dość sympatyczna. Stoimy, gapimy się na siebie i nagle słyszę, jak za mną otwierają się drzwi. Wtedy zrozumiałem, dlaczego stała plecami do nich: z tej strony nie było wyjścia. Nigdy w życiu się tak nie zaczerwieniłem. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co wtedy pomyślała. © / Pikabu
  • Kiedyś jechałem międzymiastowym autobusem. Był straszny upał, a podróż miała trwać kilka godzin. Siedzę przy oknie, obok mnie energiczny, elegancki z wyglądu staruszek. Na wylocie z miasta do autobusu weszła kobieta z dzieckiem w wieku 5-6 lat. Staruszek zaczął się krzątać z chęcią pomocy. Wziął dziecko na ręce i, „żeby mu nie było nudno”, zaczął je usadzać przy oknie. Na moich kolanach, nawet nie pytając mnie o zdanie. Musiałem wytłumaczyć, że skoro już chce pomóc, to niech posadzi dziecko na swoich kolanach. © / Dzen
  • Jadę do pracy, robię na drutach, relaksuję się, słucham muzyki. Obok siedzi starsza pani, drzemiąc. I nagle słyszę przez słuchawki krzyk, chłopak z przodu aż podskoczył. Wyciągam jedną słuchawkę i pytam, o co chodzi. Ona odpowiada mi, głośno tak, na cały autobus: „Synku, nie zapomnij o podkrojach!”. Uśmiecham się do staruszki, tłumacząc, że robię kardigan długi, do kolan, jeszcze za wcześnie na podkroje. © / Pikabu
  • Jechałam pociągiem z mamą. I nagle do naszego przedziału wszedł postawny mężczyzna. Stał bez słowa. Po pięciu minutach wstał i wyszedł. Nie zrozumiałyśmy, czego chciał. Gdy szykowałyśmy się do spania, wrócił. Popatrzył na nas i nagle powiedział: „Przepraszam, jadę z trzema babciami, coś tam zaszywały, poprosiły mnie, żebym wyszedł, a teraz do snu się szykują, przebierają się. Zaraz wychodzę”. Tak biednie to oznajmił, że prawie nas rozśmieszył. Oczywiście, powiedziałyśmy, że to nic strasznego, mógł od razu powiedzieć.
  • Lecimy na Kubę. 14 godzin. Za nami siedziało rodzeństwo. Grali na telefonie, który nagle się rozładował. Rozległ się płacz. Mężczyzna po drugiej stronie przejścia powiedział: „Mogę stanąć na głowie, tylko nie płaczcie”. Chłopiec się zgodził. I wtedy facet naprawdę stanął na głowie, a potem dał dzieciom nie tylko swój, ale i telefon żony. I w ogóle zabrał dzieci do siebie. Okazali się być wspaniałymi ludźmi! Zaprzyjaźniłam się z jego żoną. Mieszkaliśmy w tym samym hotelu i przez dwa tygodnie byliśmy nierozłączni. © Ariadna / Dzen
  • Wsiadłam do autobusu. Zwykła trasa, nic nowego. I wtedy zauważyłam, że stoję naprzeciwko siedzenia, na którym siedzi mój lekarz! Jestem jego pacjentką w przychodni. On mnie rozpoznał, zaczął się witać, ustępować miejsca. Niby nic niezwykłego, ale widząc go w nietypowej sytuacji, poczułam się jakby w równoległym wszechświecie. Jakby światy się zderzyły. Też tak macie? Ogólnie dobrze nam się rozmawiało, rozmowa była fajniejsza niż podczas wizyty. Powiedział, że jedzie odebrać córkę ze szkoły muzycznej, wiezie jej smakołyki, bo zawsze po zajęciach z solfeżu mała nie może się oprzeć słodyczom.
  • Mężczyzna spóźniał się na pociąg i najwyraźniej pomyślał, że jest bohaterem filmu — wrzucił torbę do środka wagonu, mając nadzieję, że wtedy drzwi się nie zamkną. Tylko że życie to nie film, drzwi zamknęły się tuż przed nim. W rezultacie mógł tylko bezradnie patrzeć, jak jego torba odjeżdża. © The_Sown_Rose / Reddit
  • Jechałem do pracy bardzo zmęczony. Przejechałem połowę drogi, gdy weszła jakaś kobieta i poprosiła o ustąpienie miejsca. Ja, będąc senny i zupełnie wyczerpany, marudziłem, że niby czemu, przecież pierwszy usiadłem. Czując na sobie palące spojrzenia innych pasażerów, uniosłem wzrok i zobaczyłem, że kobieta była w ciąży. Musiałem się szybko wytłumaczyć i ustąpić miejsca. Ona podeszła do tego z wyrozumiałością, ale wtedy było mi bardzo wstyd. © Dogelbert / Reddit
  • Jechałem w Niemczech autobusem ze starą znajomą. Ona mówiła po niemiecku, a ja nie, więc porozumiewaliśmy się po angielsku. Dwie dziewczyny siedzące nieopodal zaczęły o nas plotkować, prawdopodobnie myśląc, że ich nie rozumiemy. Wtedy moja przyjaciółka powiedziała im coś po niemiecku. Trzeba było zobaczyć wyraz ich twarzy! Czysta komedia! Prawdą jest, że do tej pory nie wiem, co dokładnie im powiedziała. © zephyr_siofan / Reddit
  • Jadę pociągiem, naprzeciw mnie siedzi młoda para. Po pewnym czasie od odjazdu pociągu wyciągam kosmetyki i szybko się maluję — dosłownie pudruję nos i maluję usta. Chłopak spogląda na swoją ukochaną i z uśmiechem mówi: „Patrz, jak ta dziewczyna szybko się pomalowała, a ty — godzinę przed lustrem!”. Na co ja odpowiadam: „Szybko nie zawsze znaczy dobrze”. I wtedy przyszła jej kolej, żeby spojrzeć na niego z uśmiechem. © teftelya1 / Pikabu
  • Jadę zatłoczonym autobusem i nagle zwalnia się miejsce. Młoda dziewczyna zamierza usiąść, gdy nagle zostaje odepchnięta przez postawną damę około czterdziestki, mówiącą: „Jesteś młoda, możesz postać”. Ta z głosem pełnym łez odpowiada: „A może jestem chora, mam gorączkę?”. Dama siedziała chwilę, a potem nagle powiedziała: „Słuchaj, naprawdę masz gorączkę? To usiądź, ja wstanę”. Dziewczyna odmówiła, ale ucieszyło mnie, że w tej niegrzecznej damie nie zgasły wszystkie uczucia, współczucie jednak zostało! © / Dzen
  • Jadę kiedyś metrem. Ludzi jest mało. Usiadłam koło drzwi, a niedaleko mnie stoją dwie babcie. Jedna trzyma wózek, do którego morskimi węzłami przywiązany jest piecyk, a druga w tym czasie jest wpatrzona w smartfon. W pewnym momencie zaczyna głośno odczytywać rozmowę na cały wagon. Jak się okazuje, dziadek zapraszał je w gości. Druga babcia zaczęła odmawiać, mówiąc, że z piecykiem niewygodnie, trzeba go najpierw gdzieś odstawić. Po dłuższych rozważaniach zdecydowały się pojechać w gości, bo dziadek później z piecykiem je odstawi, gdzie trzeba. I wszystko tu jest dobre: i że są młode duchem, i że wszyscy w wagonie zareagowali na ich dialog z uśmiechem. Nie mogę zrozumieć tylko jednego — dokąd ta babcia ciągnęła piecyk? © Moshpitov / Pikabu
  • Kupiłam bilet na nocny autobus. Podróż trwa 10 godzin. Siedzę, a ktoś kopie moje siedzenie. Cierpliwie znosiłam to przez 10 minut, potem się odwróciłam i powiedziałam: „Bądźcie tak dobrzy, nie kopcie!” Spojrzał na mnie wysoki chłopak. A potem wypalił: „Usiądę z wami!” i jak walnął się obok. Okazało się, że ma bardzo mało miejsca na nogi, a ja siedzę w pierwszym rzędzie, więc jest więcej przestrzeni. I tak jechaliśmy razem. On, nawiasem mówiąc, okazał się niezłym rozmówcą.

Towarzysze podróży mogą zapaść w pamięć. Tutaj możecie poczytać o wyjątkowo irytujących współpasażerach w różnych środkach komunikacji.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły