15 spotkań z nieznajomymi, które dostarczyły niezapomnianych wrażeń

Ludzie
3 godziny temu
15 spotkań z nieznajomymi, które dostarczyły niezapomnianych wrażeń

Czasami jedno przypadkowe spotkanie z nieznajomą osobą potrafi na długie lata zapisać się w pamięci. Właśnie to przytrafiło się bohaterom naszego artykułu — mieli szczęście znaleźć się w nieoczekiwanej sytuacji, gdy z pozoru obcy ludzie sprawili, że ich dzień stał się znacznie lepszy i weselszy. Wszyscy razem śmialiśmy się do łez z historii o troskliwym kocie i nabraliśmy szacunku do dziewczyny, która wywalczyła sobie miejsce w autobusie.

  • Siedzę w autobusie, dosiada się jakiś chłopak i rzuca standardowy tekst na podryw:
    „Proszę pani, czy pani mama nie potrzebuje czasem zięcia?”. Ja mu na to: „Nie potrzebuje, dziękuję”. Siedzimy, milczymy. Nagle z tyłu wybrzmiewa czyjś basowy głos: „A męża?”. Odwracam się, a tam facet około czterdziestki. Uśmiecham się i oznajmiam: „Dziękuję, moja mama jest zajęta”. Już mam wyciągać słuchawki, gdy z przedniego siedzenia odwraca się do mnie dziadek, jakieś 65 lat, i pyta: „A babcia też zajęta?”. © mysteryytaless
  • Siedzę, jem obiad w stołówce w biurowcu i równocześnie tworzę tabelkę w Excelu. Nie jestem w tym zbyt mocny, ale robię swoje i nikomu nie przeszkadzam. Nagle podchodzi do mnie chłopak, mniej więcej 25 lat, i mówi: „Jeśli będzie pan tak robił tę tabelę, to zajmie to z 10 lat. Ja mogę ją zrobić w 5 minut”. Pokazał mi sposób i wszystkiego nauczył. Uparłem się, żeby zapłacić mu za obiad. Wziął tylko zupę. Mówię mu, żeby się nie krępował i zjadł porządnie. A on na to, że się denerwuje, bo przyszedł na rozmowę kwalifikacyjną i nie ma apetytu. Zgadnijcie, kto prowadził tę rozmowę. © ovpgroup78
  • Mieliśmy kiedyś taki przypadek. Starsza pani przyniosła kotkę do sterylizacji. Mówi, że futrzak już ją wykańcza, bo co miesiąc przynosi kocięta! Tłumaczymy, że to niemożliwe. A ona się upiera:
    „Naprawdę! Co miesiąc nowe przynosi!”. No to daliśmy kotce narkozę, szykujemy się do golenia brzucha i nagle widzimy, że to... kocur! Mówimy kobiecie: „Może pomyliła pani zwierzaki i przyniosła nie tego?”. A ona: „Nie, ja mam tylko jedną kotkę”. A potem wyszło na jaw, że ten kot był troskliwym tatusiem, który po prostu zabierał swoje kocięta do siebie. © liki__istorii
  • Wczoraj weszłam do swojej ulubionej piekarni, w której kupuję drożdżówki. Sprzedawca pyta:
    „Poczeka pani na ciepłe?”, ja odpowiadam: „Poczekam”. Po kilku minutach podaje mi naprawdę gorący wypiek, a ja na to: „Aj! Co mi pan dał? Zaraz się poparzę!”. Sprzedawca zabiera drożdówkę i zaczyna nią machać w powietrzu, żeby szybciej ostygła. Ja się śmieję, sprzedawca się śmieje, cała kolejka się uśmiecha. Wszyscy zadowoleni. © dasha_iz_pitera
  • Wracałam po wizycie u fryzjera, a naprzeciwko mnie szły dwie dziewczyny. W pewnym momencie jedna powiedziała do drugiej: „Ale piękna dziewczyna”. Automatycznie się odwróciłam, żeby zobaczyć, o kim mowa, a tam nikogo. I wtedy zrozumiałam, że chodziło o mnie. Było mi podwójnie miło: i za „piękną”, mimo plastra na czole od pryszcza, i za „dziewczynę”, chociaż jestem już dobrze po trzydziestce. Dziękuję tym młodym damom, naprawdę zrobiły mi dzień! © dana.raiss
  • W sklepie zobaczyłam niesamowicie piękną kobietę w białym futerku, na szpilkach. Wszyscy się za nią oglądali. Przy kasie podszedł do niej jakiś facet i powiedział: „Może ja za panią zapłacę, a pani da mi swój numer?”. Kasjerka podała kwotę, a kawaler momentalnie zmienił wyraz twarzy: mina mu zrzedła, wzrok zaczął nerwowo uciekać. Wtedy kobieta wybuchła eleganckim, swobodnym śmiechem i oświadczyła: „Niech pan da spokój, sama zapłacę, proszę się nie martwić”. A miała w koszyku bardzo drogie perfumy, które kosztują tyle, co skrzydło samolotu. Zapłaciła za wszystko, a facet od razu się ożywił i znów zagadał: „To może jednak zostawi mi pani ten numer?”. Wtedy ona spokojnie odrzekła: „Nie. Lubię mężczyzn, którzy dotrzymują słowa”. © myth_4e
  • W zeszłym roku w swoje urodziny postanowiłem sprawić sobie małą przyjemność i przed zajęciami wstąpiłem po kawę. Złożyłem zamówienie, chciałem zapłacić kartą, ale przy kasie powiedzieli, że transakcja jest odrzucona. Spróbowałem jeszcze raz — to samo. Gotówki nie miałem, zacząłem już panikować. Za mną oczywiście zebrała się już kolejka. Stałem jak sparaliżowany, kompletnie nie wiedząc, co zrobić. I nagle chłopak za mną po prostu zapłacił za mój napój. Próbowałem odmówić, ale on się uparł. Dla niego to była drobnostka, a dla mnie gest, który sprawił, że te urodziny zapamiętam na długo. © Reddit
  • Wracałam bardzo późno z pracy, było już koło drugiej w nocy. Nagle słyszę, że ktoś za mną biegnie. Serce dosłownie podskoczyło mi do gardła. Gwałtownie się odwróciłam, gotowa na wszystko, a tam biegacz, który najwyraźniej postanowił potrenować nocą. W biegu krzyknął tylko:
    „Proszę się nie martwić, to tylko ja!”. Strasznie mnie to wtedy rozbawiło. Do dziś się śmieję, kiedy sobie o tym przypomnę. © Reddit
  • Jechałem pociągiem razem z grupą nieznajomych studentów. Poznaliśmy się, całkiem fajnie się rozmawiało. Gdy przyszła pora wysiadać, jedna dziewczyna z tej paczki podała mi swój bilet. Kompletnie nie zrozumiałem, o co chodzi, więc dodała: „Odwróć go”. Na odwrocie było napisane, że jestem bardzo przystojny. Byłem tak zaskoczony, że kompletnie mnie zatkało i zdołałem tylko wydukać: „Eee... dziękuję!”. Ale ze mnie głupek! © Reddit
  • Miałem 17 lat. Podczas ferii zimowych spacerowałem z rodzicami po centrum handlowym. W pewnym momencie mój wzrok spotkał się ze wzrokiem przepięknej dziewczyny o niesamowitych oczach. Dosłownie zabrakło mi tchu, byłem w stanie tylko się na nią gapić. Uśmiechnęła się do mnie. Wtedy obok pojawił się jej ojciec i rzucił z uśmiechem: „Lepiej zrób zdjęcie, będzie co wspominać”. Minęło już wiele lat, a ja wciąż nie potrafię o tym zapomnieć. © Reddit
  • Jakiś czas temu jechałem autobusem. Wszystkie miejsca były zajęte, kilka osób stało. Na przystanku wsiadła młoda dziewczyna, smutno rozejrzała się po wnętrzu pojazdu i szybko zauważyła, że nikt specjalnie nie miał ochoty ustąpić miejsca. Przeszła więc kawałek dalej i zwróciła się do pasażerów: „Słuchajcie, serio... właśnie zjadłam dwa burgery i dziewięć nuggetsów. Naprawdę nie dam rady stać. Bądźcie ludźmi...”. Miejsca znalazły się natychmiast — nawet jakaś starsza pani próbowała jej ustąpić. © VK
  • Leciałem samolotem. Po mojej prawej stronie siedziała nieznajoma kobieta i jej około dwuletnia córka, która bawiła się lalką. Podeszła stewardesa i powiedziała: „Od razu widać, że córeczka jest podobna do taty”, po czym spojrzała na mnie. Kobieta spokojnie odpowiedziała: „To nie jest jej tata”. Wtedy wtrąciłem się ja: „I dowiaduję się o tym w ten sposób? W samolocie?!”. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Stewardesa była kompletnie zbita z tropu, a „córka” dalej bawiła się lalką i niczego nie rozumiała. Cały ja. © makajonak
  • Dzisiaj jechałam taksówką. Kierowca był bardzo uprzejmy i miły, nawet wyszedł z auta i elegancko otworzył mi drzwi. Podczas jazdy opowiadał, jak niedawno był na rybach i pytał, jakiej muzyki chciałabym posłuchać. Na światłach nagle zamilkł i dziwnie spojrzał mi prosto w oczy przez lusterko wsteczne. Gdy zapaliło się zielone, ruszył i powiedział: „Instynktownie czuję, że wczoraj jechała pani z innym kierowcą. Proszę powiedzieć, w czym on jest lepszy ode mnie?!”. © VK
  • Myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w internecie, a przytrafiło się to mnie! Wieczorem, kiedy wracałam do domu, mąż w kapturze stał na dworze z ponurą miną i pilnował młodsze dzieci. Maluchy do mnie pobiegły, a mąż milcząco podążał za nami. Wtedy obok przeszedł chłopak w sportowym stroju z torbą ze sklepu. Już prawie mnie minął, ale nagle się zatrzymał, spojrzał na nas, po czym podszedł i powiedział: „Proszę pani, pójdę obok”. Zawahałam się i zapytałam:
    „Ale po co?”. Następnie odwróciłam się do męża, pytając: „No dobra, to co mamy kupić?”. Wtedy chłopak odpowiedział: „A, to wy razem”, po czym odwrócił się i odszedł. Nagle wszystko do mnie dotarło. Krzyknęłam za nim: „Dziękuję! Wszystko w porządku!”. On pomyślał, że mój mąż, ten ponury facet w kapturze, mnie śledzi, i chciał mnie bezpiecznie odprowadzić z dziećmi do domu, żeby nic nam się nie stało. © burova_strategy
  • Rano przyszła dostawa. Otworzyłam drzwi, a tam dziewczyna-kurierka, wyraźnie w kiepskim nastroju. Przyjęłam od niej zamówienie i powiedziałam: „Proszę chwilkę poczekać”. Wróciłam z lodami i je jej podałam. Była zaskoczona, ale uśmiechnęła się i poszła. Minutę później ktoś znów zapukał do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam tę samą dziewczynę. Spojrzała na mnie i powiedziała:
    „Chce pani nuggetsy? Ktoś anulował zamówienie”. © yerali_atibekov

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły