17 najdziwniejszych szefów, jakich można sobie wyobrazić

Ludzie
godzina temu
17 najdziwniejszych szefów, jakich można sobie wyobrazić

Dla wielu osób posiadanie stałej pracy jest błogosławieństwem, ale niektórzy patrzą na to zupełnie inaczej. Nie każdy ma szczęście mieć życzliwego i empatycznego szefa, dbającego o dobre środowisko pracy. Istnieją pracodawcy, którzy zachowują się podle i lekceważąco, wymazując wszelkie ślady uśmiechu z twarzy swoich pracowników.

  • Najlepszym szefem, jakiego miałem, był szef kuchni — bardzo zabawny i sprawiedliwy. W kuchni zazwyczaj prawie nie ma miejsca na błędy, wszyscy są spięci i podchodzą do wszystkiego niezwykle poważnie, dlatego było wspaniale, że pozwalał nam popełniać błędy w ludzki sposób. W takich momentach nie krzyczał, ale spokojnie tłumaczył, jak następnym razem zrobić lepiej, tak, że nie czułeś się winny ani niefachowy. © w4rlok94 / Reddit
  • Kupiłam kolorowankę antystresową, żeby uspokajać się w pracy. Wpadł rozjuszony szef: krzyczał, groził zwolnieniem. Zaryzykowałam i podsunęłam mu kolorowankę pod pozorem „ważnego listu”. Godzina ciszy. Nagle szef wyszedł i krzyknął: „Mironowa, w tym miesiącu dostaniesz premię”, przeprosił wszystkich i życzył miłego dnia. © / VK
  • Zawsze uważałem swoją pracę za niezbyt interesującą: średnia pensja, dziwaczny szef, nerwy na wyczerpaniu. Ale wczoraj zrobił coś, czego na pewno nie zapomnimy. Już od początku dnia pracy wyszedł do nas i ogłosił, że ma urodziny, a w taki dzień praca to zbrodnia. Dlatego wszyscy zgodnie odłożyliśmy obowiązki i poszliśmy się bawić. Pierwszym punktem programu była zabawa laserami. Biegaliśmy, krzyczeliśmy z radości, a nawet szef okazał się niespodziewanie radosnym człowiekiem. Następnie pojechaliśmy do restauracji, ciesząc się wieczorem. W pewnym momencie szef wstał, podziękował nam za wspaniały dzień i powiedział, że ma ważne słowa do wszystkich. Poinformował, że zdiagnozowano u niego nieuleczalną chorobę. Powiedział, że jeszcze będzie mógł pracować i że to będą najlepsze tygodnie lub miesiące w naszym życiu. A ja nadal jestem w szoku z powodu tego, co się dzieje. © / VK
  • Jutro mam ostatni dzień w firmie. Jestem menedżerem ds. klientów, głównym punktem kontaktu dla klientów w sprawach wsparcia. W tym tygodniu wysłano mnie na szkolenie, nie mam czasu na przekazanie spraw, a jeden z klientów dosłownie tonie w problemach. Od poniedziałku prosiłem przełożonego o wyznaczenie mi zastępcy, żeby wszystko mu normalnie przekazać, ale on uparcie odmawiał i zachowywał się jak ostatni drań. W końcu napisałem klientowi pożegnalny list, umieściłem w kopii mojego szefa i wskazałem, że ich sprawami zajmie się nowy menedżer. Nawet dodałem jego numer telefonu. Później szef napisał do mnie: „Nie wysyłaj pożegnalnych listów”. A jak, przepraszam, klient ma w ogóle zrozumieć, co się dzieje i kto teraz prowadzi jego sprawy? © Sock_Ninja / Reddit
  • Szef pożyczył mi pieniądze na pierwszy miesiąc wynajmu i kaucję za mieszkanie, ponieważ wiedział, że wtedy nie mogliśmy sobie na to pozwolić, pracowałem w firmie dopiero miesiąc. Powiedział: „Za kilka miesięcy, kiedy się urządzisz, omówimy, jak oddasz”. Po pół roku sam zapytałem, kiedy i jak mu oddać pieniądze, a on odpowiedział: „To nic takiego, traktuj to jak prezent”. Jedna z najlepszych prac w moim życiu, i do dziś jesteśmy w świetnych stosunkach, przyjaźnimy się już 20 lat. © zerbey / Reddit
  • Mam ogromny szacunek do mojej szefowej i pracuję z nią od sześciu lat w dwóch różnych firmach. W nowej firmie, do której przyszedłem w 2021 roku, zaczęła mnie naciskać i mikromenedżować dyrektorka, jej przełożona. Wtedy moja szefowa powiedziała mu, że nie ma prawa więcej kontaktować się ze mną bezpośrednio i że jeśli coś jej nie odpowiada w tym, jak prowadzę swój portfel, to jest to jej odpowiedzialność, a nie moja, ponieważ działam według jej wskazówek. Szczerze mówiąc, niewielu szefów zdecydowałoby się tak mocno stanąć po stronie swojego podwładnego i przeciwstawić się własnemu szefowi. Było niesamowicie świetnie czuć, że mnie chroni i wspiera, zwłaszcza gdy sam nie mogłem po prostu odesłać dyrektorki gdzie indziej. © fuzzypeaches***** / Reddit
  • Przygotowuję w domu pojemniki z jedzeniem, żeby zjeść lunch w biurze. Najczęściej to gryczana z kurczakiem. Ale ostatnio ktoś zaczął podjadać moje jedzenie z ogólnej lodówki. Wczoraj przyłapałem na tym szefa. Siedzę i nie wiem, co robić. I nagle zrozumiałem, że to nawet przyjemne, bo widocznie dobrze gotuję. Okazuje się, że szef lubi buszować po cudzych pojemnikach. Prawdopodobnie będę musiał założyć zamek na pojemnik. © / VK
  • Podczas studiów pracowałam na pół etatu rano, po czym szłam na zajęcia. Zawsze miałam przy sobie nasz wspólny telefon służbowy, na który dzwonili klienci. Miałam zaplanowany egzamin, na którym ten telefon zostałby mi po prostu odebrany i wyłączony. Oddałam go kierowniczce, mówiąc: niech zostanie u pani do końca dnia, mam egzamin, zabiorą go i wyłączą. Nie chciała go przyjąć, a następnego dnia wygłosiła tyradę o tym, że trzeba „uczyć się pokonywania trudności” i że jeśli będę „starać się zrzucać swoje obowiązki”, to nigdy nie awansuję zawodowo. © tamilarzayeva_
  • W gabinecie mojego szefa na parapecie leży stos kolorowanek z kredkami i kilka czekoladek. Wszyscy myślą, że to dla dzieci. Ale mało kto wie, że negocjacje są tak wyczerpujące, że po każdym spotkaniu szef rozwiązuje kolorowanki. A dzisiaj podczas spotkania z inwestorami zaniosłam do gabinetu kawę i zobaczyłam, jak mój szef koloruje razem z inwestorami. © / VK
  • Pracowałam w dziale HR w jednej firmie, a tam dyrektor sporządził listę zakazanych imion. Ludzi z takimi imionami nie można było zapraszać na rozmowy kwalifikacyjne. Osobno była lista imion, za które przysługiwała premia, jeśli osoba dołączyła do nas. Na liście premiowej byli Aleksander, Mikołaj, Michał — imiona szefów firmy. © skrdmv.an
  • W poprzedniej pracy wynajęty dyrektor był doskonały, ale właścicielka biznesu... dziwna. Ciągle chciała nas „rozwijać”, abyśmy stali się świadomi: różni coachowie, „trener oświecony”, trenerzy rozwoju osobistego, czterogodzinne sesje strategiczne. Wszyscy wzdychali „znowu” i szli. Ona mówiła: „To jest wasz opór, nie dorastacie, jesteście nieświadomi. Jeśli ktoś odchodzi, to znaczy, że nie pasuje do naszych poglądów” i tak dalej. Raz w tygodniu regularnie... W sumie okazałam się „nieświadoma” i odeszłam. © aeternatriumphia
  • Pracuję w kancelarii prawnej, wszyscy pracownicy u nas to poważni, dorośli ludzie, oddani swojej pracy i harujący każdego dnia. Ale nie w piątki. Po piątej szef każe wszystkim odejść od miejsc pracy, poskładać dokumenty, wyłączyć komputery, zamknąć wszystko i odsunąć się, ponieważ u nas rozpoczyna się „godzina pizzy”. Firma zamawia dla każdego pracownika pizzę, zbieramy się przy stole jadalnym, jemy i rozmawiamy, omawiając plany na weekend. Nie da się opisać słowami, jak to jest wspaniałe i miłe! A jeszcze na rozmowie kwalifikacyjnej zastanawiałem się, po co w ankiecie muszę wypełniać rubrykę „Ulubiona pizza”. © / VK
  • Dyrektorka szkoły, w której pracowałam, zbierała cały zespół w soboty, w nasz dzień wolny. Dla integracji. Organizowała wyprawy na łono natury, różne zabawy. Obecność była obowiązkowa. W piątki po lekcjach przed drzwiami jej gabinetu zbierała się mała kolejka tych, którzy chcieli sobotę spędzić w domu z rodziną. Dyrektorka wymagała wyjaśnienia! I tak, w poniedziałek ci sami śmiałkowie z piątkowej kolejki musieli przedstawić fotorelację z czasu spędzonego z rodziną. Nigdy nie uczestniczyłam w tych zabawach i nie przedłożyłam żadnej fotorelacji. Ale długo w tej szkole nie wytrzymałam. Dyrektorka stwierdziła, że mam problemy z zespołem i brak przyjaciół. © Zajcewa ER / Dzen
  • Od dawna myślałem o odejściu z pracy, jednak uparcie odpychałem te myśli. W zeszły piątek podszedł do mnie szef i poprosił, abym przyszedł w sobotę bez wynagrodzenia, mówiąc, że mamy bardzo kryzysową sytuację i po ludzku potrzebuje wsparcia. Nie mogłem odmówić. Przyszedłem w sobotę do biura i wszystko było dobrze do momentu, kiedy mój szef nakrzyczał na mnie, że przyszedłem (uwaga!) w dżinsach. W dzień wolny od pracy, gdy nie było ani jednego spotkania, a musiałem jedynie zrobić raport. To była ostatnia kropla. Nie potrafię opisać, z jakim ulgą pisałem wniosek o odejście. © / VK
  • Bardzo nie lubię nowych butów. Zużywam stare, aż do dziur. Mogę sobie na to pozwolić, jestem programistą. Podchodzę do głównego wejścia biura. Stoi tam dyrektor generalny i bez złośliwości sugeruje, że nieprzyzwoite jest chodzenie w takich butach. Zażartowałem, że mnie nie stać, a on po miesiącu podniósł mi pensję. Co prawda, nieznacznie, ale akurat na nowe buty. © W_Smith / Dzen
  • Kiedyś mój były szef wezwał mnie do gabinetu, dał mi swoje pióro, poprosił, żebym spisała listę zadań i potem wszystko wykonała. Zrobiłam notatki, wróciłam do siebie i zauważyłam, że atrament znika. Na szczęście wiedziałam, że szef ma swoje dziwactwa, i szybko zrobiłam kopię na kserokopiarce. I wtedy on wezwał mnie z powrotem i spytał: „O co cię prosiłem?”. Wyliczyłam wszystko według listy. On przerwał: „Nie, wszystko źle zapisałaś, prosiłem o coś innego!”. A ja mu na to — myk! — i kserokopię na stół. Wtedy się zdziwił. © evgeniadubai
  • Przyszłam do szefowej z pomysłami. Wysłuchała mnie i wydała werdykt: „Lena, to kompletne bzdury!”. A po pewnym czasie na zebraniu te właśnie „kompletne bzdury” z ważną miną przedstawiono jako genialny pomysł szefowej. Pierwszych parę razy byłam w szoku, ale potem zrozumiałam, że osoba ta rozumie „kreatywność” tylko w jeden sposób: przywłaszczając sobie cudze pomysły. © emostovenko

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły