18 dowodów na to, że przysłowie „Pieniądze nie dają szczęścia” nie zawsze jest prawdziwe

Rodzina i dzieci
20 godziny temu
18 dowodów na to, że przysłowie „Pieniądze nie dają szczęścia” nie zawsze jest prawdziwe

Oczywiście, można szczególnie się nie przejmować zarobkami, szukać swojego powołania i zadowalać się małym. Jednak bohaterowie tego artykułu na własnym doświadczeniu zrozumieli, że dobrobyt finansowy jest naprawdę ważną rzeczą. Jednemu z nich nawet kot kiedyś przyniósł do domu pieniądze.

  • Babci szczególnie nie lubili w rodzinie. W spadku po niej przypadła mi stara działka. Zdecydowałem, że jej nie sprzedam, uzbieram pieniądze, wyremontuję i moje przyszłe dzieci będą już tam jeść jabłka. Pojechałem ocenić stan zrujnowanej chatki. A tam pośrodku pokoju stało pudełko z moim imieniem. W środku było mnóstwo albumów ze zdjęciami babci i dziadka i... koperta z pieniędzmi, które babcia zbierała przez co najmniej 20 lat. I jeszcze tam leżał list, który kończył się słowami: „Wiem, że z całej rodziny tylko tobie mogę powierzyć miejsce, które jest dla mnie pełne najważniejszych wspomnień. Tylko ty je ocalisz”. I ocaliłem. © / VK
  • Mój mąż nagle zaczął zarabiać więcej. I od razu wpadł na genialny pomysł: „Zacznijmy prowadzić oddzielny budżet”. Na początku naprawdę się zmartwiłam — jak to tak, przecież jesteśmy rodziną, a okazuje się, że każdy będzie sam za siebie. Ale potem się roześmiałam. Po prostu przypomniałam sobie, że moja pensja jest większa od jego, tylko on o tym nie wie. I wtedy już zaczęło mnie interesować, dlaczego to ja właściwie mam go karmić? No i przestałam. Zaczęłam jeść, gdzie chcę, przestałam gotować w domu, niech też będzie „każdy sam za siebie”.
    Początkowo był zadowolony — własne pieniądze, własne wydatki. Ale dość szybko przyszła rzeczywistość: lodówka pusta, nie ma co jeść, gotować nie zamierzałam. I pewnego dnia przyszedł z pracy z bukietem. Już myślałam, że zrozumiał, że rodzina jest ważniejsza od tych zabaw w księgowość. Aha, akurat. Kwiaty były tylko próbą przekupienia mnie, żeby znowu stanęła przy kuchence. Odmówił kupowania produktów, za to zaproponował: „Zróbmy 50/50”. Ja mu na to: „Nie”. Zaczął narzekać, zaczął się żalić, że teraz nie starcza mu pieniędzy na nic. Ale dumnie nie chce wracać do wspólnego budżetu. © / Ideer
  • Tata zostawił mamie i mi spore sumy. Swój kapitał w ciągu 7 lat pomnożyłam dziesięciokrotnie. Nie tylko dzięki udanym inwestycjom, ale także ciągłemu odkładaniu pieniędzy, korzystaniu z ulg podatkowych, planowaniu budżetu. I jestem wdzięczna ojcu nie tylko za kapitał początkowy, ale także za wiedzę, co robić z pieniędzmi. Wielu moich znajomych otrzymało w spadku i w prezencie od krewnych o wiele więcej, niektórzy dostali całe mieszkania, opłacano im drogą naukę, kupowano samochody. Ale prawie nikt z nich w wieku 20-25 lat nie myślał o tym, jak zachować i pomnożyć wkład rodziców. A ja potrafiłam! Podczas gdy wszyscy zastanawiali się, jak zarobić, ja oszczędzałam i rozwijałam nie tyle pieniądze, ile pamięć o moim wspaniałym tacie. © / Ideer
  • Chłopak zaprosił mnie do restauracji. Już się cieszę, myśląc: „Uff, nareszcie normalna kolacja bez frytek i sosów z torebek”. Przychodzimy, kelner przynosi menu. Ceny są kosmiczne, ale jeśli chłopak zaprasza do restauracji, to znaczy, że jest gotowy. Zaczynam wybierać, a on nagle mówi: „Tylko zmieśćmy się w 200”. Zawiesiłam się. Pytam: „Może po prostu pójdziemy gdzie indziej?”, a on na to: „No, przecież jesteśmy w restauracji, tu jest ładnie”. Tak, ładnie, szczególnie kiedy siedzisz z pustym talerzem i pijesz wodę. I najlepsze jest to, że sobie zamówił stek za 150. Mówi, że mam sobie nie odmawiać niczego, ale tylko za 50. W końcu wybrałam napój z menu, wypiłam go do dna i powiedziałam, że czas do domu. Niech się sam mieści w swoim budżecie. © / VK
  • Z byłym chłopakiem zaczęliśmy spotykać się trzy lata temu i na samym początku naszej relacji żartobliwie stworzyliśmy pewien kontrakt. Zrzuciliśmy się po pięćset złotych, pieniądze umieściliśmy w słoiku i przez cały czas związku uzupełnialiśmy go drobnymi banknotami. Oczywiście kochaliśmy się, ale rozumieliśmy, że to może nie być na zawsze, więc mieliśmy umowę: jeśli się rozstaniemy, pieniądze zabierze ten, kto mniej jest winien. Rozstaliśmy się w zeszłym tygodniu, bo on mnie zdradził, ale jakoś nie jestem szczególnie smutna, bo wszystkie pieniądze przypadły mnie. © Palata № 6 / VK
  • Poznałam chłopaka. Pracuje, ma samochód. Rozmawialiśmy przez tydzień, kilka razy podwiózł mnie do domu. Wydawało mi się: oto on, mój książę. Dopóki nie oświadczył: „Zapłacisz za nasz hotel”. Potem było coraz gorzej. Okazało się, że jest w ogóle żonaty z kobietą dwa razy starszą od niego, to ona kontroluje finanse, samochód jest jej, firma, w której pracuje, też. © / Ideer
  • Moja dziewczyna zarabia więcej ode mnie. Bardzo się martwiłem, że nie mogę sobie pozwolić na stale nowe rzeczy i chodzić z nią do kawiarni. Podzieliłem się z nią swoimi myślami, mówiąc, że być może nigdy nie osiągnę takiego sukcesu jak ona. W końcu postanowiła odkładać część pieniędzy na ubrania i buty, a mi zaproponowała, żebym wykonywał większość prac domowych, bo wcześniej byłem cieślą. Niedawno położyłem nowe podłogi w piwnicy, a ona kupiła mi nowe obuwie. O mało co nie rozpłakałem się z radości tego dnia. © LegendoftheJackalope / Reddit
  • Przez całe życie rodzice wpajali mi myśl, że najważniejsze to dobrze wyjść za mąż, a reszta sama się ułoży. Rzeczywiście przez długi czas żyłam z takimi myślami, a potem na pierwszym roku studiów coś w głowie przeskoczyło i postanowiłam, że nie chcę na nikogo czekać, nie będę liczyć na udane małżeństwo i dobrego męża, a zacznę działać sama. Dwa lata temu rodzice podarowali mi mieszkanie, a ja oznajmiłam, że remont zrobię sama. Mogę sobie na to pozwolić, bo zarabiam wystarczająco dużo. Tylko tata jeszcze nie może w to uwierzyć. Za każdym razem, gdy rozmawiamy o jakichś materiałach i o tym, że je opłacę, słyszę: „Oj, co ty tam opłacisz!”. Mama się śmieje, że dla taty jestem małą dziewczynką, i nie może dopuścić do siebie myśli, że już dobrze zarabiam. A ja wyobrażam sobie, jak tata zdziwi się, gdy wejdzie do mieszkania i w końcu zrozumie, że to wszystko zrobiłam sama! © / VK
  • Mamy z żoną bardzo prosty podział budżetu: opłacamy wszystkie rachunki, odkładamy 15% na nieprzewidziane wydatki, a to, co zostaje, dzielimy na pół i wydajemy dowolnie. Lubię inwestować w hobby. Płacę za pracę niani i nasze wieczorne wypady. Ona wydaje swoje pieniądze na zabiegi spa lub nowe rzeczy. Jedyną rzeczą, o której się zaczęły nieporozumienia, jest ciągłe wysyłanie pieniędzy jej rodzinie. Jej rodzina nie jest uboga, tylko zarabia mniej niż my. Pewnego razu po prostu powiedziałem jej, że to ostatni raz, gdy ofiarowuję pieniądze ludziom, którzy ciągle o nie proszą. Wydawała się zgodzić, a potem dała pieniądze przyjaciółce, której zepsuł się samochód, a kiedy nie starczyło jej na spa, przyszła do mnie, ale ja już swoje wydałem, więc odmówiłem. Spytała, czy możemy wypłacić pieniądze z konta oszczędnościowego. Odpowiedziałem: „Nie”, bo to na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. Teraz jest na mnie zła, ale wydaje mi się, że rozdaje nasze pieniądze, żeby tylko być ważną i potrzebną. © UsualAd8306 / Reddit
  • Podróżowaliśmy z przyjaciółmi i zauważyliśmy, że wybierają wszystko, co najdroższe. Potem dowiedzieliśmy się, że w każdej chwili mogą sobie pozwolić na nowy telefon i wycieczki. Ledwo wiążemy koniec z końcem. Nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego tak jest, skoro pensje mamy takie same. Okazało się, że z całej naszej grupy jesteśmy jedyni, którzy nie mieszkają z rodzicami, tylko sami opłacają mieszkanie, jedzenie i rachunki. © / VK
  • Siedzę w domu, oglądam telewizję i nagle dzwonek do drzwi. Wchodzą dwie dziewczynki, około 10 lat, pytają o mojego czarnego kota. Przestraszyłem się, pomyślałem, że mój kotek wypadł przez okno. Dziewczynki mnie uspokoiły i zaczęły wyjaśniać: „Mama zrzuciła nam pieniądze z balkonu, a pana kot, który siedział przy oknie, złapał je łapą i sobie zabrał. Może je pan zwrócić?”. Wchodzę na balkon, a tam rzeczywiście mój kot siedzi z pieniędzmi przy łapach. Zabrałem je, oddałem dziewczynkom, a kotka pochwaliłem. Pieniądze do domu przynosi, w takim tempie nie będę musiał chodzić do pracy. © / VK
  • Moja ciocia zarabia tyle samo, co jej mąż, ale rozdaje pieniądze na prawo i lewo, a potem potajemnie pożycza od męża lub krewnych, którzy znają prawdę. Pewnego razu przekazała sporą sumę na budowę szkoły, ale nie była w stanie opłacić ubezpieczenia. © ****ible_wife** / Reddit
  • Moja starsza siostra pracuje w branży IT i ma „pracę marzeń”, która pozwala jej dużo podróżować i pracować zdalnie, kiedy ma na to ochotę. Do tego zarabia bardzo dobre pieniądze. Nieustannie przesyła zdjęcia ze swoich podróży na rodzinny czat grupowy. Ma mnóstwo designerskich torebek, dobre auto, wspaniałe mieszkanie z jacuzzi. Jest również filantropką i wolontariuszką. Rodzice są z niej niezmiernie dumni. Niedawno zaprosiła mnie na kolację, gdzie powiedziała, że chciałaby w pełni opłacić moją edukację na uczelni pod jednym warunkiem — kiedy znajdę dobrą pracę, zwrócę jej dług w ciągu 10 lat bez oprocentowania. Zapytałam ją, dlaczego zmusza mnie do zwrotu pieniędzy, jeśli jest gotowa wydać je na mnie teraz. Tym postępowaniem jakby mówi: „Mam pieniądze, żeby opłacić twoją edukację, ale ich nie dostaniesz, jeśli nie zrobisz tego, co chcę”. Rodzice uważają, że moja siostra po prostu stara się być hojna, a ja zachowuję się jak rozpuszczone dziecko. © Used-Pollution-9410 / Reddit
  • W zeszłym tygodniu mój pies miał wypadek, więc pilnie zawiozłam go do weterynarza. Założono mu szwy, a wszystko to kosztowało 800$. Podając kartę recepcjonistce, zwróciłam się do męża i powiedziałam: „Szczerze mówiąc, nie mogę uwierzyć, że mogę tak po prostu wszystko opłacić, nie martwiąc się, czy wystarczy środków na koncie”. Nawiasem mówiąc, ze szczeniakiem wszystko jest teraz w porządku. © lizard_ladder / Reddit
  • Razem z dziećmi i mężem cały dzień jeździliśmy na rowerach, jedliśmy lody, bawiliśmy się. Spędziliśmy wspaniały dzień, a wieczorem postanowiliśmy zjeść w burgerowni. Mąż złożył zamówienie, odszedł poszukać stolika, a ja z dziećmi poszłam za nim. Kasjerka powiedziała: „Mężczyzna, który przed wami złożył zamówienie, powiedział, że opłaci całe wasze jedzenie. Możecie zamówić, co tylko chcecie. I jeszcze poprosił, żeby przekazać, że jesteś niesamowicie piękna!”. Eh, już 14 lat razem, a on jak był romantykiem, tak i pozostał. © / VK
  • W wieku 45 lat mój ukochany mąż postanowił, że teraz będzie artystą. Całkowicie wspieram jego zajęcie, ale tylko jako hobby. Mam na myśli, że dopóki mąż uczy się rysować, nie powiem ani słowa o tym, że część budżetu będzie przeznaczana na farby, płótna i lekcje. Robię i będę nadal robić prezenty związane z jego pasją. Ale nie zgadzam się, aby mąż porzucił pracę i uznał, że teraz jest artystą: bez umiejętności, bez gotowych prac i bez klientów. Ale mąż wymaga ode mnie pełnego wsparcia. Chce zwolnić się z pracy i tworzyć, a troski finansowe będą spoczywały na mnie. Nasze oszczędności są niewielkie. Nie mogę zrozumieć, czy to po prostu kryzys wieku średniego u męża? A może dopiero teraz naprawdę odkrył swoje prawdziwe powołanie? © Sala nr 6 / VK
  • Razem z chłopakiem prowadzimy wspólny budżet i oszczędzamy na mieszkanie, więc staramy się podejść do wydatków z rozwagą. I tak pewnego razu zauważyliśmy, że w przeddzień 14 lutego i 8 marca ceny prezentów po prostu szybują w kosmos. Spojrzeliśmy na ceny, przemyśleliśmy i zdecydowaliśmy, że będziemy świętować nieco później. Moje słodkie serduszka i cukierki otrzymałam 18 lutego, a tulipany — gdy już przestały kosztować jak rzadkie trufle, gdzieś w drugiej połowie marca. Święto przecież nie jest w dacie, tylko w emocjach. © Sala nr 6 / VK
  • W dzieciństwie głównie przyjaźniłam się z chłopakami z podwórka. W domu dali nam po 100 rubli, a my, tacy ważni, poszliśmy decydować, jak wydać całe 300 rubli. No, logiczne, że na jedzenie. Zajrzeliśmy do kawiarni, zamówiliśmy po ogromnym burgerze z frytkami, siedzieliśmy, żuliśmy i czuliśmy się bogaczami. Potem jeszcze zostało, wyobraźcie sobie! Kupiliśmy paczkę chipsów, napój gazowany, gumę do żucia i kilka czekoladek. A najfajniejsze — jeszcze starczyło na lody. © Sala nr 6 / VK

Czy w swoim życiu spotkaliście się z sytuacjami, kiedy martwiliście się o swoje finanse, ale wszystko rozwiązywało się pomyślnie? Zawsze możecie podzielić się swoimi doświadczeniami w komentarzach do tego artykułu.

A oto historie, które udowadniają, że pieniądze pokazują prawdziwy charakter człowieka.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły