18 momentów, kiedy to ludzie na sali kinowej stali się bohaterami komedii

Ludzie
2 godziny temu
18 momentów, kiedy to ludzie na sali kinowej stali się bohaterami komedii

Wyjście do kina to nie tylko popcorn, wygodny fotel i wyczekiwana premiera, ale też szansa na małą przygodę. Czasem to, co najciekawsze, wcale nie zaczyna się na ekranie, lecz na sali albo nawet już w kolejce po bilety. Bywają sytuacje, gdy film schodzi na drugi plan, bo emocje sięgają zenitu bez żadnych efektów specjalnych. Na przykład jedni zasypiają na wymarzonym seansie, inni muszą przejść prawdziwą misję, żeby kupić wejściówki, a jeszcze inni okazują się jedynymi widzami na całej sali.

  • Rok 1999. Jestem pracującą studentką, śpię po cztery godziny na dobę. I nagle trafia mi się przypadkiem bilet na Titanica, który wtedy kosztował tyle, co jedna czwarta mojej pensji. Oczywiście poszłam. W rezultacie na filmie odcięło mnie z niewyspania. W pewnym momencie otwieram oczy, a na mnie leci lawina talerzy. Tak, w filmie była scena, gdy statek tonął i zaczęła spadać zastawa. Do dziś nie wiem, jak udało mi się wtedy nie wrzasnąć. Najpierw był paraliż, a potem zrozumiałam, że te talerze jednak do mnie nie dolecą. Dopiero później przypomniałam sobie, gdzie jestem. © ADME
  • Mama zabrała mnie na film King Kong z 1986 roku. Goryl wspina się na wieżowiec, w jednej ręce trzyma dziewczynę i ryczy. Pytam: „Mamo, jak oni to tak realistycznie nakręcili? Czuję, że kiedy King Kong otwiera paszczę, to strasznie śmierdzi”. A mama wypaliła: „To ludzie za nami wyciągnęli swoje przekąski”. © Pikabu
  • Pewnego razu jechałem do pracy, ale nagle złapałem gumę. Zadzwoniłem do szefa i powiedziałem, że dotrę dopiero za kilka godzin, a on kazał mi wziąć dzień wolny. W końcu pojechałem do wulkanizacji. Czekając, zauważyłem w pobliżu lokalne kino. Pomyślałem: czemu nie, pójdę na film. Byłem sam w ogromnej sali! Miała jakieś 300-350 miejsc. Strasznie mi się spodobało siedzenie przed wielkim ekranem w samotności. Miałem prywatny seans uroczej i zabawnej komedii romantycznej, która poprawiła mi humor. To było wspaniałe. Po prostu cudowne! © Reddit
  • Poszłyśmy z koleżanką do kina na melodramat. Obok mnie usiadł chłopak z dziewczyną. Środek filmu, wszyscy chrupiemy popcorn. Nagle chłopak siedzący obok pochyla się do mnie i cicho szepcze: „Przepraszam, czy ja ci się aż tak podobam?”. Aż mnie zamurowało, a on z uśmiechem dodał: „Najpierw tylko dzieliliśmy się popcornem, a teraz prawie trzymasz mnie za rękę”. Wtedy wszystko do mnie dotarło. Spojrzałam w prawo i między mną a koleżanką stał nasz wspólny popcorn. Było mi strasznie wstyd. Tym bardziej, że chłopak siedział z dziewczyną. Ale potem okazało się, że to była jego siostra. Po seansie postanowiliśmy pójść razem na kawę i kazał mi obiecać, że następnym idziemy do kina już tylko we dwoje. Popcorn chyba będę kupować ja.
  • Oglądałem film Batman: Początek w kinie samochodowym. Siedziałem na leżaku obok auta. Na ekranie główny bohater wpada do jaskini i w tym momencie cała chmara nietoperzy przelatuje tuż obok mnie, niemal muskając moją głowę. Tego efektu specjalnego zupełnie się nie spodziewałem! © Reddit
  • Pracowałam w kinie. Czasem zastępowałam kolegów, więc raz sprzedawałam bilety, innym razem stałam przy barze. Kilka dziewczyn w wieku 14-16 lat próbowało kupić bilety na film, na który nie mogły wejść ze względu na ograniczenie wiekowe. Odmówiłam. Wtedy po prostu wyszły na zewnątrz i kupiły bilety online. W tym czasie ja zastąpiłam kontrolera przy wejściu. I tak, te same nastolatki trafiły znowu na mnie, tym razem już z biletami. Ponownie nie zgodziłam się ich wpuścić. Takie są zasady. Uczciwie powiedziałam im, że mogą zwrócić bilety przez obsługę klienta albo wymienić je na inny seans. Wybrały to drugie, a potem całą grupą poszły do bufetu. Zgadnijcie, kogo zobaczyły za ladą. © Reddit
  • Uwielbiam kina: ich atmosferę, ten wyjątkowy klimat, emocje związane z oglądaniem filmów na wielkim ekranie. Krótko mówiąc, zawsze czułam się tam jak nigdzie indziej, prawie jak w domu. Przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki na jednym seansie nie zamarłam z wrażenia po głośnym okrzyku jakiegoś faceta. Odwracam się, a on siedzi z tacą, kubkiem herbaty z termosu, pojemnikiem z pierogami i jakąś sałatką, je kolację i głośno komentuje zachowanie aktorów. © Ideer
  • Poszliśmy na premierę filmu. Okazało się, że to banalna komedia. Na sali cisza, nikt się nie śmieje. Za nami siedziała para z małym synkiem. Na ekranie niema scena, a ten dzieciak nagle wybucha śmiechem na całą salę. Zabrzmiał tak szczerze i dźwięcznie, że wszyscy zaczęliśmy się śmiać razem z nim. Maluch uratował nad przed nudą.
  • Dawno, dawno temu poszłyśmy z koleżanką na premierę Kung Fu Pandy. W momencie, gdy żółw Oogway zamienił się w liście brzoskwiniowego drzewa i odszedł do nieba, jakiś dorosły facet na sali wydarł się: „Mistrzuuuu!” i zaczął płakać. Jego kolega bezskutecznie próbował go uspokoić, mówiąc: „Maciek, no co ty? Przestań, nie rób wstydu!”. W końcu wyszli z sali. Nie wiem, o co chodziło, ale to jedna z najbardziej zapadających w pamięć historii w moim życiu. © Ideer
  • Kiedy miałem jakieś 8 albo 9 lat, poszliśmy z mamą na film Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki. Po seansie wyszliśmy z kina i oniemieliśmy! Okazało się, że podczas seansu przez miasto przeszło tornado i wszystko dookoła było zniszczone albo powywracane. A my nie mieliśmy o tym pojęcia. © Reddit
  • Poszliśmy na finał Avengersów. Nie jestem zagorzałą fanką, ale mniej więcej orientuję się, o co chodzi. Za nami siedziała grupa nastoletnich dziewczyn, które kompletnie niczego nie rozumiały, ale jedna z nich udawała ekspertkę. Przez cały film na cały głos gadały: „A kto to? A co to? A czemu tak?”. Dobił mnie moment, kiedy na ekranie bohater powiedział: „Pajączek!”. Jedna zapytała, do kogo się odnosi, a druga z pełnym przekonaniem wypaliła: „Jak to do kogo? Do swojego wnuczka!”. © Ideer
  • Kiedyś jedna kobieta została w sali po zakończeniu seansu. Podeszliśmy do niej, a ona w ogóle nie reagowała. Spała tak twardo, że przez 5 minut bezskutecznie próbowaliśmy ją obudzić. W końcu jednak się udało. Kiedy się ocknęła i zrozumiała, co się dzieje, wszyscy nieźle się uśmialiśmy. © Reddit
  • Wczoraj syn był w kinie z kolegami z klasy. Tak się złożyło, że w kasie nie można było płacić gotówką, więc kupił bilety dla całej czwórki moją kartą (tak, dałam mu wcześniej). Oczywiście rodzice innych chłopców od razu przelali mi pieniądze za bilety. Wieczorem zapytałam, czemu nie kupił sobie popcornu, a syn odpowiedział: „Jadłem od Stasia”. Dopytałam, czemu nie kupił dla siebie. A on zdziwiony: „Przecież ja mu kupiłem bilety”. Wyjaśniłam: „Ale przecież za bilety jego mama przelała mi pieniądze”. Teraz siedzę i myślę, czy rośnie mi biznesmen, czy sknera. Poprosiłam, żeby przy następnym wspólnym wyjściu kupił Stasiowi lody. © Pikabu
  • Umówiłem się z przyjacielem, żeby iść na film. Przyjechałem do kina, kupiłem bilety, a kumpel napisał, że nie może przyjechać, bo wypadło mu coś ważnego. Wyszedłem więc na ulicę, a tam stała dziewczyna. Porozmawialiśmy i zaprosiłem ją na seans, żeby nie zmarnować biletów. Teraz regularnie chodzimy razem do kina. Bez żadnych spóźnień, bo wyjeżdżamy razem z mojego domu. © Ideer
  • Podczas letniego wyjazdu w delegację wybraliśmy się z kolegą do lokalnego kina w małym miasteczku. Mieliśmy jeden wolny wieczór, po którym musieliśmy pojechać do zakładu pośród wzgórz i lasów, oddalonego o 180 kilometrów od miasta, i zostać tam na półtora do dwóch miesięcy. Oczywiście chcieliśmy skorzystać z cywilizacji przed zanurzeniem się w dzicz. Dochodzimy do kina, próbujemy wejść, a tam zamknięte. Grzecznie pukamy. Otwiera kobieta ze słowami: „Czego tak walicie?”. Powiedzieliśmy, że chcemy obejrzeć film, ale usłyszeliśmy odpowiedź, że kino jest zamknięte. Pytam: „A kiedy się otworzy?”, a ona ponuro: „We wrześniu!”. Kurtyna. © Pikabu
  • Pracuję jako kasjerka w kinie. Przyszła para, chcieli kupić trzy bilety, a na rolce zostały mi tylko dwa. Musiałam im je wydać i szybko zmienić rolkę. W rezultacie się pogubiłam i okazało się, że przetworzyłam płatność tylko za dwa bilety, a trzeci de facto podarowałam. Witaj, manko w kasie! Zrozumiałam to dopiero, kiedy już odeszli. Ale nagle patrzę, a oni wracają i dopłacają za trzeci bilet. Powiedzieli, że sami też właśnie to zauważyli. © Ideer
  • Kiedy byłem mały, poszedłem z babcią obejrzeć Epokę lodowcową w lokalnym małym kinie. Film włączono tylko dla nas dwojga. Ale najfajniejsze było to, że kiedy chciałem iść do toalety, film zatrzymano specjalnie dla mnie. Po moim powrocie został puszczony ponownie. © Pikabu
  • Poszliśmy z rodziną do kina na poranny seans. Podchodzimy do naszych miejsc, a tam siedzi kobieta około pięćdziesiątki. Uprzejmie proszę o zwolnienie miejsca, kobieta się przesiada. Po pewnym czasie przychodzi jakaś inna rodzina i podchodzi dokładnie do miejsca, na które przesiadła się ta pani. Babka znów bierze swoje ogromne futro i ponownie przemieszcza się do innego rzędu. Jak myślicie, co było dalej? Po chwili „podróżniczkę” znowu poproszono o zwolnienie miejsca. © Pikabu

Przyznajcie, że czasami zwykła wizyta w kinie łatwo przekształca się w historię, którą potem można opowiadać przez lata. Zapewne i wy macie własny przypadek, kiedy emocji na sali było więcej niż na ekranie — podzielcie się w komentarzach swoimi opowieściami, będzie o czym dyskutować!

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły