18 opowieści o przykładach ekstremalnego skąpstwa

Ludzie
5 miesiące temu

W dzieciństwie nikt nie chciał być nazwany skąpiradłem, ale w dorosłym życiu wiele osób usprawiedliwia swoje skąpstwo oszczędnością lub dbaniem o dom. Wydaje się, że to nic złego, gdy ktoś umie liczyć pieniądze i nie wydaje ich na lewo i prawo, ale często tacy ludzie przekraczają wszelkie granice przyzwoitości.

  • Miałam urodziny. Mąż postanowił zrobić mi imprezę w kawiarni, bardzo skromną. Zrobiłam sobie fryzurę w salonie, zaprosiłam kilka bliskich przyjaciółek. Przyszły z kwiatami i pieniędzmi, bo chciałam mieć aparat na zęby i oszczędzałam na niego każdy grosz. Dały mi około 1000 złotych. Jakoś tak się złożyło, że to mąż miał kopertę z banknotami. W każdym razie zatrzymał pieniądze. Kiedy poprosiłam go, żeby mi je oddał, powiedział, że nie potrzebuję aparatu ortodontycznego, bo jestem piękna taka, jaka jestem. Stwierdził, że pieniądze pójdą na opłacenie kawiarni (jakieś 400 złotych) i mojego fryzjera (100 złotych). Ostatecznie nigdy nie założyłam aparatu.
  • Kupiliśmy mieszkanie. Było bardzo zniszczone, ale za to tanie. Zaczęliśmy je remontować. Wstawiliśmy większe okna, zdarliśmy wszystko w łazience, toalecie i kuchni, poprosiliśmy fachowców, żeby zajęli się instalacją elektryczną. Po 2 miesiącach, kiedy były właściciel mieszkania przyszedł po resztę rzeczy, trzy pokoje były już odnowione i piękne. Rozejrzał się i powiedział: „Powinniście mi dopłacić za to, że wszystko w mieszkaniu jest takie piękne. No tak, udało wam się, ale gdybym wiedział, że to możliwe, nie sprzedałbym go tak tanio, więc teraz musicie zapłacić więcej”. Tego wieczoru śmialiśmy się do rozpuku, a potem jeszcze bardziej, gdy dowiedzieliśmy się, że zamierza nas pozwać. Ale do tego nie doszło. Chyba udało nam się go przekonać, że to nie ma sensu.
  • Kiedyś zerwałam z facetem, między innymi z powodu jego patologicznego skąpstwa. Ale on nie chciał ze mną zrywać. Przyszedł do mnie z 3 różami w gazecie, zaprosił do restauracji. Pomyślałam: „No cóż, facet się chce poprawić, trzeba dać mu szansę”. Siedzieliśmy w kawiarni, on zapalił zapalniczką świeczkę na stoliku. Kelner ostrzegł, że za to trzeba dopłacić. Facet pokiwał głową. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, pomyślałam, że może niepotrzebnie się go czepiam, był taki zmartwiony. Wyszliśmy z kawiarni. A on zaczął zacierać ręce i chichotać z zadowolenia: „Nie zapłaciliśmy za świecę!”.
  • Miałam na studiach chłopaka. Mieszkał w wynajętym mieszkaniu, a ja w akademiku. Nie mieliśmy dużo pieniędzy. Kupiliśmy dużego Snickersa do herbaty, chcieliśmy go pokroić i zjeść. Więc ten cud przyniósł linijkę, odciął dokładnie połowę i dał mi ją.
  • Moja rodzina jest bardzo zamożna, ale mój ojciec jest jednym z najbardziej skąpych ludzi, jakich znam. Pewnej zimy wyłączył podgrzewacz wody, żeby zaoszczędzić pieniądze. Przez jakieś 2 miesiące cała rodzina (oprócz niego) brała lodowate prysznice, myśląc, że ktoś inny spuścił całą ciepłą wodę, a ta po prostu nie zdążyła się nagrzać. Kiedy odkryliśmy, o co naprawdę chodzi, i poszliśmy do taty z pytaniami, on tylko wzruszył ramionami. © cowjk / Reddit
  • To były moje 30. urodziny. Spodziewałam się specjalnego prezentu od męża, w końcu to okrągła rocznica. Siedzieliśmy przy stole, krewni wręczyli mi pieniądze i perfumy. I wtedy mój mąż na chwilę wyszedł i wrócił z kopertą. Otworzyłam ją, a tam była kartka z napisanym przez męża tekstem: „Wycieczka do Włoch dla mojej ukochanej żony!”. Powiedział, że wykupił mi wycieczkę, ale nie dostarczono na czas dokumentów. Cóż, wszyscy byli oszołomieni, pochwalili go, mówiąc, że jest dobrym mężem. Ja też byłam szczęśliwa: od dawna marzyłam o podróży do Włoch. Kiedy goście wyszli, poszłam do męża dopytać się o termin wycieczki. I tu zaczęła się najciekawsza część. Okazało się, że nie ma dokumentów ani nawet pomysłu, do jakiego ośrodka mogłabym pojechać. Poszukałam więc sama więc w internecie. Ale wszystko wydawało mu się za drogie! Okazało się, że paplał przed rodziną, a tak naprawdę nie miał na to pieniędzy. „Po co ci w ogóle Włochy? I co zrobiłaś w swoim życiu, poza urodzeniem trójki dzieci i prowadzeniem domu? Nie zasługujesz na taką wycieczkę! I w ogóle jesteś strasznie zachłanna!” — powiedział mój mąż (i to w moje urodziny). Mieliśmy potężną awanturę! Muszę jednak pochwalić jego matkę, która zdała sobie sprawę, jak fatalnie zachował się jej syn, i kupiła mi wycieczkę do Grecji. Nie potrafię powiedzieć, jak bardzo mój mąż mnie zawiódł.
  • Mój mąż dostaje świetnie zarabia, mieszkamy w mieszkaniu o powierzchni ponad 100 metrów kwadratowych. Czy jego duża pensja sprawia, że czuję się lepiej? Ha, ha! On jest klinicznym sknerą. Zawsze oskarża mnie o wydawanie pieniędzy, zawsze mówi: „Tańszego nie było?”. Muszę sama wszystko robić. Sprzątaczka? Daj spokój, za drogo! Kupowanie ubrań, które nie są na wyprzedaży? Zobacz, ile to kosztuje! Ale nie ma problemu z wydawaniem pieniędzy na siebie. On je mięso warte co najmniej 200 złotych tygodniowo, a ja idę do sklepu po to mięso i wydaję swoje pieniądze na jego własne jedzenie! Jego zdaniem buty dla dziecka nie powinny kosztować więcej niż 50 złotych. A fakt, że takie ceny po prostu nie istnieją, nie obchodzi go. Kiedy urodziło się dziecko, mój mąż był zaszokowany, że wszystkie rzeczy dla dzieci są takie drogie! Codziennie mnie tym zadręczał. Prywatne przedszkole? Drogo! Niania? Drogo! Manicure? Dlaczego chcesz się podobać innym facetom? Tak czy inaczej, życie z nim jest koszmarem.
  • Rodzice mojego męża nie dali nam nic w prezencie ślubnym, ale po ślubie dostałam 2 pudła „skarbów”: porysowane i zużyte stare talerze nie do kompletu, formę do pieczenia „prawie nową” („Tylko brzeg jest wyszczerbiony i coś przypalone, umyj to sobie”), jakieś okropne miski do śledzi i porysowane miski żeliwne. A całą rodzinę poinformowali, że kupili nam nowe rzeczy do kuchni. Efekt: większość tych rupieci wyniosłam po cichu na śmietnik. A talerze i sztućce kupowaliśmy sami z kilku pensji. Myślałam, że teraz nawet w najbiedniejszej wsi teściowa rozumie, że lepiej dać jeden, ale nowy komplet pościeli czy talerzy. Ale niestety nie moja.
  • Mój brat zaprosił mnie na obiad z okazji moich urodzin. Poszliśmy do fast foodu, kupił mi burrito za 15 złotych i zaproponował, że podzieli je na pół, bo było duże. Dzięki, brachu, za urodzinowe burrito za 7,50! © deathmastersnitch / Reddit
  • Mój teść jest lekarzem, bardzo zamożnym człowiekiem. Pewnego dnia zobaczyłem, jak napełnia wodą pusty słoik po keczupie. Myślałem, że chce go umyć przed recyklingiem, ale mój teść powiedział z wahaniem: „Jeszcze trochę zostało. Szkoda go wyrzucać”. Okazało się, że zawsze rozcieńcza ostatnie krople ketchupu, aby później użyć go do hot doga. Nie rozumiem tego. Ludzie używają ketchupu, aby jedzenie smakowało lepiej. W przeciwnym razie, po co to wszystko? © Lucas Gavin Hawking / Quora
  • Kiedyś, gdy byłem dzieckiem, odwiedził nas dziadek. Wziął ręcznik papierowy, użył go, a następnie umył wodą z mydłem i powiesił do wyschnięcia na szufladzie. Przysięgam, jednego ręcznika użył 5 razy! © BowmanTheShowman / Reddit
  • Kiedy miałam około 18 lat, spotykałam się z chłopakiem starszym ode mnie o kilka lat. Oboje byliśmy studentami. Moi rodzice dawali nam pieniądze, ale ja i tak pracowałam na pół etatu w dwóch miejscach. Pieniądze przeznaczaliśmy na wynajem mieszkania, w którym razem mieszkaliśmy. Pewnego dnia dostałam strasznego zatrucia: gorączka, osłabienie, wymioty co 15 minut. Zadzwoniłam do chłopaka i poprosiłam, żeby kupił mi coś na żołądek, a on na to: „Zwariowałaś? Nie wydam na to 5 dolarów!”. Kiedy wrócił do domu, leżałam na toalecie, ledwo żywa. Zobaczył mnie i powiedział: „Och, nie zrobiłaś obiadu?”. Zadzwonił do swojej mamy i poszedł zjeść u niej. Ostatkiem sił zadzwoniłam do koleżanki. Przyjechała i pielęgnowała mnie przez dwa dni. Ale nie zostawiłam go wtedy. A potem on miał podobne zatrucie. Ja, wiedząc, jak może być źle, kupiłam lekarstwa, przygotowałam wodę, postawiłam miednicę i poszłam do pracy. Wróciłam wieczorem, a po domu biegała jego mama. I od progu do mnie: „Mój syn umiera, a ty sobie poszłaś?”. Tak czy inaczej, nie wyszło nam.
  • Przyjaciółka odwiedziła mnie ze swoim chłopakiem i przynieśli kawałek sera. Był piękny, drogi, z z wytłaczanym brzegiem. Pokroiłam ser, postawiłam na stole sałatkę i napoje. Facet z jakiegoś powodu był zdenerwowany i patrzył na zegarek. Kiedy skończyli drinki, powiedział, że czas iść. Zaczęłam więc sprzątać ze stołu, zabrałam też resztę sera. Chłopak koleżanki się zasmucił: „Zostało jeszcze dużo sera”. Zapewniłam go, że na pewno wykorzystam ich ser na śniadanie, nie zmarnuje się. Wyszli, a potem moja przyjaciółka zadzwoniła i opowiedziała mi, że jej chłopak był oburzony, że zostawiłam sobie ich ser, bo przecież mogli go jeszcze wziąć, idąc do kogoś w gości.
  • Jestem z moim mężem od 45 lat. Przez całe życie był bardzo skąpy, ale na starość całkiem stracił rozum. Pewnego dnia wróciłam do domu z pracy, a on przygotował lunch. Powiedziałam: „To bardzo miłe z twojej strony. Dziękuję!”, a mój mąż odpowiedział: „Nie musisz dziękować, ale należy się 50 złotych!”. Rzuciłam pieniądze na stół i wyszłam z kuchni. Wróciłam, a na stole nie było pieniędzy. Dlaczego to wszystko znosiłam? Najpierw go kochałam, potem mu współczułam, a potem myślałam, że nie mam się gdzie podziać z dziećmi. Tak wyglądało moje życie.
  • Pewien chłopak w naszym akademiku regularnie otrzymywał od rodziny wielkie paczki z domowym jedzeniem, ale nigdy się nim nie dzielił. Za to na naszych imprezach zawsze objadał się za darmo. Postanowiliśmy dać mu nauczkę: poszliśmy na pocztę i wysłaliśmy mu paczkę w wielkim pudle. Chłopak mieszkał na 5 piętrze akademika, nie było tam windy. Z ogromnym wysiłkiem wniósł to pudło do pokoju. Kiedy je otworzył, zobaczył w środku kupkę żwiru i karteczkę z napisem „Dźwigaj na zdrowie!”.
  • Mój dawny dyrektor był takim sknerą, że po prostu nie da się tego opowiedzieć. Żeby było jasne, na imprezę firmową zamówił autobus pogrzebowy. Z wieńcami i krzyżami. Najwyraźniej chciał sprawiać wrażenie hojnego, ale nie aż tak, żeby wydać dużo pieniędzy.
  • Kiedy pobraliśmy się z mężem, każde z nas miało własne mieszkanie. Postanowiliśmy mieszkać u mnie, a jego mieszkanie wynajmować i częściowo inwestować pieniądze we wspólny budżet. Na początku on oddawał mi połowę pieniędzy z najmu, a ja wydawałam pieniądze na media, chemię gospodarczą i artykuły spożywcze. Potem mój mąż znacznie zmniejszył swój wkład i zaczął płacić tylko połowę rachunków za media. Jeśli szliśmy do sklepu po niezbędne produkty, jedno z nas płaciło, a drugie zwracało koszt połowy tego, co kupiliśmy. Ale mąż zaczął uważniej patrzeć na paragony i odmawiał płacenia za to, co kupiłam sobie, np. podpaski czy twarożek, którego on nie jada. Potem zupełnie przestał inwestować w mieszkanie. Na przykład, kiedy musiałam wymienić toaletę, powiedział: „Sama zapłać, przecież to twoje mieszkanie!”. I to pomimo faktu, że to on zepsuł toaletę! Potem zaczęliśmy kosmetyczne naprawy, w które postanowił nie inwestować ani grosza, bo to nie było jego mieszkanie. A to, że tu żyje, śpi na moich meblach, je z moich naczyń, marnuje moją wodę i depcze mój dywan, to się nie liczy? Tak czy inaczej, rozwiedliśmy się.
  • Pamiętam, że spotykałam się z chłopakiem i jakoś wszystko toczyło się według tego samego schematu: w piątek przychodził do mnie na kolację i zostawał na cały weekend. Po pewnym czasie zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tylko na mnie spadają wszystkie koszty randek: robię zakupy, kupuję artykuły spożywcze dla dwojga. Facet był bardzo zaskoczony, bo uważał, że inwestujemy po równo: on też wydaje pieniądze na podróż do mnie! Powiedziałam, że jeśli uważa ten układ za sprawiedliwy, jestem gotowa zapłacić za jego bilet autobusowy, jeśli za koszt biletu mogę dostać weekendowy wypoczynek all inclusive. Jak widać, w tej sytuacji to ja mogę być uznana za skąpą.

Wielu skąpych ludzi uważa, że są po prostu oszczędni. I nie ma problemu, gdy oszczędzają na sobie, ale często to skąpstwo odbija się przede wszystkim na ich bliskich. Cóż, każdy musi sam zdecydować, czy chce tolerować takie traktowanie ze strony członków rodziny.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły