18 osób, których miły gest rozjaśnił czyjś dzień

Ludzie
3 godziny temu
18 osób, których miły gest rozjaśnił czyjś dzień

Czasami wydaje się, że życie nie ma sensu: otaczają nas tylko chciwi i bezczelni ludzie, a dobro wymarło jak dinozaury. Ale w rzeczywistości świat jest o wiele lepszy, niż nam się wydaje w takich chwilach. Czytanie wzruszających historii pozwala spojrzeć na to, co się dzieje, z nowej perspektywy i dostrzec, że dobrzy ludzie nadal istnieją.

  • Spałam po nocnym dyżurze. Obudziłam się wieczorem i na razie tylko leżałam, nie wstawałam. Usłyszałam, jak mąż wraca z pracy. Cichutko otworzył i zamknął drzwi. Wszedł dosłownie na palcach. Szybko złapał kota, który zaczął biegać i miauczeć, zabrał go do innego pokoju. Po prostu człowiek zrobił wszystko, aby nie zakłócić mojego snu. A ja leżę, słyszę to wszystko i po raz kolejny uświadamiam sobie, jak bardzo go kocham i cenię. Wydaje się, że to drobiazgi, ale to takie miłe. © iamirinaartamonova
  • Wracałam z pracy, już była prawie noc, zdążyłam na przedostatnie metro. Podchodzę do kasy, żeby kupić żeton, i zdaję sobie sprawę, że portfel zostawiłam w biurze. Nerwowo grzebię w torebce, próbując znaleźć jakąkolwiek monetę, ale jest pusto. Tłumaczę całą sytuację kobiecie w kasie, ale ona jest nieugięta, mówi, żebym szukała innego transportu. Próbuję jej wyjaśnić, że do domu mogę dojechać tylko metrem, już wyobrażałam sobie nocowanie w biurze, ale wtedy podchodzi do mnie bezdomny. Siedział w kącie przy wejściu do metra, żebrał z tabliczką w rękach. W milczeniu dał mi na przejazd i usiadł z powrotem, owinięty w podarty pled. Byłam w kompletnym szoku, całą drogę do domu myślałam o tym, że mamy w głowie wiele stereotypów. Nigdy bym się nie spodziewała, że bezdomny okaże się bardziej ludzki niż kobieta w kasie metra. © / VK
  • Szłam do koleżanki przez parking, tam był jakiś facet z nosem w telefonie. A obok kręciły się jego dzieci. Gdy przechodziłam obok, chwilę porozmawiałam z jednym chłopcem. Już odeszłam, kiedy nagle krzyczy, że o czymś zapomniałam. Odwróciłam się, a on podał mi dmuchawiec. To było bardzo miłe. © Nieznany autor / Reddit
  • Cały dzień spędziliśmy z synem na składaniu pudełka z prezentem dla pewnego chorego chłopca. Wybieraliśmy karty z Pokemonami, komiksy. Mój syn sam wybierał i bardzo się starał. Było to wzruszające, jak bardzo chciał być pomocny. © StickleyMan / Reddit
  • Wieczorem spacerowaliśmy z chłopakiem. Weszliśmy do sklepu po lody, wzięliśmy dwa rożki, zapominając spojrzeć na cenę. Przy kasie okazało się, że brakuje nam pieniędzy. Kasjerka zawołała menadżera, aby anulować jedne lody, i wtedy kobieta z tyłu podała nam drobne mówiąc: „Weźcie, to na lody”. Zawstydziliśmy się, było to krępujące... Ale ona powiedziała: „To przecież na lody, nie szkoda mi, weźcie”. W końcu wzięliśmy. To był tylko drobny gest, ale tak miły, i z takim apetytem je zjedliśmy. © Podsłuchano / Ideer
  • Niedawno kupiliśmy córce nowe kolczyki. Była zachwycona, od razu zaczęła w nich chodzić do szkoły. Ale po tygodniu patrzę, nie ma ich. Pytam: „Zgubiłaś chyba?”, ona kiwa głową, ale sama się nie smuci. No cóż, myślę, dobrze, że przynajmniej nie płacze. Następnego dnia dzwoni do mnie wychowawczyni i opowiada: „Ja, oczywiście, rozumiem, że Nina jest dobrym dzieckiem. Ale na lekcji podarowała mi swoje kolczyki, kiedy powiedziałam, że swoje zgubiłam. Kategorycznie odmawia ich przyjęcia z powrotem”. Ostatecznie je odebrałam, a my kupiliśmy potem piękną bransoletkę, żeby córka się nie martwiła.
  • Od niedawna mam zwyczaj kupować kilka torebek mokrego pokarmu dla psów lub kotów i nosić je ze sobą w torbie. Tak miło jest, gdy uliczne koty lub bezpańskie psy rozumieją po jednym moim spojrzeniu i kiwnięciu głową, że chcę im dać jedzenie, i biegną do mnie szybciej, niż zdążę sięgnąć do torby. W domu nie mam zwierząt, ale przynajmniej w ten sposób mogę zmniejszyć stres. © / Ideer
  • Właśnie z mężem weszliśmy do kawiarni, żeby kupić tort. Po nas przyszedł mężczyzna w naszym wieku. I dał mężowi komplement. Powiedział, że mąż ma bardzo fajny wygląd. To było takie miłe! Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że komplementy otrzymują kobiety. A kiedy otrzymują je mężczyźni — to takie wspaniałe! © aid_offi
  • Szedłem wieczorem do domu, było już ciemno. Zobaczyłem, jak jakiś facet zaczepia dziewczynę. Oczywiście nie mogłem przejść obok: podszedłem, powiedziałem, że jestem jej bratem, a ten typek od razu się ulotnił. Odprowadziłem ją do domu. Minęło kilka miesięcy. Poszedłem na rozmowę o pracę, a tam siedział ten sam typek! Już myślałem, że to koniec, praca przepadła, i zbierałem się do wyjścia. Ale nagle drzwi się otworzyły i weszła ta sama dziewczyna! Patrzy na mnie, uśmiecha się i mówi: „Przeczytałam pana CV, jest pan przyjęty. Potrzebujemy takiego specjalisty”. A potem, zwracając się do niego, dodaje: „Antonie, od dzisiaj będziesz jego podwładnym!”. Okazało się, że w tamtym dniu pokłócili się z powodu pracy, a ja myślałem, że on ją zaczepia.
  • Podeszła dziś do mnie na siłowni nieznajoma dziewczyna i powiedziała: „Dzień dobry. Nie pierwszy raz cię tu widzę i chciałam powiedzieć, że widzę u ciebie duży postęp. Cała sylwetka się poprawiła, szczególnie ukształtowały się pośladki i uda. Nie to, żebym specjalnie śledziła, ale u ciebie zauważyłam”. Było mi tak przyjemnie, aż rozkwitłam. Mówcie ludziom komplementy! © raeosa
  • Pracowałam wtedy na poczcie. Przyszła kobieta zapłacić jakieś rachunki. I nagle w dokumentach zobaczyłam, że mieszka tam, gdzie kiedyś mieszkałam. No i wypaliłam: „O, w tym domu mieszkałam, gdy byłam mała!”. Tydzień później byłam w szoku, gdy przyszła i podała mi mojego pluszowego misia, którego miałam w dzieciństwie. Znalazła go na strychu. Był brudny, ale go wypraliśmy i do dziś go mam. © BenjieAndLion** / Reddit
  • Aby uspokoić małą córeczkę, chodziliśmy z nią po kabinie samolotu i zobaczyliśmy strefę przy wyjściu awaryjnym. Nikt tam nie siedział, a odległość między fotelami pozwalała usiąść na podłodze. Stewardesa pozwoliła nam tam zostać. Siedzieliśmy i po prostu bawiliśmy się w klaskanie. Inne dzieci zaczęły podchodzić i zostawać z nami. W rezultacie stworzył się tam mini-plac zabaw: dzieci się wymieniały, przynosiły swoje zabawki do nas, a ja byłam po prostu szczęśliwa, że pozwolono nam tak siedzieć na podłodze. © helen.abrosimova
  • Niedawno nasza kotka urodziła 6 kociąt, ale jedno było tak słabe, że wszyscy myśleli, że nie przeżyje, nawet kotka go nie karmiła. Karmiłam go mlekiem z pipety. Teraz mają nieco ponad miesiąc, a on razem z resztą kociąt sam je i bawi się, choć jest trochę mniejszy. I chociaż to taka drobnostka, to jednak tak przyjemne uczucie, że przeżył. Gdy bierzesz go, a on miękkimi małymi łapkami stąpa po tobie i mruczy, a przecież tego mogło wcale nie być. Nazwaliśmy go Mały. © / Ideer
  • Mamy ogromnego owczarka niemieckiego. Kiedyś szliśmy z nią i nagle zaczęła nas mocno gdzieś ciągnąć. Przyciągnęła nas do krzaków przy sklepie zoologicznym. Okazało się, że był tam maleńki kotek. Zabraliśmy go do siebie, odkarmiliśmy. Potem próbowaliśmy komuś go oddać, ale ostatecznie kotka została z nami. A potem, kiedy pies zrobił się bardzo stary, kotka nie dała się odciągnąć. Leżały razem cały czas, ona zwijała się obok, ocierała pyszczkiem. Do tej pory wspominam, jak uroczo o siebie dbały. © tanukis_parachute / Reddit
  • Przechodziłam bardzo trudny okres. Edukacja taka sobie, pracowałam jako kelnerka. Ogólnie, samoocena była na zerowym poziomie. I zdecydowałam się pewnego dnia złożyć podanie do college’u. Mama bardzo mnie wspierała. Ale potem zauważyłam, że i tak nie spełnię warunków, więc się zdenerwowałam i postanowiłam nawet nie aplikować. Pewnego dnia wróciłam do domu i zobaczyłam list o moim przyjęciu. Okazało się, że moja mama złożyła moje podanie. Zawsze we mnie wierzyła. © erin74kr / Reddit
  • Pamiętam, jak w dzieciństwie na naszym podwórku organizowano zimowy konkurs na najlepszego bałwana. Uczestniczyło w nim wiele dzieci, rodzice czuwali nad przebiegiem, ale pomaganie było zabronione. Sędziowie starali się kontrolować i nadzorować ewentualne wykroczenia, ale rodzice byli sprytni i kiedy sędziowie się odwracali, szybko coś poprawiali i korygowali. Ja robiłem wszystko sam, bo tata był w pracy, a mama zajmowała się w domu młodszą siostrą. Wyszło szczerze mówiąc, nienajlepiej. Na zwycięstwo nie liczyłem, ale sędziowie okazali się mądrzy. Zrozumieli, że spośród dziesięciu uczestników tylko mój bałwanek wyglądał nieforemnie, więc przyznali mi nagrodę — miękką zabawkę bałwanka i dużą paczkę cukierków. To drobiazg, ale było mi bardzo miło! Istnieje sprawiedliwość na tym świecie! © / VK
  • Wyszłam z sklepu i od razu biegnę na ulicę do taksówki. Nawet nie zwróciłam uwagi, że ktoś mnie woła i nawet biegnie za mną. W końcu usłyszałam, zatrzymałam się, mocno zdezorientowana, odwróciłam się. A tam jakaś kobieta: „Ma pani niesamowite perfumy, jak się nazywają?”. Powiedziałam i poszłam dalej. Tak miło na duszy się zrobiło. © lunolikayasss
  • Mieszkamy w małym mieście, mąż pracuje jako weterynarz, znają go wszyscy właściciele domowych pupili. Trzecia w nocy, a tu dzwonek do drzwi. Wychodzimy, a tam nasza sąsiadka, starutka babcia. A na jej rękach świnka morska. Sąsiadka się zaniepokoiła, że jej pupilka zachorowała. Ledwie ją uspokoiłam, podczas gdy mąż zajmował się zwierzakiem. Potem leżymy w łóżku z ukochanym, on ciężko wzdycha i mówi: „Ona po prostu zakrztusiła się ogórkiem”. Tak, zdarzają się i takie przypadki, ale miło jest zdawać sobie sprawę, że ludzie aż tak bardzo troszczą się o swoje zwierzęta. © / VK

A oto kolejne przykłady na to, że świat jest pełen dobrych ludzi.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły