19 opowieści o epickich odejściach z nielubianej pracy

Ludzie
2 godziny temu

Chyba prawie każdy przeżył moment, gdy uświadomił sobie, że dalsza praca w danym miejscu nie ma sensu. Nasi dzisiejsi bohaterowie podeszli do tego tematu jak należy — zwolnili się w tak efektowny sposób, że ich historie wciąż krążą po sieci.

  • Pracuję w firmie, w której wynagrodzenie składa się z pensji podstawowej i prowizji od sprzedaży. Od kilku miesięcy dostajemy tylko pensję podstawową. Właściciel tłumaczy to tym, że firma nie przynosi zysków w czasie kryzysu. Jednak dwa dni temu przyjechał nowym samochodem i wszystkim się chwalił, że kosztował go jedynie pół miliona. Naprawdę myśli, że jesteśmy aż tak głupi? Następnego dnia otrzymał całą masę wypowiedzeń od całego zespołu. © Overheard / Ideer
  • Nowy szef przysłany z góry zadzwonił do naszego menedżera, który pracował po 24 godziny na dobę, próbując ogarnąć sprawy w sklepie, i nazwał go leniem. Menedżer podał się do dymisji ze słowami: „Jeśli jestem takim leniem, to zobaczymy, jak sobie poradzicie beze mnie”. Dwa tygodnie później sklep został zamknięty. © NotReady2Adult / Reddit
  • To było jakieś 5 lat temu. Do naszej szkoły zatrudnił się młody nauczyciel. Poniedziałek, jego pierwszy dzień w pracy, pierwsze zebranie pedagogiczne. Facet przez półtorej godziny słuchał planu pracy na cały tydzień, po czym wyszedł ze spotkania i złożył wypowiedzenie. Nie przeprowadził ani jednej lekcji. © uchakucha / Pikabu
  • Na dwa dni przed rozpoczęciem nowej pracy pokłóciłam się z szefową na środku korytarza. Groziła, że zadzwoni do mojego nowego przełożonego i opowie, jaka jestem okropna. Spojrzałam jej w oczy i powiedziałam: „Proszę bardzo”. Odwróciłam się, wyszłam, dokończyłam swoją zmianę i już nigdy nie wróciłam. © Bluebearje / Reddit
  • Powiedzieli mi, że chcą mnie zwolnić. Podobno moja pensja jest za wysoka w stosunku do wykonywanej pracy. Tylko że w dziale z siedmiu osób zostały dwie. Całą pracę ciągnę ja. Cóż, na początku byłam trochę zdenerwowana, ale potem usiadłam do komputera i zaczęłam go czyścić. Niech ci chciwi ludzie zaczynają od zera. Beze mnie. Poza tym już zaoferowano mi inną pracę. Odchodzę bez żalu. © Nieznany autor / Pikabu
  • Kiedy odchodziłam z pracy jako dekoratorka tortów, napisałam swoje wypowiedzenie na jednym z deserów. Wszyscy uznali to za zabawne — oprócz kierowniczki sklepu i jej asystenta. © Jens0485 / Reddit
  • Odmówiłam wykonania jednego niebezpiecznego zadania w pracy, a szef powiedział mi: „Nie możesz odmówić”. Odpowiedziałam mu: „Owszem, mogę, patrz!”. Wyszłam za drzwi i już nie wróciłam. Było dość strasznie, ale było warto. © Leather-Tap6812 / Reddit
  • Byłam na jodze, a nauczycielowi nagle puściły nerwy i wrzasnął: „Poczujcie spokój, do cholery!” i rozwalił szafkę. Spotkałam go potem na ulicy — opowiedział mi, że rzucił znienawidzoną pracę, kupił gospodarstwo na wsi oraz domek i wreszcie jest szczęśliwy. Ale wtedy cała nasza grupa o mało nie osiwiała z wrażenia. © Overheard / Ideer
  • Ostatnim razem, kiedy odchodziłem z pracy, napisałem wypowiedzenie, wysłałem je na drukarkę w gabinecie szefa, zadzwoniłem do niego i powiedziałem: „Spójrz na drukarkę”. Miałem z nim dobre relacje, więc od razu rzucił: „Kurczę, jesteś tak leniwy, że nawet do mojego gabinetu nie możesz podjeść?”. Potem jeszcze długo się z tego śmialiśmy. © Choppstickk / Reddit
  • Bardzo lubiłam swojego szefa, ale nie mogłam znieść samej pracy. Znalazłam nową i wręczyłam mu pisemne wypowiedzenie. Tak jak trzeba, z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Niestety, zrobiłam to 1 kwietnia, więc mi nie uwierzył. Codziennie przypominałam mu, ile dni zostało. On z jednej strony sobie żartował, z drugiej się irytował, ale nawet do głowy mu nie przyszło, że mówię poważnie. Chyba mocno się zdziwił, kiedy po prostu przestałam przychodzić do pracy. © Frugalista1 / Reddit
  • W pracy zatrudnili na kierownika kompletnego gbura, który twierdził, że cała robota robiona przez nasze dziewczyny to jedna wielka ściema. Kilka razy mówił, że zamiast całego naszego działu wystarczyłby jeden człowiek. Pogodziłyśmy się z tym i zaczęłyśmy szukać nowego zatrudnienia. Pierwsza koleżanka odeszła po 3 dniach, w ciągu miesiąca zrezygnowały jeszcze dwie. Ja przepracowałam swoje ostatnie 2 tygodnie i właśnie zaczynam nową pracę, a ostatnia dziewczyna wzięła zwolnienie lekarskie i za miesiąc idzie na macierzyński. Ponieważ nie było komu przekazać obowiązków, oddałam je samemu szefowi. Jego marzenie się spełniło! Teraz sam będzie pracował za cały dział. © Overheard / Ideer
  • Szef miał dwie sekretarki: jedną „od prezencji i kawy”, drugą — profesjonalistkę. Postanowił zaoszczędzić i zwolnił tę pierwszą, a drugiej postawił wymagania: zapuścić włosy, zrobić manicure i nosić spódnicę. Popukała się w czoło i odeszła. Minął miesiąc, a on wciąż nie może znaleźć nowej specjalistki — zgłaszają się tylko same „paniusie od kawy”. Teraz szef lata jak chomik w kołowrotku, odwalając całą sekretarską robotę samodzielnie. A my patrzymy na ten cyrk i chichoczemy pod nosem. © Overheard / Ideer
  • Pracuję w banku i złożyłam wypowiedzenie. Przed odejściem postanowiłam zniszczyć niepotrzebne dokumenty. Szefowa zapytała, co robię. Zażartowałam, że niszczę dowody. Wracam z obiadu, a cały zespół na czele z kierowniczką wyciąga z mojego kosza strzępki papierów i z zapałem próbuje ułożyć z nich „puzzle”. Teraz już wcale nie żałuję, że zdecydowałam się stamtąd odejść. © Overheard / Ideer
  • Mój były kolega z biura przyniósł do pracy wielki głośnik w dniu swojego zwolnienia. Podłączył go i kilka razy pod rząd puścił piosenkę ze słowami w stylu: „Weźcie tę robotę i wsadźcie ją sobie gdzieś”. Potem na parkingu zrobił parę efektownych manewrów swoim pickupem i odjechał w siną dal. © CrystalxFrost / Reddit
  • Mieszkam w małym mieście. Zatrudniłam się jako księgowa w lokalnej firmie. Za każdy, nawet najmniejszy mój błąd, szef drze się na mnie przez pół godziny. Nawet moi rodzice nigdy tak na mnie nie krzyczeli! Pewnego razu usłyszałam, jak jego wspólnik prosi go, żeby przestał, a on na to spokojnie: „Chcę ją złamać, żeby stała się silniejsza”. Co to niby ma być, jakaś Sparta? Poszłam do nich i nawrzeszczałam na niego jak wariatka (choć na co dzień jestem bardzo cichą osobą). A potem odeszłam z pracy. Całą wypłatę pewnie wydam teraz na psychologa. © Chamber 6 / VK
  • Obok mojego domu jest mała kawiarnia, w której codziennie rano przed pracą biorę kawę. Znam tam wszystkich pracowników, zawsze sobie gadamy. Pewnego dnia wpadłam i miałam trochę czasu, więc zagadałam do baristy — młody chłopak, od razu widać, że bystry. Zapytałam, czym zajmuje się poza pracą. Powiedział, że skończył konserwatorium, ale jakoś mu się nie ułożyło i teraz nalewa kawę. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem zauważyłam, jak zaczęły mu drżeć ręce i wzrok uciekł gdzieś w dal. Nagle gwałtownie odetchnął, chwycił telefon i przy mnie zadzwonił do szefa: „Odchodzę, dokończę tylko tę zmianę i koniec”. Już go tam później nie widziałam. Jednak dosłownie kilka dni temu zaprowadziłam siostrzenicę do szkoły muzycznej — i zgadnijcie, kto okazał się jej nauczycielem? Ten sam chłopak, promieniejący szczęściem. Podszedł do mnie, uśmiechnął się i powiedział: „Dziękuję, że wtedy zapytałaś”. © Nie każdy to zrozumie / VK
  • Pracuję na pół etatu w sklepie odzieżowym. Już drugi rok z rzędu na początku grudnia zatrudnia się u nas dziewczyna, ma jakieś 22–23 lata. W zeszłym roku zwolniła się na początku stycznia, w tym pewnie zrobi to samo. Zwierzyła mi się kiedyś, że od 16 roku życia ma dobry dochód z pracy zdalnej. Przychodzi do nas tylko dlatego, że — uwaga — „nie ma korporacyjnych imprez, a bardzo jej tego brakuje”. Więc co roku gdzieś się zatrudnia, żeby się po prostu pobawić w towarzystwie. No i to rozumiem — młoda dama wie, jak zadbać o swoje potrzeby emocjonalne. © Chamber 6 / VK

Koniec jednej historii jest początkiem kolejnej. Oto zbiór opowieści o ludziach, którzy długo będą wspominać swoją rozmowę kwalifikacyjną.

Ten artykuł ma wyłącznie charakter rozrywkowy. Nie składamy żadnych oświadczeń ani nie udzielamy gwarancji co do kompletności, dokładności, wiarygodności ani bezpieczeństwa przedstawionych treści. Wszelkie działania podejmowane na podstawie informacji zawartych w tym artykule odbywają się wyłącznie na własne ryzyko czytelnika. Nie ponosimy odpowiedzialności za żadne straty, szkody ani konsekwencje wynikłe z wykorzystania tych treści. Czytelnikom zaleca się samodzielne podejmowanie decyzji, stosowanie odpowiednich środków ostrożności oraz konsultację ze specjalistą przed próbą odtworzenia jakiejkolwiek części tego materiału.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły