19 zwykłych ludzi, których uczynki pozwalają nam wierzyć, że świat jest pełen dobra

Ludzie
7 miesiące temu

Wiele osób twierdzi, że w dzisiejszych czasach ludzie stali się bezduszni. Ale nie powinniśmy w to wierzyć, bo prawda jest taka, że ktoś zupełnie niespodziewanie może pomóc nam w potrzebie. A młode pokolenie, wbrew wszelkim stereotypom, jest w stanie wydać cenne oszczędności, by pomóc czworonożnemu przyjacielowi.

  • Jako dziecko postanowiłam napisać listy do moich koleżanek, które mieszkały na sąsiednich ulicach. Napisałam więc listy, zrobiłam koperty z kolorowego papieru i napisałam na nich nazwiska koleżanek. Oczywiście nie pomyślałam nawet o znaczkach. Wrzuciłam je do skrzynki pocztowej, która stała przed naszym domem. Następnego dnia moje przyjaciółki dostały swoje listy! Bez znaczków, w czerwonych kopertach z kolorowego papieru... Nigdy później nie byłam tak zadowolona z usług pocztowych.
  • Stałam dziś w kolejce w sklepie. Dwóch chłopców w wieku około 8 lat, z garścią drobnych w rękach, poprosiło o lemoniadę, żeby się ochłodzić (jest upał i wszyscy kupują coś zimnego, a lemoniada w tym sklepie jest pyszna). Wtedy do chłopców podbiegła dziewczynka, również w ich wieku. Powiedziała, że na zewnątrz siedzi mały piesek. Chłopcy natychmiast zrezygnowali z zakupu lemoniady i poprosili o karmę dla psa. Zapytali też, czy wystarczy im na butelkę wody. Sprzedawca dał im karmę, wodę i poszli nakarmić szczeniaka. To przywraca mi wiarę w młode pokolenie.
  • Kiedyś skończyła mi się benzyna, ledwo udało mi się dojechać motocyklem do stacji. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie mam przy sobie portfela. Ale pewna kobieta zobaczyła, że przeszukuję kieszenie, i zaproponowała, że zapłaci za benzynę! Wziąłem od niej tylko 5 dolarów, tyle mi wystarczyło, ale sam fakt! To wiele dla mnie znaczyło. © Nieznany autor / Reddit
  • Sąsiad dzwoni do mnie i mówi: „Przyjdź pozbierać sobie moje truskawki. Możesz zrobić z nich dżem”. Ma 55 lat, jest samotny, a jego dzieci są już dorosłe. Mieszka sam, ale z przyzwyczajenia uprawia duży ogród. Jego truskawki i maliny są wspaniałe. I winogrona każdego roku... widok godny podziwu! Ale nie ma ich kto jeść. Dzieci rzadko przyjeżdżają, wtedy zabierają coś ze sobą. Ale codziennie coś dojrzewa na grządkach.
    Od kilku lat sąsiad wystawia na zewnątrz mały stolik, a na nim leży wszystko, na co akurat jest sezon: dojrzałe jagody, młode ziemniaki, aromatyczne pomidory. A obok leżą woreczki i karteczka z napisem „Za darmo”.
  • Pracuję jako kelner. Pamiętam szczególnie jedną klientkę. Przyszła, usiadła przy stoliku, spojrzała na mnie i prawie się rozpłakała. Postanowiłem zapytać ją, o co chodzi. Zdołała się uśmiechnąć i powiedziała: „Kończę dzisiaj 50 lat. To moje urodziny. Ale nikogo to nie obchodzi. Mój syn zapomniał, moja córka wyjechała, nawet nie zadzwoniła, a mój mąż zostawił mnie w zeszłym roku. Nawet moja najlepsza przyjaciółka nie zadzwoniła!”. Było mi jej tak po ludzku żal. Wziąłem mały tort, za który sam zapłaciłem, razem z kolegami włożyliśmy do niego świeczki, wyszliśmy na salę i uroczyście zaśpiewaliśmy „Sto lat!”. Trzeba było widzieć minę tej kobiety! Cała promieniała ze szczęścia i płakała, ale zdmuchnęła świeczki. Niesamowite było to, że nawet ludzie, którzy jedli posiłek w lokalu, zdecydowali się wziąć w tym udział. Gratulowali i bili brawo, a pewien mężczyzna zapłacił jej rachunek. Kobieta wyraziła wszystkim swoją wdzięczność i wieczorem wróciła szczęśliwa do domu. Dobro integruje.
  • Niektórych rzeczy nigdy nie zapomnę. Kiedy byłam dzieckiem, bardzo brakowało nam pieniędzy. Moja sąsiadka, która wszystko widziała, zapraszała mnie i moją siostrę na herbatę lub śniadanie przed szkołą. Każdej zimy robiła na drutach ciepłe skarpety i swetry dla naszej rodziny. © deekochana / Reddit
  • Pewnej zimy mój samochód utknął na nieodśnieżonym parkingu. Tylne koła buksowały w śniegu. Nie miałam łopaty, więc zaczęłam odkopywać samochód szczotką, ale bezskutecznie. Nagle podjechała furgonetka i wyskoczył z niej młody kierowca. Wyjął łopatę i odkopał koła. Poczekał, aż ruszę, zanim odjechał. Gdzieś na drogach mojego miasta jest książę prowadzący białą furgonetkę!
  • W 2000 roku miałam 15 lat i byłam niezbyt ładna. Moje koleżanki z klasy od dawna miały chłopaków, a ja cierpiałam, bo nikt nigdy nie był mną zainteresowany. Latem tamtego roku wynosiłam kiedyś śmieci wczesnym rankiem i nagle jakiś facet krzyknął do mnie z przejeżdżającego samochodu: „Piękna! Jesteś taka piękna!”. Włożył w ten okrzyk mnóstwo uczucia. Moja samoocena poszybowała w górę, a po powrocie do domu zobaczyłam w lustrze ładną dziewczynę. Nie wiem, kim on był, ale bardzo mu dziękuję!
  • W dzieciństwie zachorowałem na reumatyzm, więc musiałem siedzieć w domu przez wiele miesięcy, aby mieć pewność, że wyzdrowieję. Kiedy nasza sąsiadka się o tym dowiedziała, ugotowała mi cały garnek rosołu z kurczaka. Był niewiarygodnie pyszny! A moja mama, nawiasem mówiąc, nadal uważa, że to właśnie życzliwość i troska, które sąsiadka włożyła w ten rosół, pomogły mi wyzdrowieć. © Back2Bach / Reddit
  • Kiedyś kupowałam słoiczki z jedzeniem dla dzieci w centrum handlowym i szłam z torbą do ruchomych schodów, gdy nagle reklamówka pękła i wszystkie moje zakupy malowniczo rozsypały się po podłodze. Stałam zupełnie zdezorientowana, a słoiczki toczyły się w różnych kierunkach. Przynajmniej żaden z nich się nie potłukł. Podczas gdy próbowałam wymyślić, jak zawiązać zdradziecką torbę, aby móc zanieść wszystko do domu, kilka osób podbiegło, aby pomóc mi wszystko zebrać, a jedna kobieta zapytała mnie, czy mam zapasową torbę. Kiedy okazało się, że nie, dała mi swoją. W ciągu kilku minut wszystko było spakowane i mogłam ruszyć w drogę. Myślałam, że ludzie będą po prostu przechodzić obok, nie zwracając na mnie uwagi, i bardzo się cieszę, że się myliłam. Wydawało się, że to taka mała rzecz, ale zrobiło mi się bardzo miło.
  • Pewnego dnia jadłem lunch w barze. Po oddaniu tacy zdałem sobie sprawę, że zostawiłem na niej kluczyki. Pobiegłem z powrotem i zapytałem pracownika, czy zostały gdzieś odłożone. Powiedział, że nie i że przed chwilą wyrzucili wszystkie śmieci. Wyszedłem więc na zewnątrz i zadzwoniłem do ojca, aby dowiedzieć się, czy ma zapasowy kluczyk. Okazało się, że nie miał. Oczywiście zdenerwowałem się, bo zrozumiałem, że teraz będę musiał grzebać w śmieciach. Podszedłem do śmietnika i zobaczyłem, że ten sam dzieciak, którego wcześniej pytałem, już szuka moich kluczy w koszu! I tak, w końcu je znalazł. Zrobił wszystko, co w jego mocy. Do dziś jestem mu wdzięczny. © merztoller / Reddit
  • Kilka lat temu jechałem autobusem na lotnisko. Nie miałem drobnych, a kierowca nie chciał przyjąć banknotów o dużym nominale. Jakiś nieznajomy po prostu zapłacił za mój przejazd, nie chciał niczego w zamian.
  • 2 tygodnie temu pod kliniką weterynaryjną znaleźliśmy psa: starego, przerażonego, przywiązanego do barierki, a obok niego leżała kartka. Było na niej napisane, że właścicielka psa straciła rodziców, została sama i popadła w depresję, w dodatku ma problemy z nogami i ciężko jej chodzić. Wychodzi z psem raz w tygodniu, czasem jeszcze rzadziej. Nie chciała tak męczyć zwierzaka, więc zostawiła go z nadzieją, że trafi w dobre ręce. Ostatecznie piesek został przygarnięty przez moją znajomą. Świetnie się czuje w nowym domu i nie wygląda na przestraszonego. Ale dobre uczynki na tym się nie skończyły. Udało nam się znaleźć autorkę tego liściku i pomogliśmy jej, jak tylko mogliśmy: daliśmy jej pieniądze na leczenie, a niektórzy zgłosili się na ochotnika do pomocy w domu. To 22-letnia dziewczyna, chodząca o kulach. Teraz ma opiekę, czuje się trochę lepiej, jest bardzo, bardzo wdzięczna, płakała ze szczęścia. Moja znajoma czasami odwiedza ją ze swoim psem, więc mogą się zobaczyć. Jestem bardzo szczęśliwa z powodu tej historii. Spójrzcie, jak mili i odpowiedzialni potrafią być ludzie. Mogą nas poratować, gdy jesteśmy w tarapatach. Tak bardzo mnie to cieszy.
  • W mojej rodzinnej wiosce spłonęła biblioteka, która była praktycznie jedynym miejscem szerzącym kulturę. Przydzielono nowe pomieszczenie, ale brakowało książek. Ogłosiłam zbiórkę i dosłownie w cztery dni zebrano ich około 500. Zabrakło nawet miejsca w moim mieszkaniu, ale z pomocą przyszła biblioteka miejska, która pomogła w zbiórce i transporcie. A ludzie wciąż donosili nowe egzemplarze!
  • Leciałam samolotem z moim 2-letnim synem, który nie miał swojego miejsca, trzymałam go na kolanach. Zasnął i nie mogłam otworzyć stolika, żeby zjeść śniadanie. Ale kiedy stewardesa zapytała, czy nie chcę jeść, mój sąsiad powiedział, że nie pozwoli mi być głodną, i położył moją tacę na swoim stoliku, żebym mogła jeść jedną ręką (drugą trzymałam syna). Minęło osiem lat, ale wciąż to pamiętam. A po tym samym locie wynieśli mi złożony wózek przy rampie. Trzymałam śpiące dziecko na rękach i musiałabym położyć je na zimnej podłodze, żeby rozłożyć wózek. Jeden z pasażerów (nie pracownik lotniska) pomógł mi rozłożyć wózek. Dzięki takim dobrym uczynkom odzyskuję wiarę w ludzkość.
  • Mój ojciec zawsze uczył mnie, aby nie pomijać żadnej osoby w potrzebie: nie przechodzić obok leżącego na ulicy człowieka, stawać w obronie słabszych, pomagać potrzebującym finansowo lub w inny sposób. Zostałem tak wychowany, że teraz zawsze staram się pomagać ludziom, ale nie o to tu chodzi. Chodzi o mojego ojca. Kilka przecznic od jego pracy znajduje się ośrodek rehabilitacji dzieci z porażeniem mózgowym. Tata często podjeżdża tam po matkę, ojca lub babcię z dzieckiem, które opuszcza ośrodek, i zabiera je w dowolne miejsce w mieście, bezpłatnie, żeby mogli zaoszczędzić na taksówkach. Dowiedziałem się o tym przypadkiem jakieś pięć lat temu od mojego znajomego. Mój ojciec nie wie, że ja wiem, a sam nikomu o tym nie mówi. Tak, dla wielu osób może się to wydawać drobnostką, ale dla mnie mój ojciec jest bohaterem!
  • Przeszłam bardzo trudny rozwód z drugim mężem i byłam bez pracy. Musiałam zapłacić za samochód, ubezpieczenie i inne rzeczy. Jakiś nieznajomy anonimowo wysłał mi dokładną kwotę, której potrzebowałam! Do tego dodał karteczkę z uśmiechniętą buźką. Szczerze mówiąc, płakałam ze szczęścia, bo bez samochodu nie mogłam znaleźć pracy. Wiele lat później, kiedy życie mi się ustabilizowało, przy jakiejś okazji otrzymałam list z podziękowaniami od żony mojego pierwszego męża. I ten liścik miał uśmiechniętą buźkę — tak, tę samą! W ten sposób mój pierwszy były mąż i jego żona pomogli mi przetrwać rozstanie z drugim. © Candy Welsh-Payne / Quora
  • Pewnego dnia jechałam autobusem. Siedziała w nim dziewczyna. Młoda, z plecakiem. Można powiedzieć, że była w pierwszej czy drugiej klasie liceum. Przez całą drogę była niesamowicie smutna. Na jednym z przystanków wychodził starszy pan. Zanim wysiadł, stanął przy wyjściu, dał tej dziewczynie batonika i powiedział: „Dlaczego jesteś taka smutna? Masz całe życie przed sobą, będziesz smutna na starość! Uśmiechnij się teraz, bo życie jest piękne!”. Nie jechałam długo tym autobusem, ale zauważyłam, że dziewczyna się rozchmurzyła, a nawet uśmiechnęła. W końcu życie na tym świecie jest o wiele łatwiejsze, jeśli wokół są ludzie z dobrą duszą!

Czy was również spotkała kiedyś sytuacja, która przywróciła wam wiarę w ludzkość?

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły