20+ scenek, które wydarzyły się, gdy tylko ludzie wyszli z domu

Ludzie
godzina temu
20+ scenek, które wydarzyły się, gdy tylko ludzie wyszli z domu

Ciekawe, ile historii umyka nam, kiedy siedzimy zamknięci w czterech ścianach? Przechodnie, sąsiedzi, sprzedawcy po prostu żyją swoim życiem, a dzięki nim rozgrywają się ulotne, lecz bardzo zabawne albo wzruszające scenki. Świat jest pełen małych spektakli, na które wcale nie trzeba kupować biletu!

  • Poszłam na spacer z psem. Przechodzę obok babć siedzących na ławce przy domu. Nagle jedna z nich nagle krzyczy: „Ojej, jaka piękność!”. Następuje milknie na 5 sekund i dodaje: „...ten twój piesek”. © VK
  • Spacerowałam dziś z dzieckiem mojego przyjaciela i w kieszeni została mi jego rękawiczka. Poszłam załatwiać swoje sprawy i dopiero wtedy ją zauważyłam. Zadzwoniłam do niego i umówiliśmy się na przystanku. Strasznie się spieszyłam i dobiegając do przystanku, akurat zobaczyłam mój autobus, a obok przyjaciela. Podbiegając do busa, w biegu rzuciłam mu rękawiczkę i przeprosiłam, mówiąc, że bardzo się spieszę. W środku spotkałam osłupiałe spojrzenia kilku chłopaków, którzy bardzo chcieli wiedzieć, dlaczego wyzwałam faceta na pojedynek i uciekłam. © VK
  • Kiedyś spacerowaliśmy z ukochanym w parku i zatrzymaliśmy się pod drzewem, żeby się poprzytulać. I wtedy na czubek mojej głowy spadł mi „naturalny produkt” jakiejś wrony. Pośmialiśmy się razem, a zwłaszcza mój towarzysz. Potem czyścił mi włosy i powtarzał: „Moja wybranka serca, przez ptaki obdarowana”. © VK
  • Wieczorny spacer z całą rodziną. Idziemy i rozmawiamy z mężem. Dzieci obok też sobie gadają. W pewnym momencie syn mówi do ojca: „Tato, tato spójrz do tyłu!”. Ojciec zatrzymuje się, odwraca i mówi: „Co się stało?!”. Dziecko mu odpowiada: „Widzisz ten księżyc? To prezent dla ciebie!”. Takiego mamy hojnego syna. © aisana_nur
  • Pewnego razu utknęłam obcasem w kratce na stacji metra. Nie mogłam za nic w świecie wydostać mojego sandałka. Wszyscy mieli to gdzieś. Zatrzymał się tylko jakiś cudzoziemiec, który nie rozumiał ani słowa w moim języku. Odprowadził mnie do domu. Trzy dni później, porozumiewając się przy pomocy słownika, zaczęliśmy kompletować dokumenty, żeby się pobrać. Dziś mamy dwoje wnuków — trzyletniego i ośmiomiesięcznego. © talanpluss
  • Razem z moim towarzyszem podróży natknęliśmy się na dwuosobową toaletę, otoczoną gęstymi zaroślami i drzewami. Stała głęboko w lesie, z dala od wszelkich ścieżek, dróg i ludzkich siedzib. Była w świetnym stanie. W środku znajdował papier toaletowy i czasopisma. Nawet siatki w oknach doskonale się trzymały. Długo się zastanawialiśmy, jak budowniczym udało się dostarczyć wszystkie materiały, narzędzia i sprzęt w tak odległe miejsce, otoczone gęstą koroną drzew i krzakami. A przede wszystkim — po co w ogóle to zrobili. © Reddit
  • Miałam wtedy 4-5 lat. W ciągu dnia mama położyła mnie spać i poszła do sklepu. Zajrzałam do maminej kosmetyczki i zrobiłam sobie kreski na oczach. Oczywiście nie wychodziły mi tak, jak mamie, więc po prostu narysowałam czarną kredką kółka, a środek wypełniłam cieniami. No i szminki oczywiście, jak najwięcej. A potem poszłam spotkać się z mamą. © krasotkanavsugolovu7777
  • Mieszkam w Chinach. Umówiłem się służbowo na spotkanie z facetem z Niemiec. Przyjechałem do jego hotelu. Powiedział: „Zjadę windą”. Winda się otwiera, stoi w niej jakiś mężczyzna. Rozmawialiśmy pół godziny i dopiero potem zorientowaliśmy się, że obaj jesteśmy nie tymi osobami, z którymi mieliśmy się spotkać. Tamci czekali na nas w lobby. © Reddit
  • Kiedyś przypinałem rower do latarni przed domem. Pewnego dnia wychodzę z domu, patrzę — mój rower jest na miejscu... ale latarni już nie ma. © Reddit
  • Gdy miałyśmy po 14-15 lat, pojechałyśmy z najlepszą przyjaciółką na biwak. W pewnym momencie zobaczyłyśmy na suficie namiotu cień gigantycznego nietoperza i strasznie się wystraszyłyśmy. Leżałyśmy i rzucałyśmy w sufit różnymi rzeczami, próbując go przepędzić, ale on odlatywał, po czym po chwili wracał. Trwało to jakieś dziesięć minut, krzyczałyśmy i waliłyśmy w ściany, aż w końcu zauważyłyśmy maleńką ćmę. Usiadła na latarce, a jej cień padał na sufit namiotu... Było nam strasznie głupio! Ale nigdy w życiu tak się nie śmiałam. © Reddit
  • W dzieciństwie poszłam do zoo i staliśmy przy wybiegu z lwami. W mojej siedmioletniej głowie pojawiła się zabawna myśl i zaczęłam śpiewać piosenkę z Króla Lwa. Jakiś dorosły mężczyzna to podchwycił. W efekcie jakieś 15 osób przy wybiegu z lwami zaśpiewało razem całą piosenkę Krąg życia, a potem wszyscy się rozeszli, jak gdyby nigdy nic. Ludzie, którzy byli w zoo w Houston w 1997 roku — spełniliście marzenie małej dziewczynki o życiu w disneyowskiej bajce, gdzie nagle wszyscy wokół zaczynają śpiewać. © Reddit
  • Mój chłopak pewnej zimy wyszedł z domu w szlafroku i drzwi przypadkiem się za nim zatrzasnęły. Kilka godzin później miał zaplanowany lot. Złapał stopa do mojego domu i wpadł tam z krzykiem: „Potrzebuję twoich kluczy!”. Pękałam ze śmiechu, kiedy ich szukałam. Okropna ze mnie dziewczyna. Ale nadal jesteśmy razem. © Reddit
  • Jechałem na rowerze i złapałem gumę. Ponieważ stało się to niedaleko domu mojej dziewczyny, pojechałem do niej. Już miałem dzwonić do drzwi, kiedy przez okno w salonie zobaczyłem, jak zamyślona wącha swoją pachę i wybuchnąłem śmiechem. Wyraz jej twarzy, gdy mnie zobaczyła, był bezcenny. © Reddit
  • Mój mały, łysy sfinks sprawił dziś, że prawie osiwiałam lub nawet wyłysiałam. Wybiegł na klatkę schodową, gdy mąż wracał z pracy i wchodził do mieszkania. Ja byłam w kuchni, a mąż nic nie zauważył, bo kot pędził jak błyskawica. Minęło jakieś pół godziny, zanim zorientowałam się, że kota nie ma w domu. Wyszłam na klatkę. Weszłam aż na ostatnie piętro, zaglądając do każdego zakamarka. Wyszłam też na dwór. Wypytałam wszystkich spotkanych właścicieli psów. Wracając do klatki, wpadłam na dziewczynę wychodzącą z psem. Zatrzymała mnie i zapytała, czy nie szukam kota. Okazało się, że ten nasz łobuz wbiegł na piąte piętro i wszedł do sąsiadów razem z kurierem. Poszedł prosto do kuchni i zjadł karmę sąsiednich kotek. A ja w tym czasie chodzę, piję krople na uspokojenie i gubię siwe włosy. Głuptas. Kocham go, ale nie można wywijać takich numerów matce! © yuliaklyukovskaya
  • Mieszkałam w Turcji. Przyjechałam do sklepu rowerem, zostawiłam go przy wejściu. Wychodzę, a roweru nie ma. Wokół nikogo, tylko ciężarówka, która przywiozła towar do sklepu. Zastanawiam się, kogo by tu poprosić o pomoc i widzę rozczulający obrazek: starszy pan, kierowca tej ciężarówki, uśmiechnięty od ucha do ucha jak dzieciak, jedzie na moim rowerze. Zrobił kółko wokół sklepu i oddał mi pojazd. Następnie wyznał: „Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać!”.
  • Na dworze szalała straszna zamieć. Mąż wchodzi do domu i mówi: „Chyba pod naszym garażem miauczy kociak!”. Wybiegłam na zewnątrz, złapałam malucha. Wniosłam do domu, ogrzałam. Po trzech godzinach miałam jechać po córkę do szkoły. Wsiadłam do samochodu i nagle znowu słyszę koci płacz. Wysiadam. W rogu przy garażu leży mała kulka, przysypana śniegiem. Już bez nadziei ledwo miauczy. Nie miałam innego wyjścia, musiałam zabrać do domu i jego. W rezultacie mam teraz u siebie cztery kocie mordki. © julian.knits
  • Pewnego razu wyszłam o szóstej rano na spacer z wózkiem. Ledwo się wlokłam, prowadziło mnie jedno jedyne pragnienie — kupić kawę z automatu po drodze do parku. Podeszłam do automatu, a tu akurat go uzupełniali, było przecież wcześnie rano. Kawy kupić się nie dało. I wtedy mężczyzna stojący przy automacie spojrzał na mnie i powiedział: „Dla pierwszej klientki kawa gratis! A poza tym może pani zajrzeć do środka, zobaczyć, jak to wszystko działa: jak mieli się kawa i tak dalej”. Minęło 11 lat, a ja do dziś pamiętam jego dobroć. © natalladawydouskaja
  • Trenuję na siłowni. Przebiegłam 5 kilometrów, stoję cała mokra od potu. Podchodzi chłopak, jakieś 20-25 lat. Patrzy na mnie i mówi: „Jesteś taka piękna! Może pójdziemy na kawę?”. A ja mu na to: „Kochany, mam tyle lat, że mogłabym cię adoptować”. Wtedy on stwierdza bezczelnie: „Dziwni jesteście, milenialsi. Sami wymyślacie sobie ograniczenia, a potem w nich żyjecie jak w jakiejś złotej klatce”. © iris_homely
  • Teściowa zaprosiła mnie na kawę. „Ja stawiam” — oświadczyła. Zamawiam, a ona: „Oj, drogo...”. Zaproponowałam, że zapłacę sama, ale dla niej pokrycie rachunku było kwestią honoru — w końcu sama to zaproponowała. No dobrze. Po kawie poszłyśmy na spacer i wtedy miał miejsce niezły numer: weszłyśmy do jubilera, a ona kupiła sobie pierścionek za tysiąc złotych. © akuliska_dr
  • Wyszłam z biura na ulicę. Stoję, grzebię w telefonie. Jakiś chłopak woła: „Proszę pani!”. Udaję, że nie słyszę. On znowu: „Proszę pani, przepraszam...”. A ja na to: „Nie szukam nowych znajomości, mam męża, dzieci i kury”. Odpowiada mi speszony: „Proszę pani, ma pani rozpięty rozporek”. Był czerwiec, a zza mojego rozpiętego rozporka dumnie wystawały czerwone majtki z napisem Merry Christmas. © mandarinovaja_feja
  • Kiedyś prawie złapałam bukiet na ślubie obcych ludzi. Panna młoda z koleżankami wyszły na zewnątrz, żeby dopełnić tradycji, a ja akurat przechodziłam obok. Bukiet leciał prosto w moje ręce, ale jedna z przyjaciółek panny młodej wyrwała mi go i radośnie pobiegła do swojego chłopaka. A on nagle wziął od niej bukiet, podszedł do mnie i mi go oddał! Czy był bojownikiem o sprawiedliwość, czy po prostu nie planował się żenić — tego już nikt się nie dowie. Ale myślę, że humor swojej dziewczynie solidnie popsuł. © bsjdjxhxhd / Threads

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły