13 opowieści pokazujących, jak wygląda dorastanie w bogatych rodzinach

Ludzie
rok temu

Podczas gdy jedni dwoją się i troją, żeby jakoś związać koniec z końcem, inni narzekają na nudne ośrodki wypoczynkowe czy drogie samochody. Jednak dorastanie w bogatych rodzinach również jest pełne różnych trudności. Pochodzące z nich dzieci nie mogą nigdzie same wychodzić, a ich przyszłość nierzadko jest z góry zaplanowana.

  • Moi rodzice są miliarderami. Ojciec odziedziczył jedną z największych firm w przemyśle hotelarskim, a matka pochodzi z bardzo dobrze sytuowanej rodziny. Nie wiem, ile dokładnie mają pieniędzy, bo nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Od samego początku mogłem mieć wszystko, co tylko mi się zamarzyło. Dorastanie było łatwe. Mamy masę pracowników: lokajów, ogrodników, pokojówki, kucharzy, ochroniarzy itd. Są z nami, odkąd pamiętam. W dzieciństwie „wychowywali” mnie właśnie ci ludzie. Jak inne dzieci z bogatych rodzin czułem się nieco samotny. Ojca nie ma w domu przez 3 tygodnie w miesiącu, a matka ciągle zajmuje się swoimi sprawami. Bycie dzieckiem tak bogatych ludzi jest na swój sposób przerażające. Zawsze się boisz, że ktoś cię porwie. To nie paranoja, ale gorzka prawda. Prawdopodobieństwo, że tak właśnie się stanie, jest wysokie. Gdziekolwiek wyjdę z domu, zawsze towarzyszą mi ochroniarze. Musisz oswoić się z myślą, że ktoś może chcieć cię skrzywdzić tylko dlatego, że masz dzianych staruszków. © unknown author / Quora
  • Moja żona pochodzi z bogatej rodziny. Jej ojciec przez 25 lat był dyrektorem wykonawczym pewnej ogromnej firmy. Moja teściowa jest jedną z najsmutniejszych osób, jakie znam. Gdy się spotykamy, potrafię ją znieść tylko przez 2-3 godziny. Zazwyczaj nieświadomie posyła komentarze w kierunku ludzi mojego pokroju, czyli pochodzących z klasy robotniczej. Jeszcze nigdy nie spotkałem kogoś, kto tak często na wszystko by narzekał. Większości dzieciom z jej rodziny (czwórka, w tym moja żona) wiecznie coś nie odpowiada. Brat mojej żony to naprawdę ciekawy przypadek. Z całej czwórki jest najbardziej rozpieszczony. Dobija do trzydziestki i dalej mieszka z rodzicami. Jego ojciec wie, że własnymi siłami nie znalazłby żadnej pracy. Dlatego zatrudnił go w jednej z firm, którą założył. Pozostała dwójka jest sympatyczna, ale, jak już mówiłem, albo na coś kogoś psioczą, albo nic nie jest dla nich wystarczająco dobre. © mr_irwin_fletcher / Reddit
  • Była dziewczyna mojego brata pochodzi z rodziny prawdziwych krezusów. Na urodziny brat kupił jej bukiet róż i jakieś perfumy (wtedy studiował i dorabiał na pół etatu). Dziewczyna spojrzała na niego, potem na prezent i spytała, czemu nie kupił jej pierścionka, który wcześniej mu pokazywała (kosztował jakieś 2000 dolarów). Odpowiedział, że nie było go na niego stać, ale że jak tylko zacznie więcej zarabiać, będzie jej kupował wszystko, czego tylko zapragnie. Wtedy ona pyta: „Jak to, nie stać cię? Jak facet może nie mieć pieniędzy? Idź i sobie zarób”. Po tej rozmowie brat z nią zerwał. Ona poczuła się urażona i powiedziała swoim znajomym, że jest skąpiradłem.
  • Chodziłam do liceum, w którym uczyła się masa bogatych dzieciaków. Jedna dziewczyna szczególnie się wyróżniała. Zdawało się, że ma wszystko. Była szczupła, wysoka, piękna, świetnie ubrana, jeździła Porsche, miała mnóstwo przyjaciół i dobrze się uczyła. Ale brakowało jej rozumu. Któregoś dnia przyszła do szkoły i powiedziała, że ukradła mamie szmaragdowy naszyjnik, bo nie pozwalała jej go nosić. Wszystkim chwaliła się ciemno-zielonymi kryształami. Po kilku lekcjach mówi, że gdzieś spadł jej naszyjnik i nie może go znaleźć. Powiedziała tylko: „Może moja matka się czegoś nauczy. Teraz będzie musiała sobie kupić nowy”. Gdy miałam jakieś 15 lat, zgubiłam bransoletkę, którą kilka lat wcześniej dostałam od mamy na urodziny. Kosztowała 40 dolarów. Dla mamy to był ogromny wydatek, a ja przywykłam, że nie dostaję żadnych prezentów. Tamtego dnia szukałam bransoletki przez cały dzień. Znalazłam ją. Pewnych rzeczy nie da się ot tak zastąpić. © laughing-tree / Reddit
  • Znam pewną dziewczynę, nazwijmy ją Alice, która ma bogatych rodziców. Całymi dniami przesiaduje w klubach, na imprezach albo jest na zakupach. Ma 17 lat. Któregoś dnia postanowiła poprosić ojca o mieszkanie w centrum miasta na urodziny. Przez okrągły rok sypała tekstami w stylu, jak bardzo chce mieć „te upragnione klucze”, „własną przestrzeń” itd. Na urodziny dostała od ojca ładne pudełko. W środku były klucze do ich rodzinnego domu i jeden mały do drewnianej komórki stojącej tuż za nim. Tym gestem chciał jej powiedzieć: „Oto twoja własna przestrzeń, córeczko. Tu są twoje klucze. Jak tylko będziesz gotowa, żeby się wyprowadzić, będzie to oznaczało, że masz pracę i możesz się sama utrzymywać”.
  • Moja przyjaciółka z dzieciństwa pochodzi z bardzo zamożnej rodziny. Wszyscy myślą, że dostaje, co jej się zamarzy, ale tylko ja wiem, jak czasami jest jej trudno. Mam wrażenie, że ojciec w ogóle jej nie kocha. Wiecznie ją krytykuje i jej ubliża. Wszystkie decyzje podejmuje za nią. Przykładowo, zabronił jej pójść na wymarzony bal, bo „miała zaległości w nauce”. Moja rodzina może i nie jest wybitnie majętna, ale przynajmniej zawsze sama decydowałam za siebie i sama planowałam swoją przyszłość. Teraz ojciec przyjaciółki chce, żeby wyjechała na studia do innego miasta, choć ona sama tego nie chce. Dla jej ojca liczy się tylko prestiż. © _Hanna04 / Twitter
  • Narzeczony opowiadał mi kiedyś o „studentach z Erasmusa”, którzy mieszkali w jego domu. Podobno byli bardzo uprzejmi i pomagali zajmować się domem. Spytałam, dlaczego tak długo u nich byli, skoro moi znajomi z liceum wrócili z podobnej wymiany po semestrze. Wtedy dotarło do niego, że tak naprawdę wychował się w towarzystwie nianiek ze Szwajcarii. © CiegoTigre / Reddit
  • Dorastanie w bogatej rodzinie jest obarczone samotnością. Moi rodzice non stop pracują. Rzadko spędzam z nimi czas, a jeszcze rzadziej ich widuję. Jak już pojawią się w domu, to zawsze w towarzystwie znajomych, dla których organizują jakieś przyjęcie. Mam 14 lat i nie mam żadnych przyjaciół. Chodzę do ekskluzywnej i bardzo drogiej prywatnej szkoły. Uczniowie i nauczyciele są wszyscy tacy sami. Wiecie, gdybym miał jakieś problemy w życiu, czułbym motywację, by ciężko pracować i starać się robić więcej. Ale ponieważ wiem, że moje konto w banku zawsze mnie uratuje, nie muszę się o nic martwić. Nie czerpię żadnej radości z życia. Nie da się jej znaleźć, skoro nie ma żadnych wyzwań czy trudności. Byłem na tak wielu wakacjach, że mam ich dosyć. Co weekend zawsze gdzieś wyjeżdżamy. Wyjazdy stały się nudną rutyną, więc nie sprawiają mi żadnej radości. © unknown author / Quora
  • Uczę matematyki pewnych nastolatków, których ojciec w ciągu roku zarabia grube miliony. Gdy dowiedziały się, że przeciętny doktor po studiach zarabia 200 tysięcy dolarów rocznie, zaczęły się martwić, że nie wystarcza mi na wygodne życie. Któregoś dnia obliczyliśmy, że ich ojciec w ciągu jednego dnia zarabia więcej niż przeciętny pracownik w ciągu roku. Gdy ktoś ciągle coś za ciebie załatwia, nie masz pojęcia, jaką realną wartość mają pieniądze. Większość moich uczniów nie wie, że istnieje coś takiego jak dochód czy koszty utrzymania. © Shutterstormphoto / Reddit
  • Jestem najstarszym dzieckiem urodzonym w stosunkowo majętnej rodzinie. Dużo podróżuję. Rodzice w niczym mnie nie ograniczali. Pamiętam, jak kiedyś groziłem małej dziewczynce i nikt nie zwrócił mi uwagi, nawet gdy tamta poskarżyła się rodzicom. W wieku 10 lat próbowałem kierować autem, ale rozbiłem je na bramie wjazdowej. Z czasem ten wypadek stał się ulubioną i najzabawniejszą opowieścią, którą dziadkowie i mama ze wszystkimi się dzielą. Przez dorastanie w luksusie wyrosłem na swoistego socjopatę, choć nie zarabiamy nie wiadomo ile. Mogę sobie tylko wyobrazić, jakimi ludźmi stają się dzieciaki z jeszcze bogatszych rodzin. © blackestsoul / Reddit
  • Rodzice mnie nie zajmowali się moim wychowywaniem. Nie jestem pewna, czy dlatego, że byli zbyt bogaci, żeby się tym przejmować, czy mieli jakiś inny powód. Wychowała mnie wspaniała kobieta, którą nazywałam mamą, oraz idiota, który był mi ojcem. Myślałam, że na święta lub urodziny wszyscy dostają górę prezentów. Sądziłam, że co roku wszyscy wyjeżdżają na drogie wakacje i wynajmują pięciogwiazdkowe hotele. Ja z jakiegoś powodu musiałam chodzić spać wcześniej niż inne dzieciaki w sąsiedztwie. Nie mogłam jeść fast foodów jak inni i pozwalano mi odwiedzać tylko wybranych kolegów, koleżanki czy członków rodziny. Nigdy nie nauczono mnie gotowania czy sprzątania. Mama zabraniała mi robienia prawa jazdy. Miałam wyjść za bogatego człowieka, który albo wszędzie by mnie woził, albo zatrudniałby szofera. Matka wpoiła mi, że powinnam wyjść za lekarza albo prawnika. Od zawsze otaczali mnie bogaci ludzie. W moim życiu poznałam wiele gwiazd. Miałam własnych ochroniarzy, ale nazywano ich wujkami albo współpracownikami. © unknown author / Quora
  • Gdy byłam mała, rodzice uczyli mnie, żebym nikomu nie mówiła i nie pokazywała, że pochodzę z bogatej rodziny, bo niektórzy żyją w o wiele gorszych warunkach niż my i z tego powodu mogłoby im być przykro. Od tamtej pory wstydzę się o cokolwiek poprosić rodziców. Zaczynam wtedy myśleć: „Czuję się okropnie, że to chcę. Powinnam wybrać coś tańszego”. Czasami boję się wkładać markowe ubrania, bo inni mogą pomyśleć, że jestem rozpuszczonym bachorem. © trines_diary / Twitter
  • W moim liceum było mnóstwo bogatych dzieciaków. 95% z nich pochodziło z zamożnych albo wpływowych rodzin. Tak się złożyło, że ja należałem do 5% dzieciaków niepochodzących ani z bogatej, ani wpływowej rodziny. Trafiłem do tej szkoły tylko dlatego, że firmie mojego taty udało się zebrać środki na naukę. Wśród tych dzieciaków był Jerry, pierworodny miliardera. Jego ojciec chciał, żeby kiedyś przejął rodzinny biznes. Dwa lata wcześniej, gdy Jerry kończył studia, ojciec zamierzał zatrudnić go w swojej firmie. Ale Jerry uważał, że jest na to jeszcze za wcześnie i następne 2 lata spędził na „nauce”. Przez ten czas zrobił magisterkę. Jakimś cudem przekonał ojca, że każde dodatkowe studia pomogą mu w przyszłości lepiej zarządzać rodzinnym biznesem. Tak naprawdę tylko opóźniał nieuniknione. Jako syn jednego z największych deweloperów na świecie jego los jest już przesądzony. Na imprezie pożegnalnej powiedział tylko, kręcąc głową: „Przecież ja poślę jego firmę na dno”. © Jay Kim / Quora
Zobacz, kto jest autorem zdjęcia Vikki96 / pikabu

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły