17 osób opowiada o dziwactwach bogatych ludzi, które wydały im się naprawdę zaskakujące

Ludzie
7 miesiące temu

Osoby bardzo zamożne myślą w innych kategoriach niż zwykli ludzie i rozwiązują problemy w oparciu o swoje możliwości. Na przykład, jeśli mają ochotę na sushi ze swojej ulubionej restauracji w innym kraju, wysyłają po nie prywatny odrzutowiec. Albo, siedząc przy basenie, nagle wpadają na pomysł kupienia luksusowego domu w Las Vegas. I pół godziny później już za niego płacą. Te i inne dziwactwa bogaczy chętnie opisują internauci.

  • Około 12 lat temu wraz z kolegami projektowaliśmy dom dla bardzo bogatego człowieka. Dom był ogromnym zamkiem w średniowiecznym stylu, każdy pokój wyłożony drewnem. On i jego żona byli fanami małych psów. Mieli ich więcej niż 5, nie wiem, ile dokładnie. Nie mogę zapomnieć, jak starałem się nie wybuchnąć śmiechem, gdy poproszono nas o uwzględnienie w planie domu garderoby dla zwierząt, oczywiście oprócz oddzielnego pokoju zabaw i pokoju do karmienia.
fashionstock / Depositphotos
  • Na początku lat 2000. pracowałem w firmie należącej do bardzo bogatego człowieka. Każdego lata zabierał wszystkich pracowników biura na wspólne wakacje nad południowe morza.
  • Pewna pani, mieszkająca w Ameryce, zamawia z Londynu deszczówkę, która jest dostarczana samolotem. Londyńska deszczówka jest jej potrzebna do mycia długich, lśniących loków, jakimi się szczyci. A, i jej włosy są ubezpieczone.
  • Szyłam zasłony dla bardzo bogatego człowieka. Jego największym problemem w tamtym czasie była ogromna brama z miedzianymi rzeźbami o takiej wadze, że po prostu się nie zamykała, bo silnik nie dawał rady. Podczas oczekiwania na kolejny silnik sprowadzany z Norwegii strażnicy patrolowali teren w dzień i w nocy. Facet narzekał też na dom sąsiadów psujący mu widok. Ale nie chcieli mu go sprzedać, więc musiał przerobić fasadę i ponownie pokryć dach.
  • Kiedy byłam studentką, w naszym pokoju mieszkała dziewczyna z zamożnej rodziny. Zawsze ubierała się w luksusowych butikach. Ponieważ w tamtym czasie nie miałyśmy pralki, oczywiście robiłyśmy pranie ręcznie. A ta dziewczyna była tak leniwa, że nigdy nie prała swoich brudnych ubrań. Po prostu oddawała je nam i kupowała sobie nowe.
  • Sprzedawałam nowe domy w Las Vegas. W niedzielne popołudnie weszło dwóch nieogolonych mężczyzn w kąpielówkach i koszulkach poplamionych keczupem. Zaczęłam z nimi rozmawiać. W ciągu pół godziny kupili dwa domy, po jednym dla każdego z nich. Powiedzieli, że zaraz przyniosą czeki na depozyt. 15 minut później wrócili nowiutkim, drogim Ferrari. Okazuje się, że po prostu siedzieli przy basenie, nudzili się i postanowili rozejrzeć się za nowymi domami do wynajęcia.
  • Jest taki dom w Lake Tahoe, który został sprzedany za 30 milionów dolarów facetowi mieszkającemu w Nowej Zelandii. Zobaczył dom na zdjęciach i kupił go. Powiedział, że to piękne miejsce. Nigdy nie był w tym domu, choć od dwóch lat jest jego właścicielem. Ma ogromną kolekcję domów na całym świecie w pięknych lokalizacjach.
  • Pracowałam jako szefowa kuchni w bogatej rodzinie. Pieniędzy mieli jak lodu. Zaskoczyło mnie to, że nie wyrzucali folii spożywczej po użyciu. To znaczy, przykrywali talerz kawałkiem folii, a potem nie wyrzucali jej, tylko składali, by użyć następnym razem. I tak dalej, aż zupełnie się zniszczyła.
  • Odwiedziłam kiedyś dom w Szwajcarii. Był tam samochód wyścigowy jako dekoracja, a w jednej łazience umywalka była wykonana z chińskiej porcelany.
  • Podczas imprezy w willi pewnego bardzo bogatego faceta pękła struna od gitary muzyka z grającego tam zespołu.... O drugiej w nocy właściciel domu obudził pilotów, którzy polecieli po kolejną gitarę. 600 km tam i 600 z powrotem...
  • Znajomy pracował jako glazurnik przy budowie ogromnego domu. Kiedyś podjechałem do niego do pracy. Obserwując, jak wykłada płytkami brodzik w pomieszczeniu o powierzchni około 40 metrów kwadratowych, zapytałem go, dlaczego łazienka jest tak idiotyczna zaplanowana, dwa kroki od drzwi wejściowych. „To łazienka dla psa. Tutaj jest miejsce do mycia łap po spacerze. A dalej będzie wanna dla zwierząt z hydromasażem”.
  • Pracowałam w hotelu za granicą. Pewna pani zażyczyła sobie oliwę z oliwek włoskiej firmy, której nie mieliśmy w ofercie. Musieliśmy zamówić dostawę z Włoch i pani czekała na nią 2 tygodnie.
  • Mieliśmy szefa, który był i nadal jest milionerem. Miał pewne zabawne dziwactwo: zawsze prosił o dwa jajka i jedną kiełbaskę na lunch.
  • Mój znajomy ma krewnych, którzy wymieniają meble tapicerowane co 2-3 lata. Tak po prostu, mogą sobie na to pozwolić. Ale przy tej wymianie niszczą tapicerkę starych mebli i rąbią siekierą wszystko, co się da, np. drewniane elementy. Tylko po to, by nikt nie używał ich mebli. To zarówno chciwość, jak i marnowanie zasobów.
  • Znałam rodzinę, która wynajęła kierowców dla swoich dwóch bliźniaczek, a także nianię dla każdej z nich. Każda dziewczynka miała prywatnego kierowcę i prywatny samochód.
  • Mój kuzyn ożenił się z córką bogatych ludzi. Rodzice jego żony okresowo kupowali duże ilości świeżego mięsa. Mniej więcej miesiąc później kupowali nową partię, nie kończąc nawet połowy poprzedniej. Resztę mięsa zakopywali głęboko pod ziemią na swojej posesji. Chociaż mogliby podarować je potrzebującym lub mniej zamożnym krewnym....
  • Mój kolega pracuje jako kapitan na dużym jachcie. Mieszka na nim przez cały sezon, bo jacht zawsze musi być gotowy do wypłynięcia. Wszystko powinno być wyprane i wyczyszczone, a spiżarka pełna świeżego jedzenia. W zeszłym sezonie jacht wychodził z portu 3 razy i wracał tego samego dnia. Co 3 dni kapitan kupuje partię świeżego jedzenia. Ogólnie rzecz biorąc, przez cały sezon je „stare” jedzenie za darmo.

Czy spotkaliście się kiedyś z takimi dziwactwami bogatych ludzi?

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły