14 osób, które chciały po prostu pojechać taksówką, ale zaskoczył ich obrót wydarzeń

Ludzie
11 miesiące temu
14 osób, które chciały po prostu pojechać taksówką, ale zaskoczył ich obrót wydarzeń

Taksówka to nie tylko szybka i wygodna podróż z miejsca na miejsce, ale czasem także niezapomniane przeżycie. I to zarówno dla pasażerów, jak i kierowców.

  • Był ponury jesienny dzień, deszcz lał jak z cebra. Otrzymałem zlecenie i przyjechałem pod wskazany adres. Klient wyszedł w kapciach i powiedział, że mam go zabrać z pierwszej klatki do ósmej. © Overheard / Ideer
  • Zadzwoniłem po taksówkę. Przyjechał solidnie wyglądający mężczyzna w marynarce i z drogim zegarkiem. Odjechaliśmy jakieś 100 metrów, gdy nagle zaczął krzyczeć i ostro zawrócił. Byłem oszołomiony, on przyspieszył, a ja zacząłem się bać. Spytałem, co się stało, a on powiedział: „Czekałem na żonę przed sklepem, była tam długo, nudziłem się i odruchowo przyjąłem twoje zamówienie. Muszę ją stamtąd zabrać i pojedziemy!”. Zabawne jest to, że czekaliśmy na jego żonę jeszcze pół godziny. © Chamber 6 / VK
  • Do mojej taksówki wsiadła babcia. Grzebała w torebce, a potem zapytała, czy może zadzwonić z mojego telefonu. Podałem jej telefon i usłyszałem rozmowę: „Masz domowe pierogi? Chciałabym coś przekąsić po przyjeździe”. Zdziwiłem się. Skończywszy rozmowę, babcia ponownie sięgnęła do torby i wyciągnęła długą listę numerów telefonów! Między nami wywiązał się następujący dialog:
    – Młody człowieku, pozwól mi jeszcze raz zadzwonić. Mam tu długą listę!
    – Jestem taksówkarzem, a nie budką telefoniczną!
    – Co za bezczelność. Za moich czasów pomagało się starszym ludziom!
    Wyszła, mamrocząc coś do siebie i wymachując listą numerów. Wow, pomyślałem, co też ludzie potrafią robić, żeby zaoszczędzić na rachunku telefonicznym! © SYTUACJA / VK
  • Jechaliśmy z kolegą taksówką. Gdy już prawie dotarliśmy do domu, dałem kierowcy duży banknot. Powiedział, że nie ma drobnych, i poszedł do sklepu, żeby rozmienić. Nie mieli tam drobnych. Poszliśmy więc do dwóch kolejnych sklepów i nigdzie nie mogliśmy rozmienić pieniędzy. Taksówkarz nie wytrzymał i kazał nam wysiadać.
    Wysiedliśmy 100 metrów od domu. © SHAME / VK
  • Jechałem dziś taksówką i kierowca nie pobrał ode mnie opłaty. Okazało się, że było to jego ostatnie zamówienie przed przejściem na emeryturę. Zgodnie ze starą tradycją taksówkarze nie biorą pieniędzy za pierwsze i ostatnie zamówienie w swoim życiu. A zaczął jeździć taksówką w 1965 roku. Podziękowałem mu i życzyłem wszystkiego najlepszego. © danbarker / X
  • Jechałam taksówką i rozmawiałam z kierowcą. Opowiadał o swoim życiu, rodzinie i w pewnym momencie powiedział:
    – Mój syn mieszka teraz z pierwszą żoną.
    Byłam zaskoczona:
    – Skąd pan wie, że będzie miał ich kilka?
    Spojrzał na mnie zakłopotany i powiedział:
    – Z moją pierwszą żoną. © BusinessGoose / Pikabu
  • Niedawno wybrałam się z dzieckiem do hipermarketu. Wzięłam plastikowy wózek zamiast zwykłego, bo choć był niski, wygodniej było w nim przewozić dziecko. Miałam dwie duże torby. Zadzwoniłam po taksówkę, postanowiłam poczekać na samochód przy wejściu i wyszłam ze sklepowym wózkiem. Samochodem przyjechało dwóch uprzejmych panów, jeden z nich otworzył mi drzwi i zapewnił, że włoży wszystko do bagażnika. Przyjechałam, otworzyłam bagażnik, a tam stały moje torby w plastikowym wózku z hipermarketu! © Taly / ADME
  • Jechałam taksówką. Kierowca słuchał lokalnego radia i powiedział, że mój głos brzmi bardzo podobnie do prezenterki jednej z audycji w tej stacji. Odpowiedziałam, że to ja, w myślach już szłam na randkę z tym przystojnym taksówkarzem. Na początku mi nie uwierzył, zaczął coś opowiadać, a ja już czekałam na zaproszenie na kawę, które nigdy nie nadeszło. Dotarliśmy do punktu końcowego i kierowca powiedział: „Nie musisz płacić za przejazd, a w zamian może oprowadzisz mnie po studiu radiowym? Zawsze marzyłem o pracy w radiu”. W wyobraźni nazwałam już nasze dzieci, a on chciał tylko odwiedzić stację radiową... © Chamber ** / VK
  • Pierścionek spadł mi z palca w taksówce. Jego brak odkryłam dopiero po otrzymaniu telefonu z prośbą o odebranie zguby. Umówiłam się z kierowcą. Czekałam, przede mną zatrzymał się samochód, wysiadł mężczyzna i podał mi pierścionek. Przechodnie nie zrozumieli, ktoś nawet zaczął klaskać i krzyczeć: „Gorzko!”. Nigdy w życiu nie czułam się tak niezręcznie. Śmialiśmy się, a kierowca zaprosił mnie na kawę. © Caramel / VK
  • Jechałam taksówką do pracy. Rozmawiałam z kierowcą o życiu. Zapłaciłam, zostawiłam napiwek i poszłam do biura. Jakieś 3 godziny później taksówkarz pojawił się w moim biurze. Wyciągnął kartkę z napisem: „Chciałbym podziękować za napiwek, który mi dziś dałaś. Jeśli kiedykolwiek będziesz musiała gdzieś pojechać, po prostu zadzwoń. Dziękuję!”. Obok wypisane było jego imię i nazwisko oraz numer telefonu. Poczułam się trochę nieswojo. © askingforit35 / Reddit
  • Musiałam zabrać kota do weterynarza. Zadzwoniłam po taksówkę, założyłam kotu obrożę i smycz. Kot nie widział nawet ulicy, więc zaczął miauczeć, skakać, wariować, drapać. Taksówkarz nie patrzył długo na moje zmagania z kotem. Otworzył bagażnik, wyjął pudełko i położył je na tylnym siedzeniu. W ciągu minuty kot siedział już w pudełku, spokojny i zadowolony, a kierowca uśmiechnął się: „Mam trzy koty. To zawsze działa”. © Nie każdy zrozumie / VK
  • Stałam przy wejściu do bloku i czekałam na przyjaciółkę. Podjechała taksówka, pasażer wysiadł i powiedział, że zaraz przyniesie pieniądze. Zniknął w wejściu, wrócił po kilku minutach, wręczył taksówkarzowi banknoty i energicznie ruszył z powrotem. Taksówka odjechała kilka metrów, nagle kierowca gwałtownie zahamował i zaczął trąbić. Otworzyły się tylne drzwi, z których wyszedł zapłakany chłopczyk ze słowami: „Tatusiu, a co ze mną?”. © Mamdarinka / VK
  • Wracałam do domu taksówką. Kierowca spojrzał na mnie dziwnie i zadzwonił do kogoś. Usłyszałam, jak mówi: „Wiozę dziewczynę, zrobię zdjęcie”. Rozłączył się i zrobił mi zdjęcie. Byłam zdenerwowana i zapytałam, o co chodzi, a taksówkarz powiedział: „To po to, żeby żona się nie denerwowała, jeśli znajdzie twoje włosy w samochodzie”. Nigdy nie sądziłam, że zazdrość może doprowadzić do czegoś takiego. © krótsze historie / VK
  • Jechałam taksówką, nastawiłam się na rozmowę. Połowa podróży i nic, cisza. Zdenerwowałam się. Może dziwnie wyglądam? Im bardziej zbliżaliśmy się do celu, tym kierowca szybciej jechał, a mnie pociły się ręce. Zatrzymaliśmy się, on zastygł na moment, już czerwony jak pomidor, odetchnął i powiedział: „Nie musisz płacić za przejazd, to prezent dla ciebie. Mogę zaprosić cię na kolację?”. Co za zwrot akcji! © Chamber 6 / VK

Transport publiczny jest również skarbnicą pamiętnych incydentów. Przeczytajcie historie o irytujących i dziwnych współtowarzyszach podróży.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły