14 osób opowiedziało o swoich wielkich porażkach i sukcesach przy naprawianiu różnych rzeczy

miesiąc temu

Są ludzie, którzy wydają się mieć supermoce: nie mają kierunkowego wykształcenia, ale potrafią naprawić rzeczy, z których nawet profesjonaliści zrezygnowali. Z drugiej strony, niektórzy myślą, że są mistrzami we wszystkim, ale odnoszą porażkę za porażką. W tym artykule opowiemy o przypadkach, gdy ludzie podjęli się naprawienia czegoś, a także o tym, co z tego wynikło.

  • Mój telefon leżał na 40-stopniowym upale przez cały dzień. W konsekwencji zepsuł się, nic dziwnego. Zaniosłam go do czterech różnych serwisów i wszędzie mówili, że telefonu nie da się naprawić, łatwiej kupić nowy. W końcu wróciłam do domu i wkurzona wrzuciłam telefon do zamrażarki, ze słowami: „Przegrzałeś się? No to się schładzaj!”. I wiecie co? Zadziałało.
  • Klamka w drzwiach balkonowych pękła. Przez sześć miesięcy prosiłam mojego faceta, żeby ją naprawił. Wróciłam do domu z pracy, a on krzyknął: „Nic nie zauważyłaś?”. Zaprowadził mnie do drzwi balkonowych i powiedział: „Otwórz je”. Otworzyłam je, a klamka jak zwykle została mi w dłoni. Ja na to: „Eee-ee?”. Trzeba było widzieć jego minę. Wszystko, co mógł zrobić, to mamrotać do siebie: „Jak to? Właśnie to naprawiłem, a ty znowu zepsułaś”.
  • Zepsuła się toaleta, mąż postanowił ją naprawić. Skończyło się na tym, że stłukł kibel, zbił lustro w łazience, nic nie posprzątał i poszedł grać na konsoli. Jutro ma przyjechać jego ojciec z sąsiedniego miasta, żeby wszystko naprawić. Brak mi słów.
  • Moi rodzice remontowali mieszkanie. Tata kupił linoleum i oczywiście postanowił zaoszczędzić pieniądze i sam je położyć. W rezultacie podłoga zaczęła falować. Mama miała pretensje, ale tata twierdził, że wszystko jest w porządku.. Ale mama nie chciała przestać marudzić. Musieliśmy wyrzucić stare linoleum i kupić nowe. Potem mama znalazła faceta z ogłoszenia, który za 10 dolarów (nawet przeprosił za wysoką cenę) położył je. Wszystko jest idealne.
  • Jeszcze nie robiliśmy z mężem dużego remontu, ale też ani razu się nie pokłóciliśmy. Kolor tapety jest mężowi obojętny, o ile nie będzie coś szalonego, ale na coś takiego na pewno się nie zdecyduję. W kwestii napraw ufam mu i dokładnie wykonuję wszystkie jego polecenia. A on ufa moim oczom. Jeśli powiem, że gniazdko jest krzywo przykręcone, zrobi to ponownie.
  • W mojej rodzinie był zwyczaj, że długo używało się uszkodzonej rzeczy, narzekało na usterkę, a potem kupowało nową. A mój mąż potrafi naprawić wszystko. Jeśli coś nie działa, to wieczorem działa już lepiej niż wcześniej. Ale czasami chciałabym po prostu kupić nowy czajnik! Przyjaciółka poradziła, żebym kupiła domek letniskowy, aby wymienić rzeczy w mieszkaniu. Mój mąż się zgodził. Stwierdził, że garaż jest pełen sprawnego sprzętu jego dziadków.
  • Zatrudniłam kobietę, która specjalizuje się w tapetowaniu. Podała cenę równą połowie mojej pensji. Zgodziłam się, chciałam, żeby wszystko w moim nowym mieszkaniu było idealne. Mój brat zaczął mi dogryzać, mówiąc, że jestem leniwa. Powiedział: „Lepiej daj mi te pieniądze, a ja ci wytapetuję całe mieszkanie”. Odrzuciłam jego hojną ofertę. Tydzień później to ja się śmiałam, kiedy usłyszałam nowinę. Mój brat również zaczął remont. Kupił drogie tapety, zrobił własny klej i wszystko przykleił. A następnego dnia cała tapeta odpadła. Teraz można ją tylko wyrzucić. Skąpy płaci dwa razy.
  • Mam teraz 50 lat i dopiero teraz zdaję sobie sprawę, że niektóre rzeczy powinni robić tylko profesjonaliści. Kiedy byłem młody, próbowałem bawić się w elektryka i dwa razy zostałem porażony prądem. Morał z tej historii: zatrudniaj ekspertów. © Steve Sewell / Quora
  • Moi rodzice kupili stary dom. Tata wszedł na dach, by naprawić komin. Jego przyjaciel chciał pomóc, więc poszedł na strych. Tyle że ten facet nie miał pojęcia o remontach. Następną rzeczą, jaką zobaczyliśmy, była jego stopa wystająca z sufitu w kuchni! Facet nie wiedział, że na niedokończonym strychu można stawać tylko na listwach podłogowych. © Arthur Renner / Quora
  • Jestem dziewczyną, mam 20 lat. Umiem szpachlować, kleić tapety, kłaść i fugować płytki, naprawiać hydraulikę. A wszystko dlatego, że tata zabierał mnie ze sobą do pracy, odkąd skończyłam 13 lat. I jak wkurzają mnie faceci, którzy nic w domu nie umieją zrobić, a jednocześnie sceptycznie się śmieją, gdy opowiadam o swoich umiejętnościach!
  • Mój były mąż myślał, że potrafi wszystko naprawić, ale swoimi „naprawami” tylko pogarszał sprawę. Pewnego dnia nasz dach przeciekał i musieliśmy pokryć go smołą. Mąż nie szukał dziur, tylko postanowił wylać masę roztopionej smoły na wierzch. Cóż, zrobił to. Życie toczyło się dalej, a potem się rozwiedliśmy. Przyszło lato i zrobiło się gorąco. Wyszłam na werandę i zobaczyłam, że cały sufit się zapada, a z pęknięć kapie roztopiona smoła. Dach był bliski zawalenia. Musiałam wezwać fachowców, usunąć cały dach, położyć nowy i wykonać nowy sufit. Kosztowało mnie to mnóstwo pieniędzy. © Alison Hartough / Quora
  • Mamy w rodzinie stary zegar z kukułką. Pewnego dnia zegar się zepsuł, a mój dziadek postanowił sam go naprawić. Od tamtej pory zegar wskazuje dokładny czas, ale kukułka nie kuka co godzinę, tylko w zupełnie przypadkowych momentach. Co więcej, zawsze poprzedza jakąś miłą niespodziankę: przybycie gości, paczkę, dobrą wiadomość, prezent, długo oczekiwany telefon. Bardzo się cieszę, słysząc tę kukułkę, gdy odwiedzam dziadka. Czuję się, jakbym dotykała magii. A dzień zawsze układa się wtedy bardzo dobrze.
  • Podgrzewacz wody mojego syna zepsuł się: padła płytka drukowana. Jedna firma powiedziała, że nie da się go naprawić, inna, że naprawa kosztuje tyle, że łatwiej go wyrzucić i kupić nowy. Syn rozebrał urządzenie, wylał z niego mnóstwo kamienia i osadu. Wymienił anodę, polutował płytkę, założył Wi-Fi i teraz wszystko działa. Mogę nawet włączyć ten podgrzewacz z mojego telefonu.
  • Byliśmy wtedy nastolatkami. Rodzice zapytali nas, co kupić: zmywarkę czy odśnieżarkę. Jako dziewczyna zawsze zmywałam naczynia, więc oczywiście zagłosowałam na pierwszą opcję. Obowiązek odśnieżania spoczywał na moim bracie, więc oczywiście opowiedział się za drugą opcją. Rodzice uznali, że odśnieżarka jest potrzebna tylko zimą, więc lepiej kupić zmywarkę. Ale pewnego dnia coś się w niej zepsuło, a mój brat oświadczył: „Potrafię to naprawić!”. Nie pytajcie mnie, dlaczego mama mu pozwoliła. Rozebrał wszystko i powiedział: „Wiem, w czym jest problem!”. Tyle że zapomniał, jak złożyć zmywarkę z powrotem. Zawsze podejrzewałam, że zrobił to celowo. © Barbara Verry / Quora

Jeśli chcielibyście poznać kolejne historie nieudanych napraw i porażek, przeczytajcie ten artykuł.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły