15 epickich historii o klientach, które nadają się na anegdotę do opowiadania kolegom z pracy

Ludzie
11 miesiące temu

Praca z ludźmi bywa trudniejsza niż kopanie rowów. Internauci podzielili się komicznymi historiami o swoich interakcjach z klientami w kawiarniach, restauracjach, salonach kosmetycznych, supermarketach i wielu innych miejscach.

  • Pracowałam jako kierowniczka w sklepie spożywczym. Pewnego dnia przyszła do nas kobieta i zaczęła narzekać, że kupione przez nią ciasto jest niedopieczone. Zanim zdążyłam ją poprosić o pokazanie produktu, rzuciła we mnie tym ciastem. Poprosiłam kasjerkę o wezwanie policji, ale klientka chyba myślała, że żartuję. Do dziś z wielką przyjemnością przypominam sobie wyraz jej twarzy, gdy zorientowała się, że przyszli po nią policjanci. © justbecause999 / Reddit
  • Podłączyłem kocioł klientki do sieci. Kilka godzin później zadzwoniła i stwierdziła, że urządzenie nie grzeje wody. Pojechaliśmy to sprawdzić. Okazało się, że kocioł montował jej były szwagier, który nie zainstalował zaworów izolacyjnych, więc ciepła woda szła do sąsiadów. Ciekawe, czy zrobił to specjalnie?
  • Historia usłyszana od znajomego. Jego siostra pracowała jako kelnerka w kawiarni w wakacyjnym kurorcie. Przyszedł mężczyzna, złożył średniej wielkości zamówienie. Po zjedzeniu posiłku poprosił o rachunek i kalkulator. Kelnerka zdziwiła się, ale podała mu to, co chciał. Facet sprawdził cały rachunek na kalkulatorze. Wszystko się zgadzało. Był bardzo zaskoczony i zostawił ogromny napiwek. Tak duży, że kelnerka się zdziwiła. Mężczyzna wyjaśnił, że jest na wakacjach od prawie dwóch tygodni. Jada tylko w kawiarniach i restauracjach. Powiedział, że przez cały ten czas nigdy nie przynieśli mu uczciwego rachunku, cały czas zawyżali kwotę.

.

„Słoik na napiwki w lokalnym sklepie”

.

„Pieniądze są źródłem wszelkiego zła... Lepiej zostaw je tutaj”.

  • Pracuję w restauracji serwującej meksykańskie i amerykańskie potrawy. Pewnego dnia wszedł jakiś mężczyzna i chciał odebrać zamówienie, które podobno na niego czekało. Zapytałem go, na jakie nazwisko złożył zamówienie, ale nie znalazłem go na liście. Mężczyzna zaczął się oburzać, krzycząc: „Czy to było takie trudne zadanie? Jak mogłeś to zawalić?”. Poprosiłem go o wypisanie, co było w zamówieniu, żebym mógł szybko przekazać je obsłudze kuchni. Kiedy doszedł do sałatki z tuńczykiem, ja, starając się nie stracić poważnej miny, odpowiedziałem, że nie zamawiał u nas, tylko w pobliskiej kawiarni. © Jormungand1342 / Reddit
  • Pewien facet regularnie przychodził do naszej kawiarni z dwoma źle wychowanymi psami, które skakały na wszystko i szczekały na ludzi. Nawet jeśli była kolejka, on po prostu podnosił rękę i krzyczał: „Kawa!”, a potem po prostu płacił gotówką i brał swój napój. Kiedyś, gdy było szczególnie dużo ludzi, odmówiłem zrobienia mu kawy poza kolejnością. Na początku krzyczał i groził, że mnie zwolni, ale potem ustąpił i stanął na końcu kolejki. Tego dnia czułem, że dla każdej osoby w tej kolejce byłem bohaterem. © Pwncak3z / Reddit
  • Pracowałam w męskim salonie fryzjerskim. 30 grudnia, pod koniec zmiany, kiedy ręce i kolana trzęsły mi się już z wyczerpania, przyszedł facet, który chciał się ostrzyc. Wyjaśniłam, że jestem strasznie zmęczona i poprosiłam, żeby wrócił jutro, ale on błagał, żebym go obcięła, podobno to było bardzo ważne dla niego. No i stało się: skaleczyłam go w czubek ucha, a on siedział, nie okazując żadnych emocji. Co się ze mną działo, gdy zobaczyłam krew! Kompletnie załamana skończyłam wreszcie strzyżenie. Nie chciałam od niego żadnych pieniędzy, poprosiłam tylko, żeby jak najszybciej wyszedł, a facet zapłacił podwójnie i życzył mi wszystkiego dobrego w Nowym Roku. © Vera Koko

„Masowałam klientkę i nagle wyczułam na jej skórze pieprzyk, którego wcześniej nie było. Przyjrzałam się dokładnie — to była muszelka. Okazało się, że klientka właśnie wróciła z wakacji”.

.

  • Pamiętam pewną kobietę, która urządziła straszną awanturę w salonie kosmetycznym, że tatuaż permanentny jej brwi ma nieodpowiedni kształt. Pracownik tłumaczył, że przecież przed zabiegiem pokazywał jej, jak brwi będą wyglądać. A ona stwierdziła, że ten kształt jej się nie podobał, ale się zgodziła. Doszło do tego, że zadzwoniła na policję! Czekałam tylko, aż mi się oberwie. Nawet jej nie dotknęłam, ale też dostałam rykoszetem. © Maria Dauletova
  • Pewna klientka zostawiła fatalną recenzję mojej pracy w sklepie. Grzecznie odpowiadałam na wszystkie jej pytania dotyczące produktów, a ona napisała, że jestem niegrzeczna i bezczelna, bo pokazałam jej 2 kciuki, gdy tłumaczyłam, że mamy 2 rozmiary kubków. Na domiar złego dodała, że przez cały miesiąc byłam dla niej niemiła. Nie zdawała sobie sprawy, że to był dopiero mój drugi dzień pracy w tym sklepie. © bracake / Reddit
  • Pracowałam w dziale obsługi klienta w supermarkecie. Pewnego dnia przyszła do nas kobieta i zaczęła krzyczeć, że krewetki, które kupiła, były niedobre. Stwierdziła, że zepsuliśmy jej uroczysty obiad i że nawet jej pies nie chce zjeść takiego badziewia. Oddałem jej pieniądze i wysłałem ją do działu owoców morza, aby mogła osobiście poskarżyć się na jakość krewetek. Wróciła pięć minut później, wyraźnie zakłopotana. Okazało się, że myślała, że kupiła ugotowane krewetki, i po prostu podała je na surowo. © BlowhardFunke / Reddit

.

„Taką właśnie ostrygę mi dziś zaserwowano”.

.

  • Byłem świadkiem zabawnego zdarzenia jakieś 15 lat temu. Pewna pani poskarżyła się naszemu dyrektorowi, że mój szef ją obraża (nie była zadowolona z naszych stawek). Szef został wezwany na dywanik i zabrał mnie ze sobą jako świadka. Doszliśmy do gabinetu dyrektora. Gdy tylko pani zobaczyła mojego szefa, prawie udusiła się ze złości, krzycząc: „To on, on mnie obraził!”. Dyrektor spytał ją, jak konkretnie została obrażona. A ona odpowiedziała: „W tym rzecz, że ja go wyzywałam, a on w odpowiedzi tylko milczał i się uśmiechał”.
  • Zdarzają się takie głupie sytuacje, że drukarka w pracy nie chce drukować. Dzwonisz do informatyka i okazuje się, że wtyczka kabla była za słabo wciśnięta. Wstyd... Ale bywa jeszcze ciekawiej! Kiedyś słyszałem, jak informatyk rozmawia z kimś przez telefon: „Myszka w lewo. Myszka w prawo. Czy to działa? Świetnie, życzę miłego dnia!” Co się stało? Zadzwoniła jedna z pracownic działu sprzedaży. Poprzedniego dnia powiedziano im, żeby nie wyłączali komputera na noc. Przyszła do pracy, a komputer „nie świecił”. Zadzwoniła, żeby dowiedzieć się, jak go włączyć...
  • Kiedy byłam w salonie fryzjerskim, pracownica, która mnie strzygła, opowiadała drugiej fryzjerce, co jej się ostatnio przydarzyło: „Przyszedł do nas mężczyzna, na oko po sześćdziesiątce, z pięcioletnim chłopcem, którego chciał ostrzyc. Zapytałam go grzecznie: «Jaką dziadziuś chce fryzurę dla wnuczka?» Zrobił się cały czerwony na twarzy, powiedział, że to nie jest jego wnuk, tylko syn, wziął dziecko za rękę i wyszedł. Wiesz, Vera, obiecałam sobie wtedy, że już nigdy nie nazwę żadnego klienta dziadkiem”.

.

„Zobaczyłem to u fryzjera”.

.

„Teraz chcę wysłać to zdjęcie mojej pani psycholog, aby mogła pokazywać je swoim pacjentom z zadaniem: «Wskaż obrazek, który najlepiej opisuje twój stan psychiczny»”.

  • Kiedyś klientka chciała zwrócić bieliznę, bardzo drogą, która była wyraźnie używana i nawet nie wyprana. Włożyłam bieliznę z powrotem do torebki i oddałam jej. Obraziła się i nigdy do nas nie wróciła.
  • Zaczęłam kiedyś pracę w sklepie na stanowisku kasjerki. Nie wytrzymałam nawet dwóch dni. Zrezygnowałam, bo miałam dość dziwnych klientów i takich, którzy ciągle na mnie krzyczeli. Była taka kobieta, która przyszła z pełną torbą produktów spożywczych, które niedawno kupiła, i poprosiła o zwrot pieniędzy, a następnie... kupiła dokładnie te same rzeczy, dając mi swoją kartę rabatową, bo ostatnio o niej zapomniała i czuje się stratna.
  • Sprzedając klientowi używany samochód, ostrzegłem go o możliwych zagrożeniach. Doradziłem mu wykupienie przedłużonej gwarancji, ale on tylko się zaśmiał, mówiąc, że to strata pieniędzy. Dwa dni po sprzedaży zepsuła mu się skrzynia biegów i zadzwonił do mnie, bardzo wkurzony. Mnie też było głupio, więc zaproponowałem, że zapłacę za naprawę z własnej kieszeni (a dla mnie to było prawie 2 tygodnie pensji). Ale klient stracił panowanie nad sobą i zaczął mnie obrażać i nazywać kłamcą. Wtedy nie wytrzymałem i po prostu powiedziałem, że zaplanowałem awarię jego samochodu i tylko czekałem na okazję, żeby nacisnąć „magiczny przycisk” i zepsuć skrzynię biegów. To ostudziło kupującego i przyznał, że się mylił. Facet stał się jednym z moich najlepszych klientów. A koszty naprawy poniósł nasz kierownik, który był pod wrażeniem tego, jak załatwiłem sprawę. © b-west / Reddit

.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły