14 osób wyjawiło największe kłamstwa, na jakich przyłapali innych

Ludzie
rok temu

Od dziecka wiemy, że wszystkie sekrety prędzej czy później ujrzą światło dzienne. To jednak nie powstrzymuje ludzi przed ukrywaniem prawdy, a czasem wręcz przed okłamywaniem innych. Bywa, że takie kłamstwa, ujawnione w najmniej oczekiwanym momencie, tworzą komiczne sytuacje, ale niekiedy mogą znacząco skomplikować komuś życie.

  • Z pierwszym mężem staraliśmy się o dziecko, ale przez długi czas nie udawało się mi się zajść w ciążę. Lekarz zaproponował badania, żeby sprawdzić, czy te problemy nie mają podłoża medycznego. Powiedział, że zazwyczaj zaczyna się od mężczyzny, ponieważ testy są prostsze do przeprowadzenia. Wyniki badań męża były prawidłowe. Gdy tylko się o tym dowiedział, stwierdził: „Wiedziałem, że to nie ja mam problem. Moja dziewczyna w liceum zaszła ze mną w ciążę”. Byłam w szoku i złożyłam pozew o rozwód© Patti Hills / Quora
  • Gdy byłam nastolatką i jadłam obiad z rodziną, ktoś zadzwonił do mojego taty. To była babcia. Gdy tata skończył rozmawiać, spojrzał na mamę i powiedział: „Cóż, mama się rozwodzi... po raz kolejny”. Okazało się, że moja babcia siedem razy wychodziła za mąż. Gdy to usłyszałam, zaczęłam wypytywać o wszystkich moich kuzynów. Kilku z nich w ogóle nie poznałam. Dowiedziałam się, że tata miał tylko jednego biologicznego brata. Pozostała ósemka jego rodzeństwa ma innych ojców. © 8ernHer / Reddit
  • Gdy miałem 15 lat, dziewczyna, z którą wtedy się umawiałem, zaprosiła mnie do swojego domu. Na miejscu poprosiła mnie, żebym skoczył do piwnicy po coś do picia. Kiedy wybierałem napoje, zauważyłem małą szafkę w narożniku. Położyłem napoje na podłodze i podszedłem do niej. Po otwarciu drzwiczek zobaczyłem 20 moich zdjęć przyklejonych do ścianek szafki. Stwierdziłem, że po prostu ją zamknę i wrócę na górę. © iliasntallas / Reddit
  • Kiedyś poznałam przez internet gościa, którego nazwijmy „Tim”. Był może 11-12 lat ode mnie starszy i bardzo mną zainteresowany. Rozważałam możliwość wejścia z nim w związek, ale nie angażowałam się tak szybko jak on. Po pewnym czasie to mnie zaczęło przytłaczać. Powiedziałam mu (mam nadzieję, że uprzejmie), że potrzebuję trochę więcej przestrzeni. Zgodził się zwolnić. Niedługo potem, ni stąd ni z owąd, dziewczyna o imieniu Kara wysłała mi zaproszenie do znajomych na fejsie. „Kara” od razu zaczęła zachowywać się jak moja najlepsza psiapsióła i zadawać bardzo osobiste pytania. Po krótkiej wymianie zdań zauważyłam, że robiła te same literówki co Tim. Okazało się, że to jedna i ta sama osoba. Od razu powiedziałam mu, że przejrzałam jego kombinacje. © Krin Henry / Quora
  • Miałem kiedyś koleżankę w pracy, która lubiła opowiadać zabawne historie z różnych grup w mediach społecznościowych tak, jakby wydarzyły się w jej życiu. Z początku brzmiało to jak niewinne kłamstewka, ale później przypadkowo dowiedziałem się, że kłamała również na temat swojego stanu cywilnego. Mówiła niektórym współpracownikom, że od długiego czasu jest szczęśliwą mężatką i wręcz opowiadała szczegółowo o swojej sukni ślubnej i fotografiach. W tym samym czasie innym wmawiała, że jeden z kolegów z naszego działu się w niej podkochiwał i regularnie wysyłał jej kwiaty. To się jednak nigdy nie wydarzyło. © Alvis / AdMe
  • Wyjechałam na tydzień do innego miasta. Po powrocie zauważyłam w łazience różową szczoteczkę to zębów. Podziękowałam mężowi za prezent, ale wyglądał na zmieszanego. Gdy się jej uważniej przyjrzałam, zauważyłam pozostałości pasty do zębów. W pościeli na łóżku znalazłam kobiece ubrania. Mąż miał bardzo sprytną kochankę. Niech im się wiedzie! © Overheard / Ideer
  • Kilka miesięcy temu wybrałam się do przyjaciółki na imprezę z nocowaniem. O 3:00 w nocy zachciało mi się iść do łazienki. Usłyszałam, że ktoś kręci się w kuchni, i poszłam zobaczyć, co się dzieje. Zobaczyłam moja przyjaciółkę. Trzymała kostkę zimnego masła i odgryzała z niej ogromne kawałki. Jakby jadła czekoladę. Kiedy to zobaczyłam, od razu przeszła mi ochota na siku. Wróciłam po cichu do pokoju i zawinęłam się w śpiwór. Po chwili przyjaciółka wróciła. Zauważyła, że nie spałam. Spytała, czy coś widziałam, na co kiwnęłam twierdząco głową. Nigdy później nie poruszyłyśmy tego tematu. © Picklepop06 / Reddit
  • Któregoś dnia pomagałem mojej ówczesnej dziewczynie uprzątnąć piwnicę jej mamy. Znaleźliśmy tam zdjęcia, które bardzo chciała mi pokazać. Nic wielkiego, kilka starych rodzinnych fotografii, które uważała za urocze. Pokazała mi jedną z nich, na której była trzymana przez swoją starszą siostrę. Jakoś tak się stało, że przez przypadek zdjęcie wypadło jej z ręki i szkiełko w ramce pękło. Gdy je podniosła, zauważyła małą karteczkę z podpisem „ja i mamusia”, która była wetknięta za zdjęcie. Poszliśmy z tym do jej mamy. Okazało się, że starsza siostra, która trzymała ją na zdjęciu, tak naprawdę była jej mamą, a ją samą adoptowała jej babcia. Dziewczyna całe życie była przekonana, że babcia była jej mamą, podczas gdy tak naprawdę była nią jej siostra. © Eagleeye460 / Reddit
  • Mamy dwie dorosłe córki z różnicą wieku 2 lata. Gdy były młodsze, miały chyba 10 i 8 lat, żona z przerażeniem odkryła, że placek wiśniowy, który zrobiła na specjalną okazję, jest kompletnie zniszczony — ktoś wydłubał całe nadzienie wiśniowe i zostawił skorupkę z ciasta. Dziewczynki zarzekały się, że były niewinne. Jednak w pewnym momencie starsza córka wskazała na młodszą i powiedziała: „Patrzcie, znowu to robi... zawsze robi coś z podbródkiem, gdy kłamie!”. Że co? Jak to z podbródkiem? Potem starsza pokazała, jak jej młodsza siostrzyczka „zawsze pochyla podbródek”, gdy kłamie. Od tamtej pory, gdy pytaliśmy ją, czy kłamie, bacznie obserwowaliśmy jej podbródek. To było jak „sprawdzam” w pokerze. No i tak. Przewijamy jakieś 25 lat do przodu. Dziewczynki są dorosłe. Mama, tata, córki i zięciowie siedzą na spotkaniu rodzinnym i, popijając specjalne napoje dla dorosłych, opowiadają sobie różne historie. W pewnym momencie zaczynamy wspominać „incydent z plackiem wiśniowym”. Wszyscy śmieją się do rozpuku, gdy słyszą tekst o podbródku. I wtedy starsza zabiera głos: „To ja wyjadłam wtedy nadzienie! Zmyśliłam ten tekst z podbródkiem. Nie mogłam uwierzyć, że to kupiliście!” © Rich Sobocinski / Quora
  • Mój chłopak mieszkał 2,5 godziny jazdy samochodem ode mnie, ale weekendy zawsze spędzaliśmy razem. Rozpaliliśmy świece, a ja postanowiłam przygotować jakiś domowy posiłek. Uwielbiałam dyniowe fettuccine. Wszystko szło świetnie, ale w pewnym momencie on kiepsko się poczuł i musiał pojechać na najbliższą stację benzynową po krople żołądkowe. Po powrocie zauważyłam na jego koszulce okruszki. Nieco później tego samego wieczoru znalazłam w jego samochodzie opakowania z McDonald’s. W każdym razie, po roku wspólnego mieszkania przyznał się, że nie znosi makaronu i dyni. © courts1888 / Reddit
  • Koleżanka z pracy wysłała na czat grupowy zdjęcie omleta, który zrobiła swojej rodzince na śniadanie. Wyglądał tak apetycznie, że aż miało się ochotę polizać ekran. Był wręcz zbyt piękny. Zadaliśmy jej kilka pytań i poprosiliśmy, żeby wysłała nam zdjęcie tego, który sama przyrządziła. Utrzymywała, że zrobiła ten, którego zdjęcie wcześniej zamieściła, a ściereczka pod talerzem należała do jej babci. Po pięciu minutach ktoś powiększył zdjęcie i w rogu znalazł adres internetowy serwisu kulinarnego. Okazało się, że koleżanka ściągnęła zdjęcie z Google. Co za porażka. © hangustaf / Reddit
  • Przyłapałam byłego na zdradzie. Leżałam na kanapie z twarzą zwróconą do ściany, gdy przypadkowo dostrzegłam mały otwór w tapecie. Powiększyłam go paznokciem i znalazłam kartę SIM. Używał jej do pisania z inną dziewczyną. Rzuciłam go. © Overheard / VK
  • Gdy miałam 5 lat, przeraziłam babcię opowieścią o tym, jak ratowałam małe kotki, które w trakcie śnieżycy utknęły na dachu. Babcia była wstrząśnięta i nawet uroniła kilka łez. Prawda wyszła na jaw, jak tylko postanowiła to wyjaśnić z moimi „wyrodnymi” rodzicami. Mama i tata musieli być w niezłym szoku i do dziś dopytują o kotki, które tak naprawdę nie istniały. © Elena Chernova Fenenko / AdMe
  • Mój starszy brat zawsze migał się od sprzątania. Kiedyś, gdy wróciłyśmy z mamą z zakupów, ku naszemu zdziwieniu zobaczyłyśmy go myjącego podłogę. Był cały spocony i machał mopem tak mocno, jakby za chwilę miał zedrzeć płytki. Mama była zachwycona. Ale gdy weszłyśmy do kuchni, przeżyłyśmy niezłe zaskoczenie — na stoliku leżała ogromna gruszka do lewatywy. Mama przerażona zaczęła dopytywać: Czy jej syn jest chory? Zatruł się czymś? A może to coś gorszego? Musimy jechać do szpitala! W końcu mój brat się przyznał, że był u niego kolega i wymyślili sobie zabawę. Brat polewał kolegę wodą z lewatywy, a ten robił to samo z pomocą butelki. Dlatego tak intensywnie wycierał teraz podłogę.
Zobacz, kto jest autorem zdjęcia Overheard / VK

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły