15 historii, które pokazują, jak trudno jest wypuścić dzieci z rodzinnego gniazda w szeroki świat

Rodzina i dzieci
8 miesiące temu

Wielu nastolatków marzy o tym, by jak najszybciej wyprowadzić się od rodziców i zamieszkać na swoim. W ich głowach pojawia się tysiąc pomysłów na przyszłe życie. Jednak nie każdy jest na to gotowy: oprócz obowiązków związanych z byciem dorosłym trzeba poradzić sobie z przywiązaniem do domu i rodziców.

  • Moi rodzice od zawsze wywierali na mnie silną presję związaną z ocenami: jeśli nie dostałam szóstki, było to równoznaczne z jedynką. Po studiach znalazłam dobrą w ich ocenie pracę za grosze. Dla nich to było w porządku, bo też dostawali grosze przez całe życie, nadymając się tym, jakimi to są intelektualistami. Po trzech latach zdałam sobie sprawę, że czas poszukać innej pracy i wyprowadzić się od rodziców. Znalazłam zajęcie przy sprzątaniu: robiłam generalne lub cotygodniowe porządki w domach. Przez kilka miesięcy nie przyznawałam się rodzicom, ale kiedy zaoszczędziłam trochę pieniędzy, powiedziałam im o tym. Natychmiast spakowałam walizki i przeprowadziłam się do wynajętego mieszkania. Było mi ciężko, ale potem zdecydowałam, że pora zacząć pracować na swój własny rachunek, i założyłam małą firmę, w której na początku byłam sprzątaczką, menadżerem i księgową. Teraz już nie sprzątam, mam samochód, mieszkanie, dobre dochody, rodzinę. Ale moi rodzice nadal ze mną nie rozmawiają, bo wychowywali mnie na „mądrą dziewczynę”, a ja wyrosłam na „sprzątaczkę”.
  • Byłem drugim dzieckiem, ale na pewno nie ulubionym. Kiedy powiedziałem ojcu, że chcę iść na studia, był wściekły. Rzecz w tym, że mój starszy brat już poszedł na studia, ale potem po prostu je rzucił. Tata uważał, że jestem głupszy od brata, więc po prostu nie będę w stanie się uczyć. W końcu powiedział: „Jeśli to jest to, co chcesz robić, nie dostaniesz ode mnie ani grosza!”. Zgodziłem się. Ostatecznie skończyłem studia i udało mi się znaleźć dobrą pracę. Mój brat kompletnie się stoczył, a ojciec po prostu się na mnie wściekł: „To wszystko twoja wina! Przez ciebie twój starszy brat się pogrążył. Był o ciebie zazdrosny”. © Paul Leckner / Quora
  • W wieku 18 lat ukończyłam szkołę średnią i zaczęłam studia, które rozczarowały mnie po półtora roku. Matka zabroniła mi mieszkać w akademiku, więc zamieszkałam z krewnymi. W każdy weekend wracałam do domu, by pomóc mamie, co sprawiło, że moje życie studenckie prawie nie istniało. W końcu rzuciłam szkołę i wróciłam do rodziców. Udało mi się dostać na inne studia, ale kierunek, który wybrałam, był płatny. Pracowałam wtedy na pół etatu, ale mama pomagała mi w opłacaniu studiów. Skończyłam naukę. Wróciłam do matki. Przez około dziewięć miesięcy szukałam pracy. Oprócz zwykłych prac domowych musiałam opiekować się moimi młodszymi braćmi: zabierać ich do przedszkola i odbierać z niego, wozić na różne zajęcia. Chcę się wyrwać, ale moja matka najwyraźniej ma zbyt wiele planów na moje życie i nie pozwoli mi tak po prostu odejść.
  • Nie przyjaźniłam się z nikim w szkole, co bardzo martwiło moją mamę: zamiast wychodzić z przyjaciółmi, siedziałam przy komputerze! Przez całe moje dzieciństwo wyganiała mnie na podwórko pod pretekstem, że nie powinnam tkwić w domu. W końcu zabrała mi komputer, telefon i gry. Skończyłam szkołę, poszłam na studia, potem znalazłam dobrą pracę i faceta, który podziela moje hobby, i gramy razem. Ale teraz moja mama prześladuje nas oboje za granie na komputerze.
  • Od czasów nastoletnich bardzo chciałam być niezależna. Tak się jednak złożyło, że mieszkałam z rodzicami aż do ostatniego roku studiów, ponieważ nie miałam własnych regularnych dochodów. Pod koniec studiów znalazłam świetne mieszkanie dzięki przyjaciołom i pospiesznie spakowałam swoje rzeczy. Wyprowadziłam się od rodziców. Pewnego dnia moja mama zadzwoniła i powiedziała, że wpadnie w odwiedziny, żeby zobaczyć, jak mi się mieszka samej. Zrobiłam jej herbatę i powiedziałam, że wezmę szybki prysznic. Gdy tylko spłukałam szampon, mama weszła do łazienki, odsunęła zasłonę prysznicową i powiedziała: „Córeczko, umyję ci plecy”. Aż krzyknęłam z przerażenia. Potem wyjaśniła, że bardzo za mną tęskniła. Wciąż nie daje mi to spokoju.
  • Moja mama ciągle próbuje wyłudzić ode mnie pieniądze. Kiedy miałam 16 lat, dostałam pierwszą pracę. Pensja była skromna, wystarczała tylko na jedzenie i kosmetyki, ale moja matka żądała: „Powinnaś oddawać jedną trzecią zarobków do rodzinnego budżetu. I sama kupuj sobie ubrania i buty”. Dorosłam i wyprowadziłam się. Postanowiłam ją odwiedzić. Zadzwoniłam, żeby spytać, czy kupić coś do herbaty. A ona powiedziała: „Córeczko, kup kilka rogalików. A jak już będziesz w sklepie, weź jeszcze kilka kilogramów wołowiny, rybę na kanapki, mozzarellę i 5 mango”. Wkrótce potem wyszłam za mąż. Mama poprosiła mnie o pomoc w remoncie domku na działce. Zaczęliśmy z mężem im pomagać. I wtedy naprawdę się wystraszyłam, bo mama powiedziała: „Skoro korzystasz z naszego domku, to kupmy razem materiały budowlane”. Moi rodzice nie są biedni, dostają dobrą emeryturę, plus tata nadal ma pracę. Całe życie mają duże ładne mieszkanie, pełną lodówkę i szafę.
  • Sprzedałem swój dom. Podczas budowy nowego postanowiłem wynająć mieszkanie. Rodzice zaproponowali, żebym u nich zamieszkał, mówiąc, że mają wolny pokój. Mieszkałem z nimi przez miesiąc. Ostatnio musiałem zostać w pracy do wieczora. I wtedy zadzwoniła moja mama. Spytała, gdzie się włóczę tak późno w nocy. Po prostu mnie to wkurzyło. Mam prawie 33 lata.
  • Kiedy mój syn był nastolatkiem, powtarzał: „Nie mogę się doczekać pełnoletności, nareszcie będę wolny”. Powiedziałam mu wtedy: „Dobrze, kiedy skończysz 17 lat, dam ci walizkę na twoje rzeczy i będziesz miał dokładnie rok na wyprowadzkę”. Na 17 . urodziny przyniosłam mu walizkę, a on wyszeptał: „Mamo, ty tak na serio?”. Nie miał pojęcia, że w środku znajduje się jego prezent. © Katrina Makuch Krzemien / Quora
  • Szybko stałam się niezależna i wyniosłam się z domu rodziców. Mój ojciec opuścił moją matkę niemal natychmiast po mojej wyprowadzce. Według niego kontrolowała go przez całe życie, nawet w najmniejszych drobiazgach. Prawie 10 lat temu przeprowadziłam się do innego miasta i odsunęłam matkę od moich spraw tak bardzo, jak to możliwe. Dzwoni do mnie jednak 10 razy dziennie z głupimi pytaniami. Wczoraj zadzwoniła w środku ważnego spotkania, nie odebrałam. Oddzwoniłam półtorej godziny później, ale zaczęła krzyczeć, że już musiała wziąć leki uspokajające. Zapytałam, czego chce. Powiedziała: „Chciałam zapytać, ile razy dziennie chodzisz do toalety? Ja 3-4 razy, to dobrze, prawda?”. Może ktoś uzna to za matczyną troskę, ale ja jestem gotowa zapaść się pod ziemię.
  • Mój syn przeprowadził się na studia do innego miasta, znalazł tam pracę i został. Zwykle to on nas odwiedzał, ale gdy wziął kredyt hipoteczny i kupił mieszkanie, zaprosił nas na parapetówkę. Przyjechaliśmy. Spojrzałam na kuchenną półkę, na której stał jego dziecięcy talerz z lwiątkami. Z pewnym zażenowaniem wyznał, że zabrał talerz, kiedy przyjechał do nas w odwiedziny. Na początku było mu ciężko. Kiedy czuł się szczególnie smutny, jadł z tego talerza, żeby poczuć się jak w domu. Rozpłakałam się. Myślałam, że matce niełatwo jest pozwolić odejść synowi, ale nie sądziłam, że dziecku jest trudno rozstać się z domem rodzinnym.
  • Skończyłam studia i wyprowadziłam się od mamy. Dostałam pracę. Mieszkanie było drogie, więc razem z koleżanką wynajęłyśmy pokój u starszej pani. I wtedy zaczął się koszmar: „Żadnego hałasu w moim domu, żadnego korzystania z prądu, żadnych rozmów, żadnego jedzenia na wynos”. Kiedyś przyszłyśmy z pracy, a ta babcia przymierzała nasze rzeczy przed lustrem. Wyprowadziłyśmy się po niecałym miesiącu, mimo że zapłaciłyśmy za trzy miesiące z góry. To było nie do wytrzymania.
  • Rodzice wychowali mnie tak, żebym była niezależna i potrafiła sama o siebie zadbać. Wyprowadziłam się wcześnie i stałam się samowystarczalna. Ciężko pracowałam i w końcu zdobyłam dobrze płatną pracę. W wieku 25 lat wyszłam za mąż. Wtedy mój tata zaproponował, że zapłaci za ślub. Grzecznie odmówiłam, mówiąc, że wychował niezależną kobietę. Obraził się i nawet nie pojawił się na ceremonii.
  • Moja mama i ojczym postanowili przeprowadzić się na drugą stronę miasta. Stwierdziłem, że nie chcę z nimi mieszkać, więc pora się wyprowadzić. Miałem 19 lat. Znalazłem tanie mieszkanie, skompletowałem minimalny zestaw mebli i jakieś łóżko, ale wszystko kupowałem sam. © Mangodras / Reddit
  • Kiedy moja przyjaciółka wyprowadziła się od rodziców, pierwszą rzeczą, jaką powiedziała, było: „Teraz nie mam z kim dzielić się moimi osiągnięciami i doświadczeniami! Wracam do domu po ciężkim dniu pracy, a mama nie wita mnie w progu z uśmiechem na twarzy i nie pyta, jak mi minął dzień”. © Vishakha I K / Quora
  • Znalazłem pracę na uniwersytecie i od razu pomyślałem o zamieszkaniu na swoim. Podczas kolacji mama powiedziała, że jej przyjaciółka ma wolne mieszkanie. Poszedłem, obejrzałem je i wprowadziłem się. Pewnego dnia wróciłem z pracy, wszedłem do pokoju, a tam moja mama sprzątała półki. Zobaczyła mnie i powiedziała: „Synu, wytrę kurze i i zrobię ci herbatę”. Okazało się, że poprosiła koleżankę o zapasowe klucze do mojego mieszkania, mówiąc, że na pewno mieszkam w chlewie. Powiedziałem jej, co o tym myślę.

Mieszkanie z dala od rodziców i podejmowanie własnych decyzji to marzenie wielu nastolatków. Ale czasami życie może nas zaskoczyć, a długo oczekiwana przeprowadzka nie jest tak łatwa, jak się wydawało.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły