16 historii o remoncie, które budzą zarazem śmiech i grozę

Ludzie
2 godziny temu
16 historii o remoncie, które budzą zarazem śmiech i grozę

Remont pochłania wiele wysiłku, czasu i nerwów. Ale nawet najbardziej doświadczone osoby nie zawsze są w stanie przewidzieć, jakie niespodzianki przyniesie to przedsięwzięcie. Oprócz świeżego i pięknego wnętrza zazwyczaj po remoncie pozostają ciekawe historie i zabawne wspomnienia.

  • Kiedy byłam w ciąży, robiliśmy remont. W jednej z grup ktoś wrzucił zdjęcie, że kupił farbę o zapachu jabłka, no i dzięki temu nie ma od niej smrodu. Zbieramy się, jedziemy do sklepu. A teraz wyobraź sobie siebie na miejscu konsultanta. Podchodzi do ciebie pani w ciąży i żąda farby o zapachu jabłka. No choćby co, musi być o zapachu jabłka! Biedny konsultant! Dopóki nie pokazałam mu zdjęcia tej farby, nawet nie wiedział, że taka istnieje, pewnie myślał, że mam jakieś fanaberie. © / VK
  • Wyszłam za mąż. Mąż ma 31 lat, ja 33. Kupiliśmy duży telewizor i uchwyt, żeby go powiesić. Mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. Nie mamy wiertarki. Mówię mu: „Idź do sąsiada albo postój przy wejściu: wieczorem sąsiedzi wracają z pracy, poproś kogoś o wiertarkę”. Ale mój mąż nie chciał iść, musiałam ja. Dali. Przynoszę mężowi narzędzie, zabrał się do pracy. Wiercił tak, że spocił się dziesięć razy, ale nie zrobił ani jednej dziury, tylko wgłębienia. Mówię mu: „Może pomogę?”. Zaczął wrzeszczeć, że przyniosłam mu jakieś kiepskie narzędzie i jeszcze czegoś od niego chcę. W tym momencie dzwonek do drzwi: przyszedł właściciel wiertarki: „Potrzebna pomoc?”. Wchodzi, bierze wiertarkę, przełącza tryb i robi 4 otwory pod kołki momentalnie. Mąż stoi zdumiony. Pyta: „Jak?!”. Więc mu pokazał. W sumie, mój mąż wtedy był kompletną niezdarą. Ale teraz, po 5 latach małżeństwa, robi w domu wszystko, co można robić: sanitariaty, elektrykę, każdy remont w mieszkaniu. © / Pikabu
  • Wujek, który robił mi remont w łazience po znajomości, ale nie za darmo, chciał zainstalować toaletę na środku pomieszczenia (dosłownie), twierdząc, że niby nie mieści się w rogu. To nie była prawda: wszystko było przeze mnie dokładnie przeliczone do milimetra jeszcze przed zakupem mebli do łazienki. Jednak jego wewnętrzny projektant bardzo się obraził, gdy sama przestawiłam tron do kąta i zmusiłam fachowca, by tam go zamocował. W odwecie za tak głupią decyzję porzucił pracę w połowie i poszedł w siną dal, nie układając płytek między wanną a jedną ze ścian i nie uszczelniając wszystkiego dookoła silikonem. Poprawki wykonał już jego siostrzeniec, który robił remont w pozostałej części mieszkania. © / ADME
  • Pojechaliśmy z mężem nad morze, zostawiliśmy klucze teściowej. Wracamy, a ona rozpromieniona: „Mam dla was niespodziankę!”. Okazało się, że teściowa zrobiła nam remont w salonie! Nakleiła dmuchane tapety w stylu luksusowym, a potem poszła na całość i nakleiła na sufit jakieś styropianowe sztukaterie, „żeby było jak w pałacu”, a na laminat położyła dywan z monogramami. Pokój, wyremontowany zaledwie parę lat temu w stylu minimalistycznym, zmienił się w coś absolutnie fantastycznego z aspiracjami do miana „nie gorsze niż u ludzi”. Nie wiedziałam, czy płakać, czy się śmiać. Mąż ściskał moją rękę, dając mi do zrozumienia, że sam wszystko załatwi. W sumie, ten majstersztyk poprawił sam. Kluczy teściowej już nie zostawiamy.
  • Pewnego razu zdecydowaliśmy się z mężem zrobić remont. Wyjechałam na działkę, a on został w mieszkaniu z fachowcami, aby wyrównać ściany i położyć gips. Mój mąż to człowiek pedantyczny — zawsze starannie ogolony, ubranie wyprasowane, sam pachnie przyjemnie. Ale teraz się zaniedbał, zapuścił brodę, chodził w brudnej, remontowej odzieży. Fachowcy pracowali w dzień, a w nocy wracali do domów.
    Po kilku tygodniach stęskniwszy się za ukochanym, postanowiłam wrócić do domu choćby na jedną noc. Przyszłam wieczorem, nikogo nie było, położyłam się spać. Budzę się w nocy, rozglądam się: białe puste ściany, mój mózg nie rozpoznał na wpół przytomnie. Wystraszyłam się, że jestem w jakimś magazynie, jak to się stało?! I wtedy odwracam się, a obok mnie leży zarośnięty facet! Zaczęłam uciekać... Mąż do tej pory śmieje się, wspominając, jak, strącając wszystko na swojej drodze, prawie nosem uderzyłam o zdjęte podłogi, uciekając od niego. © UFD245 / Pikabu
  • Wyprowadzałam się z wynajmowanego mieszkania. Właściciel odmówił zwrotu depozytu, twierdząc, że wszystko pójdzie na malowanie ścian i sufitu. Stwierdziła, że pomaluję sama. I oto stoję na drabinie, wsuwam rękę do wnęki pod sufitem w kuchni i jestem w szoku. Leżą tam pieniądze, z którymi dawno się pożegnałam. Schowałam je na wszelki wypadek, kiedy wyjeżdżałam w podróż, i całkowicie zapomniałam, gdzie.
  • Tydzień czy dwa temu moją świeżo wyremontowaną kuchnię zalali sąsiedzi. Przyprowadziłem ich, pokazałem skalę zniszczeń. Zamiast po prostu przeprosić i zapłacić za szkody, zaczęli krzyczeć, że nie będę sobie robić remontu na ich koszt. Cóż, zasięgnąłem informacji, dowiedziałem się, że są najemcami. Próbowałem skontaktować się z właścicielami, ale zostałem odesłany z kwitkiem. W końcu zdecydowałem się nie iść do sądu, ale po prostu napisałem na nich skargę. Wskazałem tam, że wynajmują mieszkanie bez umowy, a właściciele prowadzą nielegalną działalność. Teraz oglądam spektakl, jak są nachodzeni przez dzielnicowego. Sąsiedzi próbują się ze mną pogodzić i przekonać mnie do wycofania skargi. Konkluzja: taniej byłoby przeprosić i zapłacić kilkaset złotych, ale nie. Najemcy dostali podwyżkę czynszu, a właściciele pismo z urzędu skarbowego z żądaniem zapłaty zaległego podatku. Niech to będzie lekcja dla nich. © / Pikabu
  • Robiliśmy remont w pokoju. Rolka tapety leżała przy oknie. Poszliśmy z mężem do kuchni coś przekąsić, wróciliśmy, a tapety nie było. Szukaliśmy wszędzie, bez skutku. Weszliśmy znowu
    do pokoju, a tam nasza rolka leżała w tym samym miejscu przy oknie, gdzie powinna być. Magia. © / Dzen
  • Mój mąż i ja mieszkamy w pustym mieszkaniu moich rodziców, podczas gdy nasze jest remontowane. Remont jest gorszy niż pożar, ciągle się kłócimy. Namawiałam męża, żeby w nowym mieszkaniu zrobił półkę nad łóżkiem, taką jak u rodziców. Odmawiał, mówiąc, że to niebezpieczne. W ferworze kłótni pociągnęłam ją, krzycząc, że trzeba po prostu dobrze przymocować. Wtedy półka spadła razem z 10-centymetrowymi kołkami i wazonem z kwiatami, który na niej stał. Zaprawdę praktyka jest lepsza od teorii. Poszłam zebrać szkło i podziękowałam mężowi, ciesząc się, że wtedy nie leżałam na łóżku. © / Ideer
  • Sąsiedzi kupili od mojego wujka chatę z bali. Zaczęli ją remontować i znaleźli złote i srebrne monety. W sumie wyciągnęli skarb o wartości około 4 milionów dolarów. Mój pradziadek był rolnikiem i nie ufał bankom, więc wolał trzymać pieniądze u siebie. © Pete Hart / Quora
  • Swoje pierwsze mieszkanie kupiłem jeszcze w ubiegłym wieku. Miałem bardzo mało pieniędzy, więc prawie wszystkie naprawy robiłem sam. Pamiętam, że dokonywałem trudnego wyboru, jak udekorować łazienkę, ponieważ układanie płytek wciąż wykraczało poza moje umiejętności, ale co zrobić? Ostatecznie wybraliśmy specjalną zmywalną tapetę, która została bardzo starannie przyklejona na wszystkich ścianach, a podłogę po prostu dokładnie wyczyściliśmy i odnowiliśmy w niektórych miejscach. Znajomy powiedział, że tapeta odpadnie w ciągu miesiąca i będziemy musieli przerabiać. Niedawno zobaczyłem ogłoszenie o sprzedaży tego starego mieszkania ze zdjęciem łazienki. Z tą samą tapetą, która wyglądała na absolutnie niezmienioną. © / Pikabu
  • Kiedy mój tata postanowił wyremontować łazienkę, długo szukał dobrego, niedrogiego pracownika. Ale gdy już udało mu się znaleźć odpowiedniego człowieka, często się z nim kłócił z powodu słabej jakości wykonanego zadania. Cały problem tkwił w ścianie, do której trzeba było przykleić płytki. Po kilku godzinach od ich przyklejenia robotnik i tata stanęli przed tą ścianą. Tata powiedział: „Tak, dobra robota!” i w tej samej sekundzie wszystkie płytki spadły z łoskotem prosto do wanny. © / Ideer
  • Na remont łazienki przeznaczyliśmy jedną trzecią budżetu, bo już raz sami kładliśmy płytki i nie zniosłabym tego drugi raz. Za pierwszym razem wydaliśmy mnóstwo na płytki i klej, wszystko było krzywo, prawie się rozwiedliśmy, 6 razy fachowiec poprawiał rury gazowe, które następnie pękły, potem fachowiec przypomniał sobie, że robił według starego projektu i trzeba zwiększyć i przesunąć otwór wentylacyjny. Potem wylewka się zapadła i wszystkie płytki na podłodze popękały. A wszystko to dopiero początek. Lepiej było wtedy wytapetować. © / Pikabu
  • To było kilka lat temu, zanim przeszedłem na emeryturę. Robiłem zamknięte patio. Pewnego ranka usłyszałem głośne skrzypienie, które dobrze znałem. Stałem i patrzyłem, jak całe patio przechyla się i zaczyna spadać jak talia kart, ale potem zatrzymało się tuż przed całkowitym zawaleniem. Upuściłem pistolet do gwoździ i wybiegłem na zewnątrz. Wtedy zauważyłem, że wszystkie elementy dystansowe zniknęły. Szybko chwyciłem hak wyciągarki i zabezpieczyłem konstrukcję, ciągnąc ją z powrotem do pozycji pionowej. Okazało się, że mój klient usunął wszystkie dziesięć rozpórek poprzedniej nocy, ponieważ potrzebował do czegoś drewna. Pomyślał, że już ich nie potrzebuję, ponieważ cały projekt „wyglądał całkiem solidnie”. Tego dnia czułem się bardzo szczęśliwy. © David Powell / Quora
  • Zaczęliśmy remont. Zwiedziliśmy dziesiątki sklepów, przejrzeliśmy setki tapet, płytek i laminatów, nie mogąc zdecydować się na kolor. Pewnego wieczoru siedzieliśmy z mamą i oglądaliśmy film. W pewnym momencie na ekranie jakiś potwór ciągnął gdzieś bohaterkę, a wtedy moja mama w zamyśleniu stwierdziła: „Zobacz, jednak ciemne laminowane sufity wizualnie obniżają wnętrze”.

„Kiedy byłam dzieckiem, moi rodzice postanowili wytapetować łazienkę. Ale położyli tapetę do góry nogami. Dopóki nie skończyłam 10 lat, nie mogłam zrozumieć, dlaczego na tapecie w łazience były świnie”.

  • Po przeprowadzce robiliśmy mały remont łazienki i toalety. Moja mama i babcia poszły na targ, robotnicy pracowali, a ja spałam. Obudził mnie dramatyczny wrzask. Wybiegłam na korytarz i zobaczyłam, jak sąsiadka krzyczy na robotników. Drzwi wejściowe były otwarte. Ja, jako dobrze wychowana i trochę nieśmiała dziewczyna, próbowałam delikatnie wybadać powód jej oburzenia. Za co cała jej złość spadła na mnie:
    — Co tu robicie? Dlaczego jest tak głośno?
    — Przepraszam, to nie potrwa długo. Robimy drobny remont.
    Nie dając mi skończyć, zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej:
    — O czym ty mówisz! Kto was upoważnił do wymiany rur?
    — Ale my nie zmieniamy rur, tylko płytki.
    Jej oczy rozszerzyły się i powiedziała coś, co po prostu zawróciło mi w głowie.
    — Niby po co? Płytki były w porządku!
    Zamarłam na kilka sekund, a potem zdenerwowałam się i, zbierając się na odwagę, nagle postanowiłam też na nią nakrzyczeć.
    — Co panią obchodzi, co robimy w naszym mieszkaniu? A poza tym, kto pozwolił tu pani wejść?
    Ona, zdumiona taką bezczelnością, zarumieniła się i zaczęła krzyczeć, że jestem źle wychowana i tak dalej. W samym środku tej tyrady drzwi windy otworzyły się i wyszły z niej moja mama i babcia. Kiedy zobaczyły, że moja sąsiadka krzyczy, a ja jestem na skraju histerii, szybko wszystko zrozumiały i nie pozwalając jej nawet otworzyć ust, zaczęły ją strofować. Próbowała się usprawiedliwiać, mówiąc, że nie krzyczy, tylko jest byłą nauczycielką i ma taki głos. Tyle tylko, że moja babcia też była nauczycielką, a na dodatek kierowniczką pracy wychowawczej. Więc dała jej taką reprymendę, że potem sąsiadka przez miesiąc biegała za mną i przepraszała, a w końcu zaczęła mnie w ogóle unikać. © / Pikabu

Niektórzy nieustannie zmieniają tapety, inni domagają się zamontowania kabiny prysznicowej zamiast wanny, a jeszcze inni muszą naprawiać wcześniejsze błędy w wykończeniu wnętrz... Oto historie 16 osób, które doświadczyły na własnej skórze, z czym wiąże się remont mieszkania.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły