20+ barwnych współpasażerów, którzy potrafią ożywić nawet najnudniejszą podróż

Ludzie
2 godziny temu
20+ barwnych współpasażerów, którzy potrafią ożywić nawet najnudniejszą podróż

Każdy, kto choć raz korzystał z komunikacji miejskiej, wie, że nie można przewidzieć, na jakich współpasażerów się trafi. Potrafią się tam rozgrywać historie zupełnie nie z tej ziemi — od przygód godnych samego Indiany Jonesa po dramaty rodem z telenoweli, o których potem można tylko opowiadać, dodając: „Przysięgam, dokładnie tak było”. Wszystko zależy od tego, jak się komu poszczęści!

  • Jechałem tramwajem. Na przystanku wpada dwóch chłopaków. Rżą jak konie, zaczynają zaczepiać dziewczynę. Obok siedzi mężczyzna z dzieckiem na kolanach i zwraca im uwagę. Nic sobie z tego nie robią. I wtedy ten facet zdejmuje dziecko z kolan, wstaje i... matko jedyna! Coś takiego widziałem tylko w filmach. Gość był po prostu gigantem. Mówi do nich: „Natychmiast przeprosicie i wynocha stąd!”. Dobrze, że akurat był przystanek i drzwi były otwarte. Bo inaczej chyba wyskoczyliby przez okno. © Dzen
  • Jechałam autobusem, siedziałam na siedzeniach za kierowcą. Puścił jakąś muzykę ludową. Wszyscy ludzie wysiedli z autobusu, zostałam tylko ja, ale kierowca najwyraźniej pomyślał, że już nikogo nie ma, podkręcił głośność i zaczął śpiewać na całe gardło. Wstałam, żeby mnie zauważył, a potem zaczęłam śpiewać razem z nim — to były dwa najweselsze przystanki w moim życiu. © Reddit
  • Dziś jechałem tramwajem z synem, ma dopiero 6 lat. Z racji wieku ciągle się wygłupia, pasażerowie zaczęli już zwracać mu uwagę. Nie wytrzymałem i powiedziałem głośno: „Michał, jeśli natychmiast nie usiądziesz na miejscu, zostaniesz ukarany!”. Syn usiadł, jakiś facet usiadł i młody chłopak też usiadł — wszyscy się obejrzeli, a po uśmiechach zrozumiałem, że to chyba imiennicy mojego syna, bo powiedziałem to bardzo głośno. Jeszcze jeden inny Michał podszedł do mnie i powiedział, że on też się przestraszył, tylko nie wiedział, gdzie ma usiąść. Pośmialiśmy się wszyscy razem. © VK
  • Jechaliśmy z dziewczyną autobusem i nagle przyczepił się do nas jakiś facet. Strasznie chciało mu się ponarzekać na wszystko na świecie. Stał i marudził, że wszyscy dookoła są źli. Wymieniał imiona jakichś znajomych i wysyłał ich do diabła. W pewnym momencie musieliśmy z dziewczyną wysiąść. Kiedy już szliśmy w stronę drzwi, facet sięgnął do skarpety, wyciągnął stamtąd złożoną kartkę i wcisnął mi ją do ręki. Rozwinąłem, a tam były imiona i nazwiska, tym razem aktorów i sportowców. Facet dorzucił: „Oni też mogą iść do diabła!”. © Reddit
  • Jakiś rok temu jechałam autobusem z pewnym typem, który najpierw nadepnął mi na nogę, a potem się przepychaliśmy i kłóciliśmy o otwarte okno (jemu było gorąco, mnie wiało). Jestem dobrze wychowana, ale czasem nerwy mi puszczają. Wysiadając, powiedziałam mu wszystko, co o nim myślę. Zgadnijcie, kto okazał się moim wykładowcą z analizy matematycznej? On niestety też mnie zapamiętał... Aż odechciewa się chodzić na zajęcia. © Ideer
  • Dziś jechałam z koleżanką po zajęciach tramwajem. Na jednym przystanku tramwaj zawsze długo stoi. Wsiadł chłopiec, jakieś 8 lub 9 lat, z plecakiem — widać, że wracał ze szkoły do domu. Usiadł naprzeciwko nas z wyraźnie niezadowoloną miną. Spojrzał na moją koleżankę, potem na mnie. A ja po prostu się do niego uśmiechnęłam. Wtedy on się najwyraźniej przestraszył, gwałtownie odwrócił głowę do okna, uderzył czołem w szybę i natychmiast wybiegł z tramwaju! Swoim uśmiechem zmusiłam dzieciaka, żeby wyskoczył z tramwaju na mróz... © VK
  • Każdego dnia tym samym pociągiem jeździ facet, którego już zapamiętałem. Ma intensywnie rude włosy, jest przy kości, dość wysoki. I cały czas mruczy coś pod nosem. O tym, jak jego praca go wykańcza, jak denerwuje go ten durny wiecznie spóźniony pociąg, jak irytują go ludzie dookoła. Marudzi nieustannie! Po prostu ani na chwilę się nie zamyka. © Reddit
  • Jechałam autobusem obok mężczyzny, który z niewiarygodną przyjemnością zajadał się słodkimi rurkami. Podchodzi do niego konduktor, a on — cały w okruszkach i cukrze — mówi: „Przepraszam bardzo, już wyciągam bilet, po prostu te rurki są takie pyszne!”. Miałam wielką ochotę dołączyć do tej radosnej uczty, ale jakoś głupio mi było prosić. A on, jakby czytał mi w myślach, odwrócił się cały szczęśliwy i powiedział: „Proszę, częstuj się!”. Zjedliśmy całą paczkę, a na koniec podziękował mi za to, że razem z nim wróciłam do dziecięcych chwil. © Ideer
  • W zeszłym roku jechałam wcześnie rano metrem. Usiadłam z tyłu wagonu. Jechałam aż do końca, więc wyciągnęłam skarpetki i zaczęłam je dziergać. Na następnej stacji weszła babcia. Usiadła naprzeciwko mnie, wyciągnęła swój szalik i też zaczęła robić na drutach. Spojrzałyśmy na siebie i bez słowa zaczęłyśmy dziergać coraz szybciej. Babcia była bardziej doświadczona, ciężko było ją dogonić. Ale już dawno nie rywalizowałam z nikim z taką frajdą! Próbowałam ją prześcignąć, ale się nie udało. Babcia uroczyście wysiadła na przedostatnim przystanku, uśmiechnięta, z wyprostowanymi plecami. Uczucie jak przy graniu na konsoli w Mortal Kombat — tylko że tutaj „wciry” dostałam ja, od babci. © VK
  • Jechałem metrem. W chwili gdy drzwi wagonu zaczęły się już zamykać, zauważyłem, że jakiś poważny facet w garniturze pędzi w ich stronę. Na pełnej prędkości wślizgnął się do wagonu, lądując na podłodze. Drzwi zatrzasnęły się tuż za jego nogami — wyszło naprawdę efektownie, jak w filmach o Indianie Jonesie. Facet spokojnie wstał, otrzepał się i rzucił: „Cholera, już myślałem, że na pewno się spóźnię”. Cały wagon w jednej chwili wybuchnął śmiechem. Nic zabawniejszego w metrze jeszcze nie widziałem. © Reddit
  • Jadę pociągiem. Niby nic się nie dzieje, aż tu nagle z głośnika odzywa się maszynista: „Kaśka, trzymaj się!”. Pasażerowie w konsternacji. Okazało się, że Kasia to konduktorka, a „trzymaj się” — bo na stacji czekała na nas horda uczniów jadących na jakieś wydarzenie, gotowa staranować cały pociąg. © VK
  • Jechałam pociągiem, a naprzeciwko mnie siedział mężczyzna, który bardzo chciał nawiązać rozmowę. Zaproponował kawę, zapytał, co robię i skąd jestem. Trochę chyba nie dowierzał, że nie drżę z zachwytu na jego widok. A ja po prostu nie miałam ochoty na pogaduszki. Przy wysiadaniu wręczył mi swoją wizytówkę. Spojrzałam i okazało się, że to bardzo znany prezenter telewizyjny. Wizytówkę jednak wyrzuciłam, nie zrobił na mnie wrażenia. © _stella_ester
  • Jechałam z mamą autobusem. Naprzeciwko siedział przystojny chłopak i do mnie mrugał. Nie zawstydziłam się jednak, tylko postanowiłam powtórzyć trik wszystkich gorących lasek z filmów — uwodzicielsko oblizałam górną wargę. A mama na cały autobus: „Znowu to samo? Przecież już to przerabiałyśmy! Smarki wyciera się chusteczką, a nie językiem!”. MAMOOOOOO! © Ideer
  • Jadę pociągiem na dolnej pryczy, przyszła dziewczyna z mamą. Nawiązał się taki dialog:
    — Będzie pani spała?
    — Będę.
    — A może jednak nie?
    — Na pewno będę.
    Dziewczyna wspięła się na górną pryczę, a matka:
    — Proszę przypilnować naszych butów.
    No jasne! Nie mam co robić. Zabawne osoby. © alena_v.53
  • Kiedyś jechałem metrem, a naprzeciwko siedział facet z kurą w reklamówce. Prawdziwą, żywą kurą. Cały czas gdakała i denerwowała się, ilekroć pociąg ruszał. A facet bez przerwy próbował ją uspokoić. W pewnym momencie wsunął tę torbę pod siedzenie. Na przystanku jakaś kobieta usiadła obok niego i przypadkiem zahaczyła nogą o torbę. Głośne „Kokokoko!” wystraszyło biedną dziewczynę na śmierć. Facet powiedział jej, żeby się nie bała, bo tylko kura. Wyraz jej twarzy w stylu: „Co tu się, do diabła, dzieje?” był bezcenny. © Reddit
  • Jechałem rano do pracy, przechodziłem przez bramki w metrze i się zaplątałem. Najpierw utknęła tam torba, a potem już i ja sam nie mogłem się ruszyć. Przechodnie śmiali się ze mnie, ale mnie wcale nie było do śmiechu. Skończyło się na tym, że sam naczelnik stacji przyszedł z pracownikami, żeby rozkręcić bramkę i mnie uwolnić... Do pracy dotarłem godzinę spóźniony, powiedziałem szefowi prawdę, a on się pośmiał i potrącił mi z pensji jakąś kwotę za to, że nie zjawiłem się na czas. No i bądź tu szczery — wyśmieją cię i jeszcze pieniądze zabiorą. © VK
  • Kiedyś jechałam autobusem — zwykły pojazd, zwykły dzień i zwykli ludzie. I nagle młody chłopak ni stąd, ni zowąd zaczął nieśmiało śpiewać. Cicho i ze wstydem, a potem coraz głośniej i pewniej. Śpiewał naprawdę pięknie, ale nikt dookoła w ogóle nie zareagował. Wszyscy odwracali wzrok, jakby robił coś wstydliwego, choć nie na tyle złego, by na niego spojrzeć. Zrobiło mi się go strasznie szkoda, więc przed wyjściem z autobusu powiedziałam mu, że śpiewa bardzo pięknie. Może kiedyś zachwyci publiczność swoim talentem. © Ideer
  • Jechałam kiedyś metrem, czytałam książkę i dosiadł się do mnie chłopak, który postanowił oryginalnie mnie poderwać i powiedział, że to on napisał tę powieść. Zerknęłam na niego, ale na pisarza nie wyglądał, więc odpowiedziałam, żeby mi nie przeszkadzał i czytałam dalej. Przez jakiś czas jeszcze próbował zwrócić moją uwagę, ale w końcu dał sobie spokój i wysiadł na swojej stacji. Z ciekawości wygooglowałam zdjęcie autora i okazało się, że był zadziwiająco podobny do tego faceta, który minutę wcześniej próbował mnie zagadać. Ale nie żałuję, bo książka i tak była raczej słaba. © VK
  • Stałem na peronie w metrze, nikogo nie zaczepiałem, spokojnie czekałem na pociąg. I nagle widzę obok faceta z ananasem. Zwykłym ananasem. Gość rozgrzebywał go palcami, najwyraźniej próbując dobrać się do najsmaczniejszego kawałka. Ale gdy już mu się to udało, zamiast zjeść owoc, zaczął odrywać kawałki i rzucać nimi w pasażerów! Po prostu stał i ciskał ananasem w ludzi! Byłem w szoku. © Reddit
  • Uderzył we mnie gołąb. I nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, że w tym czasie spokojnie jechałem autobusem, a on jakimś cudem wleciał przez okno. Trzeba było zobaczyć miny pasażerów i mój stan ducha w tej sytuacji. Gołąb wysiadł na następnym przystanku, a na mnie jeszcze długo patrzyli jak na kosmitę. © Ideer
  • Taka sytuacja... Jadę pociągiem i przez cały czas piszę książkę w telefonie. Obok mnie siedzą panie w podeszłym wieku, a po drugiej stronie przejścia — chłopiec z papierową książką. Jedna z pań mówi: „No proszę, jaki miły widok — dziecko siedzi i czyta. A teraz wszyscy tylko w te telefony wpatrzeni. I dzieci, i dorośli. Lepiej by książkę wzięli do ręki”. I przenosi ten pouczający wzrok na mnie. A ja na to: „Proszę się nie martwić, książkę to ja właśnie piszę”. © lidiiamilesh
  • Jadę pociągiem. Naprzeciwko mnie siedzi ogromny bysio — cały w tatuażach, czarnej skórze i łańcuchach. Styl: stuprocentowy metal. I nagle wyciąga... partyturę Beethovena. © anastasiaisachsen

A jacy ciekawi współpasażerowie trafiali się wam w środkach transportu? Opiszcie w komentarzach, czego byliście świadkami.

A na koniec jeszcze kilka artykułów o tym, że korzystanie z komunikacji miejskiej to rozrywka dla ludzi o mocnych nerwach:

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły