20 opowieści o najdziwniejszych klientach, z jakimi mieli do czynienia internauci

Ludzie
6 miesiące temu

Zabawni, dziwni, irytujący: klienci mogą stać się prawdziwym utrapieniem dla osób zajmujących się sprzedażą i obsługą. I chociaż bywają niewyczerpanym źródłem fascynujących historii, czasami chciało by się powiedzieć: „Wystarczy tego dobrego!”.

  • kawiarni, gdzie pracuję, jedna z klientek pomyliła się i wzięła nie swoją kurtkę skórzaną. Była tam z koleżanką, ale żadna z nich nie zauważyła pomyłki i wyszły. Kobieta zadzwoniła potem do kawiarni i powiedziała: „Moja przyjaciółka pomyliła się, wzięła cudzą kurtkę, wpadniemy później zamienić ubrania”. Po jakimś czasie weszła dziewczyna ze skórzaną kurtką w rękach. Wzięłam jej kurtkę i podałam drugą w zamian. Trzeba było widzieć zaskoczenie w jej oczach. Okazało się, że po prostu przyszła coś zjeść, a kurtkę trzymała w ręce, bo w samochodzie było gorąco.
  • Pracowałem w sklepie z elektroniką. Pewna kobieta poprosiła o odłożenie telefonu do jutra. Następnego dnia przyszła i przeprosiła, bo zmieniła zdanie co do zakupu. Powiedziałem jej, że nie musiała marnować czasu i przychodzić, a ona stwierdziła: „Pan zmarnował swój czas. Byłoby niegrzeczne z mojej strony, gdybym nie poinformowała pana osobiście. Czy inni ludzie tak nie robią?”. Powiedziałem jej, że jest pierwszą osobą, która to zrobiła, odkąd pracuję jako sprzedawca.
  • Godzinę przed zamknięciem kawiarni wpadła kobieta po pięćdziesiątce. Z nadzieją spytała, czy nie sprzedajemy bielizny. Wyjaśniliśmy, że niestety tylko kawę. Wtedy ona wyjęła plik dwustuzłotowych banknotów i poprosiła o kupno bielizny. Tak więc nasza stażystka zarobiła tego dnia swoją trzymiesięczną pensję, a ja utwierdziłam się w przekonaniu, że cuda zdarzają się innym, a nie mnie.
  • Pracuję w sklepie jubilerskim i mamy wystawioną na ladzie misę ze słodyczami. Klienci nie są nimi zainteresowani, ale dzieci zawsze chcą się częstować. Ostatnio przyszła do nas przesłodka mała dziewczynka i spytała cienkim głosikiem: „Czy mogę dostać dwa cukierki?”. Powiedziałem, że oczywiście. Wtedy ona odwróciła się i wrzasnęła gromko: „Chłopaki, bierzemy po dwa, wolno!”.
  • Pracuję jako manikiurzystka. Jestem zdumiona, jak chętnie ludzie opowiadają komuś nieznajomemu o swoim życiu, często bardzo osobistym i intymnym. Nie jestem ich przyjaciółką ani nawet znajomą, po prostu raz w miesiącu robię im manicure. Dzisiaj klientka opowiadała mi o łóżkowych sztuczkach, dzięki którym jej mąż za nią szaleje. Fajnie się tego słuchało, oczywiście biorąc pod uwagę to, że wiem, że jej mąż ma romans z inną moją klientką. To małe miasto.
  • Pracuję w obsłudze klienta w bardzo znanej firmie. Klienci doprowadzają mnie do szału. Co oni sobie myślą, dając jedynkę za odpowiedź na czacie? Uważają, że to my anulujemy zamówienie? Opóźniamy dostawy? Nie dostarczamy czegoś? Przecież my nie mamy na to żadnego wpływu! Jedyne, co możemy zrobić, to doradzić! Ale to na nas skupia się ich złość. Jeśli składacie zamówienie na niewłaściwy adres, nikt nie jest temu winny oprócz was!
  • Pracuję jako fotografka i od niedawna proszę o pełną płatność od razu. Wcześniej brałam połowę pieniędzy po sesji, a drugą połowę po wysłaniu gotowych wyretuszowanych zdjęć. Klientom też tak było wygodniej, czasem, zachwyceni udanymi zdjęciami, nawet coś dorzucali. Ale miesiąc temu robiłam romantyczną sesję zakochanej parze. Zapłacili połowę. W czasie, kiedy zajmowałam się obróbką zdjęć, oni ze sobą zerwali. Zmarnowałam swój czas i wysiłek, bo te pełne uczucia fotografie są teraz dla nich bezużyteczne. Nie oddali mi reszty pieniędzy. Powiedzieli, że to zbyt bolesne wspomnienia.
  • Pracowałem w banku. Klienci czasami bywali tak irytujący, że najchętniej udawalibyśmy, że ich nie zauważamy. Ale kiedyś przyszła naprawdę piękna dziewczyna i zapytała: „Z kim mogę porozmawiać?”. Nie przegapiłem swojej szansy i powiedziałem: „Proszę usiąść!”. A wtedy ona powiedziała: „Chwileczkę! Babciu, tutaj!” Jej babcia spędziła dwie godziny, dręcząc mnie swoim depozytem. Cały oddział śmiał się ze mnie przez pół roku.
  • Przyszedł starszy pan, poprosił o niebieski długopis. Podałam mu. Sprawdził, powiedział: „Chciałbym czarny!”. Dałam mu czarny, napisał nim coś i zapytał ze smutkiem: „To u was niebieskie długopisy tak piszą?”.
  • Pracuję w firmie, w której na życzenie klient może zostawić numer kontaktowy do komunikacji. Po określonej liczbie nieodebranych połączeń prośba jest anulowana. Następnie niezadowoleni klienci skarżą się, dlaczego nie oddzwoniono do nich. Wyjaśniasz, że dzwoniono, ale nikt nie odebrał. Odpowiedź brzmi: „Nie odbieram telefonów z nieznanych numerów”. A jak inaczej mamy się skontaktować?
  • Jestem manikiurzystką. Pracuję w salonie, ale czasami przyjmuję klientki w domu. Mam średni poziom doświadczenia, robię paznokcie dobrze, ale zajmuje mi to dużo czasu, jednak zarabiam 3 razy więcej niż moje koleżanki po fachu. Jak? Pozwalam moim klientkom spać podczas zabiegu. Na początku omawiamy wszystkie szczegóły, a następnie robię im kojącą herbatę, kładę je na wygodnej kanapie i tworzę piękno, gdy śpią. Zbudowałam już bazę zachwyconych klientek. Chętnych przybywa, pieniądze płyną, a ja planuję otworzyć własny salon, w którym będę pracować w podobnym systemie.
  • Starsza pani miała działkę i domek blisko morza. Poprosiła o zrobienie drobnego remontu, a następnie sprzedanie działki. Zrobiliśmy remont i od razu znaleźliśmy pierwszych klientów: młodą parę. Tydzień po sprzedaży babcia zadzwoniła z pytaniem, czy wszystko w porządku z ich dokumentami, czy były jakieś problemy prawne. Przyznała, że była zaskoczona, że tak beztrosko wydali sporą sumę pieniędzy w ciągu miesiąca, a kiedy zapytała, dla kogo pracują, powiedzieli, że są informatykami. Myślała, że to jacyś gangsterzy. Zabawne.
  • Pracuję w sklepie odzieżowym. Nienawidzę, kiedy klienci przychodzą 5 minut przed zamknięciem i mówią: „Czy może pani pomóc mi znaleźć koszulę i spodnie na ważne spotkanie?”. Chcę iść do domu, bolą mnie stopy! A oni warczą na ciebie, gdy próbujesz im wytłumaczyć, że już zamykamy i nie mogę znaleźć koszuli w 5 minut. To zdarza się tak często.
  • Założyłem folię ochronną na telefonie klienta. Następnego dnia przyszedł z pretensją, że w telefonie wyświetla się komunikat o wykryciu wody w złączu ładowania, i co on ma teraz zrobić. Sprawdziłem, rzeczywiście. Odesłałem go do serwisu. Przyszedł ponownie i powiedział, że w serwisie znaleźli w złączu rdzę i naprawa będzie kosztować tysiąc złotych. W końcu zacząłem rozumieć, o co mu chodzi, i spytałem: „Czy pan uważa, że to ja zepsułem telefon?”. Odpowiedział: „Oczywiście, to się stało po naklejeniu folii”. Ja: „W jaki sposób? Sam pan widział, że przetarłem tylko ekran chusteczką nasączoną alkoholem. Płynu w tych chusteczkach jest tak niewiele, że ledwo wystarcza na pokrycie ekranu. Aby zepsuć złącze, musiałbym wepchnąć chusteczkę do złącza, czego oczywiście nie zrobiłem!”. Klient, nie zmieniając spokojnego tonu, „Ok, przepraszam, do widzenia”.
  • Perełki od klientów: „Poproszę żółtą apaszkę”. Pokazuję. Odpowiedź: „Nie taką, bardziej czerwoną”.
  • Pracuję jako barista w kawiarni, gdzie większość klientów to młodzi ludzie. Czasami przychodzą starsi, ale nie zostają długo. Ale pewna pani, która wygląda na jakieś 70 lat, przychodzi każdego ranka i zawsze bierze jedno espresso. Dowiedziałem się, że jej mąż nie może chodzić, ale uwielbia kawę. Dlatego żona kupuje u nas kawę, mimo że cena jest dla niej trochę wygórowana. Opowiedziałem tę historię kierownikowi, który również zauważył tę panią, i postanowiliśmy ułatwić życie starszej parze. Nasza kawiarnia ma kurierów, więc teraz każdego ranka jeden z nich odbiera kawę i ciastko i zanosi je do domu starszych państwa. Oczywiście za darmo.
  • Do moich obowiązków należy między innymi składanie klientom życzeń urodzinowych przez telefon. Rozmowa trwa zazwyczaj około 30 sekund. Zawsze na początku pytam, czy ta osoba ma chwilę na rozmowę. Rozczarował mnie klient, który w połowie składania życzeń urodzinowych powiedział znudzonym głosem: „No, pospieszmy się z tym już!”.
  • Rano przed pracą zapłaciłam w sklepie kartą. Kiedy sprawdziłam stan konta, okazało się, że pobrano mi 10 razy mniej. Sprzedawczyni musiała się pomylić przy wpisywaniu kwoty. Następnego dnia poszłam do sklepu dopłacić brakująca sumę, a ona powiedziała: „To nie pierwszy raz, kiedy popełniam taki błąd, ale jesteś pierwszą osobą, która przyszła dopłacić”. To miłe i gorzkie jednocześnie.
  • Pracuję w call center, odbieram jakieś 250 połączeń dziennie. Oczywiście pod koniec zmiany głos zaczyna mi siadać. Kiedyś zadzwonił klient i na koniec rozmowy spytał: „Czy ktoś już pani powiedział, że ma pani ładny głos?”. Automatycznie odpowiedziałam: „Nie”. On na to: „Czyli nikt pani nie okłamał”. Poczułam się urażona. Byłam zła, że młody człowiek z miłym głosem miał takie brzydkie poczucie humoru.
  • Pracuję jako konserwatorka starych przedmiotów i obrazów. Niedawno przyszedł do mnie nowy klient, mężczyzna w sile wieku, i przyniósł mi obraz olejny. Obraz był dość zniszczony przez czas i wilgoć, ale klient powiedział, że to jedyna rodzinna pamiątka, jaką ma. Podczas oczyszczania płótna rozpoznałam ten obraz: to był pierwszy olejny pejzaż namalowany przeze mnie w akademii sztuki. Tak więc rzeczywiście stałam się konserwatorką. Ale nie tylko obrazu, ale także mojej utraconej rodziny. Po raz pierwszy, odkąd skończyłam 6 lat, zobaczyłam mojego ojca.

Wyjątkową skarbnicą fascynujących historii są taksówkarze i kierowcy autobusów. Przewożąc dziesiątki osób każdego dnia, często spotykają naprawdę dziwnych pasażerów.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły