20 osób opowiada o najdziwniejszych prezentach, jakie dostali

Ludzie
14 godziny temu

Wybór prezentu to zawsze wyzwanie. Niektórzy ograniczają się do standardowego zestawu: kwiaty, słodycze, książki. Są jednak tacy, którzy z dawania prezentów czynią prawdziwą sztukę, czasem wręcz nieco przesadzając. Ich podarunki nie tylko zaskakują, ale też są wspominane przez długi czas, nawet jeśli ich praktyczność jest wątpliwa.

W bonusie przeczytajcie o prezencie ślubnym, który stał się rodzinną legendą.

  • Mama pracowała w fabryce. Dostała w pracy trzy prezenty dla dzieci. Mój brat i siostra dostali książki i tabliczkę czekolady. A ja zestaw szpatułek! To było bardzo przykre, ale siostra i brat podzielili się ze mną czekoladą, żebym nie czuła się źle. To był najdziwniejszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałam. © Trapezium / Pikabu
  • Mężczyzna, który się do mnie zalecał, postanowił dać mi prezent: komplet bielizny, w tym biustonosz z miseczką A. A ja nosiłam miseczkę D. Powiedział, że kupił to byłej dziewczynie, ale nie zdążył jej dać, bo zerwali. Kiedy zapytałam go, czy mam nosić za mały biustonosz, wzruszył ramionami. © Zaponka81 / Pikabu
  • Na urodziny koleżanka podarowała mi kilogramowy słoik twarogu. Podziękowałam jej i włożyłam go do lodówki. Kilka godzin później otworzyłam lodówkę i poczułam zapach ogórków kiszonych. Nie miałam żadnych ogórków. Kilka godzin później postanowiłam otworzyć prezent i posmarować nim bułkę. Ser pachniał jak kiszone ogórki. Zapamiętam ten prezent na długo. © Olya Kulikova / VK
  • Kiedy miałem 10 lat, powiedziałem dziadkowi, że chciałbym dostać w prezencie cegłę. Dlaczego? Żeby mógł rzucić nią w telewizor w naszym domu, bo wtedy rodzice będą musieli kupić nowy. A potem przyszły moje urodziny. Dostałem niesamowicie pięknie zapakowany prezent. W środku była cegła. Spojrzałem na dziadka, a on dławił się ze śmiechu. Boże, tak bardzo za nim tęsknię. © Trovernic / Reddit
  • Na moje 6. urodziny ciocia przysłała mi złote pudełko w kształcie serca pokryte niebieskim aksamitem. Na wieczku było wygrawerowane moje imię. Wyglądało to bajecznie. Ale w środku był tylko duży wysuszony żuk i karteczka z napisem: „Zobaczyłam to i pomyślałam o tobie”. Ciocia Donna i ja nie utrzymujemy już kontaktu. © the_tiny_carpenter / Reddit
  • Dostałem torbę mrożonej brukselki podczas świątecznej wymiany prezentów w pracy. Powinienem był napisać życzenia z wyprzedzeniem. Byłem leniwy i po prostu napisałem: „Lubię wszystko oprócz brukselki”. © InPainbows / Reddit
  • Mój przyszły mąż podarował mi kosz na śmieci. Tak, tak, to bardzo praktyczny prezent. Właśnie wprowadziliśmy się do naszego nowego mieszkania. Nie było to zbyt romantyczne i długo byłam obrażona. Ale nadal używamy tego kosza. © Irina Rukina / VK
  • Mój facet pracował w zakładzie mięsnym. 8 marca dał mi pudełko przewiązane kokardą. W pudełku były 4 świńskie racice. Powiedział, że chciał mi zrobić niespodziankę. Zerwałam z chłopakiem, ale pamiętałam o racicach. Zrobiłam z nich galaretę, żeby się nie zmarnowały. © Nieznany autor / VK
  • Jestem pewna, że nikt nie otrzymał takiego prezentu od swojej bratniej duszy. Drylownica do pestek! W sumie, latem, gdy obrodziły wiśnie, chłopak sam używał tego prezentu, żeby usuwać pestki. Zapamiętam ten prezent do końca życia. © Psycholog Julia Gorbulina / VK
  • Mój chłopak od dawna chciał uczyć się angielskiego, ale był zbyt zajęty. Postanowiłam więc sprawić mu prezent na urodziny w postaci lekcji online z nauczycielem. Nie spodziewał się jednak, że zwykła lekcja angielskiego zamieni się w zapoznanie z moją mamą. Mama jest nauczycielką. Powiedziałam jej, kogo będzie uczyć, ale ani słowa chłopakowi. Mama oczywiście nie mogła się powstrzymać i rozpoczęła pierwszą lekcję od zdania: „No, zięciu, do you speak English?”. © Caramel / VK
  • Marzyłam o markowych dżinsach. Okazało się, że mój mąż wyjeżdżał za granicę. Błagałam go, żeby kupił mi te dżinsy. Dzień przed jego przyjazdem miałam koszmar, że mąż przyjeżdża z torbą, a w niej jest magnetofon i 2 pęta kiełbasy. Obudziłam się zlana zimnym potem. A potem przyjechał mój mąż. Zajrzałam do jego torby, a tam naprawdę jest magnetofon i dwa pęta kiełbasy! A mąż oznajmił: „Dżinsy nosiłabyś tylko ty, a muzyki możemy słuchać razem”. Tak skończyło się moje marzenie o dżinsach. A magnetofon wciąż działa. © Alyona Lenochkina / VK
  • Długo sugerowałam mężowi, że chcę dostać zwierzątko: kotka lub szczeniaka. Tak jakby się zgodził. Przyszedł Dzień Kobiet, mój mąż wyszedł po prezent, przyszedł z pudełkiem. Byłam zachwycona. Piszcząc z niecierpliwości, otworzyłam pudełko. I krzyknęłam z przerażenia! Był tam ogromny egzotyczny ślimak! A mój mąż tłumaczył swój wybór tym, że to bardzo praktyczne zwierzę, nie gryzie butów, nie psoci. Nie mogłam zrozumieć jego logiki. Potem sama wzięłam kociaka. © Anna Edemina-Gosteva / VK
  • Razem z chłopakiem mamy wspólny budżet i oszczędzamy na mieszkanie, więc staramy się wydawać rozsądnie. Pewnego dnia zauważyliśmy, że w przeddzień 14 lutego i 8 marca ceny prezentów lecą w kosmos. Dokonaliśmy pewnych obliczeń i zdecydowaliśmy, że nie będziemy świętować właśnie w te dni. W efekcie moje urocze serduszka i słodycze otrzymałam 18 lutego, a tulipany, gdy przestały kosztować jak rzadkie trufle, gdzieś w okolicach dwudziestego marca. Święto nie tkwi w dacie, ale w emocjach. Nie będziemy nabierać się na marketingowe sztuczki! © Izba nr 6 / VK
  • Siostra mojego męża jest fotografem. Gdy tylko mój mąż powiedział rodzinie, że się żeni, jego siostra poprosiła, żebyśmy nie kazali jej robić zdjęć na weselu, bo chce w spokoju zjeść ciasto. Nikt nie zamierzał tego robić, już wcześniej umówiłam się z fotografem. Ale do dnia uroczystości siostra męża cały czas żartobliwie błagała mnie, żebym nie kazała jej fotografować ślubu, bo to strasznie nudne. A w dniu wesela nagle ogłosiła, że spontanicznie zdecydowała o wszystkim dzień wcześniej i zebrała ekipę. Jej prezentem jest niespodzianka dla nas: fotografowanie ślubu. I arbitralnie odesłała mojego fotografa. Przedpłata dla niego była bezzwrotna. © Overheard / Ideer
  • Poznałem dziewczynę i przepadłem! Miłość od pierwszego wejrzenia, choć wcześniej nie wierzyłem w takie rzeczy. Pracuję jako sprzedawca w sklepie zoologicznym. I mamy tam, na mocy umowy ze schroniskiem, mały boks z kociętami, które można zabrać za darmo. Wszedłem do sklepu i zobaczyłem ją. Stała tam, patrzyła na jednego kociaka, cała zachwycona. I w tym momencie coś w mojej głowie kliknęło. Długo się nie zastanawiałem, szybko wydałem jej kartę rabatową i tak poznałem jej numer telefonu. Potem znalazłem pretekst, żeby do niej zadzwonić, i umówiłem się na randkę. Spotykamy się dzisiaj, pomyślałem już o wszystkim: dam jej bukiet z kocich saszetek. Romans na całego! © Caramel / VK
  • Przyjaciółka miała urodziny. Po imprezie jej chłopak i ja zostaliśmy, by pomóc w sprzątaniu. Nagle usłyszałam oburzony krzyk. Przyjaciółka otworzyła prezent od swojego chłopaka, a tam była dynia! Trzeba było widzieć jej minę... tak się śmiałam! A potem okazało się, że w środku była piękna bransoletka. Chłopak ostrożnie rozciął dynię, ukrył bransoletkę, a następnie skleił połówki. © Divya Kawatra / Quora
  • Zamierzam podarować „kołdrę konwersacyjną” dziewczynie, którą kocham ponad wszystko na świecie, ale nie możemy być razem. Poznaliśmy się na anonimowym czacie i rozmawialiśmy tam przez długi, długi czas. Niedawno zapytała, czy mogłaby jakoś przeczytać naszą starą korespondencję bez konieczności mozolnego przewijania strony. Oto co wymyśliłem. Zrobię bardzo długi zrzut ekranu od pierwszego do ostatniego dnia. Następnie wydrukuję go w paskach na materiale. Będzie miała ogromny koc z całą naszą korespondencją! Będzie jej ciepło, nawet gdy mnie nie będzie w pobliżu. © Nieznany autor / Quora
  • Moja siostra jest trzy lata starsza ode mnie. Na każde urodziny zawsze dawała mi moje ulubione samochody, czekoladki i pluszaki. Kiedy zbliżały się jej urodziny, nie miałem pojęcia, co jej kupić. Z jednej strony zawsze byłem sknerą. Z drugiej, chciałem podarować jej coś bezcennego i osobistego.
    Nadszedł ten moment:
    Siostra: „Co mi dasz?”
    Ja: „Moją miłość!”.
    Minęło 8 lat, a ja wciąż daję jej „miłość” na urodziny i inne święta. I za każdym razem ona mówi: „Brachu, przestań”. Niedawno zgubiła swoje słuchawki i tym razem kupię jej naprawdę fajne, żeby je zastąpić. Ale nie na urodziny! Na urodziny znowu dostanie moją miłość! © Rakshit Gulati / Quora
  • Mój mąż i ja uważamy różę za symbol naszego związku. Zawsze wysyła mi emotkę róży, kiedy zaczyna do mnie pisać. Od niepamiętnych czasów dawał mi tylko róże, a raz na urodziny podarował mi wisiorek z różą. Pewnego dnia postanowił podarować mi bardzo oryginalny prezent. Poprosił florystów o zrobienie bukietu w taki sposób, aby kwiaty układały się w kształt róży. Zaproponowali mu ułożenie tego kształtu na płaskim podłożu. Zgodził się. Kiedy przyjechał po zamówienie, był zszokowany.
    Coś leżało przed nim. Panel o długości ponad metra, jakby na pogrzeb. Mąż zaklął, oburzył się i zapytał, jak, ich zdaniem, ma to dać dziewczynie? Ale formalnie życzenie klienta zostało spełnione. Dawanie takiego prezentu było niewygodne, a zapłacona kwota nie była mała.
    Przyszłam do pracy wcześnie rano i zobaczyłam to cudo na ulicy. Od razu domyśliłam się, że to dla mnie. Uczucia były dziwne. Zarówno szczęście i radość z wielkości prezentu, jak i zażenowanie jego spełnieniem. Nie wzięłam go do domu, bo nie miałam jak. W pracy wszyscy żartowali i robili sobie zdjęcia z tym panelem. Później musiałam uspokajać zdenerwowanego męża. Prezent okazał się sukcesem! © Anya Cherepanova / VK
  • Przez pół roku chodziłam do sklepu i oglądałam strasznie drogie buty. Powiedziałam o nich mojemu mężowi z podpowiedzią, że chciałabym je dostać. 8 marca otrzymałam właśnie te buty! Byłam przeszczęśliwa! Ale miały rozmiar 38, a ja mam 36,5. Natychmiast zadzwoniłam do sklepu, ale mieli tylko 39. Kobiety to zrozumieją. Aby nie urazić męża, włożyłam do środka zmiętą gazetę i poszłam tak do restauracji. To było jakieś 10 lat temu. Buty wciąż są jak nowe. Mój mąż jest taki szczęśliwy! Zawsze mówi: „Patrz, co za prezent! Tyle lat, a one wciąż są jak nowe!”. © Alena Korneeva / VK

BONUS: Prezent tak legendarny, że mówi się o nim na każdym zjeździe rodzinnym

  • To praktycznie rodzinna legenda. Jeden z moich przodków poślubił kobietę z odległej górskiej wioski. W tamtych czasach zwyczajem było, że rodzina panny młodej dawała posag rodzinie pana młodego. Zwykle było to coś wartościowego, na przykład biżuteria lub pościel. Po ślubie pan młody otworzył eleganckie drewniane pudełko. W środku znajdowały się dwa kawałki soli wielkości jego pięści. Pan młody był bardzo zaskoczony i zapytał o to pannę młodą. Wyjaśniła, że w jej regionie sól jest tak rzadka i cenna, że nie jest wstydem dawać ją w prezencie ślubnym. Pan młody roześmiał się, zabrał pannę młodą do lokalnych stawów, gdzie wydobywano sól, i cieszył się z wyrazu jej twarzy! © Mengqi Sun / Quora

Sprawdźcie kolejny artykuł o najbardziej nieudanych prezentach, jakie można sobie wyobrazić.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły