20 sąsiadów, od których chciałoby się uciec jak najdalej

Ludzie
3 miesiące temu

Zdecydowanie lepiej przyjaźnić się z sąsiadami, ale czasem bywa to szalenie trudne, a nawet niemożliwe. Hałasują, śmiecą, niszczą i robią, co chcą, nie zwracając uwagi na innych. W każdym z tych przypadków przyda się asertywność, poczucie humoru i dużo wyrozumiałości.

„Koza sąsiada postanowiła mnie odwiedzić, kiedy spałam. Nie mogłam jej wyciągnąć przez 10 minut”.

„Dzieciaki z sąsiedztwa spłatały nam takiego figla i nie możemy wyjechać samochodem z podjazdu”.

„Lokatorzy z piętra wyżej tak bardzo skakali po podłodze, że odczuł to mój sufit”.

Kiedy arogancja i niedbalstwo idą w parze.

  • W mojej skrzynce pocztowej zaczęłam znajdować czyjeś paczki z AliExpress. Na kopertach był numer mojego bloku i mieszkania, ale inne nazwisko. Napisałam na czacie osiedlowym prośbę o odbiór. Okazało się, że to paczki kobiety z sąsiedniego bloku: pomyliła numer. Przyszła do mnie, zabrała przesyłki. Ale przyszły kolejne. Napisałam do niej, żeby je zabrała, a ona odpowiedziała, żebym sama jej przyniosła. Nic nie odpowiedziałam, w końcu po paczkę przyszła sama. Za trzecim razem w ogóle nic nie napisałam. Paczka zawierała kilka gumek do włosów. Dałam je córce. Więcej źle zaadresowanych paczek nie było.

„Sąsiedzi zdecydowali, że moje podwórko jest dobrym miejscem na ich śnieg”.

„To ogrodzenie między posesjami. Sąsiad wbił gwoździe tam, gdzie mój kot lubi przesiadywać”.

„Wczoraj nowi sąsiedzi pomalowali płot. Teraz nasz samochód wygląda tak. Cały”.

Kiedy sąsiedzi nagle pokochali ciszę.

  • Sąsiedzi z dołu urządzali imprezy do rana z muzyką i karaoke i nie przejmowali się tym, że przeszkadzają komuś spać. Wiele razy wzywaliśmy policję, ale bezskutecznie. A potem urodziło im się dziecko. Nagle sąsiadka zaczęła walić w kaloryfery i wrzeszczeć, że wszyscy im przeszkadzają, a my to już w ogóle jesteśmy diabłami z piekła rodem, bo ośmielamy się włączać pralkę, odkurzacz, maszynkę do mięsa czy spłukiwać toaletę w domu w godzinach ciszy nocnej. Przyszła kryska na Matyska, jak to mówią.

„Rano moja babcia zadzwoniła i powiedziała, że sąsiedzi dwa piętra wyżej zalali niższe mieszkania. Tak się dzieje, gdy pęka kaloryfer. Na zdjęciu widać 180 litrów zardzewiałej wody”.

„Zamówiłem książkę dla mamy, ale została dostarczona do sąsiada. Pies sąsiada dobrał się do przesyłki”.

„W ten sposób moi sąsiedzi zostawiają buty we wspólnym korytarzu”.

W nagłych wypadkach wiele rzeczy może pójść nie tak.

  • Miałem wolny dzień. Siedziałem w domu i oglądałem film. Zadzwonił telefon, w słuchawce ktoś zaczął krzyczeć, że go zalewam. Zapytałem zdezorientowany, kto mówi. Facet stwierdził, że jestem moim sąsiadem, i podał adres. Krzyczał, że z sufitu leci mu woda. Wtedy po prostu zacząłem się śmiać: „Jest pan pewien, że to ja pana zalewam?”. Sąsiad absolutnie pewien, groził, że wezwie jakąś komisję i że się nie wypłacę za szkody. A ja ledwie się powstrzymywałem, żeby nie wybuchnąć głośnym śmiechem. W końcu powiedziałem: „Człowieku, to, że ci sufit przecieka, to z pewnością nie jest moja wina, bo ja mieszkam na parterze!”. Wyjaśnię: mieszkam w bloku z wielkiej płyty, wysokość sufitu w piwnicy to około 1,2 metra, piwnica jest szczelnie zamknięta.

„Moi sąsiedzi właśnie się wyprowadzili i postanowili nie zabierać ze sobą tego malucha, ponieważ nie jest rasowy. Myślę, że mam kota”.

Kiedy mieszkasz obok genialnego parkingu.

Kiedy w ogóle nie myślisz o innych.

  • Niedawno wychodziłam z bloku, moi sąsiedzi szli przede mną z psem. Pies natychmiast wysikał się na schody przed wejściem. Właściciele stali niewzruszeni. Powiedziałam im, co myślę, a oni na to: „Daj spokój, to mały piesek!”. Ale to nie znaczy, że musi załatwiać swoje potrzeby w wejściu! Sąsiad był zakłopotany: „O co tyle hałasu? To nic takiego, wyschnie”. A ja na to: „To po co w ogóle wyprowadzacie go na dwór? Niech się załatwia w domu, przecież wyschnie!”. W odpowiedzi usłyszałam masę obelg!

„Mój sąsiad udekorował swoje drzewo”.

„Wynajmuję mieszkanie na spółkę z pewnym facetem. Pies współlokatora zjadł mojego kurczaka, którego gotowałem przez sześć godzin. Nie będę dziś miał kolacji”.

„Właśnie spotkałem sąsiada, który wyprowadza swojego psa na spacer w samochodzie”.

Kiedy dzieci nie znają granic.

  • Mieszkamy w szeregowcu. Podwórko sąsiadów jest tuż obok naszego, nie ma ogrodzenia. Na werandzie mamy trampolinę, hulajnogi i rowerki dziecięce. Dziecko sąsiadów zaczęło więc przychodzić, skakać na trampolinie i jeździć na hulajnodze. Pewnego dnia weszłam do kuchni, a on tam tupał! Byłam w szoku, a dzieciak bezczelnie podszedł do kranu, wziął szklankę, nalał sobie wody i oznajmił: „Chce mi się pić!”. Porozmawiałam z jego rodzicami i wyjaśniłam, że nie ma go kto pilnować i że to niebezpieczne: „A jeśli spadnie z trampoliny i rozbije sobie głowę, to będzie moja wina? Albo jeśli spadnie z hulajnogi mojej córki? Bez opieki!”. Od tamtej pory wypuszczają go do nas tylko wtedy, gdy moja córka lub syn wychodzą na dwór. Chociaż od razu im powiedziałam, że moje dzieci nie są za niego odpowiedzialne.

„Miałem parkę kotów brytyjskich. Urodziły się kocięta. Wybrałem najładniejszego kotka i podarowałem sąsiadom”.

„Wzięli kota. Ale gdy urósł, okazało się, że to raczej nie brytyjczyk, a taka monstrualna kula futra. Z jednej strony to żenujące, że nie okazał się typowym brytyjczykiem, ale z drugiej strony jest niesamowicie piękny!”

A oto kolejne historie o sąsiadach z piekła rodem.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły