Kiedyś wieczorem poszliśmy na grilla z rodziną i psem. Zjedliśmy połowę a inną chcieliśmy zostawić na śniadanie. Jedliśmy grilla na niskim stoliku,a potem wszyscy(oprócz psa)na chwilkę poszliśmy do domu. Na prawdę,
tylko 5 minut. Wracamy a nic niema(talerze BARDZO czyste),pytamy się nawzajem ,,kto to schował?" Ale nikt nic nie chował. Potem patrzymy na psa,a on leży sobie i się oblizuje.
To był pies.
22 zwierzaki, które żyją po swojemu, a właściciele mogą tylko filmować i wzdychać

Życie ze zwierzakiem to jak subskrypcja na codzienną dawkę chaosu, czułości i przezabawnych sytuacji. Oto on — twój puszysty aniołek, który właśnie śpi zwinięty w kłębek... a pięć minut później z hukiem zrzuca doniczkę z kwiatkiem albo próbuje ukraść kotleta ze stołu, udając przy tym najniewinniejsze stworzenie na świecie. No i jak tu ich nie kochać?
- Noc. Szykowałam się do snu, zgasiłam światło. Szłam w stronę łóżka i wbiłam wzrok w przestrzeń pod nim — nie mogłam pozbyć się myśli, że zaraz spod łóżka wyjdzie jakaś ręka i złapie mnie za nogę. A kiedy stanęłam już bardzo blisko, z ciemności wyskoczył kot i chwycił mnie za łydkę. Moi sąsiedzi chyba jeszcze nigdy nie słyszeli takiego przeraźliwego wrzasku. © Ideer
- Oglądałam telewizję. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Weszły dwie około dziesięcioletnie dziewczynki i zapytały, czy mój czarny kot jest w domu. Przestraszyłam się — może coś mu się stało? A wtedy one powiedziały: „Bo nasza mama rzuciła nam z balkonu pieniądze, a pani kot je złapał i sobie zabrał. Czy może pani nam je oddać?”. Poszłam na balkon, a tam mój kot naprawdę siedział z pieniędzmi przy łapach. Wzięłam je, oddałam dziewczynkom, a kota pochwaliłam. W końcu przyniósł do domu kasę — jak tak dalej pójdzie, to może w ogóle nie będę musiała już chodzić do pracy. © VK
- Wczoraj ugotowałam parówki na kolację, postawiłam je na stole i na chwilę się odwróciłam. Wracam — a parówek nie ma! Spojrzałam z wyrzutem na dzieci. One jednym głosem powiedziały:
„To nie my!”. Przeszukałam całą kuchnię, aż w końcu mąż zauważył naszą suczkę siedzącą pod stołem z zadowoloną miną. Okazało się, że zdołała sprytnie ukraść wszystkie parówki, nie zostawiając nawet śladów. Siedziała i patrzyła na mnie swoimi niewinnymi oczami, jakby nic się nie stało. No i jak tu skarcić taką uroczą mordkę? © VK - Była noc, 4:00 rano. Suczka biegała z łóżka na łóżko, czegoś szukała, kopała. Spałam mocno, ale mnie obudziła. Nie rozumiałam, co się z nią dzieje, więc zaczęłam sprawdzać — w pysku utknął jej kawałek kurczaka. Pomogłam jej go wyjąć, a ona natychmiast go zjadła, zawinęła się w koc i zasnęła. Wszyscy pewnie pomyślą: „Fuj”, ale psina jest w ciąży i czasami sama nie rozumie, czego chce. © Ideer
„Za każdym razem, gdy wstaję na chwilę, wracam do tego!”
- Kiedyś mieliśmy lodówkę, którą otwierało się z prawej strony. Kot cały czas ją otwierał i kradł kiełbasę. Później kupiliśmy inną z drzwiami umieszczonymi po przeciwnej stronie. Po kilku nieudanych próbach jej otworzenia biedak przez kilka dni smutno patrzył na drzwi, a potem się poddał. Tak dowiedzieliśmy się, że nasz kot jest praworęczny. © Ideer
- Córka narysowała pracę o tematyce ekologicznej na konkurs. Na dużym arkuszu papieru był namalowany glob ziemski i jakieś napisy. Poszliśmy spać, zostawiając rysunek na podłodze, żeby wysechł. Rano czekała nas niespodzianka — od jednego rogu arkusza do drugiego ciągnął się piękny łańcuch białych śladów łapek. Wszystko już zaschło. Ostatecznie córka oddała rysunek w takim stanie. I wiecie co? Wygrała ten konkurs i wysłali ją dalej, na etap międzynarodowy. A kot narobił śladów co niemiara — i to nie tylko na rysunku. Całą noc zajmował się „projektowaniem wnętrz”. Okazało się, że wszedł do pojemnika z wapnem, który źle zamknęłam i chyba kilka razy tam wracał. © Dzen
„Jak rozumiem, teraz moja koszula i zlew całkowicie należą do tego futrzaka”.
- Wynajmowałam mieszkanie. Lokatorzy to tylko ja i kot. Właściciel przyjechał, żeby spisać stan liczników wody i odebrać czynsz. Spisując, zapytał: „Dlaczego w tym miesiącu zużycie zimnej wody jest trzy razy większe?”. Pomyślałam, że pewnie coś przecieka, więc postanowiłam wezwać hydraulika, ale odłożyłam to do weekendu. Kilka dni później obudził mnie w nocy dźwięk spuszczanej wody w toalecie. Przestraszyłam się. Siedziałam i nasłuchiwałam, myśląc, że może mi się wydawało. Ale nie – po kilku minutach znów ktoś spuścił wodę. Uzbrojona w ciężką książkę odważnie ruszyłam do łazienki na palcach. W głowie miałam już cały film akcji i rozważałam wszystkie możliwe techniki samoobrony. Wpadłam do łazienki, zapaliłam światło... i zobaczyłam mojego kota, który najwyraźniej osiągał stan zen. Spojrzał mi prosto w oczy, po czym ponownie nacisnął przycisk spłuczki i z błogim spokojem patrzył, jak woda spływa w dół. © Ideer
- Nasz kot był bardzo wybredny, jeśli chodzi o jedzenie. Weterynarz powiedział, że po prostu ma arystokratyczne maniery. Każdego ranka wychodziłem na balkon, a kot zawsze mi towarzyszył. Pewnego dnia wyszedłem wcześniej i zobaczyłem scenę, która zburzyła cały mój obraz „kota-arystokraty”. Siedział przy doniczce należącej do sąsiadki z dołu, a ona z uśmiechem podawała mu najtańszy suchy pokarm z torebki. A on jadł go z takim zapałem, jakby to był najlepszy kawior na świecie.
„Podziwia swoje dzieło — żaluzje zdjęte z okna”.
- W domu mieliśmy szafę i rodzice zostawiali w niej pieniądze — niekiedy po prostu tam je odkładali. Z czasem jednak pieniądze zaczęły znikać. Rodzice oskarżyli mnie, że pewnie zapraszam znajomych i to oni coś podkradają, albo że sama mam z tym coś wspólnego. Znikały głównie duże banknoty, a mnie było strasznie przykro. Pewnego dnia byłam sama w domu. Usłyszałam jakieś szelesty spod łóżka. Poświeciłam tam latarką i zobaczyłam cały stos banknotów, a pośrodku — mojego czarnego kota. Okazało się, że ten bezczelny urwis zabierał pieniądze z półki i chował je pod łóżkiem, a przy okazji... podgryzał. © VK
- Kiedyś mama zapomniała zamknąć drzwi wejściowe i poszła spać. Sypialnia znajdowała się dokładnie naprzeciwko wejścia. Rano obudziła się i zobaczyła taki widok: drzwi szeroko otwarte, a nasza ukochana pitbulterierka siedziała naprzeciw nich, czujna i skupiona, warcząc na każdego, kto przechodził korytarzem. © Ideer
„Mój kot z autentycznym zainteresowaniem obserwuje, jak naprawiam zlew”.
- Nasz corgi od dawna je tę samą karmę. Pewnego dnia zmienił się tylko wygląd opakowania, a zawartość została ta sama. Wsypaliśmy karmę do miski. Pies spojrzał na nią, demonstracyjnie odszedł i położył się na dywaniku. Rano wszedłem do kuchni i zamarłem — pies starannie oddzielał łapą stare kulki z poprzedniego opakowania od nowych, które dosypaliśmy. Jadł tylko te stare.
- Mój mops to prawdziwy mistrz w ślinieniu zabawek i bezczelnym chowaniu ich w moim łóżku. Pewnego razu oglądałam film grozy, w którym kobietę spod kołdry wyciągnęły na podłogę śliskie, lepkie, lodowate macki. Pomyślałam: „Straszne, ale trzeba już iść spać”. Szybko zgasiłam światło, wskoczyłam pod kołdrę i poczułam, że moich stóp dotknęło coś lodowatego i mokrego. Pewnie cały blok słyszał mój krzyk — myślałam, że osiwieję ze strachu. Okazało się, że po prostu natknęłam się na zabawkę oblizaną przez mopsa. © VK
„Przyniesiono nam zamówienie ze sklepu zoologicznego i oczywiście nie mogło ono czekać całej godziny, aż wrócę z pracy”.
- Wieczorem wróciłam do domu zmęczona po wyczerpującym dniu w pracy. Weszłam do pokoju i zamarłam — na kanapie leżał kot. Nie nasz! W ogóle nigdy nie mieliśmy zwierząt. A on spokojnie się wyciągnął i odpoczywał, jak gdyby nigdy nic. Pomyślałam, że może mąż postanowił zrobić mi niespodziankę. Zadzwoniłam do niego: „A ty co, kota przygarnąłeś?”. Roześmiał: „No co ty, jestem w pracy, jaki kot?”. Sprawdziłam okna — wszystkie zamknięte, drzwi też, naszych kluczy nikt nie miał. Zaczęłam dzwonić do sąsiadów, pisać na czacie grupowym budynku — nikt nie zgubił kota. Tymczasem zwierzak już się rządził: wskoczył na parapet, zrzucił wazon, pogryzł kwiaty. Nie dowiedziałam się nigdy, skąd się wziął, ale w końcu, kiedy mąż wrócił z pracy, postanowiliśmy go zatrzymać i nazwaliśmy Kukuś. © Palata nr 6 / VK
„Reakcja mojego kota na mój głos przez telefon. Nie było mnie w domu zaledwie jeden dzień”.
- Mój kot uwielbia stukać łapkami po ekranie telefonu. Pewnego dnia znów tak się bawił, a ja spałem. Nagle obudził mnie głos z telefonu: „Słucham, w czym mogę pomóc?”. Przeprosiłem, rozłączyłem się, a potem postanowiłem sprawdzić, gdzie zadzwonił. Okazało się, że kot w jakiś niewyjaśniony sposób wybrał numer do weterynarza! Już byłem gotów uwierzyć, że ma własny rozum i trzeba zabrać go do kliniki, ale na szczęście alarm okazał się fałszywy — zwierzak był całkowicie zdrowy! © VK
- Oglądałam filmiki i za każdym razem pojawiała się przed nimi ta sama reklama karmy. Kociak na ekranie miauczał, a moja kotka skakała na laptopa i wydawała dziwne dźwięki. Nie mogłam zrozumieć, o co jej chodzi. Kupiłam więc tę karmę. Patrzę — spróbowała przysmaku i zaraz potem zwymiotowała tuż obok mojego laptopa. Dzięki, reklamo! © VK
Na pewno się zgodzicie, że po przeczytaniu takich historii od razu chce się przytulić swojego pupila i wybaczyć mu wszystkie przyszłe psoty. Bo za każdą stłuczoną wazę czy pogryziony kapeć one odwdzięczają się nam mnóstwem miłości, oddania i chwil, od których robi się cieplej na sercu. Te futrzane urwisy to niewyczerpane źródło pozytywnej energii, a nasze życie bez nich byłoby o wiele nudniejsze.
Jesteśmy pewni, że wasz ulubieniec też ma się czym pochwalić! Opowiedzcie w komentarzach o najbardziej pamiętnej psocie swojego czworonożnego przyjaciela i pośmiejmy się razem!
Komentarze
Powiązane artykuły
16 dowodów na to, że życie bywa bardziej zabawne niż sitcom

Nie chcę gotować dla rodziny mojego męża co niedzielę, więc zastawiłam idealną pułapkę

23 życzliwe dusze, które udowodniły, że najdelikatniejsze serca biją najgłośniej

16 sytuacji, które dowodzą, że życzliwość ratuje świat

15 historii o gościach, przez których ma się ochotę zmienić adres

20 opowieści, które uczą, by nie rezygnować z życzliwości, nawet gdy świat przestaje być sprawiedliwy

10 momentów, które pozwalają sobie uświadomić, że życzliwość to zapomniana supermoc świata

Moja synowa wyrzuciła mnie z imprezy urodzinowej syna, którą sama zorganizowałam

Nie będę obojętna, kiedy mężczyzna zarabia 20 tysięcy więcej niż ja

17 historii, w których dobro pojawiło się wtedy, gdy nikt się go nie spodziewał

Nie będę pracować z kierownikiem, który zwolnił mnie kilka lat temu

18 osób, które kierowały się intuicją i nie pożałowały tego







