Nie wybaczę siostrze i nie wpuszczę jej z powrotem do naszego życia — nie po tym, co zrobiła

Kiedy miłość babci zamienia się w nieodpłatną pracę, granice mogą się zacierać. Po ciągłych prośbach o opiekę nad bliźniakami pewna babcia postanowiła w końcu postawić granicę. Przekonaj się, jak jeden zwykły post na Facebooku skłonił tę kobietę do decyzji, która odmieniła jej życie.
Droga Jasna Strono!
Kiedy moja synowa w zeszłym roku urodziła bliźniaki, czułam ogromną radość. Długo marzyłam o tym, by zostać babcią. Wyobrażałam sobie, jak obsypuję wnuki miłością, słucham ich chichotu i spędzam weekendy, ciesząc się rodzinną atmosferą. Nie wyobrażałam sobie jednak niekończących się nocy spędzonych na usypianiu dzieci, zmieniania brudnych pieluch i ciągłego wchodzenia w rolę „darmowej niani” kilka razy w tygodniu.
Na początku nie miałam nic przeciwko. Wiedziałam, że mój syn i synowa mają pełne ręce roboty. Kilka razy w tygodniu przychodziłam, żeby zająć się dziećmi i pomóc im w domu. Owszem, było to męczące, ale robiłam to z miłości.
Jednak wkrótce zaczęłam się czuć bardziej jak osoba prowadząca żłobek niż babcia odwiedzająca wnuki. Nikt nawet nie pytał, czy mam czas. Wchodziłam do domu, a synowa od razu mówiła: „Tu masz jedno dziecko, a drugie leży na przewijaku. Możesz się nim zająć?”.
Ale ja nie jestem nianią! Już wychowałam swoje dzieci. Nie spodziewałam się, że w wieku sześćdziesięciu lat znowu będę pełnić tę rolę. Za każdym razem, gdy próbowałam wyznaczyć granice, słyszałam: „Jesteś babcią. Babcie tak robią”.
Tylko że ja nie sądzę, żeby bycie babcią właśnie na tym polegało. To powinna być miłość, radość i wsparcie — a nie nieodpłatna praca. Nie powinnam być traktowana jak ktoś, kto ma rzucić wszystko, posprzątać bałagan i prowadzić domowe przedszkole. Próbowałam porozmawiać z synem, ale on zawsze był na to zbyt zajęty.
Kiedy powiedziałam, że nie czuję się komfortowo z przewijaniem i usypianiem dzieci każdego wieczoru, moja synowa od razu się obruszyła. Spytała: „Czyli nie chcesz nam pomagać?”. Otóż chcę pomagać, ale chcę też cieszyć się emeryturą i mieć życie poza opieką nad dziećmi. Chcę szacunku, a nie bycia traktowaną jak służąca.
Punktem zwrotnym była rozmowa z koleżanką, która zapytała mnie, czy naprawdę zajmuję się wnukami „codziennie i za darmo”. Wtedy uświadomiła mi coś, o czym nawet nie pomyślałam — dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy. Chodziło o post na Facebooku. Moja synowa udostępniła zdjęcie, na którym trzymam bliźniaki spokojnie śpiące w moich ramionach. Ja sama też najwyraźniej przysnęłam, z pieluchą przerzuconą przez ramię. A podpis brzmiał: „Oto moja osobista darmowa niania. To dzięki niej mogę wychodzić na weekendowe wypady z dziewczynami. Kocham cię” a dalej emotki: kupa i serduszka.
„Osobista darmowa niania”? Tak właśnie mnie postrzegała. Nie jako „cudowną babcię” czy „kochaną pomocniczkę”. Byłam po prostu darmową opiekunką. Wiem, że pewnie nie miała zamiaru mnie zranić, ale jednak to zrobiła. Poczułam się niewidzialna — jakby liczyło się tylko to, co mogę jej dać.
Kiedy zobaczyłam ten post, w końcu usiadłam z moją synową i powiedziałam jej, że coś musi się zmienić. „Kocham cię i kocham bliźniaki. Ale jestem twoją teściową, a nie pracownicą. Jestem babcią, a nie darmową nianią”.
Była w szoku. Powiedziała, że myślała, iż uwielbiam spędzać czas z dziećmi i że zawsze byłam taka pomocna. Tak, lubię to, ale chcę pomagać na własnych zasadach, a nie z poczucia winy czy obowiązku. Powiedziałam jej, że nadal będę przychodzić, ale według mojego grafiku. Nie będę zmieniać pieluch ani zostawać na noc, jeśli nie ustalimy tego wcześniej. Nie spodobało jej się to. Nazwała mnie „samolubną i wredną”. Ale nie ustąpiłam.
Co więcej, zdecydowałam, że pieniądze, które odkładałam dla rodziny, wydam na wakacje. A teraz cieszę się moim wyjazdem. Nie odpisuję na jej wiadomości z prośbami o pomoc. Jestem zachwycona spokojem i czasem dla siebie. Ale wciąż się zastanawiam — czy to czyni ze mnie złą teściową albo złą babcię?
Pozdrawiam!
Gladys
Dziękujemy, że się tym z nami podzieliłaś. Oto kilka wskazówek, które mogą ci się przydać:
Ustal jasne granice z rodziną. Ważne jest, aby uprzejmie, ale stanowczo komunikować swoje granice. Wyznaczanie granic pomoże ci zachować poczucie własnej wartości i uniknąć wypalenia.
Nadaj priorytet własnemu dobremu samopoczuciu. Nie możesz nalewać z pustego dzbana. Znajdź czas na odpoczynek i zajęcia, które naładują twoje baterie — emocjonalnie i fizycznie.
Porozmawiaj szczerze z synem. Podziel się z nim otwarcie swoimi uczuciami dotyczącymi tej sytuacji. Może nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo to na ciebie wpływa.
Nie bój się mówić „nie”. Masz prawo odmówić, jeśli prośby są zbyt obciążające. Szacunek do swojego czasu i energii jest kluczowy, by relacje pozostały zdrowe.
Skup się na jakości czasu, a nie na ilości. Bycie obecną w życiu wnuków jest cudowne, ale nie kosztem twojego szczęścia. Zadbaj o to, by chwile, które z nimi spędzasz, były naprawdę wartościowe i radosne.
Warto pamiętać, że miłość dziadków może kształtować pokolenia w piękny sposób. Jeśli szukacie wzruszających opowieści o tym, jaki wielki wpływ wywierają na nas dziadkowie, przeczytajcie historie 14 babć i dziadków, którzy wypełniają miłością całą rodzinę.