15 ludzi, którzy zrobili dobry uczynek, a w zamian otrzymali czarną niewdzięczność

Ludzie
4 miesiące temu

Pomagasz komuś z dobroci serca, a w zamian otrzymujesz niewdzięczność i oskarżenia. Po czymś takim, oczywiście, natychmiast obiecujesz sobie, że już nigdy nie pomożesz nikomu! Tak właśnie poczuli się bohaterowie tego artykułu. Mamy jednak nadzieję, że na świecie jest więcej dobrych ludzi, a takie historie są raczej wyjątkiem.

  • Pracuję w szkole, dojeżdżam do pracy samochodem. Niedaleko mieszka starsza nauczycielka. Poprosiła mnie o podwiezienie. Zrobiło mi się jej żal, więc zgodziłam się i powiedziałam, żeby przyszła rano na przystanek pod moim domem. Wsiadła i od razu zaczęła narzekać, że ciężko było jej przyjść. Nie skomentowałam. Potem powiedziała, że jest jej zimno — włączyłam podgrzewanie siedzenia. Potem powiedziała, że muzyka jest głośna. Ściszyłam. Wtedy zrobiło jej się gorąco. Starałam się być cierpliwa. Następnego dnia znów ją wiozłam. A ona zapytała, czy mogę jutro podjechać pod jej blok, to tylko pięć minut jazdy. Odmówiłam, powiedziałam, że rano liczy się dla mnie każda minuta i spieszę się. Zacisnęła usta ze złości i zaczęło się od nowa: „Jest mi gorąco, jest mi zimno, jest za głośno, proszę, przycisz to”. Miałam tego dość i powiedziałam, że to mój samochód! A jeśli coś jej się nie podoba, jest transport publiczny i taksówki. Poczuła się urażona, nie podziękowała mi nawet, a potem opowiedziała wszystkim naszym koleżankom, że odmówiłam podwiezienia jej i byłam nieuprzejma! Poskarżyła się nawet dyrektorowi szkoły, który wezwał mnie do siebie i zapytał, dlaczego nie chcę podwozić tej miłej starszej kobiety.
  • Szłam na przystanek autobusowy i zobaczyłam, że obok idzie staruszka objuczona torbami. Uznałam, że jej pomogę. Żeby nie pomyślała, że chcę ją okraść, postanowiłam dać jej w zastaw mój telefon. Ale gdy tylko wzięłam torby, babcia wykazała się niezwykłą szybkością jak na swój wiek i zniknęła za rogiem. Nie bądź zbyt miły dla innych. Ogórki były oczywiście smaczne, ale nie zastąpią iPhone’a.
  • Kilka lat temu moja ciotka poprosiła mnie, abym została poręczycielką jej kredytu hipotecznego. Oczywiście zgodziłam się pomóc, zwłaszcza że pracownica banku powiedziała, że nie ponoszę żadnej odpowiedzialności finansowej. Kiedy sama potrzebowałam kredytu hipotecznego, okazało się, że jestem wpisana jako współkredytobiorca, a kredyt hipoteczny jest na mnie, tak jakbym to ja go wzięła. Moja ciotka wygląda na zdezorientowaną i mówi, że nie miała o tym pojęcia. A teraz nie będę mogła dostać kredytu hipotecznego przez 15 lat. To tyle, jeśli chodzi o pomaganie ludziom.
  • Nie czyń dobra, a nie spotka cię zło. Doświadczam tego na własnej skórze przez cały czas i wciąż dostaję po głowie. Kiedyś znalazłyśmy z koleżanką na plaży telefon, zadzwoniłam na numer z kontaktów. Przyszła dziewczyna z trzema osiłkami, która zrobiła mi awanturę, że ukradłam jej telefon. Znalazłam pod domem rasowego psa. Dałam ogłoszenie o zgubie, tydzień później pojawił się właściciel z pretensjami, że rzekomo ukradłam mu psa. Potem jeszcze ze trzy razy znajdowałam telefony na ulicy i za każdym razem ten sam scenariusz. Wczoraj wsiadłam do autobusu i zobaczyłam iPhone’a na siedzeniu. Zignorowałam to. Mam dość.
  • Przez długi czas pomagałam swoim bliskim. Zapłaciłam za zabiegi dentystyczne mamy, pomogłam siostrze w remoncie, załatwiłam jej mężowi pracę poza jego specjalizacją, mamie wyjazd do sanatorium, a obojgu rodzicom rejs wycieczkowy. Wszystko to robiłam, gdy mieszkałam sama i praca mi na to pozwalała. A potem poznałam mężczyznę, zamieszkaliśmy razem, wzięliśmy ślub. Mamy kredyt hipoteczny, planujemy dziecko. A moja rodzina zaczęła mieć do mnie pretensje, że już im nie pomagam! Moja siostra i jej mąż obrazili się, że nie dałam siostrzeńcom drogiego laptopa do gier. Moi rodzice są urażeni, że nie sfinansowałam częściowo remontu domku na działce, bo przecież „ty też tam jeździsz”. Tak, raz w roku. Żałuję, że byłam tak wykorzystywana.
  • Moi rodzice mieli zaprzyjaźnione małżeństwo z synem w moim wieku. Ci ludzie byli niesamowicie bezczelni. Przez całe moje dzieciństwo regularnie przyjeżdżali do nas w każde wakacje, na kilka tygodni z rzędu, i zawsze zaprowadzali własne porządki. Pewnej zimy moja mama bardzo się rozchorowała, miała wysoką gorączkę. Zadzwoniła ta rodzinka, oznajmili, że przenocują u nas. Mama odmówiła, powiedziała, że źle się czuje i nie ma gdzie ich położyć (zwykle oni spali w łóżku, a ona na podłodze, ale nie z gorączką). Naciskali, namawiali, ale mama, chyba pierwszy raz w życiu, uparła się, że nie. Wtedy oni się wściekli i rzucili słuchawką.
    Pojawili się kilka miesięcy później. Powiedzieli, że przez egoizm mamy musieli wrócić do swojego wychłodzonego domu, nie włączyli ogrzewania, bo jest za drogie, i bardzo zmarzli. Rodzice nie utrzymują już z nimi kontaktów. Przez kilka lat tłumaczyłam mamie, że to oni są czarnymi charakterami w tej historii i że to nie jej wina.
  • Koleżanka zawsze narzekała, że nie wystarcza jej do pierwszego, że za mało zarabia i trudno jej utrzymać chorego brata. Poprosiła więc o pomoc w postaci jedzenia na kilka dni. Przynieśliśmy jej, kto co mógł: kaszę gryczaną, makaron, fasolę, konserwy, różne warzywa. A ona zajrzała do torby i powiedziała: „Nie potrzebuję tego wszystkiego, to tylko dodatki, wolałabym kurczaka albo wieprzowinę”. Nikt więcej jej nie pomógł.
  • Był czas, kiedy babcia mojego męża płakała, że wszystko jest drogie i na nic jej nie stać. Kilka razy przyjechałam więc z torbami pełnymi jedzenia i wszelkiego rodzaju smakołyków. Potem dowiedziałam się, że prawie wszystko oddała bratu mojego męża, bo „Andrzejek przyszedł pożyczyć pieniądze, nie ma nawet na chleb”. I nie miało znaczenia, że rodzice Andrzejka wciąż mu pomagali, że zarabiał całkiem nieźle i zawsze starczało mu na imprezy. A ja, jak się okazuje, z mojej skromnej pensji zapewniałam mu jeszcze wyżywienie.
  • Jechałam z koleżanką metrem. Oparła się o drzwi. Na wszystkich innych stacjach otwierają się w jedną stronę, a na tej jednej w drugą. Przed tą stacją złapałam ją za ramię, żeby nie wypadła. Krzyknęła, że sama wiedziała o tych drzwiach i że jestem idiotką.
  • Moja przyjaciółka przechodziła trudny okres. Powiedziała, że nie ma nawet z czego ugotować obiadu dla dziecka, więc pewnego dnia zrobiłam zakupy dla jej dziecka. Kupiłam kilka rzeczy, a ona przejrzała torbę i powiedziała: „Ten chleb nie jest bezglutenowy. Wiesz, że nie mogę go jeść”. Byłam w szoku. Tak, wiedziałam, że nie może jeść zwykłego chleba, ale jej dziecko mogło, a ja przyniosłam jedzenie właśnie dla niego. © CatchtheFeBurr / Reddit
  • Pozwoliłam znajomej przenocować, a ona ukradła mi stanik. Co za hiena. © thebar***** / Reddit
  • Mój przyjaciel i ja regularnie chodziliśmy do klubu karaoke, byliśmy stałymi klientami. Pewnego dnia przyjaciel poszedł do właściciela i powiedział, że ktoś wyłamał drzwi do toalety. Po chwili podszedł do nas ochroniarz, żeby nas wyrzucić! Właściciel powiedział mu, że to my wyłamaliśmy te nieszczęsne drzwi. © arealhumannotabot / Reddit
  • Jechałem na stację benzynową i zobaczyłem rowerzystę leżącego na krawężniku. Najwyraźniej został potrącony przez samochód. Pobiegłem na stację benzynową, zaalarmowałem personel, który wezwał karetkę i policję. W tym czasie zebrał się już mały tłumek, a pewna kobieta zaczęła mnie oskarżać o potrącenie rowerzysty! Ponieważ w innym przypadku, według niej, nie przejmowałbym się tym tak bardzo. Kiedy przyjechała policja, baba natychmiast podbiegła do nich i zaczęła wskazywać w moim kierunku. Ale rowerzysta ocknął się i opisał samochód, który go potrącił (ewidentnie nie mój). A kobieta, która mnie obwiniała, była po prostu wściekła, że nie zostanę ukarany. © MisterMarcus / Reddit
  • Byłem w sklepie i zauważyłem 3-letniego chłopca bawiącego się helikopterem. W pewnej chwili go upuścił. Rodzice nie podchodzili, więc wziąłem zabawkę i podałem mu ją. Dziecko szczęśliwe, uśmiechnęło się do mnie. I wtedy podbiegła jego matka i zaczęła krzyczeć, żebym odwalił się od jej dziecka. © Lichtboys / Reddit
  • Pracuję w sklepie meblowym. Przyszła klientka i poprosiła, żebym pokazał jej, jakie stoły są dostępne w katalogu. Pokazałem jej wszystkie. Wtedy ona wskazała jeden i powiedziała, że chce go kupić. Odpowiedziałem, że nie zamawiamy go ze względu na słabą dostępność, ale są inne. A ona na to: „O mój Boże, to żałosne, dlaczego masz taki zły gust?”. Nie odpowiedziałem, a ona naciskała z uśmieszkiem: „No? Dlaczego masz taki zły gust?”. Miałem straszną ochotę jej odpyskować, ale nie zrobiłem tego.

Jeśli spotkacie na swojej drodze nieżyczliwe, niewdzięczne albo po prostu bezczelne osoby, przyda się wam garść porad, dzięki którym poradzicie sobie w takiej sytuacji:

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły