16 osób opowiedziało o najbardziej bezczelnych ludziach, jakich spotkali w swoim życiu

Ludzie
8 miesiące temu

Mówi się, że bezczelnym ludziom jest w życiu łatwiej. Może to i prawda, ale z pewnością osoby obdarzone tupetem są dość uciążliwe dla otoczenia. Znaleźliśmy w sieci historie użytkowników, którzy zetknęli się z tak bezczelnymi ludźmi, że te spotkania na długo zapadły im w pamięć.

  • Znajomy zadzwonił do mnie kiedyś i poprosił o pomoc w znalezieniu nowej pracy, ponieważ nie dogaduje się z szefem. Zgodził się na jakiekolwiek stanowisko. Facet był młody, po studiach, ale zdolny. Pomogłam mu, jak umiałam. Znalazłam ofertę, wysłałam na rozmowę kwalifikacyjną. Po jakimś czasie zadzwonił i powiedział, że ta praca mu nie odpowiada, bo musi długo jechać metrem. I czy nie mogę znaleźć mu firmy bliżej mieszkania, które wynajmuje?
  • Podchodzę do kołowrotu w metrze, wyciągam kartę, przykładam ją i czuję, że ktoś mnie popycha. Szybko przesuwam się do przodu, ale tuż za mną przepycha się ktoś jeszcze. Odwracam się i widzę jakiegoś spryciarza, który przeszedł przez bramkę razem ze mną. Z taką bezczelnością jeszcze się nie spotkałam.
  • Współlokatorka mojego sąsiada jadła wspólne jedzenie i nie płaciła za czynsz przez prawie rok. A potem sąsiad dowiedział się, że odziedziczyła mnóstwo pieniędzy, które wydawała tylko na siebie. © Nieznany autor / Reddit
  • Sąsiadka przyszła wcześnie rano, bo w jej mieszkaniu przeciekały kaloryfery. Zażądała, żeby mój tata wstał i poszedł to naprawić. Odpowiedziałam jej, że tata nie jest hydraulikiem, a ona na to: „Ale jest mężczyzną”. W końcu z niezadowoloną miną poszła poszukać numeru telefonu do firmy serwisowej. Właściwie miałam ten numer w notesie, ale powiedziałam, że go nie znam.
  • Pewnego dnia kolega poprosił mnie o pomoc w przygotowaniu raportu. Głupio się zgodziłam. Nagle szef dał mi pilne zadanie. Zajmowałam się więc poleceniem szefa, a nie raportem kolegi. Kiedy kolega to odkrył, zaczął na mnie krzyczeć: „Najpierw zrób mój raport, a potem możesz wykonać własną pracę!”.
  • Zaproponowałam przyjacielowi, żeby pomieszkał ze mną, dopóki nie znajdzie czegoś dla siebie. Minęło sześć miesięcy, a on nadal się nie wyprowadzał. Potem uderzył wielki huragan i mój dom został poważnie uszkodzony. Mój kumpel uznał, że dostanę duże odszkodowanie z tego powodu i z jakiegoś powodu myślał, że się z nim podzielę. Zaproponował nawet, żebym sprzedała dom i podzieliła się z nim pieniędzmi. Wyrzuciłam go z mieszkania. © Janis Weston Hagan / Quora
  • biurze raz w tygodniu przynoszą darmowe jogurty dla wszystkich. Jest ich tyle, że wychodzi po 3-4 na osobę. Ale następnego dnia po rozdaniu wszystkie znikają. Jednocześnie ludzie nie chcą zrozumieć, że takie zabieranie wszystkich jogurtów jest po prostu niefajne. Któregoś dnia poszedłem do kuchni z jednym z takich zbieraczy i po prostu wziąłem jogurt z czyjegoś stosu, a kolega powiedział do mnie: „Wyobraź sobie, że ktoś kradnie mi jogurty!”. Tylko się roześmiałem na taką bezczelność.
  • Zatrzymaliśmy się obok ulicznych grajków, którzy otoczyli nas i zaczęli żebrać o pieniądze. Powiedzieliśmy, że nie mamy gotówki. Oni na to: „Tam jest bankomat, albo możecie przelać pieniądze przez aplikację!”.
  • Z okazji urodzin nasi pracownicy zamawiają pizzę do biura i piszą na ogólnym czacie: „Zapraszam do kuchni, częstujcie się pizzą”. Jeśli pójdziesz do kuchni trzy lub cztery minuty po otrzymaniu wiadomości, jest duża szansa, że zobaczysz puste pudełka i kolegów z talerzami pełnymi kawałków pizzy. Nadal nie rozumiem, dlaczego nie mogą wziąć jednego kawałka, zjeść go, a dopiero potem wziąć drugi, jeśli jeszcze są głodni. W ten sposób każdy mógłby się poczęstować. Ale nie, nie przyjdzie im do głowy, żeby pomyśleć o innych.
  • Przyjaciółka pozwoliła znajomej zostać u siebie, dopóki nie stanie na nogi. Znajoma wyjadała wszystko w domu, robiła bałagan i za nic nie płaciła. Nawet nie przyszło jej do głowy, by zaoferować jakąkolwiek pomoc. © This_old_username / Reddit
  • Jakiś facet w autobusie usiadł i położył nogi na siedzeniu. Tuż pod tabliczką z napisem „Proszę nie opierać nóg na siedzeniu!”. Na kolejnym przystanku wsiadła kobieta i poprosiła go o zwolnienie miejsca. Mężczyzna zdjął stopy z wyraźną niechęcią. Kobieta zastanowiła się chwilę, wyjęła mu kurtkę z rąk, wytarła siedzenie, włożyła kurtkę w jego ręce i usiadła. Facet wyglądał na zdziwionego.
  • Zwiedzałam zoo, było gorąco, kupiłam sobie lody. W moją stronę szła para z dzieckiem w wózku, oboje około 30 lat. Zatrzymali się przede mną i szeroko uśmiechnięci zapytali: „Przepraszam, czy mogłaby pani dać dziecku trochę pieniędzy na lody?”. Zatkało mnie na taką bezczelność.
  • Jechałam autobusem międzymiastowym, był prawie pusty. Weszła jakaś kobieta, usiadła na siedzeniu obok mnie i położyła swoje torby na moich kolanach. Wzięłam je i położyłam w przejściu. Ona bez słowa podniosła torby, spojrzała na mnie z pogardą i głośno prychnęła. Żałuję, że nie wyrzuciłam jej tych toreb przez okno.
  • Przyszła pani z administracji i powiedziała, że samozamykacz w drzwiach jest zepsuty, więc cały budynek musi się złożyć na nowy. Kiedy stwierdziłam, że tak naprawdę nie potrzebuję tego samozamykacza, pani argumentowała, że drzwi się nie zamkną. A jeśli zamontują sprężynę, drzwi będą głośno trzaskać i mieszkańcom parteru to się nie podoba. Ogólnie rzecz biorąc, za nowy samozamykacz administracja już zapłaciła ze swojej kieszeni, a teraz musimy to zrekompensować. Powiedziałam, że nie dam żadnych pieniędzy, bo na czwartym piętrze ważniejsze jest dla mnie zamknięcie drzwi niż odgłos trzaskania.
  • Mieliśmy z żoną pomieszczenie w piwnicy. Tata zmarł i od jakiegoś czasu pokój stał pusty. Przyjaciółka mojej żony poprosiła o nocleg, a my się zgodziliśmy. Po jakimś czasie ich przyjaźń wygasła, a potem moja żona i ja rozwiedliśmy się. Kiedy powiedziałem jej byłej koleżance, że czas się wyprowadzić, odmówiła. Ostatecznie udało mi się ją wyprowadzić, ale to była lekcja, którą zawsze będę pamiętać. Na początku ludzie proszą o pozostanie na jakiś czas, a potem przyzwyczajają się do tego i zaczynają myśleć, że mają jakieś prawo do tej przestrzeni. © Leonard Carter / Quora
  • Podróżowałam z psem i wykupiłam cały przedział. Do drzwi zapukała konduktorka, za nią kobieta z dzieckiem. Kobieta spytała, czy może jechać w moim przedziale, a ona zwróci mi część pieniędzy za bilet. Stwierdziłam, że wolę być sama, poza tym jadę z psem. Ona na to: „Nie ma problemu, psa można zamknąć w transporterze, a my nie mamy alergii”. Zirytowałam się: „Nie wykupiłam całego przedziału po to, żeby mój pies siedział w klatce przez 24 godziny. A po drugie, nie chcę sąsiadów bez psa”. Jej głównym argumentem było to, że ma dziecko. No cóż, to nie mój problem.

Z reguły najlepiej jest ignorować takie zachowania. Gdy bezczelna osoba wyczuje, że nic nie ugra, najczęściej po prostu odpuszcza.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły