15 bezczelnych ludzi, którym naprawdę należała się nauczka

Ludzie
3 miesiące temu

Wszyscy znamy osoby, które chcą coś zyskać kosztem innym. Tacy ludzie zawsze stawiają własne interesy na pierwszym miejscu, a jeśli zrobisz im uwagę, obrażą się. Aby nie wpaść w pułapkę manipulatora, trzeba znać jego sztuczki. Bohaterowie tego artykułu opowiadają o najbardziej rażących przykładach bezczelności, z jakimi się spotkali.

  • Kurier przyniósł do mojego domu piękny bukiet kwiatów. W środku było pudełko i liścik. W pudełku — złoty pierścionek. A w liście — propozycja małżeństwa. Nadawcą listu była mama mojego chłopaka. Napisała, że bardzo mnie kocha i chce, abym jak najszybciej sformalizowała związek z jej synem. Facet ma 32 lata i od dłuższego czasu mieszka osobno (nie ze mną). Jest bardzo niezależny, czasami ostro reaguje na zachowanie swojej mamy, ale ją kocha. Nie wiem, czy powinnam mu opowiadać o takich wybrykach jego matki.
  • Zostałam matką chrzestną dziecka koleżanki. Dawałam prezenty na wszystkie święta, zawsze przywoziłam prezenty z wyjazdów. Aż po kilku latach zauważyłam, że oni nie dają mi nic nawet na urodziny ani na święta. No cóż. W dodatku zaczęły się już nie prośby, ale polecenia: na urodziny syna daj mu to, z Włoch przywieź to, przyjeżdżając do nas kup to i to. I za każdym razem prośba dotyczyła kwoty, która przekraczała moje możliwości. W rezultacie przestałam w ogóle dawać im prezenty i ograniczyłam kontakty do minimum.
  • Zajęłam się fotografią, kupiłam lustrzankę cyfrową. Na ślubie przyjaciółki był fotograf, ale ja też wzięłam aparat i zrobiłam mnóstwo zdjęć. Przyjaciółce moje zdjęcia spodobały się bardziej niż te profesjonalne. Miałyśmy wspólną koleżankę. Zaprosiła mnie na swój ślub i w międzyczasie zapytała, czy wezmę aparat. W tamtym czasie naprawdę zawsze nosiłam przy sobie aparat, więc potwierdziłam. W przeddzień ślubu okazało się, że muszę wyjechać w delegację. Napisałam do tej koleżanki SMS z przeprosinami i najlepszymi życzeniami. Oddzwoniła i zaczęła krzyczeć, że jestem bezwstydna, że ją zawiodłam i w ogóle nie jestem jej przyjaciółką. Ona przecież zaprosiła mnie tylko ze względu na mój aparat, a teraz nie znajdzie nikogo innego, więc przeze mnie nie będzie miała zdjęć ślubnych. No i proszę.
  • Mój były kiedyś zażądał ode mnie patelni, bo on i jego nowa dziewczyna nie mieli na czym smażyć. Wciąż mnie to bawi.
  • Miałam taką koleżankę. Dowiedziała się, że mam w domu drukarkę i skaner. I się zaczęło. Na początku były to drobne rzeczy: wydrukowanie faktury, zeskanowanie dokumentu. Apogeum była taka sytuacja: telefon o dziewiątej wieczorem i żądanie darmowego (!) wykonania projektu znaku firmowego dla, cytuję: „jednej klientki, bardzo dla mnie ważnej, ale ona nie chce za to zapłacić. Zrobisz ten projekt, prawda? Dla ciebie to nic trudnego”. Odmówiłam i zostałam wrogiem numer jeden. Okazało się, że „tyle dla ciebie zrobiłam, a ty nawet nie chcesz mi pomóc!”. Zablokowałam ją wszędzie, gdzie tylko mogłam, ale ona nie przestaje próbować się ze mną kontaktować. Najwyraźniej nie chce rozstać się z darmowymi usługami.
  • Niedawno urodziłam dziecko. Czuję się bardzo źle, fizycznie i emocjonalnie. Mój mąż ostrzegł wszystkich, że nie zapraszamy gości przez pierwsze kilka tygodni. Moja mama przyszła do mnie i pomogła mi z dzieckiem, a sąsiedzi wyprowadzają czasem naszego psa. Teściowa dowiedziała się o wizycie mamy i była obrażona, bo ona mogła przyjść dopiero po 6 dniach.
    Mam nietolerancję glutenu. Teściowa przyniosła domową lazanię, sałatkę makaronową, ciasteczka, babeczki — wszystko z glutenem. Powiedziała, że przeprasza, ale nie miała zbyt wiele czasu, więc zrobiła tylko ulubione jedzenie syna. Poczułam się urażona. Ale okazja do zemsty nadarzyła się natychmiast: sąsiad zapukał do drzwi. Przyszedł wziąć psa na spacer, przyniósł domowe bezglutenowe tiramisu i powiedział: „To było zaskakująco łatwe do zrobienia”. W podziękowaniu szybko podsunęłam mu porcję ciasteczek z glutenem od teściowej. Była urażona do głębi. Od tamtej pory opowiada ludziom o mnie przykre rzeczy. Na szczęście mąż stanął po mojej stronie. © Certain_Fan_3991 / Reddit
  • Pracowałam kiedyś z pewnym lekarzem. Szczupły, przystojny mężczyzna w wieku około 45 lat. Nigdy nie był żonaty. Cóż, nie jestem uprzedzona, może do tej pory nie spotkał swojej drugiej połówki. Ale po jednym telefonie od jego matki, który miałam „szczęście” odebrać, powód jego samotności stał się jasny. Przeprowadziła formalne przesłuchanie: kim jestem, gdzie jest jej syn i wiele innych nie do końca grzecznych i stosownych pytań. Język mnie swędział, żeby jej powiedzieć, że właśnie idziemy do urzędu stanu cywilnego, ale tego nie zrobiłam, tylko się rozłączyłam
  • Rocznicę ślubu świętowaliśmy w restauracji. Moja mama też była obecna i zaczęła wspominać, jak domyśliła się, że się z kimś spotykam. Powiedziała, że przeczytała mój liścik miłosny. Z tym, że ja na pewno nie pisałam żadnych liścików, bo z moim przyszłym mężem komunikowaliśmy się przez messengera. Wtedy okazało się, że mama przeglądała mój telefon! Mój mąż i mama uznali to za zabawne, a ja byłam zszokowana. Bardzo mnie wkurzyło, że mama czyta moją korespondencję, a męża to bawi. Niezbyt fajnie wyszła ta rocznica. © Pichkuchutku / Reddit
  • Mam taką koleżankę, samotną matkę, nie pracuje (nie z powodu niepełnosprawności, powiem wprost). I co jakiś czas prosi o pomoc w postaci drobnych sum pieniędzy. Oczywiście z obietnicą zwrotu. Przyzwyczaiłam się, że nie oddaje tych pieniędzy, i daję tyle, ile mogę. Wczoraj poprosiła o dużą sumę: chciała zapłacić za miesiąc edukacji swojego dziecka w jakimś prywatnym przedszkolu. Powiedziałam: „Nie, nie dam tyle, mogę dać tyle”. I podałam kwotę 10 razy mniejszą. Dokładnie tyle, ile mogłam dać, wiedząc, że już nie zobaczę tych pieniędzy. A ona stwierdziła, że przecież wie, że mam tyle, ile ona potrzebuje. Zastanawiałam się, czy ma dostęp do urzędu skarbowego, skoro zna moje dochody? Odpowiedziałam: „Czy mam, czy nie, to nie ma znaczenia, powiedziałam ci, ile mogę ci dać”. I dostałam mega focha, wręcz z taką sugestią, żeby dotarło do mnie, jaka jestem podła: „Nie masz przecież dzieci, to na co masz wydawać pieniądze?”. I rzeczywiście do mnie dotarło. Po prostu się rozłączyłam.
  • Moi sąsiedzi to wielodzietna rodzina i z dobroci serca kilka razy pożyczyłam im parę jajek czy kilka marchewek (oczywiście bezzwrotnie). Trzeba wziąć pod uwagę, że mieszkam sam i kupuję dla siebie właśnie te parę jajek i kilka marchewek. W pewnym momencie tak się rozpędzili z tym pożyczaniem, że musiałam powiedzieć: „Och, właśnie wszystko mi się skończyło”. Chociaż nie czułam się z tym komfortowo.
  • Mam pewien sekret. Byłam adoptowana. Zwierzyła się z tego mężowi i jego siostrze. Ona przysięgła, że nikomu nie powie. A potem spotkałam przyjaciółkę mojej szwagierki, a ona zaczęła biadolić: „Biedactwo, sierota, twoje dzieci będą miały tylko jedną babcię”. Byłam wściekła, zadzwoniłam z pretensjami do szwagierki, a ona na to: „I tak by się ludzie dowiedzieli”. Mąż stanął po mojej stronie i powiedział: „Nie dowiedzieliby się, gdybyś nic nie powiedziała”. Teraz nie kontaktujemy się z moją szwagierką. Karma przyszła z nieoczekiwanej strony: za 3 dni siostrzenica mojego męża ma urodziny, a wcześniej obiecałam upiec jej tort (piekę zawodowo). No i jest problem. Ona i jej rodzice zerwali ze mną kontakty, ale to już nie moja sprawa. © No-Note-3098 / Reddit
  • Moja trwająca dekadę przyjaźń została zerwana z powodu pieniędzy. Przyjaciółka pożyczała ode mnie pieniądze co miesiąc lub dwa do wypłaty. Pożyczałam jej bez żadnych problemów, nie naciskałam na spłatę. A potem, po raz pierwszy od dziesięciu lat, to ja potrzebowałam pieniędzy. Pożyczyła mi je i uzgodniłyśmy termin spłaty. Trzy dni przed terminem zadzwoniła do mnie i powiedziała, że chce zwrotu. Przypomniałam jej, że umawiałyśmy się na trzy dni później, a teraz jeszcze nie mam tych pieniędzy. W odpowiedzi usłyszałam, że potrzebuje ich teraz i nie obchodzi jej to. „No dobrze” — powiedziałam — „coś wymyślę, zadzwonię, kiedy będę miała pieniądze, a teraz idę do lekarza”. I znowu, nie. Ona potrzebuje ich natychmiast i ma gdzieś moje plany. Wtedy się obraziłam, wyłączyłam telefon, poszłam do lekarza, a potem przyniosłam jej pieniądze. Na koniec jeszcze usłyszałam, że pewnie chciałam ją oszukać, skoro wyłączyłam telefon.
  • Kilka razy podwiozłem sąsiadkę. A potem ją poniosło. Chciała, żebym pojechał do centrum naszego miasta (bardzo dużego) o 8 rano i przywiózł jej jakieś rzeczy. Zwięźle odmówiłem i dostałem w zamian lawinę obelg. Z ulgą trafiłem na czarną listę.
  • Kiedy pracowałam jako radca prawny, pewna znajoma zapytała mnie, czy można zawrzeć z rodzicami chrzestnymi dziecka jakąś umowę, coś na kształt intercyzy, w której byłoby zapisane, do czego są zobowiązani względem dziecka. Podniosłam brwi ze zdziwienia. A ona wyjaśniła, że matką chrzestną jej syna jest bliska przyjaciółka, ale źle się wywiązuje z obowiązków. Daje dziecku prezenty tylko na urodziny, i to nie za drogie, co najwyżej za 500 złotych.
  • Ja i mój mąż pokłóciliśmy się z jego matką po tym, jak niezapraszana przyszła do szpitala tuż po moim porodzie. Dziecko miało komplikacje i było na intensywnej terapii. A ona postanowiła porobić mu zdjęcia. Ostatnio pokłóciliśmy się jeszcze bardziej. Mąż i syn chorują od ponad tygodnia, wszyscy siedzimy w domu. Maluch ciągle płacze, nie wysypiamy się. Teściowa kilka razy pytała, czy nie potrzebujemy jedzenia, grzecznie odpowiadaliśmy, że wszystko mamy. Wróciłam ze sklepu, synek strasznie płakał. Cudem go uśpiłam, mąż też zasnął, a ja postanowiłam się położyć na moment. Dziesięć minut później rozległo się pukanie do drzwi. Pies zaszczekał, dziecko się obudziło i zaczęło płakać. Otworzyłam drzwi, a w progu stała moja teściowa: „Przyniosłam ci kurczaka z grilla i proszek do prania”. Wściekłam się, powiedziałam, że nie mamy teraz czasu na gości. Teściowa się obraziła i powiedziała, że więcej nie przyjdzie. I dobrze. © Wide_Raspberry1280 / Reddit

Matka męża może być wspaniałą osobą i najlepszą przyjaciółką. Mogą to potwierdzić kobiety, które pokochały swoje teściowe jak własne matki. Ale niestety, są też takie teściowe, od których chciałoby się uciec na drugi koniec świata i nie zostawić adresu.

Komentarze

Otrzymuj powiadomienia
Masz szczęście! Ten wątek jest pusty,
co oznacza, że masz prawo do pierwszego komentarza.
Śmiało!

Powiązane artykuły